Taneczny krok miłości cz.35

**********
Szymon
Wczorajszy dzień był jakąś katorgą, jednak udało się nam przeżyć. Po powrocie Li i Kamila już nie wydarzyło się za dużo. Prócz dogadywania Kamila i głupkowatych tekstów jego kolegów oraz przytulającej się do mnie Li. W taki sposób obejrzeliśmy dwa filmy po czym musiałem wrócić do domu.  
Umówiliśmy się z dziewczyną na następny dzień by poćwiczyć, więc udaję się teraz w stronę naszej sali do prób. Po wejściu widzę aż cztery osoby, co dość mocno mnie zdziwiło ponieważ mieliśmy być sami. Li kłóciła się z tą plastikową laską, która o ile dobrze pamiętam jest partnerką Łukasza, który stał teraz pomiędzy dziewczynami i chyba starał się je uspokoić. Po całym tym obrazku wnioskuje, że z dość nikłym skutkiem. Za to trenerka stała przy drążku i patrzyła na nich bez jakiejkolwiek reakcji.  
Postanowiłem podejść do Li by dowiedzieć się co tu się dzieje, jednak dźwięk zamykanych drzwi za mną spowodował, że wszyscy na mnie popatrzyli. Pierwsza odezwała się partnerka Łukasza.  
‒ O jesteś wreszcie. Weź wytłumacz tej przygłupiej dziewczynie, że to my dzisiaj ćwiczymy, a nie wy!
Nie zdążyłem jeszcze nawet otworzyć ust, a już Li zaczęła się odzywać.
‒ Co ty musisz, przecież na planie sal jest napisane, że teraz mam ją ja, a nie wy. Głupia przeczytaj poprawnie rozpiskę, a nie się wcinasz.  
‒ Dziewczyny po co się kłócicie o taką głupotę, przecież możemy być w tej sali razem i nic złego z tego powodu się nie stanie.  
Dalej nie rozumiałem o co chodzi, aż wydawało mi się, że z każdą minutą głupieje coraz bardziej.
‒ To jak GENIUSZU chcesz włączyć dwie piosenki w tym samym momencie. – Już pamiętam dlaczego jej nie cierpię.  
Kłótnia dalej trwała, a ja stałem i słuchałem co mówią dziewczyny. Po chwili odezwała się trenerka.
‒ Czy już skończyliście tą bezsensowną kłótnie? ‒ Wszyscy popatrzyli na nią, gdy jej głos rozniósł się po sali. ‒ Nie możecie się dogadać, więc widzę, że muszę wkroczyć. Lena razem z Szymonem pójdzie na poddasze i po kłopocie. Teraz proszę was bardzo zacznijcie ćwiczyć bo zostały wam niecałe dwa tygodnie do konkursu, a z tego co widziałam żadna z par nie nadaje się jak na razie do stratowania w nim.  
Te słowa zmotywowały całą naszą czwórkę do pracy. Wraz z Li poszliśmy na wskazaną przez trenerkę salę i zaczęliśmy trening. Po czterech godzinach byłem już padnięty, a moja partnerka kazała mi powtarzać w kółko te same kroki. Nagle nie wytrzymałem i przyciągnąłem ją bliżej siebie by tylko dała mi chwilę odpocząć.  
‒ Co ty robisz głupku? Musimy ćwiczyć, bo nie zdążymy. – Starała się być poważna i surowa mówiąc te słowa lecz na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
‒ Musisz mi dać chwilę odetchnąć bo za chwilę padnę.  
‒ No dobrze, pięć minut nas chyba nie zbawi. – Tymi słowami chyba próbowała przekonać samą siebie do tego pomysłu.
‒ W taki razie jak się ze mną zgadzasz, to może umilę ci te kilka minut.  
Starałem się ją pocałować, jednak gdy już nasze usta miały się zetknąć drzwi się otworzyły.
‒ Luna! – na ten dźwięk dziewczyna odsunęła się ode mnie i spojrzała na chłopaka, który właśnie pojawił się w drzwiach. – Mam nadzieje, że nie przeszkadzam. Miałem nadzieje, że będę mógł z tobą pogadać. Masz chwilę?
‒ Tak jasne.
Po tych słowach wyszła z Łukaszem na korytarz, a ja się wkurzyłem. Dlaczego musiał nam przerwać w tym momencie. Co on w ogóle od niej chce? Powinien domyślić się już dawno, że nic nie osiągnie, bo Li jest ze mną.
Ale czy na pewno? Niby jesteśmy blisko i zachowujemy się jak typowa para, jednak nigdy o tym nie rozmawialiśmy.
**********
Lena
Łukasz zachowuje się od dłuższego czasu bardzo dziwnie, co mnie dość mocno niepokoi. Chciałabym wiedzieć, co się u niego dzieje, bo już bardzo długo się przyjaźnimy i nie chciałabym tego zaprzepaścić.
     ‒ To coś ważnego, bo wiesz mamy bardzo dużo pracy z Szymonem przed konkursem.  
     ‒ Wiem i mam nadzieje, że nie zajmę ci dużo czasu. Może umówimy się jutro do kina? Dawno nigdzie nie byliśmy, a szczerze to tęsknie za naszymi spotkaniami. Będzie czas żeby pogadać. – Mówił to z takim uśmiechem na twarzy, że nie mogłam mu odmówić.  
     ¬‒ Jasne, jutro o 14 pod kinem? – Na te słowa kiwną głową na tak. – Tak się cieszę, już myślałam, że zrobiłam coś nie tak i nie chcesz już ze mną gadać. A teraz naprawdę muszę wracać na próbę.
     ‒ Uciekaj. Ja wracam do domu. Widzimy się jutro. – Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam na salę.  
     Szymon na mój widok szybko wstała i podszedł do mnie.
     ‒ Czego chciał Łukasz? Coś z próbą? – Zapytał niepewnie.
     ‒ Nie, chciał się tylko umówić ze mną na jutro do kina. Dawno nigdzie razem nie wychodziliśmy. – Na te słowa zbladł.
     ‒ Zgodziłaś się?
     ‒ Tak, to przecież mój przyjaciel. Odpocząłeś już, bo mamy jeszcze dużo roboty? – zapytałam się uśmiechając się w jego stronę.  
     ‒ Yyyy… Tak jasne możemy zaczynać.  
     Potem ćwiczyliśmy jeszcze kolejne trzy godziny, ale Szymon ani razu się już nie uśmiechnął.  

**********
Tak wiem, znów bardzo długo mnie nie było. Tym razem prócz przeprosin chciałabym wam trochę wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje.  
No cóż nie wiem jak to do końca ubrać w słowa, więc postaram się jak najjaśniej to wytłumaczyć. Jestem osobą która cierpi na depresje i to powoduje u mnie dość duże problemy z koncentracją. Mam ogromną gonitwę myśli, która powoduje, że napisanie, czasami trzech zdań, to dla mnie wielkie wyzwanie. Mimo tego staram się coś pisać i wstawiać tutaj, jednak czasami to co siedzi w mojej głowie wygrywa i nie mam po prostu siły by usiąść i pisać. Tym bardziej jeszcze opowiadań miłosnych.
Mam nadzieje, że zrozumienie to i mimo takich wielkich dziur czasowych będziecie czytać to co uda mi się stworzyć.  
Proszę was o opinię w komentarzach? Mam nadzieje, że zostaniecie ze mną. Bardzo was przepraszam, że tak długo nic nie było.

mika1435

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1133 słów i 6210 znaków.

1 komentarz

 
  • cukiereczek1

    Rewelacyjna czesc kochana czekam na kolejną z niecierpliwością 😉😉😘😘 i trzymaj się tam 😙😙

  • mika1435

    @cukiereczek1 dziękuje, postaram się jak najszybciej coś dla was napisać.