Taneczny krok miłości cz. 5

**********
Lena
Wczoraj świetnie się bawiłam z bratem na zajęciach. Wygłupiał się do chwilę tylko by zwrócić uwagę mojej trenerki, aż nie powiedziała mu, że jeśli nie przestanie to go wywali z sali. Jego mina była wtedy przezabawna. Jak zwykle moi koledzy bili się kto będzie dziś ze mną ćwiczyć, a Kamil zabijał ich wzrokiem. Prawie przez całe zajęcia się śmiałam. Po wyjściu z sali poszliśmy z bratem do pizzerii, a tam zjedliśmy największą pizze jaką tylko mieli. Później wróciliśmy do domu i obejrzeliśmy film. Świetnie się bawiłam na pierwszym wspólnym wieczorze z bratem. Wspominając czas spędzony z nim od razu się uśmiecham. Właśnie jechałam na zajęcia i nie mogłam się doczekać. Gdy weszłam na salę, od razu podeszła do mnie trenerka.
- Lena musimy pogadać? – powiedziała do mnie. – Chodzi o ten konkurs tańca, na który byłaś zapisana razem z Pawłem. – skinęłam głową, że wiem o co chodzi. – No, bo jest taki mały problem. Paweł nie może z tobą wystąpić, bo złamał nogę i będzie w gipsie przez najbliższe 4 tygodnie i nie ma kto z tobą zatańczyć.
- To co zrobimy? – powiedziałam to z wielkim smutkiem.
- Najprawdopodobniej będę musiała was wypisać chyba, że znajdziesz sobie partnera i przeprowadzisz go we wtorek na zajęcia dla początkujących. – powiedziała – Wiem, że bardzo chciałaś wystąpić tam, ale nic nie da się zrobić.
- To co nie mam po co zostawać?
- Jak chcesz to możesz zostać, bo Łukasz będzie ćwiczył układ z Kariną.
- Nie to ja wrócę do domu i pomyślę co zrobić, jeśli chodzi o konkurs. – powiedziałam i wyszłam z sali.
Gdy wróciłam do domu, od razu na korytarzu zobaczyłam brata.
- Kochanie co się stało, że tak wcześnie wróciłaś. –powiedział gdy mnie zobaczył.
- Nie mów do mnie kochanie. I nic się nie stało. – po tym poszłam do kuchni. Żeby się tam dostać musiałam przejść przez salon, w którym siedzieli jego koledzy. W kuchni nalałam sobie soku.
- Ej skarbie, powiedz co się dzieje. – powiedział i chciał mnie przytulić.
- JESZCZE RAZ POWIERZ DO MNIE ZDROBNIALE, A DOSTANIESZ W ZĘBY!!! – po tym usłyszałam śmiechy, więc weszłam wróciłam do salonu. – Spokój bo też wylądujecie w szpitalu!!! Teraz idę do siebie i nawet nie myśl tam wchodzić. ZROZUMIANO!!! – powiedziałam, a oni wszyscy pokiwali zgodnie głowami. Poszłam w kierunku schodów i gdy już byłam na drugim piętrze, słyszałam.
- Ej, czy to nie ta cichutka dziewczyna od nas ze szkoły? Ten mały, kochany kujonek. –powiedział jeden z kumpli Kamila. Automatycznie się uśmiechnęłam.
- Kam co się stało tej twojej siostrzyczce? – zapytał drugi.  
- Nie wiem, ale strasznie się o nią boję. Nigdy się tak nie zachowywała. Chyba coś złego się stało na jej zajęciach i nie chce mi powiedzieć o co chodzi. Później jaki się trochę uspokoi to z nią porozmawiam. – po tym przestałam już przestałam podsłuchiwać i poszłam do pokoju. Tam położyłam się do łóżka i zaczęłam płakać. Nawet nie wiem dlaczego po prostu płakałam. Po godzinie zasnęłam.  
**********
Proszę o komentarze. :)

mika1435

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 603 słów i 3200 znaków.

7 komentarzy

 
  • Kasja

    Proszę napisz jak najszybciej

  • enika

    napisz jak najszybciej kolejną

  • $convers$

    Super pisz dalej <3

  • ala1123

    Super opowiadanie;) Już niemogę doczekać się kolejnej części:)

  • Faith

    Naprawdę fajne opowiadanie :D mam nadzieje ze nie będzie przewidywalne i będą wielkie zwroty akcji :D życzę powodzenia i czekam na kolejne części

  • Misiaa14

    Dodaj szybko kolejną ;3  !!! Kocham  to  opowiadanie  ;)

  • kolkol

    Dodaj kolejną szybko  <3