Trenerka 21

Trenerka 21Z całej czwórki Kajetan był najbardziej wysportowany. Treningi nie sprawiały mu aż tak wielkich trudności, jak pozostałym, a poza tym był częstym bywalcem siłowni. Wyróżniał się spośród kolegów swoją atletyczną budową.
Miał na sobie luźne krótkie spodnie i koszulkę polo. Wydawało się, że był bardziej dojrzały od reszty. Z jego ust nie ciekła ślina. Patrzył na mnie nie jak napalony gówniarz, ale jak facet. Podobało mi się to i co nie powinno być żadnym zdziwieniem..podniecało.  
- Świetnie pani wygląda. Po prostu seksbomba.
Doceniłam jego komplement, który jasno wskazywał, że przez te kilka chwil zapomnimy o relacji nauczycielka — uczeń, a staniemy się partnerami.
- Ty też niczego sobie.
Podeszłam do niego i zdjęłam mu koszulkę. Nie mogłam się powstrzymać. Jego umięśnione i opalone ciało zrobiło na mnie ogromne wrażenie.
- Na co mogę sobie pozwolić? - zapytał.
W jego głosie była lekka niepewność i obawa. Pytanie, jakie zadał, było jak najbardziej na miejscu. Miałam ogromną ochotę na seks i nie ukrywałam tego przed samą sobą. Chciałam poczuć go w sobie i na sobie. Pozwoliłabym mu na wszystko, byle tylko rzucił mnie na łóżko i porządnie wykorzystał okazję. Nie byłoby o to trudno, zważywszy na to, jak bardzo był wyposzczony. To wszystko było jednak tylko moją fantazją. To nie miał być seks. Przyszedł tu po to, aby podnieść poziom testosteronu, co było konieczne, żeby wraz z kolegami wygrał zawody. Nie mogłam o tym zapominać.
- Możesz robić, co chcesz, ale mnie nie zgwałć.
- To będzie trudne, ale może pani być spokojna. Proszę mi zaufać.
- Nie kuś, tylko bierz się do roboty.
Moje życzenie szybko przerodziło się w realne działanie. Podszedł do mnie pewnym krokiem i pocałował. Zaskoczył mnie tym, co tylko bardziej mnie podnieciło.
Chwilę potem stałam pod ścianą i tonęłam w morzu jego pieszczot. Nie wyglądał na szkolnego casanovę, ale robił to tak dobrze, że nie miałam wątpliwości, iż przede mną trenował na wielu koleżankach.
Oderwał się na chwilę i spojrzał mi w oczy. Uśmiechnął się i odwrócił mnie o sto osiemdziesiąt stopni.
- Tyle razy patrzyłem na panią stojąca pod ścianą, podziwiałem to ciało. Śliniłem się na widok ramiączek stanika wbijających się w te smukłe ramiona. Kilka razy miałem okazję zapinać ten stanik, czując niedosyt. Teraz sobie to wszystko odbiję.
To, co mówił, było miłe, ale napełniło mnie lekką obawą. Chłopak był bardzo rozochocony i zaczynałam się obawiać, że może posunąć się poza granice, jaką wyznaczyłam.
Poczułam jego dłonie na moim ciele. Rozpiął biustonosz i zrzucił ramiączka. Od razu położył dłonie na moich piersiach i przylgnął do mnie. Docisnął mnie do ściany. Po chwili poczułam jego męskość na swoich pośladkach. Oddychał coraz szybciej. Jeszcze chwila i zedrze ze mnie spódnicę, a potem brutalnie zgwałci od tyłu. Zgwałci? Można mówić o gwałcie w takiej sytuacji?
Miał chyba inne zamiary. Ponownie odwrócił mnie ku sobie i wbił się w moje usta. Chwycił moje dłonie i włożył w swoje spodnie. Czyli to tego oczekiwał. Pamiętał o zasadach i o tym, po co zostało zorganizowane to spotkanie. Poczułam ulgę, choć wdarła się w nią także lekka nutka żalu.  
Jego dłonie pracowały intensywnie na moim ciele, a moje równie intensywnie w jego spodniach. Dotykał mnie, gdzie chciał: od piersi, przez plecy, aż po pośladki. Ku mojemu zaskoczeniu nadal miałam na sobie spódnicę. Nie protestowałabym, gdyby ten stan rzeczy miał się zmienić.
Nie widziałam jego męskości, ale to absolutnie w niczym mi nie przeszkadzało. Jego spodenki były tak luźne, że mogłam spokojnie bawić się jego przyrodzeniem. Był naprawdę sztywny i gotowy. Chłopak zastygł na chwilę, całując moją szyję, a ja poczułam jak ciepła sperma zalewa moją rękę. Jęknął kilka razy. Miałam wrażenie, że wylało się z niego całe morze nasienia. Nie rozluźniłam chwytu ani nie zmniejszyłam intensywności moich ruchów. Chciałam dać mu jak najdłuższą przyjemność.  
- Dziękuje - powiedział bez przekonania, jakby od niechcenia nie wiedząc, co powinien powiedzieć.  
Ja z kolei nie miałam pojęcia co odpowiedzieć, więc tylko się uśmiechnęłam i delikatnie go pocałowałam.
- Masz ochotę na więcej?
- Całowania?
Dowcip miał całkiem niezły, to trzeba było mu przyznać.
- Wiesz, o co pytałam.
- Chciałbym, ale myślę, że tyle wystarczy, żeby na zawodach było dobrze.
Skinęłam z uznaniem i wdzięcznością. Był na tyle dojrzały, że potrafił ustalić priorytety. Pamiętał, jaki był cel tego spotkania. Podobała mi się jego postawa.
Położyłam się na łóżku, nie zakładając stanika. Patrzył na mnie przez chwilę, ociągając się z założeniem koszuli. Jego spodnie były mokre.  
- Jesteś pewny, że nie skusisz się na jeszcze jeden wytrysk?
- Nie, ale jutro wygramy te zawody, a potem odbiję sobie, odbierając nagrodę.
Podszedł do mnie i delikatnie pocałował na pożegnanie.  
Dopiero po chwili doszłam do siebie. Wyobraziłam sobie nasz seks następnego dnia. Zaraz potem poszłam pod prysznic. Musiałam się odświeżyć, bo tej nocy miałam mieć jeszcze jednego gościa.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto