Niania. Część szesnasta.

Niania. Część szesnasta.Bieganie stało się w Polsce sportem narodowym. Uprawiają go niemal wszyscy, zaczynając od małych dzieci, a skończywszy na starszych, dla których jest to bodaj ostatnia forma aktywności, na jaką mogą sobie pozwolić. Poza wieloma aspektami zdrowotnymi bieganie to przede wszystkim moda. W dobie mediów społecznościowych, w których każdy chwali się swoimi sukcesami, nabrało ono szczególnego znaczenia.
Beata Morawska należała do osób, które nigdy nie zamierzały w niczym ustępować innym i odstawać od innych. Zawsze podążała za najnowszymi trendami. Z tego też względu kilka razy w tygodniu wybierała się na kilometrowy jogging. Jako doktor nauk medycznych specjalizująca się w kardiologii doskonale wiedziała, że ruch dla serca jest najlepszy.
- Witaj Beatko! — usłyszała za plecami, kiedy wycierała buty na wycieraczce swojego domu.
- Cześć Aniu! — odpowiedziała sąsiadce mieszkającej tuż obok.
- Wpadnij do mnie na chwilkę.
- Nie za bardzo mam czas. Sylwester i dzieci czekają.
- Oj tam. Kilka chwil ich nie zbawi, a ja mam ci coś bardzo ważnego do powiedzenia.
Pomimo iż Beata nie należała do kobiet, które plotkują i interesują się życiem innych, postanowiła skusić się na propozycję sąsiadki. Chwile potem obie kobiety siedziały już przy stoliku ogrodowym.
- Widziałam dziś te twoją opiekunkę do dzieci. Ładna dziewczyna. Ile ma lat?
- Nie wiem dokładnie. Dwadzieścia trzy, lub dwadzieścia cztery. Dlaczego pytasz?
- Nie zrozum mnie źle Beatko, nie chce się wtrącać w twoje życie i małżeństwo. Nie chce też nikogo oskarżać i insynuować, ale...
- Ale co?
- Kilka razy widziałam tę dziewczynę u was w domu podczas twojej nieobecności.
- No przecież to nic nadzwyczajnego! Po to ją zatrudniam by opiekowała się dziećmi właśnie gdy mnie nie ma. Sylwester musi skupić się na pisaniu doktoratu.
- Ależ kochana ja rozumiem. Tylko że zaobserwowałam, że ta dziewczyna kiedy ciebie nie ma, ubiera się bardziej wyzywająco. Poza tym już dwa razy wychodziła u was nad ranem!
Twarz Beaty Morawskiej z pewnej siebie i znudzonej szybko zmieniła się we wściekłą, ale bladą.  
- Kiedy to było? - zapytała lekarka, łącząc w tym pytaniu tryb pytający z rozkazującym, po to by jej sąsiadka nie miała najmniejszych wątpliwości, że oczekuje odpowiedzi natychmiast.
Ostatnio w niedziele...
- To wiem, a wcześniej?
- Wcześniejjjj? A tak pamiętam! To było wtedy kiedy widziałyśmy się przy twoim podjeździe i opowiadałaś mi, że masz całą dobę dyżur.
Beata szybko odszukała to wydarzenie w pamięci.
- Nie no coś musiałaś pomylić. Nie dzwoniłam wtedy po Martę, bo dzieciaki pojechały do naszych znajomych na przyjęcie urodzinowe ich synka.
Kobieta wyprostował się na krześle, odrzucając wszelkie obawy.
- Nie pomyliłam się Beatko. Wiem, co widziałam, właśnie dlatego uznałam, że muszę ci o tym powiedzieć — zapewniła Morawską sąsiadka.

2 komentarze

 
  • andkor

    Ach te wredne sąsiadki monitorujące osiedla.

  • Rafaello

    @andkor A niania co romansuje z szefem to co? Też wredna suka!

  • andkor

    @Rafaello No też ,ale szef też dupek. Same dupki dookoła ja swojej Ewy bym nie zdradzał ale przez niektórych też mogę być uznany za głupiego dupka.

  • Rafaello

    Wszystkich, którzy nie czytali poprzedniej części z powodu publikacji dwóch na raz zachęcam do przeczytania. Zapraszam także na mojego facebooka. Link w opisie, a gdyby nie zadziałał, to OPOWIADANIA EROTYCZNE RAFAELLA. Pozdrawiam