Trenerka 1

Trenerka 1- Alu, dyrektorka cię woła.
W tym pozornie niegroźnym zdaniu było coś, co wywołało we mnie ogromny niepokój. Wiedziałam, że muszę jak najszybciej udać do jej gabinetu, nie lubiła, kiedy musiała na kogoś czekać. Domyślałam się, że najprawdopodobniej chce mnie wykopać z moje lichej posady. Byłam najmłodszą nauczycielką WF-u w naszym liceum. Dopiero rok temu skończyłam studia. Po ostatniej reformie mówiło się sporo o cięciach w oświacie. Byłam na nieformalnej liście do zwolnienia. Najwyraźniej lista z nieformalnej zamieniła się w formalną.
Tuż przed drzwiami poprawiłam fryzurę. Nie powiem, byłam ładna i uczniowie mnie lubili. To nie miało jednak najmniejszego znaczenia. W każdym razie nie tu i teraz.
- Dziękuje, że szybko pani przyszła. Proszę usiąść — powiedziała dyrektorka, nie odrywając wzroku od monitora komputera.
Dopiero po chwili skupiła się na mnie i na naszej rozmowie.
- Jak zapewne się pani domyśla, chciałam porozmawiać o pani przyszłości w naszej szkole. Mam z panią duży problem. Z jednej strony lubię panią i doceniam zapał, jaki wkłada pani w prace z uczniami, ale z drugiej muszę zredukować jeden etat.
Moje najgorsze obawy zaczynały się urealniać. Wiedziałam, co powie za chwilę i nie chciałam jej przerywać żadnymi docinkami ani potakiwaniami.
- W środowisku nauczycielskim przyjęła się taka zasada, ze w takich sytuacjach zwalnia się zawsze najmłodszego stażem. Nie wiem, czy to jest dobre, bo ci najmłodsi są często dużo lepsi od tych już wypalonych, ale gdybym podjęła inną decyzję, to spotkałabym się ze sporą krytyką i naciskami, a na to nie mam najmniejszej ochoty. Jak pani się już pewnie orientuje, nie lubię nerwowej atmosfery i problemów.
- Rozumiem — powiedziałam.
- Niemniej jednak wolałabym panią zatrzymać a zwolnić kolegę Stanisława. Mógłby już pójść na emeryturę i nikomu krzywda by się nie stała. Problem jest taki, że jest bardzo lubiany przez kolegów z pokoju nauczycielskiego. Tu właśnie leży problem. Dlatego właśnie wymyśliłam pewien plan, który chciałabym z panią zrealizować.
- Nie bardzo rozumiem...
- Proszę posłuchać. Nikt nie będzie miał pretensji, że zwalniam Staszka, a zostawiam panią, jeśli będę miała ku temu solidne argumenty. Dobra opinia wśród uczniów i rodziców, jaką pani ma to niestety za mało. Konieczny byłby jakiś sukces, którego nikt nie mógłby podważyć.
- Jaki sukces? - zapytałam. Sama już nie wiedziałam, w jakim kierunku zmierza ta rozmowa i co ma na celu.
- Chodzi o sukces sportowy. Jak pani wie, kiedyś nasza szkoła była mistrzem województwa w sztafecie 4 × 400 metrów. W ostatnim roku wszystko się rozsypało. Za dwa miesiące zawody a nasi chłopcy są bez kondycji, bez trenera, bez wiary w zwycięstwo i bez motywacji. Chyba tego ostatniego brakuje im najbardziej i dlatego postanowiłam porozmawiać z panią. Jeśli uda się pani poskładać zespół i odniesie pani z nimi jakiś sukces, dostanie pani stały etat u nas w szkole.
Rozmowa nagle nabrała zupełnie innego wymiaru. Pomysł wydawał się prosty i uczciwy, ale bałam się, że ci chłopcy nie będą w stanie nic wygrać.
- Pni dyrektor, ale czy oni dadzą rade? Czy będą chcieli trenować? To nie wystarczy trochę pobiegać, na sukces potrzebna jest naprawdę ciężka praca.
- Wiem i dlatego poprosiłam panią. Jest pani młoda, atrakcyjna i na pewno będą chcieli się popisać przed panią. Poza tym kobiecie nie będą się stawiać tak jak innym nauczycielom. Jeśli połączy pani te dwie rzeczy i sklei je odrobiną własnego wdzięku, nie będzie pani miała z nimi najmniejszych problemów.
- Rozumiem.
- Może pani robić, co pani uważa, ale proszę uważać, co pani robi. Jak wcześniej wspomniałam, lubię spokój. Nie chce żadnych plotek i skandali. I tak będą gadać, że młoda dziewczyna trenuje młodych chłopaków i tworzyć teorie co się na tych treningach dzieje. To nam wszystkim wystarczy.
Kiwnęłam głową. Nie chciałam nic mówić. Czułam jak się czerwienie. Dopiero dyrektorka teraz uświadomiła mi, z czym tak naprawdę muszę się zmierzyć.
- Układ jest prosty. Pani odnosi sukces i dostaje posadę. Jak pani zmotywuje tych gówniarzy do biegania to już pani problem. Powodzenia.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użył 778 słów i 4346 znaków. Tagi: #nauczycielka #młodzi #chłopcy #uwodzenie #seks

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Jedynataka

    Czekam na następną część😃

  • auder

    ciekawe jak mocno będzie trzeba zachęcać i motywować chłopców do wysiłku:)
    czekam na dalsze części:)

  • izabela

    A już myślałam, że będzie miłość les.