Trenerka 16

Trenerka 16Obudziłam się, ale była dopiero piąta i nie miałam jeszcze zamiaru wstawać. Wiedziałam, że nie zasnę, ale chciałam sobie po prostu poleżeć. Ogarniałam w umyśle to, co miało się wydarzyć dzisiejszego dnia. O siódmej byłam umówiona z Elą. Miałyśmy moim autem jechać do oddalonych o pięćdziesiąt kilometrów gór Stołowych, gdzie nasz sponsor miał ośrodek sportowy. Do zawodów pozostał tydzień. Wszystko zaczynało się cholernie napinać. Chłopaki byli coraz bardziej niezadowoleni z metod, jakie pozwoliły osiągnąć im obecną formę. Wiedziałam, że może zadziałać u jednego z nich jakiś instynkt, który sprawi, że pójdzie do łazienki i ulży sobie onanizując się. Gdyby zrobił to jeden, wyłamałaby się także reszta. To dzięki wstrzemięźliwości byli w genialnej formie. Codzienne treningi pokazywały jakie postępy zrobili. Byłam w miarę spokojna o start w zawodach, ale wiedziałam, że do pełnego sukcesu jeszcze długa droga.
Pamiętam, jak Ela wróciła od Artura. Opowiadała, że załatwiła kasę i zgrupowanie przed zawodami. Byłam szczęśliwa, ale widziałam, że coś ukrywa. Po chwili wyciągnęłam to z niej. Na początku pomyślałam, że zrobiła sobie głupi żart, mówiąc, że w zamian mamy pójść z nim do łózka. Wtedy po raz pierwszy poczułam się naprawdę jak dziwka. Powiedziałam jej to, ale odbiła mój argument, że w tej sprawie poszłam już do łóżka z Koźmińskim i prawdopodobnie pójdę jeszcze z czterema uczniami. Zadała mi wtedy pytanie, dlaczego nie mogłabym pójść jeszcze z biznesmenem. Miała rację. Już dawno przekroczyłam swoje granice, i to w sumie nie było złe rozwiązanie w zamian za pokrycie kosztów zawodów. W perspektywie był kredyt, którego wcale nie musiałam dostać. Moje obawy koncentrowały się głównie na tym, że nigdy nie widziałam tego Artura.
Trójkąt z Koźmińskim był bardzo fajny i na pewno długo go nie zapomnę. Miałam nadzieje, że jeszcze kiedyś spotkam się z nim w kantorku sali fizycznej. Ta atmosfera i ryzyko nakrycia były dla mnie cholernie podniecające.
Jedną z najważniejszych rzeczy było bezpieczeństwo, wiec ustaliłyśmy, że przyjedziemy do ośrodka w sobotę. W nocy oddamy się naszemu ofiarodawcy, a w niedziele wynajętym przez niego busem przyjadą zawodnicy. Kolejny tydzień miał nam upłynąć na treningach i oczywiście na tym, że kilka godzin przed zawodami miałyśmy sprawić, że poziom ich testosteronu za naszą sprawą podniesie się tak, aby w momencie zawodów był maksymalny. Zapowiadało się naprawdę sporo seksu, w ciągu tych dziesięciu dni pobytu. Po wygranych zawodach musiałam spełnić to, co obiecałam im w szatni. Nie powiem, ciekawiło mnie, jakie nagrody sobie wybrali, ale jednego byłam pewna, że są związane z jakimiś ich fantazjami. Miałam tylko nadzieje, że obejdzie się bez lania wosku na moje piersi i pejcza. To byli normalni faceci, ale młodzi. Poza tym nie wiadomo co kryło się w ich głowach. Dotychczas mocno ich nakręcałam i mogli pojechać po bandzie. Miałam nadzieje, że Ela mi pomoże, i przynajmniej dwóch wybierze ją, jako nagrodę. Niewykluczona była orgia w szóstkę albo kolejne trójkąciki.  
Zadzwonił budzik. Wstałam. Spakowana byłam od wczoraj, ale i tak kontrolnie wszystko sprawdziłam. Poza ubraniami sportowymi zabrałam też kilka kiecek i trochę erotycznej bielizny. Czułam, że się przyda.  
Pojechałam po Elę. Droga zajęła nam cztery godziny, ale w końcu się dotelepałyśmy. Ośrodek zrobił na mnie wrażenie. Nie poszłyśmy od razu się zameldować, tylko zrobiłyśmy sobie małą rundkę po tym kompleksie. Centralnym miejscem było boisko do piłki nożnej i to, co mnie najbardziej interesowało, czyli rozciągająca się na około bieżnia. Na placu gry trenowała jakąś miejscowa drużyna. Obok były korty tenisowe. Zauważyłam, że jeden z grających nam się przygląda.
- O kuźwa. Widzisz tego kolesia w niebieskiej koszulce? - zapytała Ela.
- To on? - odpowiedziałam pytaniem.  
- Dokładnie.
Facet miał około czterdziestu paru lat i był dosyć podobny do swojego syna, choć właściwie powinnam powiedzieć, że to syn był podobny do niego. Miał gęste ciemne włosy i lekki zarost. Nie był amatorem, jeśli chodziło o tenisa. Grał na całkiem niezłym poziomie. Patrzyłyśmy kilka minut, jak bez problemu rozprawia się ze swoim rywalem.
- Idzie do nas — powiedziała podniecona Ela.
- Widzę, laska daj na luz. Strasznie jesteś na niego napalona.
- Wydaje ci się — rzuciła moja koleżanka, poprawiając swoje loczki.
Mężczyzna podszedł do nas ze szczerym uśmiechem. Przywitał się, po czym Ela przedstawiła mnie jako trenerkę szkolnej drużyny. Wymieniliśmy kilka uprzejmości.
- Po kolacji zapraszam obie panie do mnie na wieczór zapoznawczy — powiedział, po czym odszedł. W tym ostatnim zdaniu było trochę sztuczności, jakby mówił jakiś wiersz na szkolnej akademii i nie do końca wierzył w jego przekaz. Od razu się zorientowałam, że był po prostu zawstydzony, albo speszony tą sytuacją.
- Wieczór zapoznawczy? - powtórzyła z lekkim uśmiechem Ela.
- No widocznie tak to się teraz nazywa. A co miał powiedzieć? Po kolacji wpadnijcie do mnie na małe bzykanko?
- Nawet mnie nie strasz! - odpowiedziała Ela.
Spojrzałam na nią jak na idiotkę.
- Chodziło mi o to, że mam nadzieje na coś więcej, a nie tylko na małe bzykanko. Liczę na porządne rznięcie.
- Jesteś pojebana — skomentowałam, po czym poszłyśmy do recepcji.
Sama nie wiem, kiedy minął mi ten dzień. Po obiedzie poszłyśmy na spacer, który zamienił się w kilkukilometrową przechadzkę. Potem wzięłyśmy prysznic i zaczęłyśmy się szykować do naszego zadania.
Postawiłam na czerń: czarny stanik, czarna spódnica i czarna bluzka. Ela nie oszczędziła mi komentarzy, że wyglądam, jakbym miała po kimś żałobę, ale ja odszczeknęłam się, że w swojej czerwonej kiecce wygląda jak z reklamy przecieru pomidorowego. Ostatecznie za moją namową zamieniła czerwoną sukienkę, na czerwoną spódnicę i białą bluzkę. Ku mojemu zdziwieniu nie miała zamiaru zmieniać czerwonego stanika, który przebijał spod białego materiału. Wytłumaczyła mi, że to w pewnym sensie element gry wstępnej.  
Na kolacje nie obżerałyśmy się za bardzo. Przebiegła raczej w ciszy. Wszyscy jedliśmy przy jednym stole. Poza nami i biznesmenem był jeszcze kierownik ośrodka i kucharz. Obaj panowie co rusz zerkali na biust Eli, marząc zapewne o tym, że chętnie zdjęliby z niej czerwony stanik. O tym mogli jedynie pomarzyć. Pewnie nie wiedzieli, że przypadnie to w udziale ich szefowi. Na mnie nikt za bardzo nie zwracał uwagi, poza samym Arturem, który co jakiś czas uśmiechał się do mnie jak mysz do sera.
- No to co? Do boju! - powiedziała Ela, wyciągając do mnie dłoń, kiedy odpoczęłyśmy po posiłku.
Apartament właściciela znajdował się nad jadalnią i miał takie same wymiary jak ona. Był wielkości mniej więcej średniego mieszkania. Znajdował się w nim kominek, ogromne łózko i ku naszemu zdziwieniu jacuzzi. To właśnie w nim siedział już pewny siebie i czekający na nas Artur.
- Witam piękne panie w moich włościach. Zapraszam serdecznie.
Ela spojrzała na mnie.  
- Zróbmy małe show, nie śpiesz się ze zrzucaniem ciuszków — szepnęła mi do ucha.
Poczekałam, aż koleżanka zdejmie swoją bluzkę.  
- Czekałem na to cały wieczór — powiedział gospodarz, kiedy nauczycielka biologii jego syna pokazała swój czerwony stanik, a w nim dwie jędrne piersi.
Nie chcąc zostawać w tyle, także powoli zdjęłam swoją bluzkę. Czarny, koronkowy stanik od razu przykuł jego uwagę. Nie wiedział chyba, którą ma pożerać swoim wzrokiem, ale było jasne, że ma ochotę na obie. Zastanawiające było tylko czy dałby rade.
Spódniczki zdejmowałyśmy jednocześnie, starając się synchronizować nasze ruchy. Mimo wszystko nie zdjęłyśmy majtek. W samej bieliźnie wskoczyłyśmy do wody.
W miejscu, gdzie się znalazłam, woda wpływała do wanny. Poczułam jej ciśnienie na udzie. Po chwili lekko się przesunęłam i poczułam, jak strumień pieści mnie jak najlepszy wibrator. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Było mi cudownie. Chciałam pochwalić się tym Eli, ale postanowiłam chwile z tym poczekać. Dziewczyna była zresztą zajęta tym, na co czekała jak się domyślałam od dawna. Całowali się, jakby byli nastolatkami. Artur macał ją po całym ciele. Patrzyłam na nich i podniecałam się tym widokiem. To w połączeniu z tym, co działo się pod wodą, sprawiło, że byłam niemal przekonana o nadchodzącym orgazmie. Mimo wszystko jednak nie nadchodził, a moje ciało jakby przyzwyczajało się do tego, co działo się pod wodą i moje podniecenie zaczęło spadać. Postanowiłam działać i pomogłam sobie ręką. Bałam się, że to zauważą, ale biznesmen i Ela byli pogrążeni w rozkoszy.
Doszłam po cichu. Po wszystkim zanurzyłam się na chwilę pod wodą. Było cudownie.
Artur nie próżnował. Po tym, jak zapoznał się z ciałem biolożki, postanowił wsiąść na warsztat mnie. W całowaniu był całkiem niezły. Dotykał mnie, gdzie tylko chciał. W końcu poczułam jego dłoń w majtkach. Przebyty kilka chwil wcześniej orgazm sprawił, że moje ciało było mocno pobudzone. Kiedy on stymulował mnie na dole, ja robiłam wszystko, aby zapamiętał mnie jako najlepiej całującą się nauczycielkę we wszechświecie. Ela zajęła moje wcześniejsze miejsce. Po chwili kątem oka zobaczyłam jak leży podniecona z zamkniętymi oczami. Wiedziałam już wtedy, że odkryła to, co ja. Artur był całkiem niezły w pracach ręcznych i doprowadził mnie szybko do kolejnego uniesienia. Nie chciałam być mu dłużna i od razu zajęłam się jego penisem. Ela chyba wtedy waśnie szczytowała.  
Doprowadzenie go do stanu błogości chwile mi zajęło. Nie miałam pojęcia czy już wystrzelił, czy nie, ponieważ pod wodą nie czuć jak facet ma wytrysk. Opierałam się tylko na jego reakcji.
Chwila odpoczynku. Artur rozlał do przygotowanych wcześniej kieliszków szampana. Był prawdziwy, bo cholernie kwaśny.
Nie wiem, skąd facet wyjął trzy tabletki.
- To ekstaza. Nic groźnego, ale będzie się wam lepiej po tym pieprzyło. Spojrzałyśmy na siebie wymownie. Sytuacja była podbramkowa, ale nie mogłyśmy chyba odmówić. W sumie to wszystko było opłacone i dogadane, wyszedłby na idiotę, gdyby teraz się wycofał. Nie byłam święta i na studiach próbowałam tego czy tamtego. Ekstaza znalazła się już kiedyś w moim organizmie. Na wszelki wypadek złamałam tabletkę i wzięła połowę. Myślałam, że Ela zrobi to samo, ale wzięła całość.
- Chodź piękna, pokaże ci, jakie za moich czasów robiło się ćwiczenia fizyczne.
Wyszliśmy z wanny. Zdarł ze mnie stanik i majtki. Nie czułam się skrępowana. To był jeden z efektów tego, co zażyłam. Oparł mnie o ścianę wanny i zaczął mocno posuwać od tyłu. Na początku było słabo, nie byłam przygotowana, ale po czasie robiło się lepiej. Ela była już na pewno po pierwszym orgazmie wywołanym pulsującą jak wibrator wodą. Patrzyła na moje piersi, które obijały się o wannę, falując w przód i w tył. Poczułam, jak spuszcza się, we mnie, ale robi to dalej. Po chwili to samo. Byłam rżnięta w ten sposób dobre kilkadziesiąt minut. W tym czasie zapewne dzięki ekstazie w tabletkach przeżyłam ekstazę w swoim ciele kilka razy. Był dobry w tym, co robił, choć chwilami miałam wrażenie, że jest zbyt brutalny.  
- A teraz czas na lekcje biologi — oświadczył, po czym wyciągnął Elę z wody. Zajęłam jej miejsce i ponownie oddałam się rozkoszy.
Z nią robił to inaczej. Seks na wannie mu się znudził, więc położył ja na łóżku i na początku nic nie wskazywało na to, aby miał zamiar robić coś perwersyjnego. Wyglądali jak przykładne małżeństwo kochające się na misjonarza.
Po chwili odwrócił ją i kazał wypiąć tyłek. Dostała kilka klapsów, po czym jego penis zadomowił się w jej pochwie. Jęczała na cały apartament. Wiedziałam, że nie udaje. Byłam wściekła, bo bałam się, że obsługa podsłuchuje pod drzwiami. Z drugiej strony wiedziałam, jak marzy o takim seksie z tym facetem. Wyruchał ją za wszystkie czasy. Nie żałowałam jej, ale miała co najmniej cztery orgazmy, w trakcie których gryzła pościel, na której leżała.
- Dołączysz do nas? - zapytał, patrząc na mnie.
Opuściłam jacuzzi, po czym zrobił ze mną to samo co z nią. Musiałam mu oddać, że był sprawny seksualnie. Wszedł we mnie niemal idealnie. Moja łechtaczka dostawała to, co najbardziej lubiła. Zlizywał z moich pleców resztki wody. Mokre ciało kobiety musiało go cholernie podniecać.
Musieliśmy odpocząć, choć myślałam, że to już koniec. Ela nie odzywała się, ale dochodziła do siebie przez chwile.
Po chwili sama weszła na niego, po czym nabiła się na jego kutasa. Skinieniem zaprosiła mnie do wspólnej zabawy. Zajęłam się jego ustami. Facet leżał prawie nieruchomo. Ela go ujeżdżała, a ja całowałam. Był niezły w tym, co robił, ale mimo wszystko uważałam, że im facet młodszy, tym lepiej całuje. Miałam nadzieje potwierdzić tę teorię za kilka dni.
Pół godziny później leżeliśmy tylko wszyscy w tym cholernie wielkim łóżku. Po ekstazie ciężko zasnąć, ale biorąc pod uwagę dziki seks, jakiego zaznaliśmy udało nam się. Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Szturchnęłam Elę, która także ledwo kontaktowała. Nasz kochanek spał jak zabity. Spojrzałam na naszą bieliznę porozrzucaną w okolicy jacuzzi. Była mokra.  
- Zostawmy mu na pamiątkę. Nikt nie udowodni, że to nasza — zaproponowała Ela, a mi ten pomysł nawet się spodobał.
Bez majtek i staników w samych spódnicach i bluzkach poszłyśmy do naszego pokoju. Nie miałyśmy sił na prysznic. Ela miała jakieś proszki na ból głowy, dzięki którym lekko nam ulżyło. Znów padłyśmy i zasnęłyśmy. Obudziłyśmy się w południe. Zawodnicy mieli być o szesnastej.
- Ale powiedz, nieźle było? - zapytałam Elę.
- Zajebiście.
- Musimy go poprosić o klucze do apartamentu. Mam zamiar jeszcze wrócić do tego jacuzzi w trakcie naszego pobytu, niekoniecznie z Arturem.
Ela uśmiechnęła się, doceniając mój pomysł.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • eksperymentujacy

    Czekamy na zawodników :)

  • Szkalajd

    @eksperymentujacy  ja też czekam