Taneczny krok miłości cz. 6

**********
Lena
Resztę weekendu spędziłam w łóżku, tylko Kamil przychodził i pilnował, żebym coś zjadła. Wreszcie po dłuższym czasie mu powiedziałam o co chodzi, ale wiem, że tego nie zrozumie. Powiedział, że mi pomoże, ale nie chciał powiedzieć jak. Obudził mnie rano i kazał wyszykować do szkoły, chodź chętnie bym została w domu. Teraz siedzę na holu i czytam jaką książkę, ale nawet nie wiem o czym jest.
- Li co się dzieje, bo wyglądasz jak jakiś trup? – powiedziała Niki podchodząc do mnie.
- Nic mi nie jest. O co wam wszystkim chodzi ty, mój brat, jego koledzy. Przecież jestem przygnębiona jak zwykle. – powiedziałam i zobaczyłam Szymona i jego paczkę idących w naszą stronę. – I jeszcze ich tu brakowało. – powiedziałam i zamknęłam książkę.
- Co od niej chcecie? – zapytał Niki gdy tylko do nas podeszli.
- Chcieliśmy tylko przeprosić Li za to jak się zachowywaliśmy przez ten cały czas. – powiedzieli a Niki szczęk opadła.
- Dobra, dobra każdy wie dlaczego to robicie. A i jeszcze jedno, jak ktokolwiek się o tym dowie od was to uwierzcie to co chce wam mój brat zrobić to jest mało w porównaniu do tego co ja wam zrobię. Zrozumieliście?!! – zapytałam
- Tak. – powiedzieli Dominik i Szymon.
- A co ty możesz??? – zapytał się Grzesiek, więc podeszłam do niego.
- Uwierz dużo. A tym bardziej dzisiaj, bo jestem fes wkurzona. Nie licząc tego to, że jeden facet mnie wystawił przy najważniejszej rzeczy w moim życiu, nie mogłam zostać w łóżku to jeszcze muszę dziś się na ciebie patrzeć. To wszystko prowadzi do tego, że mogę zrobić wszystko, więc jak chcesz, żeby twój kolega nie wyfruną ze spodni i wylądował w słoiku, a ty za intensywnej terapii w śpiączce, nic nie powiesz, ZROZUMIANO?!! – powiedziała, a on tylko pokiwał głową twierdząco. – To dobrze, że się rozumiemy. – po tych słowach udałam się do sali, pod którą już czekał na mnie mój brat.
- Co się takiego stało, że aż przychodzisz pod moją sale, a nie możesz wysłać mi SMS-a.
- Dziś nie masz normalnych zajęć tylko prowadzisz lekcje w-fu w każdej klasie u chłopaków. – powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Ale jak ty to załatwiłeś. – mówię uśmiechając się do przytulając. – Ale ja nie mam swojego stroju do ćwiczeń.  – powiedziałam do niego.
- Jeśli chodzi o strój to proszę. – i podaje mi torbę sportową. – nie wiedziałem co będziesz, potrzebować, więc masz tam chyba pół szafy. – powiedział z uśmiechem. – a do załatwiania to wystarczyło pójść do wuefistów i poprosić. A jak dobrze wierz mi nikt nie potrafi odmówić.
- Chciałeś powiedzieć, że każdy oprócz mnie nie potrafi ci się oprzeć. – powiedziałam z uśmiechem.
- No dobra niech ci będzie, a teraz leć na salę gimnastyczną, bo się spóźnisz. A i jeszcze jedno przyjdzie do ciebie jakiś Łukasz i za nim zapytasz zadzwonię do nie go z twojego telefonu, by ci pomógł. Jest już na obiekcie sportowym.
- Dziękuję ci bardzo. – dałam mu buzi w policzek i pobiegłam na w-f.
**********
Szymon
Minęło już kilka lekcji, a ja nie widziałem Leny od incydentu na holu. Nie spodziewałem się, że nasz mały kujonek potrafi zrobić coś takiego. Trochę jestem zdziwiony, że jej nigdzie nie ma, ale na pewno za chwilę się znajdzie. Teraz mamy w-f i trener obiecał nam dziś piłkę nożną na dużej sali, więc będzie co robić.
**********
Proszę o komentarze!!!!

mika1435

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 646 słów i 3522 znaków.

5 komentarzy

 
  • Misiaa14

    Cudneee !!!!!  Pisz  szybciutko ;3

  • nelka

    Ja juz nie wiem ile ma lat ten jej brat :/

  • Misiaa14

    @nelka ja też nie  xD

  • enika

    kolejną prosze jak najszybciej

  • Cassela

    Super czekam na następną :)

  • karolina12

    Cudne!!!!!!!! <3