Trenerka 15

Trenerka 15Koźmiński okazał się paranoikiem. Wybrał pensjonat osiemdziesiąt kilometrów od miasta.  
- Co mu odwaliło, że kazał nam jechać na takie zadupie? - zapytała Ela.
- Boi się, że u nas może kogoś spotkać, ktoś nas może zauważyć razem itd. Boi się kamer. Podobno tam, gdzie jedziemy, nie ma nawet monitoringu.
- Nie wiedziałam, że są jeszcze takie miejsca — odpowiedziała moja koleżanka.
Po godzinnej podróży dojechałyśmy na miejsce. Jego auto stało już na parkingu.
- No i co? Mamy tam po prostu wejść, zapytać w recepcji, który pokój należy do pana Koźmińskiego i iść do niego? Przecież wezmą nas za dziwki!
- Nie bój się. Nasz kolega wszystko obmyślił — uspokoiłam ją. - Zejdzie po nas. Oficjalnie przyjechałyśmy na pogrzeb i jesteśmy jego siostrami.  
- I zamiast posiedzieć przy kawie, od razu pójdziemy do jego pokoju. Zajebisty plan.
- No przecież będziemy omawiać sprawy związane z testamentem — dodałam z uśmiechem.
- Mógł wcześniej uprzedzić, ubrałabym się na czarno — skomentowała, omiatając wzrokiem swoją niebieską bluzkę i biała spódnice.
Weszłyśmy do recepcji. O dziwo Koźmiński już na nas czekał. Poinformował obsługę, że jesteśmy jego siostrami i zaprowadził nas na górę.
Pokój, jaki wynajął, nie powalał. Ściany powinny być pomalowane jakieś dziesięć lat temu. Okna były jeszcze drewniane. Na szczęście zapach, jaki się unosił był całkiem przyjemny. Łóżko spokojnie pomieściłoby trzy osoby, co w tym wypadku było najważniejsze.
- Trochę pojechałeś z tym pogrzebem. Trzeba było powiedzieć prawdę, że jesteś fizykiem i będziesz udzielał dwóm uczennicom korepetycji — powiedziała Ela.
- No wiesz, trochę za stare jesteśmy — rzuciłam, za co oberwałam małego kuksańca.
Koźmiński jak mały chłopczyk wskoczył na łóżko.  
- To, co dziewczyny teraz ze mną zrobicie?
- My? - zapytałyśmy niemal jednocześnie, po czym wszyscy spojrzeliśmy na siebie co najmniej dziwnie.
- No a kto? - wypalił zdziwiony nauczyciel.
- Zapraszasz dwie laski do motelu oddalonego o osiemdziesiąt kilometrów na trójkącik i nie masz nic do zaproponowania? Nie tego się spodziewałyśmy — rzuciła Ela, zaczynając bawić się swoimi włosami.
- On zawsze jest na początku nieśmiały, ale potem się rozkręci. Trzeba go tylko rozruszać — uspokoiłam koleżankę, po czym zdjęłam swój sweterek. Spod niego wyłonił się mój czarny koronkowy stanik.
Zarówno Koźmińskiemu, jak i Eli oczy zaświeciły się jak zapałki.
- Chwila - krzyknęła Ela.
Spojrzeliśmy na nią zaskoczeni.
- Ustalmy jedną rzecz. To, co tutaj robimy, jest jednorazową akcją i dzięki niej żaden z członków ekipy nie będzie miał już problemów z fizyką.
Obie spojrzałyśmy na Koźmińskiego, który teatralnie uniósł dwa palce do góry na znak, że przysięga.
- Ale zastrzegam, że jak będzie nieźle, to punkt pierwszy może ulec negocjacji — rzuciła, śmiejąc się Ela, co przeniosło się na mnie i na fizyka.
Po chwili obie byłyśmy już w samych stanikach i spódniczkach. Zajęłam miejsce z lewej strony łóżka, a Ela z prawej. Ona rozpinała jego koszulę, a ja walczyłam ze spodniami.
Po chwili nasz kolega leżał już półnagi i przyjmował całą serię naszych pocałunków.  
Ustaliłyśmy między sobą, że pierwsza odda mu się Ela. Ze mną już się kochał, poza tym nie bez powodu zaproponował do trójkąta właśnie ją. Była najseksowniejszą nauczycielką w szkole i każdy z nauczycieli oglądał się za nią na korytarzach.
Wprawiłyśmy go w stan ogromnego podniecenia.
- Patrz Ela, pokaże ci coś wspaniałego — powiedziałam, po czym zdjęłam jego majtki. Moja koleżanka nie kryła zadowolenia. Koźmiński miał opinie ciamajdy, był starym kawalerem, ale sprzęt miał pierwszej klasy. Ela nie wierzyła mi, kiedy jej o tym mówiłam. Koźmiński był zadowolony naszym zachwytem oraz tym, że zaczęłyśmy się bawić jego męskością.
Odsunęłam się, a Ela usiadła na nim. Powoli rozpięła stanik i pochyliła się. Pocałowała go namiętnie. Jego dłonie po chwili chwyciły jej piersi. Zdawał się nie oddychać. Głaskał je i dotykał z taką pasją w oczach, że poczułam się lekko zazdrosna. Ze mną tak nie robił, a w każdym razie nie z takim zachwytem.
Sama nie wiem, kiedy Ela wsunęła go w siebie. Zaczęła delikatnie poruszać biodrami. Oboje byli mocno podnieceni. Po chwili synchronizowali swoje ruchy. Poczułam, jak podnieca mnie to, co widzę. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w trójkącie, nigdy też nie oglądałam pary na żywo uprawiającej seks. To była dla mnie nowość.  
Rozpięłam i zdjęłam biustonosz. Moje sutki był nabrzmiałe do tego stopnia, że zaczęły mnie uwierać. Mimowolnie zaczęłam je masować, patrząc na to, co dwójka moich kolegów wyprawia. Bałam się, że dla Eli będzie to udręka i zobaczę, jak wspaniale udaje orgazm, ale nie zanosiło się na to. Dziewczyna zdawała się odpływać w ramionach Koźmińskiego. To ona decydowała o tym, z jaką szybkością i intensywnością będą się kochać. Była na górze, co dawało jej pełnie władzy nad nim. Być może to było dla niej najbardziej podniecające.
W końcu Koźmiński wygiął się lekko i syknął. Wiedziałam, że doszedł. Pupa Eli wykonała jeszcze kilka szybkich ruchów, co sprawiło, że jej partner jęknął. Ona także wydała z siebie wcale niemały krzyk, po czym opadła na niego.
- Dobra, dobra, nie wylegujcie się, kolejka jest — rzuciłam ze śmiechem.
Moi towarzysze podzielili mój dobry nastrój.
- No kolego. Ale mówiła mi, że jesteś niezły, ale nie sądziłam, że aż tak — skomentowała stosunek Ela.
- No dzięki — wysapał cicho Koźmiński.
Położyłam się obok niego. Z drugiej strony była moja kumpela. Leżeliśmy tak przez chwile, po czym przejęłam inicjatywę. Czułam chęć na seks. To na co patrzyłam przed chwilą, rozpaliło mnie i rozochociło do granic.
Nie będę ukrywała, że czułam lekką rywalizację pomiędzy mną a Elą. Chciałam, żeby kiedyś Koźmiński zapytany o to, która z nas jest lepsza, wskazał na mnie. Pieprzyłam się z nim w jego kantorku i było całkiem nieźle, ale tam zawsze było niewygodnie i niebezpiecznie. Poniekąd było to podniecające, że ktoś może nas nakryć, ale jednak zawsze chciałam zrobić to z nim w ludzkich warunkach.
- Oddam ci się, jak tylko chcesz — szepnęłam mu do ucha.
Zobaczyłam banana na jego twarzy. Wiedziałam, że liczył na coś takiego. Obrócił mnie tak, że teraz ja leżałam na plecach, a on dobył do moich nóg i szeroko je rozłożył. Spojrzałyśmy na siebie z Elą. Dziewczyna była zaskoczona tym, co wyprawiał fizyk. Moje stopy wylądowały na jego ramionach. Objął mocno moje uda i z lekkim trudem, którego obie starałyśmy się nie zauważyć, wszedł we mnie.
Od razu poczułam go bardzo głęboko w sobie. Miałam wrażenie, że chce się na mnie wyżyć. Sądziłam też, że ktoś mierzy mu czas. Koźmiński posuwał mnie w bardzo imponującym tempie. Na początku było to mało przyjemne, ale z każdą chwilą robiło mi się coraz lepiej. Nie wiedziałam, ile to potrwa, w końcu był już facetem po trzydziestce, a przed chwilą wpompowywał w pochwę Eli zapewne sporo spermy i jego wydajność musiała spaść. Nic nie wskazywało na to, żeby doszedł szybko, więc cieszyłam się, że najprawdopodobniej także ja będę miała solidny orgazm. Nie pomyliłam się. Po kilku minutach poczułam silny skurcz, potem drugi. Spazm targnął moim ciałem. Koźmiński widział to i jeszcze przyspieszył. Sam doszedł kilka chwil po mnie.  
- O tak — powiedział, po czym opadł pomiędzy nas.
Leżeliśmy tak jakiś czas.
- I co tylko na tyle cię stać? - zapytała Ela.
Zaczęli się całować. Koźmiński także miał wiele do stracenia. Gdyby któraś z nas zaczęła plotkować, że nie jest tak sprawny, żeby zaspokoić dwie kobiety, miałby w szkole, lekko mówiąc przerąbane. Śmialiby się z niego wszyscy nauczyciele, ale to była abstrakcja. Żadne z nas nie pozwoliłoby sobie na to, żeby się przed kimkolwiek wygadać.
- Połóżcie się na brzuchach. Chce was dotykać, a potem zrobić coś jeszcze.
Spełniłyśmy jego życzenie, kładąc się tak, jak chciał, z głowami zwróconymi w swoją stronę. Jego lewa dłoń zajęła się moim ciała a prawa ciałem Eli.
Wkładał w to ogrom pasji. Po chwili poprosił, abyśmy się odwróciły. Jak nietrudno się domyślić robił to samo tylko z naszymi cyckami.  
Po jakimś czasie fizyk ponownie kazał nam się odwrócić, po czym urządził sobie maraton po naszych waginach. Wchodził, wykonywał kilka ruchów, po czym przechodził do drugiej. Dla niego było to zapewne przyjemne, ale dla nas frustrujące. Musiałyśmy zagryzać zęby.
Zastanawiałam się, w której skończy. Byłam przekonana, że w Eli. Miałam wrażenie, że kiedy ją posuwa sapie bardziej i jest bardziej napalony.
Stało się inaczej. Któryś raz z kolei wszedł we mnie, po czym naparł na moje ciało i w kilku mocnych ruchach skończył. Było to dla mnie pewnego rodzaju nobilitacją i sygnałem, że to ja jestem lepsza jego zdaniem w łóżku.
Odpoczywaliśmy dłuższą chwilę, po czym postanowiłyśmy na koniec, przejąć inicjatywę. Masowałyśmy jego mosznę i ssałyśmy jego fiuta na zmianę, podobnie jak on. Doprowadzało go to do stanu euforii, która szybko opadała. W końcu nie wytrzymał i trysnął. Spotkało nas szczęście, bo akurat w tej chwili się zmieniałyśmy i żadna z nas nie mogła przypisać sobie tej zasługi. O dziwo miał w sobie jeszcze tyle spermy, że cały jego brzuch pokrył się białą plamą.
Pokój był z łazienką, więc wzięłyśmy prysznic. Pożegnaliśmy się i zgodziliśmy co do tego, że było nieźle i trzeba to kiedyś powtórzyć.  
- No powiem ci, że całkiem było nieźle — skomentowała Ela.
- Ciekawe czy z biznesmenem będzie podobnie — odpowiedziałam z uśmiechem.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użył 1890 słów i 10083 znaków, zaktualizował 23 mar o 23:11. Tagi: #trójkącik #seks #pensjonat #ostro #nauczycielki #romans

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • eksperymentujacy

    Widzę że nie obniżasz poziomu :)