Taneczny krok miłości cz.34

*********
Lena
     Siedzę tu chwilę sama próbując się uspokoić. Na szczęście po wyjściu Szymona nie zaczęłam płakać. To co się wydarzyło w ciągu tego dnia bardzo mnie przytłoczyło. Za dużo się działo się dookoła mojej relacji z Szymonem.  
     Nagle uświadomiłam sobie, że Szymon poszedł pogadać z moim bratem. Nie wiem jak to się skończy. Chciałam od razu iść do salonu i uspokoić sytuację, która się tam zapewne stworzyła, jednak przeszkodziły mi w tym otwierające się drzwi. Stanął przede mną Kamil, który przez chwilę patrzył się na mnie nic nie mówiąc.
     ‒ Przyszedłeś na mnie po raz kolejny nawrzeszczeć bym już cię do końca znienawidziła?!
     ‒ Nie.
     I cisza.
     ‒ To co tutaj robisz? Przyszedłeś popatrzeć się na mnie. Jak tylko po to, to weź sobie moje zdjęcie.  
     ‒ Chciałbym z tobą porozmawiać, tylko chyba nie wiem jak zacząć. – Powiedział te słowa i po jego twarzy było widać, że jest bardzo zmieszany.
     Usiadł na moim łóżko koło mnie i patrzył się w ścianę naprzeciwko. Nie odzywaliśmy się do siebie dobre 10 minut nie patrząc na siebie. Nagle odwrócił się w moją stronę i patrzył się jakby chciał wywiercić mi dziurę w głowię.  
‒ Jak to wszystko się stało? Jeszcze kilka tygodni temu byłaś słodka dziewczynką, która bała się swojego cienia, a teraz dzieje się to.
Nie do końca rozumiałam o co on mnie pyta. Bałam się cokolwiek powiedzieć, by nie skończyło się to źle i nie rozpocząć kolejnej kłótni. Po chwili jednak się przełamałam i zaczęłam mówić o tym jak ja to widzę.  
‒ Możesz mi wierzyć, że żadne z nas się tego nie spodziewało i szczerze chyba my sami nie wiemy do końca co między nami jest. Zaczęliśmy spędzać więcej czasu wspólnie. Tańczyliśmy razem, będąc bardzo blisko i to się stało. Zaczęliśmy patrzeć na siebie w inny sposób. Przestałam być tylko nic nie wartą dziewczynką do bicia, tak jak na mnie wcześniej patrzył. Ja za to zaczęłam widzieć w nim coś więcej niż zadufanego w siebie dupka, który jedyne co robi to wyżywa się na innych.  
Cały mój monolog Kamil patrzył na mnie i tylko kiwał głową. Widziałam, że mnie słucha i nie chce mi przerywać. Gdy skończyłam zaczął wypytywać bardziej.  
‒ Czujesz coś do niego?
‒ Nie umiem ci na razie odpowiedzieć na to pytanie. To wszystko między nami dzieje się zbyt szybko i nie do końca wszystko do mnie dociera.  Mogę ci tylko powiedzieć, że na pewno jest mi bliski i chcę go dalej poznawać.  
‒ Dlaczego mi wcześniej nic nie powiedziałaś? Nie zareagował bym aż tak mocno, gdybym dowiedział się tego od ciebie, a nie w taki sposób.  
Mówiąc te słowa głos znów mu się podniósł, ale sam chyba to zauważył, bo od razu się opanował, by nie wybuchnąć. Widziałam jak bardzo się przed tym bronił, za co we wnętrzu bardzo mu dziękowałam.  
‒ Nie wiem dlaczego. Niki też dowiedziała się przypadkiem, tak samo jak koledzy Szymona. Po prostu chyba nie chcieliśmy o tym mówić, gdy jeszcze nie wiedzieliśmy co to jest. Z tobą obawiałam się właśnie takiej reakcji jak w szkole. Bywasz czasami nadopiekuńczy.  
‒ Ja po prostu się o ciebie martwię. Niedawno się do mnie przeprowadziłaś, a teraz dzieje się coś takiego . wcześniej byłaś spokojną i cichą dziewczynką. Boje się, że zmieniasz się przeze mnie i moje zachowanie. Nie byłaś kiedyś taka.  
Już myślałam, że zaśmieje się ze swojego żartu, jednak on był cały czas poważny. Kamil serio myślał, że moja zmiana jest spowodowana. Nie mogę uwierzyć, że on myśli o tym wszystkim w taki sposób. Już miałam coś powiedzieć, jednak on kontynuował.
‒ Nikt prócz naszej „rodziny” nie zna naszej historii. Wiem, że nie miałaś wyjścia gdzie zamieszkać po wypadku naszych rodziców. Lepszym wyjściem było zamieszkać z bratem, który uciekł od was niż wylądować w domu dziecka. Może jednak nie był to dobry pomysł, że tu jesteś? Może to ja sprowadzam cię na tą złą drogę? Może gdzieś indziej byłoby ci lepiej niż tutaj z znienawidzonym bratem?
W czasie tego wywodu chciało mi się płakać. Jak on może tak źle o sobie myśleć?
‒ Nie jesteś niczemu winien Kamil. Rozumiem dlaczego wtedy uciekłeś. Jedyne dlaczego byłam na ciebie wtedy zła to, że mnie ze sobą nie zabrałeś od tego sadysty inaczej zwanego ojcem. Wybaczyłam ci to, gdy ze wszystkich sił wałczyłeś by się mną zajmować mimo, że jesteś tak młody. To, że się zmieniam nie jest twoją winą. Ja po prostu wreszcie czuję, że mogę być sobą o nie chowającą się szarą myszką, która nie może powiedzieć żadnego słowa. Nie obwiniaj się o nic co się ze mną dzieje, bo ty nie masz na to wpływu.
Po tych słowach przytuliłam się do niego i otarłam mu łzy z twarzy, które zaczęły płynąć w czasie tej rozmowy. chyba nie byliśmy ze sobą tak szczerzy jeszcze nigdy w życiu. Nie przyszło mi do głowy, że on może tak myśleć o sobie. Zawsze był taki silny, a w tym momencie wygląda jak jakiś wrak człowieka. Ta rozmowa na pewno się teraz nie skończy, jednak musimy z tym walczyć stopniowo.  
‒ Naprawdę tak sądzisz? – Mówił to z taką nadzieją w głosie, że aż się jeszcze bardziej wzruszyłam.  
‒ Oczywiście, że tak. Czy naprawdę sądzisz, że w takiej sprawie mogłabym cię okłamać?  
W tym momencie razem się zaśmialiśmy i ponownie przytuliliśmy się.  
‒ Czy to oznacza, że nie będziesz już tak wariował na widok mój i Szymona? – Zapytałam z wielką nadzieją w głowie.  
‒ Tego nie powiedziałem. Dalej nie podoba mi się, że się z nim widujesz – tutaj zrobił krótką przerwę – jednak nie mogę ci niczego zabronić.  
Na te słowa bardzo się ucieszyłam. Mam nadziej, że w najbliższym czasie zmieni on swoje podejście co do chłopaka, ale wszystko małymi kroczkami.  
‒ To jednak nie zmienia tego, że masz dzisiaj karę i wracasz ze mną na film. Będę jednak wspaniałomyślny i pozwolę Szymonowi zostać.  
Ucieszyłam się na te słowa. wróciliśmy więc do salonu gdzie siedziało całe towarzystwo. Widziałam jak Szymon chodzi po całym pokoju bardzo zaniepokojony. Wszyscy odwrócili się w nasza stronę, gdy tylko przekroczyliśmy próg pokoju. Widać było wielką ulgę na twarzy każdego z nich, gdy zauważyli, że wszystko już ok między nami.  
‒ Pogadaliśmy, a teraz oglądamy film. – Powiedziałam, po czym usiadłam na sofie. – Co wybraliście chłopaki?
Przyjaciele brata zaczęli przeglądać pudełka z płytami leżące na stole, a Kamil patrzył na Szymona z wrogim wyrazem twarzy z miejsca w którym stanął na początku. Szymon za to stał na środku salonu za bardzo niezręczną miną.  
‒ To może… może ja już… pójdę. – Powiedział chłopak.
Już miał wychodzić, jednak zdążyłam złapać go za rękę. Był bardzo zdziwiony, gdy spojrzał na mnie.  
‒ Nigdzie się nie wybierasz. Jak już tu przyszedłeś to musisz obejrzeć te okropieństwa, które za chwilę wybiorą.  
Jego mina po tych słowach zmieniła się diametralnie. Już bez słowa sprzeciwu usiadł obok mnie na kanapie. Chłopaki jeszcze chwilę ponarzekali, że wcale nie wybierają okropieństw, a filmy najwyższej klasy, na co się zaśmiałam.  
Nagle Kamil ruszył się z miejsca i wcisnął się między mnie i Szymona na sofie.  
‒ Kamil, co ty robisz głupku??!! – zaczęłam krzyczeć na brata.  
‒ To, że pozwoliłem mu zostać nie znaczy, że teraz będziecie mogli się obściskiwać. – Powiedział z gniewem w głosie, chociaż po jego minie było widać, że udaje.  
‒ Jesteś niemożliwy.
Uśmiechnęłam się na te słowa i kątem oka widziałam, że Kamil zrobił to samo. Przyjaciele brata zaśmiali się, po czym wstali i siłą podnieśli Kamila i posadzili na siedzeniu obok Wojtka.  
‒ Daj im spokój, jak im tak zazdrościsz to możesz poprzytulać się do mnie. – Powiedział Wojtek.  
Po tych słowach wszyscy się zaśmiali, po czym chłopaki włączyli film. Przez cały seans jednak czułam wzrok Kamila na naszej dwójce.

*******
Po raz kolejny (to chyba już moja tradycja) przepraszam, że tak długo nie było nic nowego. Co sądzicie o przeszłości naszego rodzeństwa? Czekam na komentarze :) <3

mika1435

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1534 słów i 8312 znaków, zaktualizowała 9 lip o 17:21.

4 komentarze

 
  • Smerfetka16

    I gdzie ta część?

  • Klara00

    Kiedy kolejna część??

  • mika1435

    @Klara00 Mam wielką nadzieje, że jutro.

  • Smerfetka16

    Może jakiś maratonik weekendowy? Super cześć

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko 😉😉😍😍