Taneczny krok miłości cz.30

**********
Szymon
     I mamy kolejny dzień, który zapewne też będzie pełen niespodzianek. Od dłuższego czasu miewam tylko takie dni. Na szczęście wszystkie były dobre i mam nadzieje, że się to nie zmieni. Tym bardziej, że ni zabieram Li na nasza pierwsza randkę. Wszystko już sobie dokładnie zaplanowałem i mam wielką nadzieje, że się jej spodoba.  
     Jak zwykle z moich przemyśleń wybudzają mnie chłopaki.
     – Ej Szymon, co ty tak cichy się zrobiłeś? Rozumiem, że tak mała zawróciła ci w głowie, ale chyba nie aż tak, by nas olewać, co? – Dominika jak zwykle musiał coś palnąć.  
     – Nie twoja sprawa, co się dzieje ze mną i z Leną. Radzę wam się przyzwyczajać do naszej dwójki, bo mam nadzieje, że nasz związek jakoś będzie miał rację bytu i wytrzyma. A mam z wami słabszy kontakt, bo jestem zajęty.  
     – Pan wielce zajęty się znalazł. Wcześniej nie miałeś takich problemów, a mówiąc wcześniej mam na myśli dwa tygodnie temu. Szymon weź ty się palni w łeb. Co ci odbiło z nią? I jeszcze ten konkurs tańca. Nie poznaje się. – Czy oni się jakoś zmówili, bo od kilku dni tylko dopełniają się we wkurzaniu mnie.  
     – Grzesiek jak też nie rozumiem tego do końca. Zresztą Li tak samo. Dajcie nam czas by to sobie poukładać. Wiem tylko, że w cholerę zależy mi na tej dziewczynie, nie wiem co się zmieniło. Ona jest inna niż sądziłem na początku i wy jak ją poznacie zapewne to zrozumiecie. A teraz chodźcie, bo lekcje zaczynają się na 10 minut.  
     Po wejściu do szkoły od razu zacząłem szukać Leny wzrokiem, ale nigdzie jej nie widziałem. To niepodobne do niej podobne, zawsze przychodzi minimum 20 minut wcześniej. Trochę się martwią podszedłem do Nikoli, która stała pod ścianą i robiła coś na swoim telefonie.  
     – Hej Nikola słuchaj jest taka sprawa… mogłabyś mi powiedzieć…
     – No wyduś to z siebie albo wiesz co, nie mam na to czasu. Zapewne chciałbyś wiedzieć gdzie jest Lena. – kiwnąłem tylko głową dla potwierdzenia. – No więc nie będzie jej dzisiaj na dwóch pierwszych lekcja, bo Kamil się wczoraj rozchorował i musiała zostać, żeby się nim zająć. On jest strasznym marudą jak tylko lekko głowa go boli, więc możesz współczuć „swojej ukochanej”.  
     Mówiąc ostatnie słowa zrobiła cudzysłów, po czym odwróciła się do mnie tyłem i poszła w stronę klasy w której mieliśmy mieć zajęcia.  
     Co oni wszyscy tak pesymistycznie podchodzą do naszego związku. Jak rozumiem, że to nie do końca jest dla wszystkich komfortowe, ale niech oni spróbują nas zrozumieć. Nie wiedziałem czemu tak zależało mi by ją zobaczyć. Jeszcze mi się to nigdy nie zdarzyło. Czuję się od razu lepiej, gdy widzę uśmiech na jej twarzy. To dla mnie takie dziwne uczucie.  
     Na trzeciej godzinie mieliśmy mieć biologię. Przez następne dwie lekcje siedziałem jak na szpikach, czekając na Li. Po dzwonku usiadłem w ławce i zastanawiałem się gdzie jest Li. Miała już być na tych zajęciach.  
     Po 5 minutach drzwi się otworzyły i stanęła w nich najcudowniejsza istota w moim życiu. Na moich ustach od razu pojawił się uśmiech, który dziewczyna odwzajemniła.  
     – Dzień dobry Panie Profesorze. Przepraszam za spóźnienie, ale zatrzymały mnie sprawy rodzinne.  
     – Pani Leno rozumiem, ale proszę jeszcze nie siadać na swoim miejscu. Chce was najpierw podzielić na grupy pięcioosobowe, w których napiszecie esej. Tematy są przypisane do grup. – wszyscy już zaczęli dobierać się w swoje grupki, jednak przeszkodziła im dalsza wypowiedz nauczyciela.  
– To ja was podzielę na grupy. Postarałem się by w każdej z nich była chociaż jedna osoba z waszego towarzystwa, ale na pewno nie wszyscy. Tak więc grupa numer jeden: Kamila, Karolina, Waldek, Sławek i Mikołaj. Grupa numer dwa Lena, Nikola, Szymon, Dominik i Grzesiek.
– To będzie zabawne! – krzyknął jakiś chłopak siedzący za mną.  
– Proszę mi nie przerywać. Następna grupa… – dalej nie słuchałem już nauczyciela.  
Lena podeszła do mojej i Grześka ławki i uśmiechnęła się do mojego przyjaciela, na co on nie odpowiedział do czasu aż go nie szturchnąłem. Po chwili podeszli do nas Dominik i Nikola. Usiedliśmy wszyscy w piątkę, po czym dostaliśmy kartkę z poleceniem i instrukcjami do niego. Lena zabrała się od razu do czytania wszystkiego, co mamy do zrobienia.  
– Dość ciekawy temat, chociaż będzie nam nim trochę pracy i będzie ciężko go podzielić w taki sposób, by później był spójny. – mówiąc te słowa dalej patrzyła na kartkę, po czym podała ją Nikoli.  
– Ty to na serio rozumiesz? Przecież to stek niezrozumiałych słów.  
Gdy wszyscy już zapoznali się z treścią zadania, żaden z nas prócz Li nie rozumiał co mamy zrobić.  
– Li może wytłumaczysz nam to zadanie, jeśli ty o tym coś wiesz i to rozumiesz. – mówiąc te słowa popatrzyłem na nią uśmiechając się.
– Temat to: Cechy dziedzicznie sprzężone z płcią i choroby z nimi związane. Czyli krzyżówki genetyczne opierające się na cechach płciowych i choroby typu hemofilia czy daltonizm.
– No i dalej nic nie rozumiemy. – powiedział ze śmiechem Dominik.
– Dominik nie bądź taki, ona próbuje coś zrobić, a ty na razie tylko gadasz. – wkurzyłem się, bo poprosiłem żeby byli mili dla niej.  
– Szymon uspokój się on chce tylko pomóc. Nie musisz się tak zachowywać względem twojego przyjaciela. Przyzwyczaiłam się.  
Już chciałem już coś powiedzieć, że mimo iż jest przyzwyczajona to nie powinna się tak czuć. Niestety przerwał mi głos naszego profesora.
– Mam nadziej, że chociaż jedna osoba w grupie rozumie temat waszego referatu. Na kartkach macie też listę lektur do przeczytania z którego powinniście korzystać. Wasza praca powinna zająć 5 stron i opisywać podstawowe pojęcia wiązane z tematem. Macie na to dwa tygodnie. Plus musicie napisać czym każda osoba się zajmowała.  
Później zadzwonił dzwonek i wyszliśmy przed salę. Postanowiliśmy umówić się w piątek by zacząć i każdy z nas miał przeczytać po jednej z książek z listy. Wszystko było już zaplanowane poszliśmy na kolejne zajęcia.  
Pod koniec wszystkich zajęć wyszliśmy z budynku. Zdążyłem jeszcze złapać Li i przypomnieć jej o naszej randce. Pożegnaliśmy się długim pocałunkiem.  

**********
Kolejny rozdział, może trochę krótszy ale mam nadzieje, że się wam podobał. Proszę napiszcie coś w komentarzu. :) <3

mika1435

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1165 słów i 6545 znaków.

1 komentarz

 
  • Iga21

    Podoba się i jest tylko jedno do czego mogłabym się przyczepić.
    A chodzi, i to abyś częściej dodawała kolejne rozdziały. Liczę na jeszcze przynajmniej jeden rozdział do końca miesiąca 😃

  • mika1435

    @Iga21 spróbuje, ale nic nie mogę obiecać. Niestety moja wena jest bardzo ulotna i czasami nie zdążę jej złapać  ;)