Niania. Część dwudziesta trzecia.

Niania. Część dwudziesta trzecia.Po takim seksie spałam jak niemowlak. Byłam naprawdę zaspokojona. Dopiero kiedy tego doświadczyłam, zrozumiałam, jakie to cudowne.
Rano obudziłam się lekko obolała. Nic dziwnego. Sylwester i Krzysiek wygrzmocili mnie na drugą stronę. Ja zresztą też nie byłam im dłużna. Ciągnęłam i ssałam ich fiuty jak opętana. Wcale nie zdziwiłabym się, gdyby któryś dziś narzekał na ból swojego małego.
To był ostatni dzień sympozjum. Niby to wszystko trwało tylko pięć dni, ale działo się naprawdę sporo. Gdy tu przyjechałam, liczyłam tylko na miły pobyt i kilka upojnych chwil spędzonych u boku kochanka. W pakiecie doświadczyłam jeszcze ataku pochwicy i orgii z kolegą mojego kardiologa.  
Dziś Sylwester miał w planach uczestniczyć w ostatnim wykładzie. Po zakończeniu miał być bankiet, podobnie jak pierwszego dnia. Około osiemnastej miał się z niego urwać i dołączyć do mnie. Nasza ostatnia noc nad morzem miała być niezapomniana, przynajmniej tak mnie, zapewniał wczoraj, kiedy ugadywaliśmy nasze plany.
Z rana poopalałam się trochę, choć nie za mocno. Beata mogłaby skojarzyć pewne fakty, ale w moim rodzinnym domu też przecież mogło mnie strzaskać słońce, więc nie panikowałam z tego powodu. Żałowałam tylko, że muszę samotnie jadać. Siedząc w restauracji, widywałam całe rodziny z dziećmi, małżonków i narzeczonych, którzy cieszyli się po prostu swoją obecnością. Ja na coś takiego nie mogłam liczyć i trochę mnie to bolało. Byłam tylko kochanką. W nocy miałam to, czego żadna żona czy narzeczona nie zazna zapewne od swojego faceta, ale ja w głębi duszy chciałam czegoś więcej, choć sama bałam się przed sobą do tego przyznać.
Nadszedł wieczór i powoli trzeba było żegnać się z szumem fal. Spacerowałam w okolicach hotelu i molo. Wpatrywałam się w morze i zastanawiałam nad tym, jaka czeka mnie przyszłość. Czy dalej mam czekać na księcia z bajki, czy bawić się w romanse, jak ten z Morawskim? To pytanie nie przestawało mnie tego dnia męczyć.
Stałam oparta o barierkę na końcu molo i patrzyłam w głębie morza. Choć było chłodno, miałam na sobie tylko sukienkę. Wiatr nic a nic mi nie przeszkadzał. Cieszyłam się, że rozwiewa moje włosy. Z boku spoglądał na mnie młody chłopak. Miał może kilkanaście lat, nawet nie byłam pewna, czy był pełnoletni. Widziałam, że mu się podobam.
Poczułam dotyk na ramieniu. Wzdrygnęłam się.
- Cichuteńko maleńka to ja — usłyszałam szeptane mi do ucha słowa.
- Podszedłeś tak cicho, że nawet nie zauważyłam.
- Taki był mój zamiar.
Objął mnie od tyłu i mocno przytulił. Zbliżył się na tyle, że poczułam na tyłku jego erekcje. Byłam pod wrażeniem. Już teraz był bardzo mocno pobudzony.
- Mam ochotę wziąć cię tutaj, na tym molo.
Zaśmiałam się, wiedziałam, że nie ma na tyle odwagi. Zaczął mnie całować po szyi. Na początku zachowawczo, ale z czasem bardzo namiętnie.
Podobało mi się to. Seksu kiedy inni patrzą, jeszcze nie uprawiałam. Na molo było może kilka osób, ale chłopak, który patrzył z boku, teraz miał oczy jak pięciozłotówki. Zapewne nieraz oglądał w internecie filmy erotyczne, ale teraz widział na żywo grę wstępną. Nie był nic, a nic zawstydzony. Patrzył na nas jak na obrazek. Podniecało mnie to.
- Wiesz, że jak mnie tutaj weźmiesz i cię nakryją to dostaniemy oboje mandat.
- Mam to gdzieś — powiedział, tylko na chwile odrywając usta od mojej szyi.
- A kamery? Teraz montują je wszędzie.
- To też mam gdzieś. Poza tym nie mam zamiaru cię rozbierać.
Poczułam jego ręce na moich biodrach. Ściągał w nie moją sukienkę, która zaczęła unosić się w górę.
Chłopak nieopodal otworzył usta. Chciałam zaprotestować, nie miałam zamiaru demoralizować młodego. Przyjemność, jaką zaczęłam odczuwać, zablokowała moją reakcję. Młody zobaczy w życiu jeszcze coś gorszego. Jesteśmy tu przejazdem i nigdy go nie spotkamy. Gdyby był moim sąsiadem, to co innego.
Moja sukienka była już na wysokości moich bioder. Przytrzymał ją jedną ręką. Słyszałam, jak luzuje zamek. Nie miałam pojęcia, jak zamierza zrobić sobie dojście w takich warunkach do mojej cipki. Musiałabym się pochylić mocno. A może on to zrobi? Na to jednak nie miałam ochoty mu pozwalać. O ile nadal wyglądaliśmy jak zakochani, to po tym wyglądałabym już jak dziwka na molo, która mu daje. Teraz tylko osoby, które na nas patrzą dostrzegą to co robi. Jeśli bym się pochyliła, całe molo by na nas patrzyło.
Nie udało mu się go włożyć.  
Yyyyyyyyy — szepnął mi do ucha. Nie wiedziałam, czy to prośba o pomoc, czy wstyd, że mu się to nie udało. Absolutnie nie miałam zamiaru się z niego śmiać.
- W tych warunkach będzie trudno, ale mam inny pomysł — powiedziałam, by go ośmielić.
Moje dłonie z barierki przeniosły się za moje plecy. Bez problemu zlokalizowałam i chwyciłam jego kutasa. Był twardy. Sylwester naprawdę miał ochotę. Żałowałam, że spuści się w moje ręce, a nie w moją cipkę. Na pewno porządnie pobudziłby moją łechtaczkę.
Kilka ruchów sprawiło, że jego kutas jeszcze bardziej się wyprężył. Trzymał go między moimi nogami. Zacisnąłem je. Przeniosłam ręce pod moją kieckę, ale od przodu. Chłopak, który nas obserwował był już cały czerwony. Gdyby teraz wsadził ręce w spodnie, i zaczął trzepać swojego małego, nie byłabym tym faktem wcale zdziwiona.  
Zaczęłam drażnić końcówkę jego penisa. Tam, gdzie jest najbardziej czuła. Morawski całą swoją reakcję przelewał na moją szyję. Teraz już mnie nie całował, tylko podgryzał. Kochałam to.  
Moja druga doń od razu znalazła się w moich majtkach. Pieściłam i jego i siebie. Patrzyłam przy tym w morze. Jako przyszła psycholog wiedziałam, że tym sposobem zakotwiczę sobie w umyśle widok morza z przyjemnością, jaką odczuwam. Od tej chwili kiedy tylko spojrzę na fale, przypomnę sobie ten seks na molo.  
Moja prawa dłoń dostała falę ciepłego nasienia. Doszedł. Trzymałam go dalej między nogami, ale od razu jego bardzo silna jeszcze przed chwilą erekcja zaczynała słabnąć. Wiedział, że ja jeszcze nie doszłam. Włożył rękę w moje majtki i pomógł mi. Orgazm jak na te warunki był silny.
Z trudem utrzymałam się na nogach. Chłopiec, który nas obserwował, widząc, że poprawiam swoją sukienkę i odwracam się przodem do mojego kochanka, zrobił smutną minę. Na pewno liczył na więcej, ale to show musiało mu wystarczyć. Teraz już zatopiłam się w jego ramionach a on w moich. Nie przeszkadzało nam to, że nasze ręce były przesiąknięte naszymi płynami, jakie wydzielały się z naszych organizmów.
Całowaliśmy się długo i namiętnie. Potem oglądaliśmy wspólnie zachód słońca.
- Robiłaś to kiedyś na piasku? - zapytał Morawski.
- Chyba żartujesz. Dopiero co zerżnąłeś mnie na molo, przy ludziach — powiedziałam, choć wiedział, że się z nim droczę.
- Nikt nie wezwał policji, więc nikogo to nie uraziło.
- Nasze szczęście.
- Chodź ze mną — powiedział, po czym chwycił moją dłoń i zaczął ciągnąć w stronę plaży.
O tej porze nie było już nikogo. W miejscu, gdzie doszliśmy, była ogromna ilość falochronów. Znajdowały się niedaleko wydm.
Weszliśmy w zaciszne miejsce. Sylwester obejrzał się. W zasięgu naszego wzroku nie było nikogo. Używając piłkarskiego określenia „podciął mnie”. W sekundę znalazłam się na piasku. Chciałam zapytać, co to miało być, ale zanim się nie obejrzałam, leżał już na mnie.
To było coś nowego. Przyzwyczaiłam się do wygodnych łóżek i pościeli, w jakich zazwyczaj uprawiałam seks. Tu pod sobą miałam tysiące ziarenek piachu. Nie przeszkadzało mi to, a wręcz pomagało.
Bałam się tylko, że jak dostana się w moje intymne miejsce, to wda się jakaś infekcja.
Sylwester wszedł we mnie szybciej, niż się tego spodziewałam. Jego dłonie zakopały się w piasku. Mocno napierał na mnie ciałem. Zamknęłam oczy, wiatr zaczynał podnosić coraz większe ilości tego, na czym leżałam. Świadoma tego, że kocham się z moim kochankiem, pod gołym niebem na plaży odpłynęłam. Szczytowałam długo.  
To był cudowny seks, ale kiedy już wstałam, zdałam sobie sprawę, że zabrudzę połowę hotelu. Morawski pomagał mi się oczywiście otrzepać, ale głównie interesowały go pośladki i okolice biustu.
Poszliśmy do hotelu. Choć dla zachowania naszych środków bezpieczeństwa weszliśmy osobno, to potem i tak przemknęłam do jego pokoju. Nie chcieliśmy już uprawiać seksu. Wymieniliśmy kilka pocałunków i zasnęliśmy w swoich objęciach. Zasypiając, postanowiłam, że jeśli ja obudzę się pierwsza, to postaram się, by ten poranek Morawski zapamiętał na długo.

Dodaj komentarz