Trenerka 9

Trenerka 9Wyniki badania testosteronu przyszły na moją pocztę w sobotę po południu. Byłam zadowolona z takiego rozwiązania. Nie wyobrażałam sobie stania w kolejce, żeby je odebrać. Poziom męskiego hormonu u wszystkich moich zawodników był lekko podwyższony. Jeśli wierzyć Eli, taki stan rzeczy powinien się utrzymać. Koleżanka ucząca biologii sprowadziła mnie na ziemię, tłumacząc, że wraz z upływem czasu i dalszą wstrzemięźliwością chłopaków ich poziom testosteronu nie będzie wzrastał.
Oznaczało to, że wyniki, jakie osiągną jutro, będą ich maksymalnymi. Oczywiście dzięki ciągłym treningom mogą poprawić swoje rezultaty, ale jeśli chodzi o tę metodę, z zakazem czynności seksualnych, to wszystko wskazywało na to, że nic więcej nie da się zrobić.
- Wcale nie! Mówiłam ci, że poziom testosteronu wystrzeli i będą biegać jak nakręceni, kiedy tuż przed startem będą mieli okazje uprawiać prawdziwy seks — przypomniała mi Ela podczas naszej wieczornej rozmowy telefonicznej.
- No tak, tylko sprawdzenie tej metody może się odbyć tylko przed zawodami, nie ma opcji, żeby zrobić to wcześniej — powiedziałam z nutą bezsilności.
- Hmmm. Co z jutrzejszym treningiem? Twoje zaproszenie aktualne, no i czy oni będą?
- Słuchaj, zrobiłam tak, jak mi mówiłaś. Powiedziałam im żeby przyszli, bo nie pożałują, i wspomniałam im o tobie.
- Bardzo dobrze Ala! - krzyknęła wręcz do słuchawki.
- Nie bardzo rozumiem..
- Przez całą noc będą się nakręcać i wyobrażać sobie ten trening no i oczywiście to, co będzie się działo w szatni. Poziom testosteronu podniesie im się jeszcze bardziej. Jutro, przed treningiem przeprowadzimy pewien eksperyment i zobaczysz jakie to skuteczne!
Nastała chwilowa cisza. Coraz mniej z tego rozumiałam i miałam wrażenie, że moja koleżanka, chce przy mojej pomocy spełnić jakieś swoje fantazje związane z seksem z uczniami. Bałam się, że to może zaszkodzić mojemu zadaniu wygrania zawodów.
- Dobra Ela, ale pamiętaj, jak wiele zależy od tych zawodów i od tego, żeby całość pozostała tajemnicą. Mam nadzieje, że wiesz, co robisz, i nie wylecimy dzięki tobie dyscyplinarnie z roboty, albo co gorsza, nie aresztują nas za to.
- Spokojnie Alicja. Znam granicę. Trzymaj się i do zobaczenia jutro.
Czekałam na nią na szkolnym parkingu. Byłam mocno zaspana. Trening w niedzielę faktycznie nie był najlepszym pomysłem, przynajmniej dla kadry trenerskiej. Chłopakom każdy trening powinien wyjść na zdrowie i skutkować podniesieniem formy. W końcu pojawiło się jej stare czerwone punto.
Ruszyłyśmy w stronę szatni. Wyprzedziła mnie i weszła pierwsza.  
- Hej chłopcy!— rzuciła z uśmiechem na powitanie. Czterej zawodnicy wbili wzrok w jej strój. Założyła krótką, granatową sukienkę na ramiączkach z rodzaju tych, jakie młode dziewczyny noszą na weselach. Wystawał z niej idealnie dopasowany kolorystycznie biustonosz. Chłopcy zignorowali jakby moją obecność, a skupili się tylko na blondynce o kręconych włosach, która uczyła ich biologii i była najseksowniejszą nauczycielką w szkole. Jeśli wierzyć korytarzowym plotkom na drugim miejscu byłam ja.
- Dzień dobry — powiedzieli jakby wystraszeni.  
- Co was tak zatkało? Przecież mówiłam, że przyjdę ze wsparciem — rzuciłam z uśmiechem, chcąc zwrócić ich uwagę na siebie.
- No tak, ale...
- Ale co? Nie wierzyliście mi? Hmmm. Wybaczam. Wczoraj dostałam wyniki waszych badań. Wygląda na to, że nie oszukujecie i żaden z was nie miał wytrysku w ciągu ostatniego tygodnia. Mam nadzieje, że taka sytuacja utrzyma się aż do zawodów!
- No, jeśli w zamian dostaniemy to, co nam pani obiecała i jeszcze takie niespodzianki jak dzisiaj w pakiecie, to jak najbardziej, że wytrzymamy! Co nie chłopaki? - zapytał kolegów Sylwester, a ci jednym chórem potwierdzili.
Zobaczyłam, jak wszyscy wytrzeszczyli oczy. Byłam tak skupiona na rozmowie z nimi, że nie kontrolowałam tego, co robiła Ela. Spojrzałam na nią i zatkało mnie. Dziewczyna spuściła ramiączka sukienki, pokazując się chłopakom w samym staniku. Nie wiedziałam, czy mam zaprotestować, kiedy zobaczyłam, jak zdejmuje z siebie całkowicie kieckę i bez cienia skrępowania staje przed chłopakami w samej bieliźnie.
Na jej twarzy był lekki uśmiech satysfakcji. Również widziała reakcje młokosów i byłam pewna, że ją to podnieca. Stałam obok i zaczęłam przygotowywać swój strój. Ela dopiero po chwili odwróciła się do ściany.
- Mógłby mi któryś rozpiąć stanik? - zapytała, po czym spojrzała na mnie i uśmiechnęła się konspiracyjnie. To nie było nieprzemyślane działanie, ona to sobie zaplanowała! Byłam lekko zażenowana. Do tej pory nie pokazywałam im swoich cycków, jedyne co, to pozwalałam najlepszemu w danym dniu zapiąć stanik.
Jako pierwszemu zderzyły się kulki Kajetanowi. Chłopak doskoczył wręcz do biolożki i sprawnym ruchem rozpiął haftki jej biustonosza.
- Dziękuje — powiedziała, po czym przebrała swój granatowy stanik na biały sportowy.
Zdjęłam bluzkę i stojąc obróconą do ściany, zaczęłam zdejmować stanik.
- Może pani też pomóc? - zapytał Kajetan, który nie zdążył jeszcze wrócić na ławeczkę.
- Na razie nie trzeba, ale staraj się na treningu, to pomożesz mi się ubrać — powiedziałam.
Usłyszałam lekkie buczenie. Byłam wściekła. Ela zrobiła mi krecią robotę, pokazując, że może dąć im więcej ode mnie. To ja byłam ich trenerką i motywowanie ich było moim zadaniem. Ona miała tylko mi pomagać. Miałam wrażenie, że sobie to wyjaśniłyśmy, ale najwyraźniej Ela miała to gdzieś.
Założyła swój strój i pobiegliśmy wszyscy na boisko.
Chłopaki dostali ostry wycisk na rozgrzewce. Forma Eli była daleka od ideału. Zajęcia na fitnessie, którymi chwaliła się w swoich mediach społecznościowych najwyraźniej były tylko klasyczną pokazówką, okazją do zaprezentowania szerokiej publiczności swojego ciała.
Chłopcy pobiegli najpierw razem, a potem każdy osobno. Zmierzyłam ich czasy i zauważyłam, że są o dobre dwie sekundy lepsi niż ostatnio.
- No i co ? Mówiłam ci, że tuż przed treningiem trzeba ich mocno podniecić — skomentowała Ela, kiedy zobaczyła, jak wpisuję do mojego notatnika ich dzisiejsze wyniki, a obok były te z piątku.- To im podnosi poziom testosteronu i poprawia wyniki.  
- Kurcze faktycznie — skomentowałam. Sama byłam w szoku. Nie podobało mi się to, co zrobiła, ale w tym szaleństwie była metoda.
- Trzeba ich zachęcać do treningów i podnosić im okresowo poziom „teścia”, wtedy będą nie do zatrzymania, uwierz mi — powiedziała, sapiąc po tym, jak zrobiła raptem pięć brzuszków.
Zawodnicy dobiegli do mety. Po chwili odpoczynku miałam w planach bieg na czas.
- Jaka nagroda dla najlepszego? - zapytał Marek, patrząc kątem oka na Elę.
- Taka sama jak zawsze! Najlepszy zapina mi stanik — powiedziałam z uśmiechem.
- Każdy z nas już to przeżył, bo każdy kiedyś był najlepszy. Przydałoby się coś nowego! - rzucił Sylwester.
Spojrzałyśmy na siebie. Ela miała zadowoloną minę, jakby doskonale wiedziała, jak ułoży się ta rozmowa.
- W takim razie co proponujecie? - zapytałam, podpierając biodra.
- Dwóch najlepszych dostaje buziaka od dwóch trenerek, które są tylko w stanikach — powiedział Marek.
Wybuchnęłam śmiechem.
- Chyba ci się dzieciaku całkiem w głowie poprzewracało — rzuciłam, ale widząc, że oni mówią na poważnie, natychmiast się zmitygowałam. Moja reakcja była idiotyczna. Nie dalej jak tydzień temu zasugerowałam, że po wygranych zawodach dostaną ode mnie w nagrodę, co tylko zechcą, co miało jasny podtekst. Teraz miałam opory przed buziakiem w staniku. Spojrzałam na Elę, która porozumiewawczo dała mi znać, że się zgadza. Nie miałam innego wyjścia.
- No dobra, ale nie pozabijajcie się!
Ustawili się na starcie i ruszyli.
- Widzę Ala, że zaczynasz doceniać moje wskazówki. Wiem, że ci się nie podobają, ale zaufaj mi. Będzie dobrze!
- Wiesz, kiedy byłam na rozmowie u naszej dyrektorki, to powiedziała mi, żebym robiła, co uważam, ale uważała, co robię. Proszę cię Ela, ty też się tego trzymaj!
Jak na komendę obie zaczęłyśmy się śmiać. Tymczasem na bieżni trwała równa i zacięta walka. Chłopcy biegli prawie w jednej linii i przyszło mi do głowy, że dogadali się tak, żeby wszyscy wbiegli na metę o tym samym czasie. W takim wypadku każdy z nich dostałby nagrodę. Moje przypuszczenia były jednak mylne. Pierwszy przybiegł Sylwester, drugi był Marek, trzeci Kajetan a czwarty Dawid. Różnica między pierwszym a czwartym wynosiła ledwie półtorej sekundy. Ich czasy były bardzo dobre. To nie mógł być przypadek, że po tym, co wydarzyło się przed treningiem, osiągali takie rezultaty. Ela miała racje.
- No to na dziś zakończymy. Zgodnie z obietnicą buziaka w szatni dostaną Sylwester i Marek, a w ramach motywacji i nagrody pocieszenia Dawid i Kajetan pomogą nam w zapięciu staników — powiedziałam, po czym wszyscy z uśmiechem powędrowaliśmy do szatni.
- Ala — szturchnęła mnie konspiracje moja koleżanka.- Tylko wiesz, żeby to nie było tylko tak dla odbębnienia. Im nie wystarczy buziak. Nie mówię o namiętnym całowaniu, ale solidne muśniecie, będzie okej. Poza tym, jak położy dłoń gdzieś na twoim ciele, to nie wal ich po pysku.
- Myślisz, że tak powinnyśmy?
- Jestem o tym przekonana. Wiesz, jak to ich zmotywuje!
Kiedy weszłyśmy do szatni, oni byli już pod prysznicami. Nie wiedziałam skąd taki zapał u nich, ale najwyraźniej chcieli być szybsi od nas. Tak też się stało. Wyszłyśmy okryte ręcznikami. Założyłam moją spódnicę, a Ela naciągnęła trochę sukienkę na biodra. Przygotowałyśmy swoje staniki.
- No to trzeci i czwarty do boju. Tylko nie pozabijajcie się, który zapnie którą, bo to będzie ostatnia taka zabawa!
Najwyraźniej zrobili jakieś losowanie we własnym gronie, bo mnie zapiął Dawid, a Elę Kajetan. Nie było przepychanek, czy kłótni. Słyszałyśmy tylko podśmiechiwanie się z tyłu ich kolegów, którzy czekali na odbiór swojej nagrody.
Odwróciłyśmy się do nich, pokazując im swoje piersi okryte biustonoszami zapiętymi przez dwóch z nich.
- No to zapraszamy teraz zwycięzców po odbiór nagrody — powiedziała z uśmiechem Ela.
Od razu podszedł do niej Sylwester a do mnie Marek. Obaj chwycili nas pod zapięciami naszych staników, a my pocałowałyśmy ich czule, ale z rozsądkiem. Oni także musieli ustalić, który pocałuje którą. Kiedy skończyliśmy, mieli żal w oczach, ale tyle musiało im starczyć.
To było dziwne uczucie całować się z młodszym chłopakiem, na dodatek uczniem, ale poniekąd była w tym jakąś nutką ekscytacji.  
Ubrałyśmy się do końca i wyszłyśmy z szatni.
- To do wiedzenia! - krzyknęli.
- Nie spóźnijcie się jutro — powiedziałam.
- Nie ma takiej opcji. Teraz te treningi to dla nas najważniejsza sprawa! - odpowiedział Dawid.
Spojrzałam na Elę. Byłam jej wdzięczna. Połowa sukcesu osiągnięta.  
- No to motywacje mają, teraz tylko trzeba ją utrzymać — skomentowała Ela.
- Tylko jak? - zapytałam ironicznie.
- Damy rade — powiedziała z uśmiechem Ela, patrząc na ich młode, wysportowane ciała.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • TomoiMery

    No i zaczyna się robić coraz bardziej ciekawe

  • psychoDad

    Zaczynam być oddanym fanem Eli  :rotfl: