Niania. Część trzecia.

Niania. Część trzecia.Tego dnia długo nie mogłam dojść do siebie. Nie mam na myśli, tylko kołaczącego serca, ale też tego, jakim skutkiem skończyło się moje symulowanie.
Zauroczyłam go jednym pokazaniem cycków. Poszło mi lepiej, niż zakładałam. Teraz będę się przed nim legalnie rozbierać, bo przecież jest moim lekarzem. Na dodatek to, co powiedziałam na koniec i jego reakcja wybitnie świadczyły o tym, że może coś być między nami. Wiedziałam jednak, że nie mogę działać zbyt szybko.
Kolejną wizytę u dzieci miałam następnego dnia. Nie wiedziałam co założyć. Z jednej strony nie chciałam przesadzić, a z drugiej chciałam kuć żelazo puki gorące. Stwierdziłam, że dziś jest niedziela, poza tym jest troszkę zimniej niż wczoraj i nie założę sukienki. Ubrałam bardzo seksowną spódnicę do kolan, brązowy koronkowy stanik i brązową bluzkę. Wyglądałam szałowo. Lekko się pomalowałam i uznałam, że spokojnie mogę ruszać, realizować swój diabelski plan.
Tuż przed wejściem do domu Morawskich rozpięłam dwa guziki mojej bluzeczki. Widać było mi stanik i piersi. Mój pracodawca otworzył mi drzwi i ten element mojego stroju od razu przykuł jego uwagę.
- Przepraszam, ale zrobiło mi się gorąco, jak tu szłam. Już zapinam - powiedziałam spłoszona i zaczęłam manewrować swoimi delikatnymi paluszkami, zapinając guziczki.
- Gdyby nie dzieci, to można by ich nie zapinać, ale wiesz, jaka jest moja żona - szepnął mi na ucho.
Jak Antoś i Marysia pójdą spać, zapraszam cię do gabinetu na EKG wysiłkowe.
Czułam, że jest bardzo dobrze. Podobały mu się moje zaloty i chętnie by patrzył, gdyby nie dzieci. Wiedziałam już, że w gabinecie po zakończeniu opieki nad rodzeństwem może być ciekawie.
Tego dnia dzieciaki musiały nadrobić cały tydzień zaległości w pracach domowych. To było bardzo męczące, ale przynajmniej te kilka godzin szybko mi zleciało. Następnego dnia oboje mieli basen przed szkołą, więc musieli wstać bardzo wcześnie. Z tego powodu zameldowali się w łóżkach już o dwudziestej.
Zeszłam dyskretnie do kuchni i ponownie wypiłam mocną kawę. Zażyłam także środek na pobudzenie w potrójnej dawce. Już po chwili moje serce zaczęło bić mocniej niż zwykle, ale nie tak jak ostatnio.  
Z uśmiechem na twarzy podeszłam do pokoju, gdzie pracował Sylwester. Rozpięłam ponownie bluzeczkę i zapukałam subtelnie do drzwi. Otworzyłam je i oparłam się o futrynę. Byłam zmęczona i seksowna. Dla zapracowanego faceta to powinien być idealny kąsek do schrupania.
Sylwek od razu spojrzał na mnie i obdarzył szerokim uśmiechem. Nie było w nim sympatii, ale zadowolenie, że wreszcie się pojawiłam. Nic nie mówiąc, wstał i zaprowadził mnie do gabinetu.
- Jak się dziś czujesz? - zapytał zaraz po tym jak zamknął drzwi. Przekręcił także klucz, co było co najmniej zastanawiające. Z jednej strony mógł się obawiać dzieci, z drugiej mógł mieć jakieś zamiary wobec mnie. Dobrze, że nie wiedział, że ja mam podobne wobec niego. Nie wyjął jednak klucza z zamka, więc zaplanowane molestowanie raczej nie wchodziło w grę.
- Lepiej niż wczoraj, ale idealnie nie jest - odpowiedziałam ze smutkiem na twarzy. Liczyłam, że to jeszcze bardziej zaangażuje go w mój problem.
- Denerwujesz się czymś ostatnio?
- Nie.
- Jakieś nowe lekarstwa, suplementy diety?
- Nie.
- A może jednak poznałaś kogoś i uprawiasz a nim namiętny, ostry seks co noc?
Byłam w szoku. Po dwóch lekkich i standardowych pytaniach usłyszeć takie..
- Nie, no przecież mówiłam już panu, że nie uprawiam seksu.  
- Przyznam szczerze, że ciężko mi w to uwierzyć, że dziewczyna tak seksowna nie ma nikogo - odpowiedział zawieszając wzrok na moim biuście.
Gdybym teraz mogła, to podskoczyłabym do góry w geście tryumfu. Sylwek był prawie mój.
- Rozbieraj się do stanika i połóż na kozetce - powiedział. Zrobił to w taki sposób, że jestem pewna, że w jego wyobraźni nie było tylko badania mnie, ale także wizja czegoś innego.
Rozpięłam trzy pozostałe guziczki bluzeczki. Sylwek nie spuszczał ze mnie wzroku. Położyłam ją na krześle, sama ułożyłam się wygodnie na kozetce. Moja spódnica podwinęła się do góry, pokazując moje kolana. I bardzo dobrze! - pomyślałam, nie mając najmniejszego zamiaru jej poprawiać.
Mój osobisty lekarz usiadł na kozetce na wysokości mojego brzucha. Założył stetoskop i zaczął badanie. Swą lewą ręką trzymał słuchawkę, a prawą położył na mojej lewej piersi, na sercu. Nigdy jeszcze żaden lekarz nie badał mnie tak i od razu przyszło mi na myśl, że nie chodziło mu o serce, tylko o moją pierś. Wiedziałam, że powinien mi przyspieszyć puls i wyobraziłam sobie, jak Sylwek całuje mnie po szyi, a potem wchodzi we mnie i kochamy się namiętnie na tej kozetce. Nie wiem, jak zareagowało na to moje serce, ale „na dole” od razu zrobiło mi się przyjemniej.
- Faktycznie, jest lepiej niż wczoraj, ale serce bije mocniej, niż powinno. Zrobimy EKG, ale nie normalnie tylko wysiłkowe.
- Jaki wysiłek ma pan na myśli? - zapytałam odważnie, z zalotnym uśmiechem na twarzy. Czułam, że pomyślał o tym samym co ja. Oblał się lekkim rumieńcem.
- Sportowy - odpowiedział z identycznym uśmiechem, co dawało nadzieje.  
Wstałam z kozetki i czekałam na dalsze instrukcje. Sylwester rozsiadł się wygodnie na skraju kozetki i przetarł kolana.
- Stań naprzeciwko mnie i zrób 20 przysiadów. Chce, żeby twoje ręce dotykały moich kolan przy klęku. Rozumiesz?
- Tak odpowiedziałam i stanęłam przed nim. Rozumiałam polecenie, ale byłam świadoma także, że mogłabym to ćwiczenie wykonać w innej części pomieszczenia. Doktorkowi wyraźnie chodziło tylko o to, żeby móc patrzeć bezkarnie na mój falujący przed nim dwadzieścia razy biust.
Nigdy nie byłam fanką sportu, ale czasem zdarzało mi się odwiedzić siłownię czy finess. Miałam jako taką formę i dwadzieścia przysiadów zrobiłam bez problemu. Moje tętno rosło wprost proporcjonalnie do objętości spodni Sylwestra. Kiedy byłam na dole, patrzył na moje cycki, kiedy byłam w górze, pożerał wzrokiem kolana. Było idealnie.
Najwyraźniej nie miał dosyć i stwierdził, że powinnam zrobić jeszcze dwadzieścia. Po tej serii byłam już bardzo zmęczona, a on z podniecenia tracił chyba powoli kontakt z rzeczywistością. Wyglądał, jakby ktoś uderzył go w głowę. Powoli wstał z kozetki i wskazał ręką, bym teraz ja zajęła na niej miejsce.
Tym razem nie musiał prosić,  bym zdjęła stanik. Zrobiłam to bez jego polecenia, bardzo powoli i uwodzicielsko. Kiedy tylko odsłoniłam swoje dwa cudeńka, zauważyłam mały ruch w jego spodniach.  
Badanie wykazało to co ostatnio, czyli kołatanie w sercu około trzydziestu procent większe niż statystycznie dla mojego wieku.
- Nie mam pojęcia, co może być przyczyną takiego stanu - powiedział Sylwek wyraźnie zamyślony, kiedy wpatrywał się w mój wynik.
- Na pewno dojdzie pan do tego - powiedziałam.
- Musimy jeszcze sprawdzić, jak reagujesz w sytuacjach podniecenia.  
Na twarzy lekarza pojawił się rumieniec, ale także zakłopotanie. Czytałam w internecie, że zazwyczaj takie badania przeprowadza się z udziałem partnera czy małżonka. Wypożycza się im czasem nawet sprzęt do domu, by mogli spokojnie uprawiać seks, a aparatura rejestruje prace serca jednego z partnerów.
- A to konieczne? - zapytałam. Sprawiłam wrażenie niechętnej na takie badanie, ale czasem warto zrobić krok do tyłu, by potem zrobić dwa w przód.
- Jeśli nie chcesz umrzeć chłopakowi w łóżku na pierwszej randce, to tak - odpowiedział Sylwester jakby od niechcenia, nie odrywając się od lektury wykresu bicia mojego serce.
- Nie oddaje się facetom na pierwszej randce - powiedziałam, ale starałam się, by nie zabrzmiało to roszczeniowo, tylko jak najbardziej uwodzicielsko, jak tylko można.
Morawski dopiero po sekundzie oderwał wzrok od wyników i na jego twarzy zarysowało się poczucie winy. To było to, o co mi chodziło.
- Przepraszam, nie chciałem, by tak to zabrzmiało, po prostu, w momencie gdy znajdziesz sobie stałego partnera, choroba może zaatakować na dobre i wtedy może być za późno.  
- Rozumiem, nie mam żalu, ale widzę, że sprawa robi się poważna. Może powinnam znaleźć sobie jakiegoś chłopaka, tylko po to, by sprawdzić co na to moje serce?
- Dobry pomysł - powiedział zadowolony, że wybrnęliśmy z sytuacji, w której nieomal nazwał mnie puszczalską.
- Myśli pan, że znaleźliby się amatorzy na moje piersi?
To było bardzo odważne. Na dodatek zrobiłam to w momencie, kiedy poprawiałam je w staniku po ponownym jego założeniu.
- Jestem tego absolutnie pewien, powiem ci, że gdyby nie żona i mój wiek to....
Miałam go. Morawski otworzył się przede mną, ale szybko uciął. Zdał sobie sprawę, że się zagalopował. Nie byłam na to przygotowana, nie wiedziałam co odpowiedzieć. Uśmiechnęłam się najszerzej jak potrafię, i rozluźniłam atmosferę.
- Czego się nie robi dla zdrowia - powiedziałam zapinając bluzeczkę. Skoro to takie ważne, to poszukam jakiegoś chłopaka.
- Nic na siłę, może wystarczy, jak się położysz, i zaczniesz fantazjować - powiedział lekarz.
- A myśli pan, że zamiast chłopaka wystarczyłby przelotny romans?

1 komentarz

 
  • Rafaello

    Zapraszam na moja stronę. Link podany w opisie profilu.