Oblicze łez - Część 20

Na korytarz wyszło kilka osób, zaciekawionych krzykami dobiegającymi z ust Darii. Dojrzała mnie Ewa, trzymając w ręku dokumenty, natychmiast je wypuściła na podłogę. Miałam dość tej chorej sytuacji, podniosłam się, chcąc oddalić się korytarzem. Chciałam odejść, ale poczułam na ramieniu dotyk kobiecej ręki z tipsami na paznokciach.  
- Co to miało być? Chciałaś go połamać?
- Jest cały i zdrowy, a teraz przepraszam, wracam do pracy.
Odwróciłam się, mając nadzieję, że da mi spokój, ale się pomyliłam.  
- Nie dość, że dajesz mu ten grający bubel, który na nowo znalazł się w domu, to jeszcze go zaczepiasz …
- Nie zaczepiam, to wypadek, poślizgnęłam się …
Nagle odepchnęła mnie, aż poleciałam na ścianę. Krzyknęłam od uderzenia, wtedy Fabian podniósł się, odnajdując narzeczoną. Chwycił ją za ubranie, nie chcąc puścić.  
- Co jej zrobiłaś, uderzyłaś ją?
- Fabian, zrozum, ta bezczelna dziewucha, mogła cię połamać. Podrzędna sprzątaczka, z poparzoną gębą nie będzie mi wciskać ciemnoty.
- Kto dał ci prawo, żeby kogoś obrażać? Poniżasz ją.
Zobaczyłam, jak przybiega na górę jego siostra, mając zszokowany wyraz twarzy. Korzystając z okazji oddaliłam się, czując się okropnie. Najwyraźniej kłócili się jeszcze, a potem wszystko ucichło. Przeczekałam w kantorku, udając, że układam rzeczy na półce. Nie chciałam mieć z nim nic więcej do czynienia, a jednak bronił mnie przed nią. Nie rozumiałam go wcale, zaczynał mnie irytować. Wreszcie musiałam się pokazać, bo zaraz ktoś zacząłby mnie szukać. Idąc z mopem i wiadrem natknęłam się na Ewę, wydawała się poruszona.  
- Co się stało, czemu leżeliście na ziemi z nim?
- Ewa, upadłam nieszczęśliwie, a wtedy nadeszła ona i od razu awantura.
- Zazdrosna, chorobliwie, histeryczka. Chociaż wspominała, że coś mu dałaś …
- Pozytywkę, na urodzinach, ale to było dawno.
- Byłaś u niego w domu? Mnie nie zaprosił, a znamy się dość długo, pracujemy na tym samym piętrze. On co roku zaprasza te same osoby, ze swojego otoczenia, czym się wyróżniłaś, że złamał swój zwyczaj?
- Żałuję, że tam poszłam, okej? To był błąd, muszę iść.
Złapała mnie ciągnąc za rękę, jakby czegoś się domyślała. Spojrzała mi w oczy, wyczuwając moje zawahanie i zmieszanie.
- Błagam, tylko nie mów mi, że między wami …
- Nic nie ma między nami, do cholery puść mnie wreszcie! - wyrwałam się, przyspieszając kroku.

Nie lubiłam, kiedy ktoś wtrącał się w moje sprawy osobiste, uważałam że nie skłamałam, bo teraz między nami nic nie ma. Obawiałam się, że zacznie drążyć o czymś z przeszłości, wtedy mogłabym nie wytrzymać. Już prawie o nim zapomniałam, a ludzie sami uparcie wywoływali moje wspomnienia, które najwyraźniej bolały. Pod koniec pracy zauważyłam Tymona, jak kseruje plik dokumentów. Uśmiechnęłam się do niego, od razu oderwał się od zajęcia.  
- Wychodzisz?
- Tak, moja zmiana nareszcie się skończyła. Jeśli chcesz to cię odwiedzę po południu, co ty na to?
- Przyjdź, stęskniłem się za tobą. - dodał chwytając mnie za dłoń.
Miły dreszcz ogarnął moje ciało. Nagle wszystkie problemy odeszły w niepamięć.  
- Będę, tylko zjem obiad, trzymaj się i nie przemęczaj – dodałam z uśmiechem.
Pocałował mnie delikatnie w usta, ale najwyraźniej to tylko rozbudziło nasze zmysły. Stojąc przy kserokopiarce, zapomnieliśmy się na chwilę, pogłębiając spotkanie naszych ust, na wyższy poziom. Wtem rozmarzona, obejrzałam się za siebie. Za nami stała córka dyrektora, z aktami w rękach, a obok niej przechodził Fabian, badając otoczenie białą laską.  
- Możecie to robić w innym miejscu, to jest poważna firma, prawda panie Tymonie?
- Proszę wybaczyć, nie będę więcej całował nikogo w miejscu pracy.
- Mam nadzieję, bo gdyby przechodził ojciec, to …
- Wiem. Sprawy prywatne po pracy. - dodał spokojnym tonem.
Oddalałam się powoli, machając mu na pożegnanie, kiedy on zawołał do mnie jeszcze.
- Anito, to popołudniu u mnie, czekam!
Fabian w momencie się zatrzymał, jakby to zdanie go zszokowało. Nie widziałam jego miny, w sumie nie chciałam, tylko mogłam się domyślać.  
- Przyjdę! - zawołałam radosnym tonem do Tymona, zbiegając po schodach.

Wyszłam z budynku, otwierając parasol, deszcz dudnił po nim miarowo. Niedługo byłam już na przystanku, akurat podjeżdżał autobus. Wsiadłam z uśmiechem na twarzy, wyglądając dziwnie, pośród zatroskanych ludzi w pojeździe. Usiadłam z przodu, tyłem do kierunku jazdy. Wtem ujrzałam jego, tej twarzy nie zapomnę nigdy. Dawid siedział z tyłu z kapturem od bluzy na głowie. W momencie mój dobry nastrój prysł jak bańka mydlana. Prosiłam, żeby mnie nie zauważył, ale w tym samym momencie spojrzał na mnie, lokalizując mnie spośród tłumu. Zmarszczył brwi, świdrując mnie spojrzeniem, które wydawało się wyrachowane i zimne. Nie wysiadał wcześniej, choć o to błagałam w myślach. Powoli robiło się szarawo, więc nie uśmiechało mi się spotkanie z nim po drodze. Zmyliłam go, wysiadając przystanek wcześniej, zanim się zorientował, drzwi zostały zamknięte przez kierowcę. Odetchnęłam, chcąc iść spokojnie w stronę domu, musiałam przyspieszyć kroku. Latarnie świeciły, odbijając pomarańczowe światło od mokrego chodnika. Prawie biegłam, ledwo dotarłam do klatki schodowej. Trzęsącymi się dłońmi wyjęłam klucze, gdy znalazłam się w środku, czułam jak szaleńczo bije mi serce. Przypomniało mi się, że obiecałam wpaść do Tymona, szybko wykręciłam jego numer, cała dygocząc.
- Anita, świetnie że dzwonisz, pojechałem do sklepu po kilka drobiazgów …
- Tymon, nie przyjdę.
- Co się stało? Czemu masz taki dziwny głos?
- Innym razem, kiedyś ci wytłumaczę. Przepraszam.
Rozłączyłam się, wbiegając na górę. Mój prześladowca najwyraźniej się podleczył, znając jego naturę, będzie szukał zemsty. Na nowo zaczęłam się obawiać wychodzić z domu. W mieszkaniu nikogo nie było, rodzicielka zapewne miała druga zmianę, a Natalia wyszła na zakupy z Darkiem. Potwierdziła to karteczka zostawiona na lodówce. Wskoczyłam pod prysznic, korzystając z ciszy i spokoju. Chciałam ochłonąć. Odświeżona wyszłam w ręczniku, idąc do kuchni, po szklankę soku, kiedy odezwał się domofon. Zmroziło mnie, nikogo się nie spodziewałam.  
- Kto?
- Tymon, otworzysz?

Odblokowałam przycisk, usłyszałam otwierającą się bramę. Szybko wpadłam do łazienki, ubierając się w byle co. Nie miał kiedy wpadać, akurat musiałam brać prysznic. Pomyślałam, że faceci mają jakiś alarm, w takich sytuacjach. Otworzyłam, wycierając jeszcze ręcznikiem mokre kosmyki.  
- Zmartwiłem się, czy coś się stało?
- Nie mogłam wyjść, bo ktoś mnie prześladuje. Wejdź, zrobię ci herbatę, bo zimno.
Nastawiłam czajnik na gaz i podałam mu talerz z ciasteczkami, które wręcz pochłaniała Natalia, niczym ciasteczkowy potwór. Usiadłam naprzeciw niego, patrząc mu w oczy.  
- Pamiętasz, jak mnie napadli wtedy w parku?
- Tak, wyglądało to niebezpiecznie.
- Nadal nie mam spokoju, przynajmniej od jednego z nich.
- Kto to? Czemu cię nachodzi?
- Błąd przeszłości, były, sam rozumiesz, ale on jest nienormalny. Nie dość, że sam ze mną zerwał, wyzywając mnie od najgorszych, to wciąż mnie straszy. Ostatnio moi znajomi dali mu nauczkę, to jeszcze bardziej się wściekł.
- Zadzwoń na policję, to jedyne wyjście …
- Nie mam dowodów na niego. Wszystkiego się wyprze.
- Posłuchaj, jak jeszcze raz będzie cię nachodził, dzwoń.
Zbliżył się do mnie, przytulając czule. Czajnik zagwizdał, przerywając tą chwilę. Zalałam mu kubek z saszetka herbaty. Nagle weszła moja siostra ze swoim "Alfonso” jak go nazywałam ostatnio. Zobaczyła, że nie jestem sama, to od razu wparowała do nas.  
- No pięknie, nie ma mnie chwilę, a ty od razu przyprowadzasz …
- Uspokój się, nie przeszkadzamy ci.
Pociągnęłam Tymona za sobą.
- Idziemy do pokoju, masz kuchnię wolną – odburknęłam wściekła na jej brak gościnności.
Zasiedliśmy na kanapie, przyniosłam mu herbatę, włączyłam telewizor.  
- Dlatego wolałam iść do ciebie, ale nie wyszło.
- W porządku, drugim razem po ciebie przyjadę.

Pocałował mnie, od razu poczułam się bezpieczna. Odwróciłam się, ujrzałam wzrok Darka, obserwujący Tymona zza progu. Nie wydawał się zachwycony z jego wizyty. Po pewnym czasie pożegnaliśmy się z byłym kierownikiem, odprowadziłam go do drzwi. Gdy tylko odjechał, zaczęłam sprzątać kubek ze stołu. Wtedy podszedł do mnie ukochany siostry, chwytając mnie za rękę.  
- Wiesz, że Natalia spodziewa się dziecka?
- Wszyscy wiedzą, puść mnie! - krzyknęłam, widząc jak na mnie patrzy.
- Chyba nie chcesz go tu sprowadzić, nie pomieścimy się …
- Słuchaj, co ci dolega? Zacznijmy od tego, że to ty tu jesteś gościnnie. Panoszysz się jak u siebie, ślubu nawet nie macie, a będziesz mi mówił kogo mogę przyprowadzać, a kogo nie?
- Nie chcę więcej widzieć w domu twoich kolesi, zrozumiano? Natalia potrzebuje spokoju.
- Guzik mnie to obchodzi, jak się nie podoba to się wynoś!
Popchnął mnie, aż upadłam na ziemię. Serce zaczęło mi bić szybciej. Natalia wpadła do środka, ale tym razem zareagowała.
- Co ty jej robisz?
- Smarkula sprowadza nieznajomych do mieszkania. Nie życzę sobie tego!
- Darek, uspokój się. Już nikogo nie przyprowadzi, prawda Anito?
Patrzyłam na nią osłupiała, znów stanęła po jego stronie, zapatrzona jak w obrazek.  
- Ciebie też tak poniewiera i rozkazuje ci? On nie ma tu prawa.
- On ma rację, może to naciągacz, złodziej.
- Co? Czy ty siebie słyszysz, a skąd wiesz kim on jest – wskazałam na Darka, czując zażenowanie.
- To ojciec mojego dziecka! Będzie tu mieszkał, więc masz go słuchać! - krzyknęła, ciągnąc go za sobą do pokoju.

Usłyszałam huk zamykanych drzwi. Usiadłam na kanapie, ręce trzęsły mi się z nerwów. Nie dość, że w pracy nie było różowo, to jeszcze Dawid i terrorysta we własnym mieszkaniu. Miałam ochotę to wszystko zostawić i wrócić na cudowną włoską wyspę. Wiedziałam, że to nie realne, więc gapiłam się jak struta w telewizor, w którym leciał film akcji. Wszystko wydawało się tam takie proste, bohater chciał gdzieś jechać, wsiadał w auto i już tam był. Szkoda, że nie miałam takich możliwości, zaraz by mnie tu nie było. Usłyszałam dzwonek komórki, odebrałam odzywając się obojętnym tonem.
- Tak?
- Anita, masz czas? - usłyszałam Kaję i dudniącą muzykę w tle.
- Zaraz idę spać, co się dzieje?
- Zejdziesz na dół na chwilę, musimy porozmawiać, jestem w samochodzie.
- Zaczekaj, ubiorę kurtkę i buty – dodałam, rozłączając się szybko.
Nie miałam z kim porozmawiać, liczyłam na to, że wspomnę im o Dawidzie, a oni jak zwykle obronią mnie przed nim. Wybiegłam na dół, chwytając na plik kluczy, zamknęłam za sobą drzwi, nie mówiąc nic siostrze. Z uchylonego okna auta, dobiegały dźwięki basów, gdy tylko zobaczyła mnie Kaja, pomachała mi, jakbym jakimś cudem nie mogła jej zlokalizować. Otworzyła mi drzwi, usiadłam na tylnym siedzeniu. Jej chłopak przyciszył melodię, zamykając szczelnie szyby.  
- Kaja, wiesz widziałam Dawida i …
- Nie o nim chciałam porozmawiać. Wiesz, że robimy dla ciebie wiele, ryzykujemy, a teraz chcę, żebyś ty zrobiła coś dla nas.
- Nie rozumiem, mówiłaś, że nie będziesz nic chciała.
- Nic takiego nie mówiłam, chcesz być bezpieczna czy nie?
- Wiadomo, ale co niby mam zrobić dla was, co?
- Pamiętasz jak jeździliśmy dawniej razem i jak zdobywaliśmy to i owo, więc teraz mamy cynk, ale jesteś nam potrzebna, laska.
- O nie, nie namówisz mnie na to znowu. Skończyłam z tym! - dodałam, chcąc wysiąść z auta, ale zamki zostały zablokowane.
- Nie tak prędko, jesteś nam to winna, Anito!

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2231 słów i 12091 znaków, zaktualizowała 21 wrz 2018. Tagi: #dramat #miłość

6 komentarzy

 
  • Amina

    Bardzo ciekawe opowiadanie... czekam na kolejne części.

  • AuRoRa

    @Amina dzięki, cieszę się, że zaciekawiło

  • Iga

    Hej pisz dalej ciekawe do czego jest im potrzebna Anita aby nie wpadła w kolejne kłopoty.

  • AuRoRa

    @Iga Wplątała się w kłopoty, ale to nie pierwszy raz musi im stawić czoła.

  • Somebody

    No to Anita się nieźle wkręciła i oby znalazła prędko sposób, by się wykręcić  ;)

  • AuRoRa

    @Somebody Zawsze jest jakieś wyjście z trudnej sytuacji :)

  • dreamer1897

    Anita ma ciężko w pracy całe szczęście, że Tymon to dobry gość . Fabian, Darek, Dawid czy oni zawsze muszą być przeszkodą na jej drodze? Pozostaje jej liczyć na Tymona bo kto jak nie on? Opisy pogody czy sytuacji jak zawsze na najwyższym poziomie.

  • AuRoRa

    @dreamer1897 Nie są jej przychylni, Tymon się wyróżnia na ich tle. Pogoda potrafi być zmienna jak uczucia, jest co opisywać ;)

  • AlexAthame

    Oj, Anita ma naprawdę pod górkę. I co teraz będzie?

  • AuRoRa

    @AlexAthame Ciężki ma żywot, ale radzi sobie nadzwyczaj dobrze ;)

  • AnonimS

    Grzechy przeszlosci sie ciagną jak flaki. Ciekawe do czego ją namówią. Poza tym w domu tez ma nieciekawie. Pozdrawiam

  • AuRoRa

    @AnonimS Nie ma lekko, życie ją nie rozpieszcza, ale dziewczyna radzi sobie pomimo tego.