Niebieski tygrys – Rozdział 21| Kolekcjonujesz nas

Niebieski tygrys – Rozdział 21| Kolekcjonujesz nasStrach na krótką chwilę mnie sparaliżował.
Miałam w głowie kompletną pustkę, a po chwili uderzyła mnie myśl: to nie mogła być Nicola.
To musiał być ktoś, kto miał dostęp do mojego mieszkania.
Tylko dwie osoby wiedziały, gdzie mieszkałam – Nathan i Dan.
Nie sądziłam, by Nicola posunęła się aż do tego, by dowiadywać się, gdzie mieszkam i się do mnie włamać. Zresztą, była na to za głupia. Wystarczyło na nią spojrzeć.
To musiał być któryś z nich.
Cholera, cholera, cholera.
Nic już nie miało dla mnie sensu. Któryś z nich chciał, żebym zapłaciła za krzywdy, ale przecież to niemożliwe, by chcieli mnie skrzywdzić. Co chcieli osiągnąć, wypuszczając Leah z klatki? Zastraszyć mnie? Przecież i tak non stop się spotykałam z obydwoma. Nie musieli się zakradać. Jeśli któryś z nich chciał, bym dostała za swoje, dlaczego przysyłał anonimowe smsy, zamiast od razu załatwić sprawę?  
I, co najważniejsze – który to był?
Spróbowałam opanować oddech, a potem zacisnęłam pięści. Nie. Nie zgodzę się na to. Nie będę ofiarą. Naprawię to, zanim w ogóle któryś z nich wykona pierwszy ruch.
Kiedy w końcu dojdę do prawdy, ten, który to zaczął, gorzko pożałuje, że ze mną zadarł.

*

Pukałam do drzwi Nathana, zdeterminowana, by tam wejść, nawet, jeśli nie chciał mnie wpuścić. Naciskałam na klamkę, ale drzwi były zamknięte. Stałam przed nimi chyba z dziesięć minut. Ręce zdążyły mnie już rozboleć od walenia w drewno, ale w końcu Nathan miał chyba tego dość, bo nagle zamek szczęknął lekko i drzwi się uchyliły.
Jego mina nie wróżyła niczego dobrego.
– Czego chcesz? – rzucił oschle.
– Wejść.
– Nie ma mowy.
– Nathan… – westchnęłam. – Proszę cię, porozmawiaj ze mną.
– Nagle zachciało ci się tłumaczyć? Wymyśliłaś wiarygodną wymówkę? – Otworzył szerzej drzwi, a ja zobaczyłam, że miał na sobie tylko bokserki – tak jak w dniu, gdy przyszłam do niego pierwszy raz. – Wybacz, ale nie mam zamiaru cię słuchać.
– Daj mi się wytłumaczyć – odezwałam się błagalnym tonem, licząc, że uwierzy w moje “szczere” intencje. Musiałam zacisnąć zęby i się postarać, jeśli chciałam brzmieć wiarygodnie. – Wiem, że jesteś wściekły, ale tak naprawdę nie określaliśmy, czy mamy się na wyłączność…
– I to twoje tłumaczenie? – przerwał mi z niedowierzaniem. – Że nie ustawiliśmy sobie statusu "w związku" na Facebooku, więc to, co było między nami, w ogóle się nie liczyło?  
– Nie! – Potrząsnęłam głową. – Po prostu mówię, że to wszystko poszło bardzo szybko do przodu. Nie ustalaliśmy jeszcze niczego konkretnego, więc… – Skrzywiłam się. – Mogę wejść czy mam tu tak stać?
Obrzucił mnie nieufnym spojrzeniem, ale zrobił miejsce, bym mogła wejść do środka. Widać podziałał na niego argument, że formalnie nie byliśmy w związku. Wystarczyło, by zechciał mnie wysłuchać.  
Przeszedł do kuchni, odwracając się do mnie plecami, jakby mnie tu nie było. Wzięłam głęboki oddech i poszłam za nim.
Czas odstawić przedstawienie.
– Nathan… posłuchaj mnie, proszę. – Zatrzymałam się w pewnej odległości od niego. – Miałeś rację. Spanikowałam, gdy zerwałeś zaręczyny z Nicolą. Ciągnęło mnie do ciebie i to bardzo, ale… to wszystko było takie szybkie. Dopiero co byliśmy dla siebie obcymi ludźmi. Przestraszyłam się. – Mój głos lekko drżał, był delikatny, jakby wystraszony. Idealny. Nathan odwrócił się i patrzył na mnie ponuro. – Owszem, uprawiałam seks z Danem, ale tylko dlatego, że chyba na chwilę chciałam wrócić do tego, co było bezpieczne i znajome. Ale… – Podeszłam do niego bliżej i wyciągnęłam rękę, by pogłaskać go po policzku. Przymknął oczy i jakby wtulił się w moją dłoń. – Nigdy nie czułam do niego tego, co czuję do ciebie – szepnęłam, zbliżając się, by go pocałować.  
On jednak nagle otworzył oczy i odepchnął mnie.
– Nie wierzę ci – warknął, wbijając we mnie ostry wzrok. – Pieprzysz jakieś głupoty. Myślisz, że na to polecę? Jesteś wariatką. Bawisz się naszymi uczuciami. Kolekcjonujesz nas. – Jego oczy pociemniały. – Nie pozwolę ci na to.
Pilnowałam się, by moja twarz wyrażała szok i rozpacz, ale w środku zastanawiałam się – czy to była gadka szantażysty? Tego, kto był w moim mieszkaniu, kto mi groził?
Czy to był Nathan czy po prostu chciałabym, by to był on, by mieć już pewność?
– Kolekcjonuję? Nie bądź śmieszny.
– To ty jesteś śmieszna. Nienormalna. Nie mogę uwierzyć, że poleciałem na twoje zagrywki. Zdradziłem Nicolę… W imię czego? Zdradziłaś mnie. Wykorzystałaś. Nie wiem, co z tego masz, ale oby było warto – skwitował gorzko. – Wyjdź stąd.
– Nie wyjdę.
– Amelia… – Jego głos zabrzmiał groźnie. – Nie będę cię prosił.  
– A jeśli nie wyjdę, co mi zrobisz? – Wstrzymałam oddech.  
Dawny Nathan złapałby mnie w tym momencie za rękę i popchnął na ścianę, by wpić się w moje usta i rozebrać. Przejść do rzeczy.
Ale nie zrobił tego. Przycisnął palce do skroni i warknął:
– Dobrze. Nie chcesz wyjść? To zostań. Nie będę się z tobą użerał. Wysłuchałem cię i mam dość. – Minął mnie gwałtownie. Po chwili usłyszałam, jak wchodził po schodach na górę.
Zostałam w kuchni sama.
Normalnie poszłabym za nim i ugłaskała go seksem, ale w tym momencie był to niebezpieczny ruch. Ryzykowałam zbyt wiele. Zresztą, musiałam jeszcze iść do Dana i odegrać to samo przedstawienie.
Tym razem był u siebie w mieszkaniu. Gdy mnie zobaczył, na jego ustach pojawił się ten sam dziwny uśmiech.
– Wciąż ci mało? – Od razu uchylił drzwi. – Tylko pospiesz się, bo zaraz wychodzę. – Zaczął zdejmować koszulkę przez głowę.
– Nie przyszłam tu na seks.
Zamarł w połowie i zerknął na mnie podejrzliwie.
– Więc po co?  
– Chciałam cię przeprosić – powiedziałam delikatnie.
W końcu jakieś emocje – przez twarz Dana przebiegło coś dziwnego. Stracił swoją nową maskę i przez chwilę wyglądał jak dawniej – gdy wciąż jęczał, że chciał ode mnie czegoś więcej niż seksu.
– Przeprosić? – Jego twarz była nieufna.  
– Tak. – Ponownie narzuciłam swojemu głosowi delikatny ton. – Ostatnio dużo nad wszystkim myślałam… Zrozumiałam, że źle cię traktowałam. Zawsze byłeś dla mnie dobry, a ja tego nie doceniałam. – Przyoblekłam smutek na twarz. – W dodatku miałeś rację. Spotykałam się z kimś innym.
Dan gwałtownie wciągnął powietrze.
– Wiedziałem – syknął, wbijając we mnie zraniony wzrok. – Wiedziałem, że mnie okłamałaś!
– Dan…
– Pytałem cię. Skłamałaś mi prosto w twarz – prychnął. – Od początku wiedziałem, że jesteś…
– Nienormalna? – przerwałam mu, przypominając sobie słowa Nathana.
– Wyjątkowa – odparł ze zrezygnowaniem w głosie. – W dobrym i złym tego słowa znaczeniu. Ale nie sądziłem, że skłamiesz mi prosto w twarz.
Oparł się o ścianę, spuszczając lekko głowę, a ja zastanawiałam się, czy grał – tak jak ja.
– Owszem, okłamałam cię. Potrzebowałam uciec od ciebie na trochę. To wszystko mnie… przytłoczyło. Chciałeś więcej, chciałeś czegoś, czego nie mogłam ci dać. Dlatego cię odepchnęłam. Ale musisz wiedzieć, że nigdy nie czułam do niego tego, co czuję do ciebie. – Podeszłam do niego i przyłożyłam mu rękę do policzka.
Podniósł na mnie wątpiący wzrok.
– Nie wierzę ci. Nic do mnie nie czujesz. Nigdy nie czułaś…
– Więc po co wróciłam? – przerwałam mu, a on zamrugał gwałtownie. – Dla samego seksu? Mogę go mieć kiedykolwiek zechcę. Z kimkolwiek. Wróciłam dla ciebie. Do ciebie, Dan. – Przysunęłam się i wtuliłam w jego ramiona.
Objął mnie z wahaniem i przez chwilę staliśmy w bezruchu. Słuchałam, jak bije mu serce.  
Nie wydawał się podejrzany.
Znowu był tym dawnym Danem, przynajmniej przez chwilę.
Sądziłam, że dzisiaj odgadnę, który z nich stał za tajemniczymi smsami i wizytami w moim mieszkaniu, ale miałam jeszcze większą pustkę w głowie.
Przecież to musiał być któryś z nich.
Inaczej nie miało to sensu.
– Nie chcę psuć chwili, ale muszę zaraz wyjść. – Poczułam, jak lekko mnie od siebie odsuwa.  
– Nie ma sprawy. Pójdę już. – Stanęłam na palcach i delikatnie pocałowałam go w usta. – Między nami wszystko w porządku?
– Chyba tak.
Udałam, że nie usłyszałam tego "chyba". Dan poszedł do łazienki, a ja skierowałam się do drzwi.
Ledwo zdążyłam wyjść na ulicę zalaną słońcem, usłyszałam przychodzący dźwięk smsa i zdrętwiało mi całe ciało.
NIEZNANY: Uważasz, że przeprosiny wystarczą i wszystko naprawią? Może ich nabrałaś, ale masz na sumieniu dużo więcej. I dobrze o tym wiesz.

*

Nie poszłam do pracy. Zadzwoniłam, że jestem chora, po czym ponownie przeszukałam dokładnie każdy kąt w mieszkaniu i położyłam się do łóżka, trzęsąc się jak w gorączce. Drzwi zamknęłam dwa razy, a i tak ciągle wracałam, by się upewnić, że na pewno były zamknięte.
Zaczynałam wpadać w panikę.  
Ten, kto do mnie wypisywał, znał moją przeszłość, a przecież nikt nie mógł o niej wiedzieć. Zatarłam wszelkie ślady. To było niemal niemożliwe.
Ale czy mogłam traktować to dosłownie? Wierzyć ślepo temu, co ktoś do mnie wypisywał? Wiadomości ponownie nie zawierały żadnych konkretów. Równie dobrze ktoś mógł pisać to wszystko, zaciskając kciuki, bym faktycznie miała coś na sumieniu i żeby akurat udało mu się trafić. Nie mogłam panikować, dopóki nie miałam pewności.
Nagle uderzyła mnie inna myśl, która sprawiła, że wyprostowałam się jak struna.
Ten sms przyszedł zaraz po tym, jak wyszłam z mieszkania Dana.
To znaczyło, że albo ktoś mnie obserwował…
Albo to Dan wysyłał te wiadomości.
Grał głupiego, bym nie nabrała podejrzeń, ale gdy tylko wyszłam, od razu wysłał wiadomość – czas był tu kluczowy. I idealny.  
A przecież Dan, pod tą nową maską macho nadal był sobą – był na to za głupi, za niewinny.
Ale…
Już nieraz udowodnił, że jednak potrafił zachowywać się inaczej, jak prawdziwy facet. Wiedział więcej, niż mi się zdawało. Przecież zawsze chciał mnie tylko dla siebie. Może widział mnie gdzieś z Nathanem, wściekł się i… dlatego tak zniknął. Obmyślał plan, jak mnie z nim rozdzielić, ale tak, by nie było to za oczywiste. Wiedział, że nie lubiłam jego wiecznie jęczącej i proszącej wersji, więc zmienił taktykę, przyciągnął mnie z powrotem do siebie.
Tak, to było prawdopodobne.
W ferworze myśli zapomniałam, że przecież nie mógł zrobić mi tego zdjęcia, bo był wtedy ze mną.
Trochę zbiło mnie to z tropu, ale przecież to nie było niemożliwe – może miał pomocnika? Może w jakiś tajemniczy sposób współpracował z Nicolą? Oboje by na tym skorzystali. On zawsze chciał mnie. Ona chciała Nathana.
Może sądził, że jak usunie Nathana i dalej będzie trzymał tę swoją maskę, to w końcu go pokocham – a przecież tylko na tym zawsze mu zależało.  
Wyskoczyłam z łóżka i zaczęłam się szybko ubierać.
Wiedziałam, co muszę zrobić.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii thriller i erotyczne, użyła 2016 słów i 11439 znaków, zaktualizowała 18 sty 2020.

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    Mam tylko.male zastrzeżenie.Chyba zabrakło kilku zdań pomiędzy wyjściem od Natana o przyjściem do Dana. Nie sądzisz? Poza tym, jak zawsze prefekt.Mam nadal teorię, że to ktoś inny niż Dan i Nathan.To chyba ten, o którym Amelia wspominała.Nie pamiętam imienia.Chyba że nas zaskoczysz, Candy... :)

  • candy

    @AlexAthame hmm, nie, miało być tak jak jest ;) mam nadzieję, że zaskoczę :)

  • agnes1709

    @AlexAthame Celeb. Widać, kto uważnie czyta i ma w pamięci :D:D:D

  • AlexAthame

    @agnes1709 Jak na 101 lat niezła pamiec  :yahoo:

  • AlexAthame

    @candy ok :)

  • candy

    @agnes1709 znaczy Caleb, haha :)

  • agnes1709

    @candy A no :redface: Coś mi się jebło, jednak ślepa już. Ale i tak jestem lepsza od Alexa:P:P:P

  • agnes1709

    Wszyscy są za głupi, ona najmądrzejsza. :smh: Pusta strzała, nie wie, że ma pigułę w komórce, ewentualnie wiszą w mieszkaniach panów. To moja teoria:D

  • candy

    @agnes1709 patrzcie ją, taka zawsze mądra, a teraz zgłupiała xd

  • agnes1709

    @candy Hehe, mam wrażenie, że to do mnie :lol2::lol2:

  • candy

    @agnes1709 a skąd!