Głód cz.14

Głód cz.14Mistrz zabezpieczył ciało Aktora kokonem energii. Laima przyglądała się zwłokom ze sporą dozą nostalgii. Gdyby mogła cofnąć czas, zrobiłaby to natychmiast.  
- Odchodzę. - oznajmiła. Oświadczenie zaburzyło skupienie Mistrza, który spiorunował dziewczynę niechętnym spojrzeniem.  
- Zostajesz. - warknął niczym ojciec karcący małe dziecko.  
- Wykonałam twoje rozkazy. - zaczęła niepewnie. Uderzył ją w twarz. Poczuła ciepło krwi, wyciekającej z rozciętej wargi.  
- Jesteś moją własnością, dziwko. Stałaś się nią, kiedy ten żałosny wybryk natury cię kupił. NIGDY o tym nie zapominaj. - wycedził złudnie opanowanym tonem.
- Nie jestem już niewolnicą. Zostałam uwolniona. - wtrąciła dumnie.  
- Doprawdy? Masz może glejt, poświadczający twoją wolność? - zapytał kpiąco.  
- Oczywiście, że mam. - sięgnęła po sakiewkę i zamarła. Papier z królewską pieczęcią znikł. Mistrz zamachał glejtem przed nosem spanikowanej Laimy.  
- A więc, o czym mówiłaś?  
- Jest kopia. W archiwum Hanzy. - szepnęła załamana.  
- Ta kopia? - wyjął drugie uwolnienie, unosząc je poza zasięg rozpaczliwych podskoków dziewczyny. - Należysz do mnie, Laimo. Nie masz innego wyboru. -  
Laima otarła krew. Mistrz pchnął ją na ziemię. Rozpiął rozporek, owijając włosy niewolnicy wokół nadgarstka. Zacisnęła usta, co doprowadziło mężczyznę do furii. Wymierzył jej policzek. Przyjęła cios obojętnie. Doskonale pamiętała ból, który przełożony Zakonu potrafił zadać. Wiedziała, że wyłącznie zupełna bierność ostudzi jego okrucieństwo. - Wyssij go, suko.  
- Zostaw mnie! Odchodzę! - krzyknęła, wyrywając się gwałtownie.  
- Jesteś zwykłą dziwką! Bez mojej pomocy nie przeżyjesz ani dnia! - złapał rękę dziewczyny, wykręcając nadgarstek do tyłu.  
- Możemy to sprawdzić. - rzuciła chłodno.  
- Już kiedyś cię złamałem, Laimo. Tym razem też mi się uda.  
- Nie będzie żadnego ‘tym razem’.  
- Pomyśl o swojej matce. - zagroził Mistrz.  
- Obiecałeś ją uwolnić!  
- A ty obiecałaś mi służyć. Ponadto, twoja matka jest szczęśliwa. Bierzemy ślub, wiesz? - poinformował oschle. Laima zadrżała, uświadamiając sobie, co właśnie powiedział jej zleceniodawca. Mężczyzna przyciągnął bliżej drobne ciało dziewczyny. Był mocno podniecony, wręcz pijany odniesionym triumfem. Włożył rękę między uda Laimy. Zaczął masować jej kobiecość długimi palcami, przypominającymi szpony. Opór nie miał sensu. Nie zdoła uwolnić ani siebie ani matki.  
- Mistrzu, wiatr nam sprzyja. - powiadomił zwierzchnika jeden z niższych rangą zakonników. Jednocześnie obrzucił zwłoki Aktora ciekawskim spojrzeniem. - Wygląda normalnie…
- A czego się spodziewałeś? Jego matka również wyglądała całkiem nieźle. - burknął Mistrz. - Przygotowałeś wszystko do drogi? Świetnie. Powierzam ci naszą uroczą skrytobójczynię.  
- Więc idziesz z nami, piękna? - mruknął zakonnik, zmrużywszy oczy. Nie odpowiedziała. Dotknął jej włosów, zauroczony długością ciemnych pasm.  
- Zostaw ją!  
- Wybacz, Mistrzu. Nie spodziewałem się, że zechcesz… Pani Zalina będzie zazdrosna… - wybąkał chłopak, oblizując nerwowo wargi.  
- Nie rozumiesz, mój drogi. - wycedził Mistrz surowym, nieco egzaltowanym tonem. - Laima to córka pani Zaliny, czyli wkrótce moja słodka pasierbica. Żądam, abyście okazywali jej należny szacunek. Czy wyraziłem się jasno?  
- Oczywiście, panie. - odparł zakonnik. Ujął ramię dziewczyny, prowadząc ją ku czarnemu wierzchowcowi. Posadził Laimę przed sobą, dzierżąc lejce. Jechali na końcu kolumny, tuż za wleczonym po ziemi Aktorem. Ciało mężczyzny podskakiwało, uderzając o każdą nierówność terenu. Zagryzła wargi, ledwo wstrzymując chęć udzielenia mu pomocy. Wciąż nie potrafiła uwierzyć, że stanowił wyłącznie pozbawiony życia przedmiot. - Podobno był świetnym kochankiem. Rozpalał zmysły jednym spojrzeniem… - mnich przerwał, oczekując reakcji Laimy. - Prawda czy fałsz?
- Raczej się nie dowiemy. - bąknęła.  
- Ty wiesz. Musiał często cię mieć. - wymruczał z wyczuwalną zazdrością. Milczała uparcie. - Małomówna jesteś, hm? Chętnie rozwiązałbym ci język…  
- Spróbuj. - synęła, przystawiwszy nóż do twardniejącego członka mężczyzny. Pomimo protekcji Mistrza, nadal stanowiła obiekt pożądania, drogą zabawkę, którą większość chciała wypróbować.  
- Ostry ten nożyk. - skwitował, zanurzając twarz we włosach dziewczyny.  
- Bardziej niż przypuszczasz. - ostrzegła. Zakonnik odpuścił niechętnie.  


Podróżowali wspólnie kilka tygodni. W końcu wrócili do Srebrnych Gór. Ogromny cień kopalnianego szybu osłaniał jeźdźców szarym prostokątem. Minęli kopalnię srebra, kierując się ku siedzibie Zakonu. Dotychczas Laima oglądała ten teren tylko zza wysokich krat. Ponure, grubociosane budynki sprawiały dość przygnębiające wrażenie.  
- Witaj w Zakonie Ognia. - powitał ją Mistrz ironicznie. - Chcesz najpierw przywitać mamusię, czy pożegnać bękarta…? Nie odpowiadasz? Zatem zobaczysz naszą menażerię.  
Dwóch zakonników podniosło poobijane, brudne zwłoki Aktora. Zaniesiono je do wnętrza Srebrnej Krypty - więzienia o niezwykle złej sławie. Zostało ono zbudowane w odciętej i porzuconej części kopalni. Przetrzymywano tutaj monstra, rodem z najgorszych koszmarów. Długi, świetnie strzeżony korytarz kończyła żelazna winda, obsługiwana przez żołnierzy Zakonu.  
- Poziom trzynasty. - rozkazał sucho Mistrz. Zjechali powoli, przy akompaniamencie skrzypiącego łańcucha oraz uderzania windy o szyny. Za masywnymi wrotami, z wygrawerowanym numerem trzynastym, znajdował się przestronny apartament, wyposażony we wszelkie niezbędne jak i zbędne wygody. Aktora ułożono na monumentalnym łożu.  
- Po co mu to wszystko? - zapytała Laima. Mistrz posłał jej jadowity uśmiech.
- Nie wiesz? - nachylił się nad uchem dziewczyny, jakby chciał zdradzić sekret. - On żyje. Jego zdolność regeneracji jest niemal nieograniczona. Sprawdziliśmy ten fakt, kiedy był dzieckiem. Kapłanka przeszkodziła nam, podczas ostatniej próby, jednak wierzyliśmy, że potrafiłby przywrócić funkcje życiowe. Dzięki tobie, zapewne potwierdzimy tę teorię. Zamykamy!  
-Nie! - silny podmuch mocy odrzucił Laimę w tył. Uderzyła plecami o zimny metal. Poczuła ostry ból, który przez chwilę uniemożliwił jej zaczerpnięcie oddechu. Ocknęła się, samotna pośród czterech pustych ścian. Pomieszczenie ozdobiono wazonami pełnymi kwiatów. Dostrzegła stolik ze starannie przygotowanym posiłkiem. Ostrożnie podeszła do drzwi. Nacisnęła klamkę. Zamknięte. Nalała sok, próbując zrozumieć swoją sytuację. Krótka, jedwabna koszula ledwo zakrywała pośladki, przez co dziewczyna dygotała z zimna. W kominku ziała czerń. Laima rozpaliła ogień, otulając ramiona kocem. Trzaskające płomienie koiły jej znękane zmysły. Usłyszała zgrzyt zamka. Dłonie Mistrza zdjęły koc, odsłaniając ciało dziewczyny.  
- Ukryłaś coś przede mną… Nieładnie. Nie tak cię uczyłem. - mocno ścisnął, lekko wypukły, brzuch niewolnicy. - Chciałaś je wychować, Laimo? Wyhodować kolejnego potworka bez mojej wiedzy? - Spuściła głowę w milczeniu. Zebrało się jej na płacz. Czegokolwiek by nie zrobiła, Mistrz zawsze wygrywał. Odkąd uczył ją bycia Podręczną. - Odpowiadaj, suko!  
- Wybacz mi, Mistrzu, bo zgrzeszyłam… - wymamrotała poddańczo. Mężczyzna uwielbiał czuć pełnię kontroli. Nawet teraz uśmiechnął się, usatysfakcjonowany jej skruchą.
- Powiadomiłem Zalinę o twoim cudownym odnalezieniu. Będziemy rodziną, Laimo. Bardzo, bardzo bliską rodziną. - odparł, wsuwając palce pod materiał koszuli. - Radzę ci tego nie zepsuć.  
- A dziecko? - zapytała cicho.  
- Stanowi moją własność. Tak samo jak ty. Rozumiesz? - Pokiwała posłusznie. Mężczyzna wyjął ze spodni nabrzmiałego penisa.  Nie miała siły walczyć. Każdą walkę kończyła porażką. Objęła go wargami. Wodziła językiem wzdłuż trzonu, zatracając się w tej czynności. - Dobra dziewczynka…  
Czuła rosnące obrzydzenie. Głośne jęki Mistrza, jej absurdalna uległość… Niespodziewanie, do pokoju weszła elegancka kobieta. Nie była młoda, lecz pomimo wieku cechowało ją nadzwyczajne piękno. Unikatowa, dojrzała uroda pozwalała snuć pewne przypuszczenia, dotyczące przyszłego wyglądu Laimy.  
- Kochanie… - zaczęła słodkim głosem pani Zalina, po czym przeniosła zszokowane spojrzenie na klęczącą dziewczynę. - Ty mała zdziro!

4 717 czyt.
93%284
Milady

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1467 słów i 8677 znaków, zaktualizowała 16 sty 2018. Tagi: #noc #kobieta #niewolnica #aktor #mistrz

4 komentarze

 
  • CzarnaKaczuszka

    CzarnaKaczuszka · 17 sty 2018 · 202082569

    Nadziwić się nie mogę zdradą Laimy. Gdyby chodziło jej o uzyskanie własnej wolności lub poprawę bytu, zrozumiałabym. Ale zdradzić Aktora, którego kochała, a który był postacią dosyć niejednoznaczną moralnie dla "matki", która bez żadnych wątpliwości jest okropną suką? Jasne, Aktor nie traktował jej jak królewny, ale jak sama zauważyła w którymś odcinku, jej los nie był zły jak na los niewolnicy. A los niewolnicy zgotowała jej własna matka. Nowa wiedzy o śmierci jej ojca mogła się do tego przyczynić, ale okazuje się, że Laima pracowała dla Mistrza już wcześniej. Ale jak widać, przyjdzie jej to odpokutować, nowe życie Podręcznej nie zapowiada się kolorowo. Pozostaje mieć nadzieję, że Aktor odżyje i wyciągnie z tego jakoś ich oboje.

  • nefer

    nefer · 17 sty 2018

    Postać Zaliny rzeczywiście zadziwia. Czyżby miłość do utraconego, pierwszego męża zwichnęła jej charakter? Zobaczymy. A Aktor odżyje, to pewne jak w szwajcarskim banku.

  • AnonimS

    AnonimS · 16 sty 2018 · 201443589

    Krótkie ale treściwe. Akcja jak szalona, tajemnicze nowe postacie i wiele zwrotów akcji. Dziewczyna chyba żałuje swego czynu.no i jej mamusia ...taka jej mać. Ciekawe jak potraktuje córkę po takim powitaniu. Notabene jaką trzeba być bezduszną suką żeby skazać córkę na los podręcznej i związać się z jej oprawcą....... Aktor jak Feniks pewnie się odrodzi ..... Czekam co dalej wymyślisz i przelejesz na papier.

  • Robert72

    Robert72 · 16 sty 2018

    Dla mnie , tempo zwrotów akcji świetne . Cała część też super , ale tyle niewiadomych ,czemu tak krótko.