Trenerka 6

Trenerka 6Nie potrafiłam się skupić na prowadzeniu lekcji. Co prawda uczyłam tylko wf-u, a nie wykładałam chemii, ale mimo wszystko byłam mocno rozkojarzona, co nie umknęło uwadze uczniów. Na czwartej lekcji myślałam już tylko o tym, że na kolejnej mam okienko i spotkam się z nauczycielem fizyki. Moja misja zmuszenia go, żeby odpuścił Markowi zeszła jakby na dalszy plan. Ten facet naprawdę mi się spodobał i chciałam iść do niego nie tylko na negocjacje. Byłam gotowa daleko się w nich posunąć, a raczej pozwolić mu nawet, żeby on był posuwającym. Nie miałam nic do stracenia. Jeśli moja drużyna sztafetowa nie wygrałaby zawodów, to i tak straciłabym prace, więc romans z kolegą ze szkoły byłby miłym wspomnieniem.
W końcu nadszedł ten moment. Kiedy tylko usłyszałam dzwonek na piątą lekcję, chciałam, prawie że siłą wypchać całe grono pedagogiczne z pokoju nauczycielskiego. Koźmińskiego już nie było, czekał zapewne na mnie w swoim kantorku przy sali fizycznej. Po drodze wstąpiłam jeszcze do toalety i poprawiłam się trochę.
Sala fizyczna była na końcu korytarza. Miałam szczęście, bo nie było na nim nawet wścibskiej sprzątaczki, która mogłaby się zainteresować tym, po co tam idę. Udało mi się przemknąć niepostrzeżenie.
Kantorek w niczym nie przypominał takiego, jaki sobie wyobrażałam. Przywodził na myśl raczej mały gabinet. To było ciasne pomieszczenie, ale przytulne. Pod ścianą stała ława a przy niej dwa fotele. Na jednym z nich z zadowoloną miną siedział mój kolega od fizyki.
- Myślałem, że nie przyjdziesz — powiedział na powitanie z zadowoloną miną.
- No co ty! Jak mogłabym umówić się na korepetycje i nie przyjść — odpowiedziałam. - Wiesz co, może ja będę udawała uczennice, a ty nauczyciela?
- Podoba mi się taki pomysł — rzucił z entuzjazmem w oczach.
- Przyszłam na zaliczenie — powiedziałam, starając się, żeby ostatnie słowo zabrzmiało tak, jak miało zabrzmieć, czyli jak najbardziej dwuznacznie.
- W takim razie opowiedz mi, proszę, czym różni się menisk wklęsły od wypukłego.
- No więc różnią się przede wszystkim nazwą i kształtem — powiedziałam inteligentnie.
- Alu nie dobrze. Nie przygotowałaś się.
- No tak, ja rozumiem, ale bardzo mi zależy na tej piątce — powiedziałam.
- Nie dostaniesz piątki. Nie zasługujesz nawet na marną dwójkę.
- Ale ja potrafię ładnie poprosić.
- Tak? A jak?
Chciałam trochę podnieść napięcie. Podeszłam do drzwi i zamknęłam je na klucz. Moja lewa ręka pozostała na nim a prawą zaczęłam odpinać górne guziki bluzki. Fizyk poruszył się w fotelu. Wiedziałam doskonale, dlaczego to zrobił. Podeszłam bliżej.
- To może zaczniemy jeszcze raz — zapytałam.
- To może powiedz mi ile mamy zasad dynamiki Newtona?
- Hmmm. To akurat wiem.
- No to podziel się ze mną tą wiedzą Alicjo — powiedział z zaciekawieniem.
- Tych zasad jest dokładnie tyle ile zapiętych guziczków mojej bluzeczki — powiedziałam, patrząc na niego. Jego wzrok od razu skierował się na mój biust. Bardzo powoli odpięłam trzy guziki i odsłoniłam swoje piersi.
- A więc mówisz, że trzy? - zapytał, starając się kontynuować naszą gierkę i nie pokazywać jak bardzo na niego działam.
- Dokładnie, ale ja pamiętam definicję tylko trzeciej. Mam powiedzieć?
- Jeśli potrafisz to, jak najbardziej, proszę.
- Jeśli ciało A, oddziałuje na ciało B, to ciało C....
W tym momencie zrzuciłam z siebie bluzeczkę i usiadłam na jego kolanach. Był w szoku.  
- To, co z tym ciałem C? - zapytał zdyszany. Widziałam, że jest mocno podniecony. Było to poniekąd lekko żałosne, że samo pokazanie mu cycków w staniku tak na niego działa. Wlepiał w nie wzrok. Byłam z jego reakcji zadowolona. Wiedziałam, że jest mój i mogę teraz zrobić z nim, co tylko zechce.
- Nie pamiętam — powiedziałam ze smutną miną i delikatnie go pocałowałam.
Był nieśmiały i niepewny w swoich poczynaniach. Dopiero teraz jego dłonie zagościły na moim ciele. Wbrew przypuszczeniom nie rzucił się od razu na moje piersi, ale położył je na plecach.
- Chcesz zbadać napięcia w moim staniku? - zapytałam, nawiązując do naszej rozmowy sprzed kilku godzin.
- Przyznam szczerze, że wolałbym skupić się na czymś innym — powiedział, po czym zerknął na moje piersi.
- Możesz patrzeć, ile chcesz, ale na razie o reszcie musisz zapomnieć, nie zasłużyłeś jeszcze — powiedziałam i pocałowałam go. Czułam, jak drżą jego palce. Gdyby tylko mógł, to rozpiąłby mi ten stanik i przeleciał. Wiedziałam, że ma na to ochotę. Poczułam nawet lekkie zagrożenie. Rozochociłam go, a byliśmy tam sami i mógłby zrobić ze mną, co by zechciał.
- Co musiałbym zrobić, żeby dostać więcej? - zapytał, a ja omal nie zapiałam ze szczęścia. O to przecież mi chodziło.
- No, jeśli chciałbyś mieć romans ze mną i regularnie się tutaj spotykać na naszych okienkach, to nie widzę problemu, ale to może być trudne.
- Dlaczego?
- Niedługo strącę prace i w pewnym stopniu przyczyniłeś się do tego....
Spojrzał na mnie jak na idiotkę. Było w tym zaciekawienie, przerażenie i co jasne niezrozumienie.  
Całując go i dotykając po klatce piersiowej, wyjaśniłam mu, że moja drużyna musi wygrać zawody, żebym mogła zachować etat. Powiedziałam mu, że Marek jest częścią ekipy i musi trenować a przez to, że nagadał na niego matce, chłopak ma szlaban.
- Czyli tak naprawdę przyszłaś tu i wskoczyłaś mi na kolana dla tego gówniarza?
- Nie. Zrobiłam to dla siebie. Poza tym miałam na ciebie ochotę.
W tym, co powiedziałam, było trzy czwarte prawdy. Zrobiłam to dla siebie, a konkretnie dla swojej kariery. Ochotę na niego nabrałam dopiero dziś. Nie sądziłam, że będę czerpała tyle przyjemności z tego spotkania. Nastawiałam się na to, że pokaże mu, co trzeba i okręcę go wokół palca. W miarę upływu czasu czułam podniecenie i ekscytacje. Naprawdę miałam ochotę dać mu się przelecieć.
- Jaką mam gwarancje, że mnie nie wykiwasz? - zapytał.
- Żądnej — odpowiedziałam i pocałowałam go.
- Zgadzam się. Załatwię z matką tego gnojka, żeby mógł znowu trenować, ale za tydzień znów przyjdziesz do mnie, i tym razem oczekuje, że bardziej się postarasz Alu — powiedział, chcąc, by rozmowa znów przybrała charakter wizyty uczennicy u profesora.
Byłam zadowolona z przebiegu tego spotkania. Aż do dzwonka całowaliśmy się i dotykaliśmy.
Miałam coraz większą ochotę na seks z nim. Byłam zadowolona, że załatwiłam, co miałam załatwić. Za tydzień podziękuje mu za powrót Marka i zrobię to nie z musu a z przyjemności. Nie spodziewałam się, że przy okazji prowadzenie drużyny uda mi się zaliczyć jeszcze romans. Prędzej spodziewałabym się seksu z moimi podopiecznymi niż z fizykiem Koźmińskim.
Wróciłam do swoich zajęć. Po powrocie do domu cały czas myślałam tylko o nim.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • izabela

    Wiele wielkich miłości rodzi się niespodziewanie.