Trenerka 14

Trenerka 14Szanse na to, że Eli uda się załatwić finansowe wsparcie Artura telefonicznie były nikłe, o czym sama doskonale wiedziała. Ojciec jednego z uczniów, a przy tym biznesmen miał opinię kobieciarza. Na jednej z charytatywnych imprez, gdzie był głównym sponsorem, przetańczył z nauczycielką biologii całą noc. Prawił przy tym komplementy i czułe słówka, a Ela jeszcze długo potem znosiła kąśliwe komentarze zazdrosnych koleżanek z pokoju nauczycielskiego. Mimo wszystko nauczycielka skorzystała z wizytówki, jaką jej zostawił. Rozmowa była krótka i zakończyła się zaproszeniem do domu przedsiębiorcy. Jak zapewniał syna nie będzie w domu, żony także. Spotkanie z uczniem w jego własnym domu, na dodatek podczas schadzki z jego ojcem byłoby klapą wizerunkową dla nauczycielki i zakończyłoby się ogromną ilością plotek i teorii. Nie chciała na to pozwolić. Fakt, że nie będzie żony wcale jej nie dziwił. Tajemnicą poliszynela było to, że małżeństwo łączyły jedynie interesy, a oboje małżonkowie zdradzali się nawzajem.
Kluczowe było dla Eli to, alby pozyskać wsparcie dla drużyny Ali, ale utrzymać przy tym dobre relacje z biznesmenem. Dziewczyna nie wyobrażała sobie całego swojego życia spędzonego przy tablicy, a dobre kontakty z potentatem branży TSL mogły pomóc jej w znalezieniu innej pracy. Sam wspominał o tym na pamiętnej imprezie, ale był wtedy po trzech drinkach, i Ela nie wzięła jego słów na poważnie.
Zastanawiała się jak ubrać się na to spotkanie. Po chwili namysłu postanowiła włożyć tę samą sukienkę, jaka miał wtedy, kiedy oczarowała mężczyznę. Nie odrywał od niej wzroku i był gotów zrobić dla niej wszystko. Właśnie o taki sam efekt chodziło teraz. Kreacja wisiała w szafie od dawna, ale była czysta, wyprasowana i gotowa do użycia. Obawę Eli wzbudziło tylko to, czy zmieści się w nią po takim czasie. Przymiarka wypadła jednak korzystnie i po chwili stała przed lustrem w czarnej, opasłej sukience na ramiączkach, która uwydatniała jej kobiece kształty. Wyeksponowany biust i kolana były tym, o co jej chodziło. Sukienka nadawała się idealnie. Była bardzo seksowna, a zarazem prosta i idealnie pasowała do nauczycielki. Kobieta wybrała z dolnej szuflady najseksowniejszą bieliznę, jaką miała. Nie zmieniła ramiączek na przezroczyste, choć zazwyczaj tak robiła. Tym razem chciała pokazać, co ma pod spodem, żeby rozbudzić wyobraźnie mężczyzny. Zdawała sobie sprawę, że może być lekko wstawiony i dobierać się do niej, a ona sama takim strojem wręcz go do tego zachęci. To, że będzie z nim sam na sam mogło tylko podsycić jego zamiary. Ela mimo wszystko nie obawiała się go. Sama myśl o tym, że mógłby zmusić ją do czegoś, czego nie będzie chciała, była podniecająca i abstrakcyjna zarazem. Kobieta miała ochotę na seks z tym facetem i nie zamierzała tego ukrywać przed samą sobą.
Kwadrans przed czasem pojawiła się w niewielkiej willi nieopodal centrum. Zadzwoniła na domofon, a po krótkiej chwili usłyszała charakterystyczny dźwięk informujący, że drzwi zostały otwarte.
- Witam najładniejszą nauczycielkę w mieście — powiedział na powitanie, po czym zaprosił ją do środka.
- Proszę nie przesadzać.
- Ależ nie ośmieliłbym się tego robić. To szczera prawda.
Po kilku minutach wzajemnych uwag i komplementów mężczyzna postawił przed nią butelkę dobrego francuskiego wina. Nie omieszkał pochwalić się, że sprowadził je od samego producenta i zapłacił sto euro za butelkę.  
- Chce mnie pan upić?
- Nie, a po co miałbym to robić?
- No nie wiem właśnie — odpowiedziała, poprawiając przy tym lekko swoje kręcone włosy.
Mężczyzna po raz kolejny omiótł ją wzrokiem.
- Czy ja skądś nie znam tej sukienki?
Zaraz potem zbliżył się niebezpiecznie blisko i włożył palec pod ramiączko. Przejechał po nim delikatnie, po czym wrócił na swoje miejsce. Taki zabieg miał zapewne na celu pokazanie nauczycielce, że nie ma się czego obawiać, ale Ela i tak zachowywała czujność.
- Miałam ją na sobie, kiedy tańczyliśmy na imprezie w szkole. Pamięta pan?
- Oczywiście, że pamiętam. Takich imprez się nie zapomina i takich tancerek również.
- Oj, bez przesady. Pamiętam grymas bólu na pana twarzy, kiedy nadepnęłam pana po raz pierwszy.
- Ale był to także ostatni — skomentował mężczyzna, po czym roześmiał się głośno.
Patrzyli na siebie z pewnego rodzaju rezerwą. Ela wiedziała, że ma ochotę na przejście do bardziej pikantnej rozmowy. Nie krępował się czynić aluzji i podtekstów na sali pełnej osób, tym bardziej powinna się ich spodziewać, kiedy był z nią sam na sam w mieszkaniu.
- W takim razie może opowie mi pani, z czym do mnie przychodzi?
Ela zreferowała mu historię Ali i tego, że jej drużyna startuje w zawodach. Opowiedziała, jak to jest ważne nie tylko dla jej koleżanki, ale także dla całej szkoły. Mężczyzna słuchał z zaciekawieniem, próbując wyłowić z odmętów umysłu, o jaką nauczycielkę WF-u chodzi.  
- A czy tamta koleżanka, też jest tak atrakcyjna, jak pani?
- Mam się czuć zazdrosna?
- Ależ nie. Tak tylko zapytałem. Zapewniam, że moje serce należy tylko do pani.
Zapanowała lekka konsternacja. W jego wypowiedzi było coś żenującego, a zarazem śmiesznego. W taki też sposób skomentowała to Ela.
- Możemy liczyć na pana?
- Tak oczywiście. Zrobię przelew na konto szkoły, wpisując w tytule, że to dotacja celowa na wsparcie drużyny.
Ela poczuła ulgę, wiedząc, że osiągnęła sukces. W zasadzie mogłaby wstać i wyjść, ale byłoby odebrane, jako niegrzeczne zachowanie. Wiedziała, że biznesmen oczekuje od niej, że będzie go bawić swoim towarzystwem jeszcze przez co najmniej godzinę.
- Mam też dla was pewną propozycję.
Ela ściągnęła brwi. Nie wiedziała, co ma na myśli, mówiąc „was”. Mogło chodzić o całą szkołę, drużynę, albo tylko o nią i o Alę. Ta ostatnia propozycja wydała się najbardziej prawdopodobna. Mimowolnie wyobraziła sobie trójkącik z koleżanką i biznesmenem. Poczuła, jak na dole robi jej się przyjemnie. Przyszło jej do głowy, że mężczyzna musi używać drogich perfum, zapewne z domieszką jakiegoś feromonu. To dlatego czuła się przy nim tak podniecona, a jego towarzystwo sprawiało jej ogrom przyjemności.
- Jaką propozycje?
- Jakiś czas temu moja firma kupiła niewielki pensjonat w górach. Właściwie to ośrodek sportowy. Jest tam boisko, bieżnia, a w pensjonacie wszystko, co potrzeba do godnego bytowania. Proponuje zorganizować tam zgrupowanie dla drużyny przed zawodami.
- To wspaniała propozycja, ale muszę zapytać Alę, naszą trenerkę, co o tym sądzi.
- Naturalnie. Chciałbym tylko zapewnić, że nie pożałują panie tego wyjazdu. Piękne widoki, świeże powietrze, doborowe towarzystwo.
Ela spojrzała na niego pytająco.
- Akurat będę tam przebywał w najbliższym czasie.
- Aha — odpowiedziała biolożka, po czym uśmiechnęła się do biznesmena.
Patrzyli na siebie wymownie. On chciał coś jeszcze zaproponować, ona o coś zapytać. Obojgu pomimo szczerych chęci brakowało jedynie odwagi.
- Zagrajmy w otwarte karty — powiedziała Ela, odstawiając kieliszek na dębowy stolik. - Czego konkretnie oczekuje pan za bycie sponsorem i zaproszenie na zgrupowanie?
Mężczyzna docenił to, że zaczęła ten temat skinieniem głowy.
- Skoro tak stawia pani sprawę.  
Dopił do końca wino i podobnie jak towarzyszka odstawił go.
- W tym pensjonacie jest na poddaszu mój prywatny apartament. Zazwyczaj śpię tam sam, a łóżko ma kilka metrów kwadratowych. Dużo miejsca na nim się marnuje.
Ela patrzyła na niego bez jakiegokolwiek wyrazu. Artur stracił swoją pewność siebie. Nie wiedział, jak kobieta zareaguje. Mogła wziąć to za dowcip i zacząć się panicznie śmiać. Mogła uderzyć go w twarz i wyjść, ale to wiązałoby się z koniecznością znalezienia innego sponsora. To raczej nie wchodziło w grę. Była także trzecia możliwość. Mogła po prostu się zgodzić.
Sięgnęła ponownie po kieliszek i wypiła znajdujące się w nim wino.
- Zgoda, ale pełna dyskrecja.
Artur zamarł. Po chwili kąciki jego ust uniosły się nieznacznie. Mężczyzna nie krył zadowolenia, że będzie miał możliwość przespać się z młodą atrakcyjną nauczycielką. Ela widziała jednak, że mimo wszystko coś jeszcze nie gra.
- Nie cieszy się pan?
- Ciesze się, ale skoro już tak, to chciałbym pójść krok dalej.
Na twarzy Eli pojawiła się konsternacja. Nie wiedziała, o co mu chodzi.
- Co pan ma na myśli?
- Jak wspomniałem, łóżko jest naprawdę wielkie i spokojnie zmieszczą się na nim nie tylko dwie, ale i trzy osoby.
W pierwszej chwili Eli przyszło na myśl, że mężczyzna ma na myśli swojego syna. Seks z uczniem i jego ojcem w apartamencie w górach. Nauczycielka próbowała wyobrazić sobie taką sytuację, ale po chwili zrozumiała, że robi to niepotrzebnie. Artur nie miał na myśli trójkąta z synem, ale z Alą.
- Ja, pan i moja koleżanka?
Mężczyzną potwierdził skinieniem głowy.
Ela zamyśliła się, po czym uśmiechnęła się, dając do zrozumienia, że to może się udać.
- Koleżanka się zgodzi?
- Myślę, że nie będzie z tym problemu. Zresztą wszystko wskazuje na to, że to nie będzie nasz pierwszy trójkącik — skomentowała z uśmiechem na twarzy.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Helen57

    Bardzo ładnie się zaczyna!

  • Gazda

    Suuuuper😃😃