Trenerka 10

Trenerka 10Poczułam wilgoć między nogami, kiedy w niedzielę wieczorem uświadomiłam sobie, że za dwa dni spotkam się z Koźmińskim. Obiecałam mu to na poprzednim spotkaniu, ale wcale nie czułam przymusu. Miałam ogromną ochotę na jego bliskość. Chciałam poczuć ten dreszczyk emocji, kiedy przemykam ukradkiem do sali fizycznej na schadzkę z nim. Ostatnio tylko go zachęciłam, ale na najbliższym spotkaniu pójdziemy na całość. To nie ulegało najmniejszej wątpliwości.
Poniedziałek minął mi bardzo szybko. Na treningu pojawiła się Ela i zrobiłyśmy wszystko tak samo, jak na poprzednim. Chłopaki dali z siebie wszystko, a ja zaczynałam wierzyć, że na zawodach są w stanie osiągnąć bardzo dobry wynik. Cały wieczór zastanawiałam się jak ubrać się kolejnego dnia. Wiadome było, że do szkoły nie założę jakiejś wydekoltowanej bluzki i miniówy. Nie wypadało, poza tym uczyłam WF-u i powinnam chodzić w dresie, czego skrzętnie unikałam. Rozważałam możliwość, zabrania ze sobą wyzywających ciuchów i przebrania się przed spotkaniem. Wyszłabym po dzwonku z łazienki i nikt nie powinien zwrócić uwagi. To było ogromnie kuszące, ale mimo wszystko zrezygnowałam z tego. Wybrałam wariant pośredni pomiędzy seksownym a odpowiednim strojem.
Postawiłam na styl, jaki obserwowałam u swoich uczennic. Zwykła spódnica, a na górę bluzeczka odsłaniająca jedno ramię. Oczywiście spod niego wystawało ramiączko czarnego stanika.
Na fryzurze nie miałam się co za bardzo skupiać. Nie wierzyłam w to, że utrzyma się do piątej lekcji no i przecież przed zajęciami miałam jeszcze trening.
Treningi, przebieranie się przy młodych chłopakach i to, że mogli zapinać mój stanik, było dla mnie cholernie podniecające. Tego dnia mimo wszystko przeszłam koło tego obojętnie. Cały czas miałam w głowie tylko myśl o tym, że na piątej lekcji spotkam się z kolegą uczącym fizyki.
Na trzeciej lekcji pokłóciłam się z kilkoma dziewczynami z pierwszej klasy. Gówniarom wydawało się, że jak jestem od nich tylko kilka lat starsza, to mogą mi wchodzić na głowę. Dwadzieścioro dziewcząt w klasie, a ćwiczyć chciały tylko dwie. Powstawiałam pały za brak znajomości przepisów z ..hokeja na trawie. Jakoś nie uwierzyłam, że wszystkie mają okres. Gdyby dyrektorka zauważyła, że na moich lekcjach jest tak mała frekwencja, wezwałaby mnie na dywanik. W czasie kiedy ważyły się losy mojego etatu, nie potrzebowałam takich akcji.
W końcu dotrwałam do piątej lekcji. Koźmiński uśmiechnął się tylko do mnie i wyszedł razem z nauczycielem matematyki z pokoju nauczycielskiego. Poczekałam chwilę, aż wszyscy wejdą do sal, a na korytarzu zapanuje spokój. Narastała we mnie złość z każdą sekundą, kiedy uświadomiłam sobie, że wraz z nią tracę chwile namiętności, jakie mogłabym przeżyć z kolegą z pracy.
Ukradkiem przemknęłam w stronę sali fizycznej. Tym razem nie miałam tyle szczęścia co ostatnio i omal nie natknęłam się na wścibską sprzątaczkę. Po wymienieniu uprzejmych powitań i otaksowaniu mnie wzrokiem zajęła się swoją robotą. Drżącą ręką nacisnęłam na klamkę.
Siedział w swoim fotelu. Nie miał na sobie swojej marynarki, która leżała rzucona obok.  
- Witaj Alu. Mam nadzieje, że tym razem lepiej się przygotowałaś niż ostatnio — przywitał mnie z ciepłym uśmiechem na twarzy. Było w nim także trochę pożądania, ale nie tyle ile oczekiwałam. Wiedziałam, że to za chwile ulegnie zmianie.
- Panie profesorze, jestem przekonana, że tym razem pójdzie nam znacznie lepiej niż przed tygodniem — zapewniłam go, po czym zamknęłam drzwi na klucz.
Poczułam się dziwnie, jakbym weszła do jakiegoś bezpiecznego miejsca, gdzie nikt mnie nie znajdzie, i gdzie spełnię swoje marzenia. Za drzwiami i ścianami były tysiące innych osób, a w tej małej salce tylko my dwoje. Ta nutka tajemnicy i ekscytacji wywołała we mnie ogromne podniecenie.
Tym razem nie miałam czego rozpinać. Podciągnęłam w górę bluzkę i po chwili stałam przed nim w samym staniku. Zanim się zorientował, byłam już na jego kolanach. Chciałam pokazać, że tym razem ja tu rządzę.
Próbował coś powiedzieć, ale położyłam subtelnie palec na jego wargach.
- Ciiii-szepnęłam z uśmiechem i pożądaniem w oczach. Byłam już gotowa, ale nie chciałam tego robić zbyt szybko. Mieliśmy jeszcze około pół godziny. To było zarazem dużo i mało, ale nie miałam zamiaru się śpieszyć.
Zaczęliśmy się całować. Objął moją głowę swoimi dłońmi i zagłębił się w moich ustach. Kochałam to! Moje dłonie od razu zajęły się paskiem jego spodni, który po chwili powędrował gdzieś w okolice jego marynarki. Czułam, że on także jest gotowy. Dłonie fizyka delikatnie z głowy zjechały na szyję. Poczułam lekki dreszczyk, kiedy pieścił mnie w tamtych okolicach. Potem subtelnie opuścił ramiączka mojego stanika, ale nie rozpiął go. Włożył ręce pod moją spódnicę. Ostatnio nie doszliśmy tak daleko, ale dziś miałam mu się odwdzięczyć za Marka. Nie traktowałam seksu z nim jak konieczność wynikającą ze zobowiązania, ale jak coś, na co sama także mam ogromną ochotę. Właśnie dlatego było mi tak cudownie. Uniosłam się lekko na stopach i pozwoliłam mu zdjąć moje majtki. Wykazał się nie lada umiejętnościami.
Dłoń faceta na mojej cipce wywołała we mnie fantastyczne uczucie. Ostatni seks miałam na studiach i brakowało mi tego dotyku.
Pieścił mnie palcem i robił to całkiem nieźle. Cały czas się całowaliśmy, a nasze ciała dosłownie przywierały do siebie. Nie chciałam mu przerywać tego, co robił pod moją spódnicą, więc sama lekko drżącymi rękoma rozpięłam zapięcie stanika i rzuciłam go byle dalej. Oczy zapłonęły mu na widok piersi koleżanki. Ten widok był cudowny i dawał mi cały ogrom satysfakcji.
Moje dłonie nie próżnowały i z jego pomocą opuściły spodnie mojego kochanka do kolan. Zobaczyłam jego penisa. Choć sam Koźmiński był raczej przeciętniakiem, jeśli chodzi o posturę i tężyznę, to w spodniach miał całkiem niezły sprzęt. Nie byłam specjalistką, ani też koneserką męskich przyrodzeń, ale ten wydawał się naprawdę całkiem przyzwoity.
Pozycja na kanapie nie była zbyt wygodna, dlatego z lekkim trudem przyszło mi nabicie się na jego kutasa. Poczułam, jak wypełnia moją pochwę, a moje ciało wypełnia uczucie spełnienia. Wiedziałam, że to ja będę rządzić, bo taka pozycja daje dominacje kobiecie. Oparłam się na jego barkach i obserwując jego reakcje, zaczęłam unosić się w górę i w dół. Najpierw szybko, potem wolno. Po chwili musiałam zamknąć oczy, a moja głowa odchyliła się do tyłu. Moje ciało musiało się dostosować do tego, jakich doznań i wrażeń doznawało pod wpływem tego, co wyprawialiśmy. Dłonie mojego kolegi podtrzymywały mnie w okolicach pach, ale kiedy zorientował się, że nie spadnę, zaczął pieścić moje piersi. Robił to nie tylko dłońmi, ale także ustami, co tylko spotęgowało moje doznania. Na dole było już naprawdę bardzo mokro.
Po kilku minutach zastygł w bezruchu, a ja poczułam, jak wlewa się we mnie. Mnie też niewiele brakowało i po kilku silnych naporach, które jednocześnie spotęgowały jego orgazm, doznałam własnego. Dobrze, że w porę się zorientował i mnie przytrzymał, bo moje ciało odchyliło się do tyłu na tyle, że omal nie zrobiłam przewrotu przez plecy. Przyciągnął mnie na powrót i znów wtuleni w siebie zaczęliśmy się całować, w oczekiwaniu, aż nasze ciała dojdą do siebie.
Miałam ochotę na kolejny numerek, ale ramy czasowe, jakimi byliśmy ograniczeni, nie pozwalały nam na to. Wstałam i zaczęłam szukać swoich ubrań.
- Możesz zbadać te swoje napięcia, jakie panują w biustonoszu, jak chcesz — powiedziałam, prosząc go o pomoc w zapięciu stanika. Przyszło mi do głowy, że niedługo zapomnę, jak to się robi, skoro ostatnio pozwalam, by robili to inni faceci, częściej niż ja sama.
- No i tym samym spełniłaś moje marzenie z dzieciństwa — powiedział, śmiejąc się przy tym.
Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Zaczęłam poprawiać lekko jego koszulę a on moją bluzkę.
- Było cudownie — powiedziałam całkiem szczerze.
- Cieszę się, ale szkoda, że tak krótko, prawda? - zapytał z lekką niepewnością w głosie. Wiedziałam, na co liczył.
Podeszłam do niego i zbliżyłam się do jego ucha.
- Nie samą szkołą człowiek żyje. To podniecające spotykać się tutaj, ale niewygodne. Następnym razem umówimy się w hotelu — powiedziałam, a on przytulił mnie.
Wyszłam pierwsza. Na korytarzu nie było nikogo. Przemknęłam do pokoju nauczycielskiego, a po chwili rozległ się dzwonek.
Na kolejnej lekcji powtórzyła się sytuacja z rana. Większość klasy nie chciała ćwiczyć. Tym razem olałam to całkowicie.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • izabela

    Coraz ciekawsze to życie nauczycieli.