Oblicze łez - Część 15

Światła latarni oświetlały okolicę, ale akurat on stał w półmroku. Niestety jego głos poznałabym wszędzie, nawet gdybym znajdowała się w kompletnej ciemności. Reklama klubu migotała za mną, pomyślałam, że jeszcze mam szansę tam wrócić, w tłumie ludzi czułabym się bezpieczniejsza. Zrobiłam krok w tył, ale wtedy Dawid zbliżył się, zobaczyłam go wyraźnie. Musiał wcześniej wychylić kilka głębszych, bo czułam od niego alkohol.  
- Odejdź, idź podrywać panny. - dodałam drżącym tonem.
- Rybki nie chcą brać – odparł kierując się w moją stronę.
Znów zrobiłam krok w tył, mając nadzieję, że go zagadam na tyle długo, aby trafić do wejścia.  
- Może masz złą przynętę?
Zaśmiał się na cały głos, jakbym opowiedziała dobry kawał.  
- Przynęta jest dobra, ale chodzi o moją reputację, widzisz, kiedy się rozstaliśmy, te zdziry nagadały na mnie ludziom …
- O kim mówisz?
- Kaja, Ewela, mówi ci to coś? Zrobiły ze mnie zboczeńca, a powiedz, jestem taki?
Wolałam mu na to nie odpowiadać, w jego oczach widziałam iskrę, która napawała mnie odrazą. Znów przesunęłam się ostrożnie w stronę drzwi, wydawało się, że zaraz się tam wycofam, kiedy znienacka mnie złapał.  
- Dokąd to? Chcesz szukać nowego? Masz potrzeby, wiem to. - dodał dotykając mnie za biust.
Chciałam się wyrwać, ale mnie znów złapał. Jego ręka ściskała mnie mocno, jakbym trafiła w imadło.  
- Nie chcę tego co ty! Puść mnie, zacznę krzyczeć …
- A drzyj się, tam cię nikt nie usłyszy, byłaś niegrzeczna Anito, musisz dostać karę. Idziemy.
Zrozumiałam, że to nie są żarty, przypomniało mi się jak pobił Ewelę, Kaja mnie przestrzegała, ale sama mnie w to wpakowała. Nagle w przypływie adrenaliny, wywinęłam mu się jakoś, uderzając go z całej siły w twarz. Biegłam przed siebie, ale szybko mnie dogonił.  
- Chcesz się bawić, nie ma sprawy.

Tym razem to ja dostałam, aż poczułam nieprzyjemne pieczenie na policzku. Zaczęłam piszczeć, ale znów mi przyłożył, padłam na zimny chodnik. Ciągnął mnie w jedną z uliczek, broniłam się jak mogłam, ale wtedy dostawałam kolejne ciosy. Znów leżałam na ziemi, a z ust leciał mi szkarłatny płyn.  
- Twoja morda na tym nie ucierpi, ale nie jest mi do niczego potrzebna.
- Ty … świrze.
Widziałam jak zbiera się, żeby wymierzyć mi kopniaka, kiedy nagle padł jak długi. Nad nim stała Kaja, trzymając w rękach deskę z pobliskiej budowy. Mati pomógł mi wstać, a Grzesiek uderzył delikwenta, aż kolejny raz nakrył się nogami. Beata z Ewelą wzięły mnie pod ramię, zabierając jak najdalej z niebezpiecznego miejsca. Słyszałam za sobą jęki Dawida, który musiał dostawać porządny łomot. Pomimo tego rzucał wyzwiskami, które oznaczały jego całkowitą bezsilność. W końcu znaleźliśmy się przy samochodzie, pomogły mi usiąść, przecierając mi twarz nasączonymi chusteczkami. Wszystko mnie bolało, twarz pulsowała i piekła. Sprawdziłam, czy nie uszkodził mi zębów, na szczęście wszystkie znajdowały się na swoim miejscu.  
- Czemu mnie zostawiłyście? Wiedziałyście co mi grozi.
- Anita, wybacz …
- Mógł mnie nawet zabić. - dodałam czując paniczny strach.
Za chwilę zjawiła się Kaja z chłopakami, Grzesiek zasiadł za kierownicą, a Mati z Beatą wsiedli do drugiego samochodu, żegnając nas. Kaja usiadła obok kierowcy, ruszyliśmy z piskiem opon. Za nami biegł poturbowany Dawid, nie wiem skąd brał tyle siły, ale wyraźnie odgrażał się.  
- Odwieziemy cię do domu. - dodał chłopak Eweli, jadąc na granicy prawa drogowego.
- Wiedziałam, że nie powinnam, miałam przeczucie.
- Anita, dostał łomot, powiedziałam mu, że jak cię tknie, to znowu dostanie i za Ewelę też.
- Kaja, ty nie rozumiesz, że nie tędy droga? On jeszcze bardziej się wkurzy.
- Mam go o tam. - dodała pokazując na swoje cztery litery. - Może mi naskoczyć, leszcz.
- Tobie nie wątpię, ale mnie przeraża. Zobacz co ze mną zrobił.
- Olej to, zobacz, Ewela już zluzowała.
- Bo ma Grześka, do cholery! - wybuchłam nagle, patrząc na nią z wyrzutem.

Zrzedła jej mina, chyba zrozumiała tę subtelną różnicę między nami. Kierowca odpalił radio, żeby przerwać niezręczną ciszę. Dojechaliśmy pod mój blok, wysadziły mnie, przepraszając raz jeszcze, po czym zniknęli za rokiem. Wbiegłam do mieszkania, od razu lądując w toalecie. Doprowadziłam się w miarę do ładu, ale ręce wciąż mi dygotały. Przed oczami widziałam ten sam szaleńczy wzrok, aż przeszły mi dreszcze. Dawidowi ewidentnie coś odbiło, to widzieli wszyscy, nawet dziewczyny nowo poznane, nie chciały mieć z nim nic wspólnego. Położyłam się spać, mama nawet się nie obudziła, musiała być zmęczona po pracy. Z rana obudziłam się zlana potem, miałam koszmary. Tak bardzo chciałam z kimś porozmawiać, ale rodzicielka odpadała, zaraz zaczęła by się przejmować, wystarczy że ma kłopoty z ojcem. Siostra, jak zwykle nie ma czasu, od kiedy wróciła do Darka. Wtem usłyszałam dzwonek w komórce, spojrzałam na wyświetlacz, Fabian. Co może chcieć ode mnie, po tym wszystkim. Odebrałam tylko z czystej ciekawości.  
- Tak?
- Masz rację, nie jestem ideałem.
Znowu się zaczyna, pomyślałam, że ma dziwne wahania nastroju, zupełnie jak kobieta.  
- Miałeś nie dzwonić, czego oczekujesz?
- Brakuje mi twojego głosu i rozmów.
Zachciało mi się śmiać, bo pewnie te drugie sprawy, to teraz ma z kim innym.  
- Między nami koniec, wybrałeś kobietę na całe życie …
- Zostańmy przyjaciółmi, chociaż tyle.
- Po tym wszystkim nie potrafię, może ciebie to nie rusza, ale moje uczucia masz za nic. I nie wyjeżdżaj mi teraz o swoim kalectwie, bo to nie ma nic wspólnego z charakterem. Jesteś zwyczajnym kombinatorem, szukającym okazji. Ona wie, co ze mną …
- Nie wie i się nie dowie, nie powiesz jej. Anita?
Miałam niepowtarzalną okazję, żeby namieszać mu w życiu, zemścić się, mogłam podejść w pracy do Darii i ich związek rozpadł by się jak domek z kart. Niestety zepsułabym sobie do reszty opinię, bo ta kobieta potrafi się odegrać, mogłabym stracić pracę.  
- Zastanowię się, co zrobię – rzuciłam bez namysłu.
- Nie wygłupiaj się … po co ci to.
- Muszę kończyć. - rozłączyłam się, zostawiając go z ta niepewnością sam na sam.
Zajęłam się obowiązkami domowymi, chcąc zapomnieć o przykrym zdarzeniu. Natalia wstała, widząc moją poobijaną twarz, przystanęła przyglądając mi się uważniej.
- Co ci się stało?
- Wypadek, nie pamiętasz?
- A te siniaki? Gdzie cię nosi?
- Błędy przeszłości za mną chodzą, ot co.
- Mówiłam ci, że źle robisz, ale jak zwykle musisz być mądrzejsza.
- Ty też robisz po swojemu, idź oglądać Alfonsa, bo zaraz się zacznie – dodałam ścierając kurz z półek.

Zauważyłam, że brzuszek stawał się u niej coraz bardziej widoczny, czy się cieszyłam że zostanę ciocią? I tak i nie. Z jednej strony maluchy są takie słodkie, z innej czułam, że zostanę darmową nianią. Wtem zabrzmiał dzwonek domofonu, Natalia jak strzała odebrała.
- Kto tam? … Tak? … Aha … Dobrze.
Nacisnęła na klawisz, wpuszczając kogoś do środka. Nie wiedziałam kto nas odwiedza, ale pomyślałam, że pewnie Darka wcześniej wypuścili z pracy, bo mama miała swoje klucze. Zajęłam się na nowo porządkami, kiedy drzwi się otworzyły.
- Dzień dobry. - odezwał się męski głos, ale wyraźnie nie należał do ukochanego siostry, skądś go znałam, ale przy włączonym telewizorze zlewał mi się z otoczeniem.
- Proszę wejść do środka, Anita jest w domu.
Prawie zemdlałam, kiedy ujrzałam w progu dużego pokoju postać Tymona, z bukietem kwiatów. Spojrzałam na siebie, rozciągnięte spodnie dresowe, stara koszulka na ramiączkach, totalny obciach w całej klasie. On jak zwykle sportowa koszula i zadbane spodnie, włosy ułożone, przystrzyżone, ogolony, pachniało od niego perfumami, zdębiałam.  
- Tymon? Co ty … tu robisz.
- Chciałem przeprosić.
Natalia przyglądała mi się zaciekawiona, olewając nawet swój ulubiony serial. Wyglądała jakby chciała zapytać, kto to taki, ale nie śmiała się odezwać. Zamknęłam pośpieszne za nim  drzwi od pokoju, pokazując mu kanapę. Usiadł, kładąc bukiet różowych róż na stole.
- Zaczekaj, sekundkę, dobrze? - dodałam w panice, jakbym czekała na randkę, której się nie spodziewałam.
- Zaczekam.

Wbiegłam do łazienki, szybko zaczęłam szukać lepszych ciuchów, ale jak na złość nie zdążyłam jeszcze nastawić prania. Na szczęście znalazłam inne spodnie i bluzkę, uczesałam się i popsikałam perfumami, pewnie siostry, bo znajdowały się najbliżej. Wpadłam do kuchni, szukając wazonu na kwiaty, napełniłam go wodą, kierując się do pokoju. Co ja robię, postradałam zmysły, po co mi to wszystko, przecież mi na nim nie zależy, powtarzałam sobie w duchu. W końcu umieściłam prezent w wodzie, stawiając pachnącą niespodziankę na stoliku.  
- Czego się napijesz? Kawy? Herbaty?
- Kawę, poproszę, słabą.
Pobiegłam do kuchni, nastawiając czajnik elektryczny, nasypałam kawy, za chwilę zalałam kubek wrzątkiem. Zaniosłam mu cukier.
- Cukier możesz zabrać.
- A faktycznie, zapomniałam. - zakręcona, uderzyłam się w czoło, niczym infantylna dziewczynka.
Sobie zrobiłam herbatę, zaniosłam, zamknęłam drzwi i usiadłam naprzeciwko niego.  
- Przemyślałem sobie pewne sprawy, nie wyrzucę tych voucherów. Widzę, że masz siostrę, może ona chce pojechać?
Nagle przed oczami stanęła mi scena, jak Tymon jedzie do Włoch z moją ciężarną Natalią.  
- To znaczy z tobą? - dopytałam po chwili.
- Chyba ma kogoś, kto wprowadził ją w ten błogi stan. No wiesz …
- A tak, jest z Darkiem.
- Do tego zmierzam, może zanim pojawi się maluch chcą spędzić z sobą czas?
Zamurowało mnie, wtem pożałowałam, że odmówiłam mu wyjazdu. Na myśl o tym, że ten typ, będzie się bawił w najlepsze, poczułam oburzenie.  
- Mówiłeś, że są osobne pokoje, tak?
- Oczywiście, to nie wyjazd dla par, dostałem to od firmy.
- Natalia będzie chciała pewnie spędzić noce z nim, znam ich trochę.
- Nic straconego, poradzą sobie jak chcą, więc jak?
Uderzyłam nerwowo palcami w szklany blat stolika. Faktycznie nie byłam nigdy za granicą, a nie zapowiadało się, żebym pojechała.  
- Tymon, ja … to znaczy kiedy jest ten wyjazd?
- Za tydzień w piątek popołudniu, potrwa do niedzieli rana.
Wtem wypaliłam bez zastanowienia, jakby ktoś podmienił mi mózg.
- Jadę Tymon, też przemyślałam.
Jego twarz nieznacznie się rozpromieniła, jakby tylko czekał na taką odpowiedź. Nie byłam pewna, czy zrobił to celowo, ale musiał mnie rozgryźć lepiej, niż moja rodzona siostra kiedykolwiek.  
- Jesteś tego pewna? - dopytywał z lekkim uśmiechem, który pewnie na siłę powstrzymywał.
- Tak.
Nagle rzucił się na mnie, aż się przeraziłam. Przytulił mnie niczym dziecko, cieszące się z wizyty Mikołaja, tak jakbym to ja była dla niego prezentem, nie ten wyjazd.  
- Obiecuję ci, nie tknę cię, nie skrzywdzę. Zobaczysz kawałek świata, to najważniejsze.
- Spokojnie, wezmę coś na samoobronę, nawet się nie będziesz spodziewał co …
- Anita, a co ci się stało?
Oderwał się ode mnie nagle, widząc moje blade siniaki, które pozostały po wczorajszej szarpaninie z Dawidem.  
- Zbyt późno wracałam, długo by opowiadać, osiedle ma różnych lokatorów.
- Czy to nie ten, co ostatnio? - zapytał, pełen troski, jakby wspominał ostatnią sytuację.
- Nie ważne, poradziłam sobie, z tobą też sobie poradzę, nawet nie próbuj …
- Nie zamierzam, ale jak masz kłopoty, to dzwoń, martwię się.
- Nie potrzebnie.

Rozmawialiśmy jeszcze dość długo, aż musiał wracać do siebie. Odprowadziłam go do drzwi, a zza rogu zauważyłam zaciekawione oczy Natalii.  
- Dzięki za odwiedziny, to widzimy się w pracy.
- Tak, szykuj się na wyjazd, tam jest jeszcze ciepło, pamiętaj o tym.
- Bez obaw, poczytam co i jak.
- Do zobaczenia. - odparł, całując mnie w policzek.
Wyszedł, zamknęłam drzwi, czując się dziwnie. Skarciłam się w duchu, że się uśmiecham. Siostra podeszła do mnie, ciągnąc mnie do kuchni.
- Kto to był?
- Mój były kierownik, za tydzień jedziemy do Włoch.
- Co? Zwariowałaś? Ten facet jest przystojny, jak mogłaś się zgodzić, znasz go w ogóle?
- Na tyle, żeby pojechać.
- Wygląda na dużo starszego, ile ma lat?
- Trzydzieści, co w tym dziwnego? Twój Darek też jest starszy …
- Tak, ale o trzy lata, a to z osiem. Odmów mu.
- Nie zamierzam, to moja decyzja. - dodałam zabierając się za zmywanie.
Zbyłam ją, sama nie wiedząc, czy dobrze robię, ale chciałam zaryzykować, nie wiedziałam czemu. Tymon zaczynał mnie coraz bardziej intrygować, nie zamierzałam się w nim zadurzyć, w żadnym wypadku, nie wypadało.

AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2399 słów i 13006 znaków. Tagi: #dramat #miłość

7 komentarzy

 
  • Anny

    Kiedy kolejna część ? 😍😍

  • AuRoRa

    @Anny postaram się nadrobić zaległości w tym tygodniu, pozdrawiam

  • Somebody

    I bardzo dobrze, że nie zamierza się zadurzać ;) Idealni mężczyźni nie istnieją... Chyba  :D Super część, czekam na kolejną

  • AuRoRa

    @Somebody dzięki, różnie może być, ideały są w baśniach, każdy ma wady. Oby Anita znów nie popadła w tarapaty ;)

  • mydream2017

    Dodam, że sytuacje przedstawione tutaj są tak realistyczne, że mogły się wydarzyć. Chyba nie tylko ja odnoszę takie wrażenie. Ale po każdej burzy wychodzi słońce i chyba ten czas nastał dla Anity :)

  • AuRoRa

    @mydream2017 Mogłyby jak najbardziej, choć to opowiadanie. Dzięki za zainteresowanie opowieścią.

  • dreamer1897

    Genialnie. Wiedziałem, że Tymon to porządny gość. Dawid dostał nauczkę...ciekawe na jak długo? Fabian niech żałuje swojego wyboru. W końcu w życiu Anity pojawia się światło zmian na lepsze. Rozmowa w pokoju z Anitą tak mile opisana :)

  • AuRoRa

    @dreamer1897 dzięki, Tymon się stara pomóc, Fabian zdecydował, stchórzył za namowom rodziny. Tak, musi zaświecić promień nadziei, bo życie składa się z wzlotów i upadków, pozdrawiam

  • AlexAthame

    Super to prowadzisz :bravo:

  • AuRoRa

    @AlexAthame dzięki :)

  • emeryt

    AuRoRa,  opisujesz niektóre fragmenty jakby z życia wzięte. A twoją bohaterkę ,  ( oczywiście dzięki Tobie), spotkało dużo złego, lecz może w końcu doczeka trochę szczęścia. Pozdrawiam  -  emeryt.

  • AuRoRa

    @emeryt dzięki, to prawda, autor kieruje losami bohaterów, ale taki był zarys, że nie miało być lekko, ale jednocześnie życiowo. Pozdrawiam

  • AnonimS

    Mmm... Poplątane te ludzkie losy. Panienka jakaś niezdecydowana ... Pozdrawiam

  • AuRoRa

    @AnonimS Ma dylemat, ale w końcu podejmuje jakieś decyzje, tylko czy będą trafne.