Taneczny krok miłości cz.32

**********
Lena
     Następnego dnia wstałam wcześniej niż zazwyczaj z wielkim uśmiechem na twarzy. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Wczoraj byłam na swojej pierwszej randce w życiu, postawiłam się chłopakowi, który nie potrafił się ode mnie odczepić. Brat mnie nie zabił za spóźnienie i nie domyślił się, że go okłamałam oraz moja kochana przyjaciółka ucieszyła moim szczęściem, gdy po powrocie opowiadałam jej co się działo przez całą randkę pomijając mój wybuch na boisku.  
     Po przygotowaniu się w łazience, udałam się do kuchni by przygotować śniadanie dla siebie i brata. Zaczęłam robić jajecznicę z bekonem. By umilić sobie czas robienia śniadania włączyłam radio, w którym zaczęła właśnie lecieć moja ulubiona piosenka. Jak zwykle gdy ją słyszę, zaczęłam tańczyć machają drewnianą łyżką i trzymając patelnie. Nagle usłyszałam jakiś dźwięk za sobą, na co automatycznie się odwróciłam.  
     ‒ Widzę, że nasza tancereczka wstała dzisiaj o wiele wcześniej. Co masz taki dobry humor, co? – Powiedział do mnie brat.
     ‒ Miałam wczoraj bardzo udany dzień, dzisiaj kolejna prób, której nie mogę się doczekać i mój ukochany braciszek mnie na nią zawiezie. Żyć, nie umierać. – Powiedziałam po czym zaczęłam się śmiać, a Kamil za mną.  
     Nałożyłam śniadanie na talerze i jeden z nich podałam bratu na co się uśmiechnął. Zjedliśmy rozmawiając o szkole i moich zajęciach tańca. Kamil dopytywał o szczegóły konkursu i jak tańczy mi się z Szymonem. W czasie tej rozmowy bardzo dużo wypytywał o mojego partnera, przez co zaczęłam się dziwnie czuć. Po co mu tyle informacji o Szymonie?
     Gdy skończyliśmy posiłek wróciłam jeszcze na chwile do pokoju, by spakować potrzebne książki i zeszyty oraz wszystkie pozycje z listy do projektu z biologii. Wiedziałam, że reszta grupy nie ma do nich dostępu, więc postawiłam je im pożyczyć. Gdy wszystko było już gotowe wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do szkoły.  
Nie powiem dziwne czuje się, gdy Kamil mnie zawozi. Zawsze musiałam wychodzi o wiele wcześniej by zdążyć na zajęcia, a teraz wystarczy nam 10 minut i jesteśmy na miejscu. Na początku gdy zamieszkałam z Kamilem, nie chciała by mnie zawoził do szkoły. Miało być tak jak zanim się poznaliśmy, jednak od jakiegoś czasu coraz częściej ze sobą rozmawiamy i nie udajemy, że się znamy. Może dlatego, że chłopaki wygadali połowie szkoły, że to mój brat, gdy ten im groził, a może już nie przeszkadza mi tak opinia innych.  
Gdy Kamil podjechał pod budynek szkoły pożegnałam się z nim i poszłam pod klasę z matematyki, którą dzisiaj zaczynaliśmy. Pod drzwiami stała już grupka osób w tym Szymon i jego koledzy. Najdziwniejsze w tym obrazku, było to, że rozmawiali oni z Niki na spokojnie.  
‒ Co tu się dzieje? – Zapytałam podchodząc do nich.  
‒ A nic takiego – powiedział Szymon, uśmiechając się do mnie. – Rozmawiamy o takiej jednej dziewczynie, która wczoraj pokazała pazurki.  
Na te słowa zarumieniłam się. Szymon przytulił mnie, a ja automatycznie czując wzrok mojej przyjaciółki, wtuliłam się z niego bardziej.  
‒ CZY KTOŚ MI TO WYTŁUMACZY!!! – usłyszałam głos za mną.  
Już wiedziałam, że mam przerąbane.  
‒ Lena co tu się dzieje?! – głos mojego brata nie był za przyjazny. – Czy możesz mi wytłumaczyć czemu przytulasz się do tego głupka i to jeszcze w taki sposób?!
‒ Jak bardzo w skali od 1 do 10 masz właśnie przerąbane? – Zapytał po cichu Szymon, gdy od niego odsuwałam.  
‒ Dwanaście – powiedziałam cicho, po czym odwróciłam się do brata i uśmiechnęłam.
‒ Co się takiego stało Kamil, że przyszedłeś tu? – Zapytałam jak gdyby nigdy nic.
‒ Zapomniałaś książek z biologii, więc postanowiłem ci je przynieść, bo nie słyszałaś jak cię wołam. I chyba dobrze, że się tak stało, bo zobaczyłem TO. Czy wytłumaczysz mi to łaskawie?
‒ Kamil nie rób scen, to tylko przytulenie. Przestań się zachowywać jak nadopiekuńczy brat, bo to do ciebie nie pasuje.
Tymi słowami chyba tylko bardziej go rozzłościłam, bo zrobił się cały czerwony na twarzy. Na ten widok odwróciłam się do grupki stojącej za mną, ale zauważyłam tylko trzy zdziwionych chłopaków i moją przyjaciółkę chowającą się za nimi. Od razu stwierdziłam, że nie ma co szukać między nimi pomocy i wróciłam wzrokiem na postać przede mną.  
‒ Ty jeszcze nie wiesz jak nadopiekuńczy mogę być. – podał mi książki. – Dzisiaj nie idziesz na ŻADNĄ próbę, a zawożę cię prosto do domu. Nie masz możliwości wyjścia z niego, aż mi wszystkiego dokładnie nie wyjaśnisz, a dodatkowo za karę spędzasz dzisiaj cały wieczór ze mną i moimi kumplami i masz być zachwycona.
Po tych słowach odszedł tak szybko, że nie zdążyłam nic powiedzieć. Wkurzył mnie. Jakim prawem on mi daje kary, za co ja się pytam.  
Odwróciłam się do chłopaków i Niki, po czym podałam im książki.  
‒ To do naszego projektu z biologii. Z tego co widziałam niektórych nie ma w bibliotece, więc przyniosłam swoje egzemplarze dla was.  
Po tych słowach zadzwonił na dzwonek, więc bez słowa weszłam do klasy i usiadłam na swoim miejscu. Byłam wkurzona na maxa na Kamila.  
A ten dzień tak pięknie się zaczął.  
**********
Szymon
     Nie wiem co się stało dzisiaj rano, ale wiem jedno: źle, ze Kamil widział mnie i Li. Nie uważam tak tylko przez to, jak zachowywał się Jak to zobaczył, czy jak Lena była wkurzona przez wszystkie lekcje. Takiej nigdy jeszcze jej nie widziałem. Nawet wczoraj była spokojniejsza, jak dogadała Dominikowi.  
     Próbowałem później porozmawiać z Kamilem, ale po tym jak zapytałem jednego z jego kolegów, gdzie mogę go znaleźć, chłopak stwierdził, żebym lepiej nie pokazywał się mu na oczy. Powiedział mi, że Kamil jest tak wkurzony, że ma ochotę mnie zabić i ma gdzieś to, że jesteśmy w szkole.  
     Stwierdziłem, że to chyba nie najlepszy pomysł rozmawiać z nim teraz. Powinien się trochę uspokoić. Nie powiem chciałbym mieć z nim dobre relacje i chciałbym przeżyć tą rozmowę.  
     Myślałem, że może zmieni zdanie, co do próby, ale po skończonych zajęciach czekał na Li przed salą. Gdy wyszła chwycił ją za przedramię i zaciągną do samochodu, nie zwracając uwagi na ogromy tłum gapiów dookoła.  

**********
Tak wiem jestem zła i niedobra. Możecie mnie spalić na stosie za brak dotrzymywania danego słowa. Pozwalam, a nawet pomogę. Przepraszam, że nic nie dodałam, ale mam tyle na głowie, że nie wyrabiam się z niczym. Wiem jestem monotematyczna, ale musicie mi to wybaczyć. Po sesji powinnam mieć więcej czasu na pisanie. Jeszcze raz przepraszam :(

mika1435

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1245 słów i 6811 znaków.

1 komentarz

 
  • Iga21

    Nic się nie stało 🙂
    Wiadomo każdy ma swoje sorawy i czasami brakuje czasu na przyjemności ( bo jak mniemam, to pisanie jest Twoja przyjemnością).
    Mam tylko nadzieje, że następny rozdział pojawi się szybciej 🙂
    Bo jak nie, to sama podpale ten stos 😀😀
    Dobry rozdział.  
    Pozdrawiam 😘