Niania. Część siedemnasta.

Niania. Część siedemnasta.Byłam naprawdę pod ogromnym wrażeniem pomysłowości i umiejętności planistycznych Sylwestra. To, co wymyślił, abyśmy mogli spędzić kilka dni, razem było genialne! Właściwie to plan zakładał spędzenie razem kilku nocy, i jeden punkt, dotyczący rzekomej choroby w moim domu, nie podobał mi się do końca. Po głębszej analizie znalazłam dla niego usprawiedliwienie w dążeniu do mojego szczęścia. Człowiek powinien czasem złamać jakieś zasady, choćby po to, by pamiętać, że one są.  
Zaraz po powrocie do mojego mieszkania ogarnęła nie gorączka wybierania najodpowiedniejszych ciuchów na taki wyjazd. Moja szafa nie była jakoś bardzo uboga, ale wyjazd z kochankiem to doskonała okazja, by kupić sobie jakiś seksowny ciuch. Zapewne większość z dziewczyn w mojej sytuacji zasugerowałaby to Sylwestrowi. To jednak nie było moim zamiarem, ani w moim stylu. Od samego początku chciałam być jedynie jego kochanką, a nie utrzymanką.  
Zasoby mojej szafy okazały się skromniejsze, niż przypuszczałam, ale po chwili uświadomiłam sobie, że przecież to nie ma większego znaczenia. Nie muszę dobrze wyglądać u boku Sylwka, bo nie będziemy się nigdzie razem pokazywać. Dla niego zapewne najważniejsze byłoby to, aby w mojej walizce znalazła się seksowna bielizna. Oczywiście komplet, jaki dostałam od niego, był podstawą. Oprócz tego spakowałam jeszcze kilka innych staników i strój kąpielowy.  
Brązowa bluzka, w której byłam, kiedy po raz pierwszy mnie dotykał, także znalazła swoje miejsce.  
Spakowałam jeszcze kilka sukienek ze świadomością tego, że nie starczy mi czasu, by je wszystkie założyć.
Dzwonek do drzwi zaskoczył mnie. Nikogo się nie spodziewałam. Odłożyłam walizkę na bok, tak aby mój niezapowiedziany gość nie zorientował się, że planuje jakiś wyjazd. W układzie, jaki łączył mnie z sylwestrem konspiracja i dyskrecja odgrywały pierwszorzędną rolę. Choć doskonale wiedziałam, że to nierozsądne otworzyłam drzwi bez uprzedniego skorzystania z wizjera. Stanęłam jak wryta. Widok, jaki zobaczyłam, przeraził mnie. Bez słowa zastanowienia przesunęłam się, dając mojemu gościowi do zrozumienia, że zapraszam go do środka. W pewnym sensie spodziewałam się tej wizyty. Może nie do końca dziś, ale wiedziałam, że ta osoba prędzej czy później zawita do mojego mieszkania.
- Kawy, herbaty? - zapytałam, choć byłam niemal pewna, że i tak odmówi.
- Wylali mnie z roboty — powiedział bez ogródek. Na pewno nie takiej odpowiedzi się spodziewałam.  
Maciek wyglądał jak siedem nieszczęść. To był smutny widok człowieka przegranego i złamanego.  
- O czym ty mówisz? Fachowca twojej klasy? - zapytałam z autentycznym niedowierzaniem w głosie. Nie mieściło mi się to w głowie. To był jeden z najlepszych, a przede wszystkim najzdolniejszych informatyków, jakich znałam.
- Firma ma kłopoty finansowe i zredukowali moje stanowisko. Po prostu Martuś wyrzucili mnie na śmietnik. Spodobało mi się zdrobnienie, jakiego użył w stosunku do mnie. Już od dawna nikt tak do mnie nie mówił.  
- Nie załamuj się chłopaku! Na pewno znajdziesz inną robotę! - powiedziałam, uśmiechając się przy tym. Chciałam pokazać mu, że jego problem nie jest tak wielki jak jemu się zdaje.
- Nie no, wiadomo. Będę przerzucał skrzynki na targowisku. O robocie informatyka mogę tylko pomarzyć, w każdym razie drugiej takiej nigdy nie dostanę.
- Wydaje ci się. Na pewno coś znajdziesz.
Wiedziałam, że ta rozmowa do niczego nie prowadzi. Najgorsze co mogłam teraz zrobić to zacząć go pocieszać i współczuć mu. Wbrew powszechnej opinii to wcale nie pomaga w takich chwilach. Utwierdza tylko osobę załamaną, że ma racje co do beznadziejności swojego stanu. Postanowiłam szybko zmienić temat.
- Nawet nie wiem kiedy ostatnio wyszedłeś. Obudziłam się całkiem naga. Mam nadzieje, że dobrze się bawiłeś.
Wzbiłam się na wyżyny i choć miałam ochotę go zabić za to co się ostatnio stało to w zaistniałej sytuacji musiałam mimo wszystko zmienić swoje zamiary.
- To ty mnie zaprosiłaś na seks. To ty się upiłaś jeszcze zanim przyszedłem i to ty rozłożyłaś przede mną nogi, i to ty zasnęłaś w trakcie.
Ton, jakim to powiedział, zaskoczył mnie. Nie było w nim żadnego wstydu, nie wspominając o wyrzutach sumienia. Najgorsze, że miał racje. Jakiekolwiek pretensje czy zarzuty wobec niego były całkowicie bezpodstawne. To ja zaaranżowałam tamtą sytuację, w której tak naprawdę, to ja jego wykorzystałam, a nie on mnie. Mimo wszystko za słowa o rozkładaniu nóg przed nim mógłby w innych okolicznościach spokojnie zarobić w zęby.
- Nie będę zaprzeczała faktom. Wysłałam ci sms pod wpływem emocji, ale nie żałuję tamtej nocy. Przyznaję, że jesteś coraz lepszy i na pewno kiedyś twoja partnerka będzie zachwycona.
Może nie do końca to wszystko było prawdą, ale jako przyszła psycholog wiedziałam, że najlepsze  będzie bombardowanie komplementami i pokazać mu, że jest dobry w innych aspektach życia niż praca.
- Szczerze powiedziawszy, przyszedłem tutaj z nadzieją na powtórkę.
W jego spojrzeniu kryło się wiele obrazów. Zauważyłam tam nadzieje, pożądanie i jakąś niezrozumiałą dla mnie dojrzałość, której do tej pory nie miałam okazji nigdy u niego zauważyć.
- Nie no chyba żartujesz, tak? - zapytałam niepewnie.
- Wręcz przeciwnie, ostatnio spotkało mnie tyle niemiłych rzeczy, że seks z tobą będzie doskonałą odskocznią.
Maciek od razu przylgnął do mnie i zaczął całować mnie po szyi. Zaśmiałam się, bo to mnie bardzo łaskotało. Myślałam, że zaraz skończy. Na to jednak się nie zanosiło. Objął mnie rękoma i zaczął dotykać moich piersi. To jeszcze byłam w stanie znieść. Cały czas miałam nadzieje, że to tylko droczenie się ze mną. Po chwili jednak ten wątły i szczupły chłopak pokazał, na co go stać. Miał dużo więcej siły niż mogłam przypuszczać.  
Maciek usiadł na moich udach i rękoma przygwoździł moje ramiona do kanapy. Znów zaczął całować mnie po szyi,  przesuwając się na piersi. Nie miałam na to ochoty, choć mimo wszystko zaczynałam odczuwać jakąś przyjemność. Mimo że przez chwilę w mojej głowie pojawiła się ochota na coś więcej pamiętałam o tym co sama sobie obiecałam jakiś czas temu. Koniec z przygodnym seksem i skupienie się na romansie z Sylwestrem były moim celem na najbliższe kilka miesięcy.
- Maciek to nie jest śmieszne — powiedziałam ostatni raz spokojnym tonem.
- Masz racje, to nie jest śmieszne, to jest cudowne — powiedział, wyraźnie nawiązując do moich piersi, które z ogromną pasją zaczął kąsać.
- Złaź ze mnie, ja nie chce! Nie wiesz, że jak kobieta mówi nie, to znaczy nie?! - krzyknęłam mu prosto do ucha. To jednak nie pomogło. Poczułam nawet, że jeszcze bardziej go podsyca. Na dodatek czułam na sobie jego męskość. Tak podnieconego Maćka jeszcze nie widziałam. To był ostatni moment na jakiekolwiek działanie, potem był już tylko gwałt.
Wykorzystałam chwilową pozycję, w której się znaleźliśmy i z całej siły kopnęłam go w jaja. Nie miałam prawa trafić dokładnie, większość uderzenia trafiła w udo, ale to pozwoliło mi wytrącić go na chwilę z letargu, w jakim się znajdował. Odepchnęłam go na bok i wykorzystując ostatni moment, wstałam z kanapy. Czułam, jak napływa mi do głowy fala gorąca. Myślałam, że to podniecenie, ale gwałt nie był moją fantazją seksualna. Zawsze wolałam trójkąty. Ta fala to było nieziemskie wkurwienie na mojego byłego już kolegę. To, co zrobił przed chwilą uświadomiło mi jak bardzo musiał sobie poczynać kiedy leżałam w swojej sypialni pijana. Fakt, że ponosiłam współodpowiedzialność za to zdarzenie, w niczym nie wykluczał połowy jego winy. To wszystko w porównaniu z tym co się chwile temu stało, albo co mogło się stać, wywołało we mnie atak wściekłości.
Kopnęłam go ponownie tam, gdzie powinno zaboleć go najbardziej. Cios był dużo mocniejszy, ale zdążył zrobić unik i dostał w kolano. Zawył lekko z bólu i nie dziwie mu się. Mój atak wściekłości jednak nie ustąpił. Sama nie wiem kiedy wymierzyłam mu siarczysty policzek lewą ręką, i od razu poprawiłam z drugiej strony prawą.  
Opamiętałam się. Stałam przed nim zdyszana i patrzyłam na oszołomionego chłopaka. Spojrzał na mnie.
- Pojebało cię dziewczynko? O chuj ci chodzi? Dziewicą jesteś? Nie raz się pieprzyliśmy i było fajnie! - wykrztusił z siebie, a na jego twarzy pojawił się grymas bólu. Mój cios w kolano zapamięta na długo, to było widać.
- Czy ty jesteś jakiś jebnięty? Myślisz, że jestem dziwką, albo panienką, do której możesz przyjść i ją zerżnąć, albo zgwałcić kiedy tylko chcesz? Maciek co się kurwa z tobą stało?
Maciek wstał z łóżka i spojrzał na mnie zdziwiony. W tym spojrzeniu była też nutka pogardy.
- Ja? Co ja sobie myślę? A co ty myślałaś, jak zapraszałaś mnie na seks? Wtedy ci to nie przeszkadzało, bo ty miałaś kiepski humor i ty szukałaś pocieszenia, ale jak ja chce to już nie?
To, co powiedział, zabolało mnie, ale było coś gorszego. W jego słowach było bardzo dużo prawdy. Nie chciałam wchodzić w dyskusje.
- Zabieraj się stąd! - rzuciłam, pokazując palcem w kierunku drzwi. Mój gość nie zareagował, tylko cały czas patrzył na mnie z pogardą.
- Wypierdalaj!! - powtórzyłam dosadnie.
Maciek wstał i powoli skierował się w stronę drzwi.
- Myślisz, że nie wiem, kim dla ciebie jest facet, którego chciałaś zhakować? Myślisz, że nie wiem, że dajesz mu dupy?
Chłopak otrzymał kolejny policzek. Tym razem naprawdę musiało go zaboleć. Przyłożył sobie rękę na twarz, by zniwelować ból. Byłam w szoku. Maciek poznał moją tajemnicę o romansie z Morawskim, ale jak do tego doszło, nie miałam zielonego pojęcia. Nie chciałam wchodzić w szczegóły. Nie teraz. Nie mogłam już na niego patrzeć.
- Jeszcze się policzymy Martuś — rzucił na pożegnanie w progu. Tym razem to zdrobnienie nie spodobało mi się już tak jak poprzednio.
Usiadłam za stołem i próbowałam zebrać myśli. Omal nie zostałam zgwałcona, ale to nawet nie ruszyło mnie tak jak jego słowa kiedy wychodził. Czy naprawdę jest tak inteligentny, że się domyślił, czy może ma na moim punkcie obsesje i po prostu mnie śledził? Ta ostatnia myśl napawała mnie przerażeniem, ale to nie był ten typ. Co nieco wiedziałam o nim i nie był nachalnym stalkerem. Był na to zbyt leniwy. Coś jednak musiałam zrobić z faktem, że ten dupek wie o mnie i o Sylwku. Przyszło mi do głowy, że to był blef, strzał na ślepo. Wiele opiekunek romansuje z ojcami swoich podopiecznych. Są na ten temat nawet tysiące dowcipów. Nie sadziłam jednak, by Maciek strzelał. On coś wiedział.  
Rozważałam opcje, by się z nim jakoś dogadać. Po utracie pracy mógłby potrzebować kasy, ale ja nie posiadałam wielkich oszczędności, a prosić Sylwestra o pieniądze dla szantażysty..., Nie to było niedorzeczne. Maciek zapewne chciałby zapłaty w naturze. Seks w zamian za milczenie? No to było jakieś rozwiązanie i przez ponad godzinę biłam się z myślami. Ostatecznie stwierdziłam jednak, że nie ma takiej opcji. To byłaby jawna prostytucja, a ja dziwką nie jestem!
Ostatecznie doszłam do wniosku, że Maciek działał pod wpływem wzburzenia. Wielu ludzi w takich chwilach odgraża się i wygaduje różne rzeczy. Z nim zapewne było tak samo. Postanowiłam przeczekać tę sytuację i nic z nią nie robić. Maciek ochłonie i kto wie, może przeprosi za to co się wydarzyło. To by nie było takie złe. Dałabym się łatwo udobruchać, byleby tylko wyciągnąć, jak mnie rozgryzł i wymusić, by trzymał twarz na kłódkę. O przyjacielskim seksie musi jednak zapomnieć.
Doszłam do siebie i wróciłam do pakowania. Wyjazd z Sylwestrem był dla mnie teraz najważniejszy.

Zapraszam na mojego facebooka. Link podany jest w opisie profilu.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użył 2221 słów i 12175 znaków. Tagi: #opiekunka #niania #seks #zdrada #romans #gwałt

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Erol

    No cóż, kobiety trzeba kochać i na piedestale stawiać,a jak coś im nie pasuje,to trzeba się potulnie usunąć

  • andkor

    No tak i wyszła prawda na jaw , jak kobieta zachce to facet ma zawsze mieć chęć , ale jak jest odwrotnie to już podchodzi pod gwałt lub wykorzystanie słabej kobiety.

  • LadyTyna

    @andkor teraz to powiedziałeś co wiedziałeś. Jeśli mężczyzna nie miał by chęci to by mu nie stanął w ogóle a jak kobieta mówi nie to nie. Nie trzeba się na nią rzucać i ją trzymać na siłę  tak jak zrobił Maciek tylko można to w bardziej subtelny i delikatny sposób zrobić A co najważniejsze za zgodą obu stron

  • Kotek3

    @LadyTyna  zdecydowanie się z Tobą zgadzam, jak mężczyzna chce zdobyć kobietę powinien się postarać;)