Trenerka 24

Trenerka 24Miałam wrażenie, że moje serce bije tak mocno, że zaraz rozerwie mi klatkę piersiową. Świat zewnętrzny zdawał się nie istnieć.  
     Stałam na miejscu dla trenerów, wpatrując się w zawodników ustawionych w blokach startowych, oczekując na wystrzał.
     Za kilka chwil wszystko miał stać się jasne. Moja przyszłość w szkole zależała od tego, jak pobiegnie sztafeta. Przed oczyma stanął mi obraz ostatniego miesiąca: dyrektorka, szatnia, kantorek sali fizycznej, ośrodek, mój pokój.... Twarze wszystkich ludzi, którzy odegrali ogromną rolę, abym mogła stać, tu gdzie stoję, były rozmazane. Sekundy zdawały się nie mieć końca. Tak bardzo chciałam, żeby wygrali.
     Nie oszukiwałam już samej siebie.
     Nie chodziło mi o posadę, ale o to, że zasłużą na nagrodę. Eliminacje przeszli jak burza. Lepsza była tylko drużyna ze Szczecina, ale oni trafili do drugiej części drabinki. Ćwierćfinały i półfinały, to była dla chłopaków pestka.
     Finał nie wydawał się już taki prosty. Chłopcy byli już mocno zmęczeni a poziom testosteronu po takim czasie zaczynał spadać. Na dodatek w finale zameldowali się także szczecińscy zawodnicy. Czy tym razem dadzą radę ich pokonać? Nie miałam dobrych przeczuć.
     Omal nie zemdlałam, kiedy usłyszałam wystrzał startera.  
     Na pierwszej zmianie biegł Marek. Ruszył bardzo dobrze. Pierwsze sto metrów dało mu niewielką przewagę nad pozostałymi, ale tak jak podejrzewałam, osłabł pod koniec dystansu. On i zawodnik ze Szczecina wpadli na metę niemal równocześnie, ale pałeczkę szybciej i sprawniej przekazał Marek, co pozwoliło na ponowne zbudowanie lekkiej przewagi.  
     Dawid ruszył bardzo ostro. Przez połowę dystansu praktycznie nie zwalniał. Byłam pod wrażeniem. Na ostatnich stu metrach jeszcze przyspieszył i szybko przekazał drewniany kawałek Kajetanowi.  
     Tym razem zmiana nie poszła tak szybko, jakbym sobie tego życzyła. Po raz kolejny wyrobiona przewaga przepadła.
     Nie osiągał ostatnio najlepszych rezultatów i byłam pełna obaw co do jego dyspozycji. Dziś w zawodach osiągał najgorsze czasy. Na zmianę przybiegł na drugiej pozycji, tracąc do rywala znad morza około dwóch metrów. Wszystko w nogach Sylwestra..
     - Jeszcze tylko minuta i wszystko będzie jasne – powiedziała Ela, która była chyba jeszcze bardziej zdenerwowana ode mnie.
     Sylwek wystrzelił jak rakieta. Jego długie nogi były moją nadzieją. To dlatego wystawiłam go na ostatniej zmianie. Ten atut najczęściej decydował o zwycięstwach w biegach.
     Dystans między nim a zawodnikiem ze Szczecina cały czas się zmniejszał. Do mety zostało około dwustu metrów, kiedy chłopak włączył drugi bieg.
Bałam się, że nie zdąży. Dlaczego zrobił to tak późno? Trzydzieści metrów przed metą zrównał się z rywalem. Reszta została daleko w tyle. Na metę Sylwester wbiegł pierwszy, wyprzedzając przeciwnika zaledwie o sekundę.
     - Taaaak - krzyknęłyśmy razem z Elą, wpadając sobie w ramiona.
     Byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie. Chciałam pobiec na bieżnię i wycałować chłopaków, ale to było niemożliwe. Od razu skierowano ich na kontrolę antydopingową. Poza tym kobieta w roli trenera męskiej drużyny była rzadkością. Mogłam jedynie domyślać się, co mówili o mnie inni trenerzy.  
     W każdej plotce było podobno ziarno prawdy, ale w takich, jaki krążyły zapewne na nasz temat, musiała być sama prawda. Nie chciałam dawać powodów do potwierdzania plotek. Nigdy nic nie wiadomo.
     Poczułam lekki niepokój, kiedy usłyszałam przez megafon, że jestem proszona do sztabu sędziowskiego. Przed oczami stanęły mi czarne wizje. Byłam przekonana, że któremuś z chłopaków coś się stało.
     Wraz z Elą pobiegłyśmy na miejsce.  
     Okazało się, że chodzi o coś innego…
     Starszy mężczyzna, który na plakietce miał informację, iż jest lekarzem medycyny sportowej, a także przewodniczącym komisji sędziowskiej wpatrywał się w wyniki badań.
     - Mamy zastrzeżenia co do poziomu testosteronu pani zawodników - oznajmił szorstko.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Cezar21

    Nie jestem pewien czy tak jest obecnie, ale rzeczywiście kiedyś zbyt wysoki poziom testosteronu w organizmie sportowców był traktowany jako doping. Tutaj robił się problem - zapominano o zasadzie domniemania niewinności, a naciskano raczej na to by zawodnik udowodnił, że wynika to ze współżycia lub ewentualnie onanizmu. W innym wypadku uważano, że brał sterydy. No, powiem Ci szczerze - zaskoczyłeś mnie , że tak odwracasz sytuację. Aż nie mogę się doczekać, czy ich zdyskwalifikują i Pani trenerka - nauczycielka nie będzie miała sukcesu i straci pracę, a chłopaki sobie jednak nie poruchają (aż mi się widzi taki scenariusz - bardzo życiowy), czy może pozwolą im zachować zwycięstwo, ale oficjalnie poinformują, że panie nauczycielki zrobiły coś niezgodnego z prawem (wszak wszelkie współżycie z uczniami jest niedozwolone - choćby tylko zwalenie im konia) i pani nauczycielka straci pracę (ciekawe co wtedy z kwestią nagrody dla chłopaków?), czy jednak nic się nie stanie, wuefistka będzie miała sukces i dalszą pracę, a chłopaki sobie zerżną dwie nauczycielki (taki scenariusz jest zbyt lukrowy, zbyt słodki, zbyt nierealistyczny. A do tej pory to lubiłem w Twoich opowiadaniach, że były bardzo realistyczne - że nawet jeśli to była fikcja to taka, która mogła się wydarzyć). Czekam na to co dalej :eek:  :eek:

  • kloda

    "tracąc do rywala znad morza około dwóch metrów"
    Jeśli umieszczenie Szczecina nad morzem było zamierzone to szanuję za żart (jestem ze Szczecina), jeśli nie to chyba jeszcze nauczycielka geografii powinna wkroczyć na koniec opowiadania  :P

  • Rafaello

    @kloda  No jakoś trzeba było określić Twoje miasto a nie ciągle tylko Szczecin.  
    Wiem,że macie trochę do morza,ale dla mnie każde z miast w województwie  zach pom jest nad morzem. Czepiasz się.
    Tak samo jak o mieszkańcach Sącza czy Limanowej mówi się górale....

  • Niepozorny

    @Rafaello z całą sympatią do Ciebie -  
    (...) do rywala  
    - ze stolicy województwa zachodniopomorskiego,  
    - z północnego zachodu,  
    - z miasta Gryfa...  
    Pewnie jeszcze kilka innych byś znalazł...

    Użytkownik kłoda się nie czepia, zwrócił uwagę,, bo utrwalasz błędny stereotyp.  

    Jakiś czas temu na 1-go kwietnia nawet był taki komunikat na tablicach miejskich: "Z powodu zamknięcia tunelu tramwaj nad morze nie kursuje...";)  

    Po prawdzie to z Nowego Sącza, masz prawie połowę bliżej na Krupówki w Zakopanem, niż ze Szczecina na najbliższą morską plażę...  
    A po drodze w Łącku przerwa na śliwowicę na zgodę  :cheers:

  • cosmo

    @kloda taaaa, niczym Łona wnoszący nadmorską sól :)