Taneczny krok miłości cz.28

Dlatego, że wracam po tak długim czasie moją wypowiedź umieszczę na górze. Niestety od czasu, gdy pisałam to opowiadanie mój styl się zmieniła (lekko mówiąc). Mam nadzieje, że nie będzie wam to przeszkadzać jakoś bardzo, jednak prosiłabym o opinie w tej sprawie w komentarzach. Napisałam to za namowami @AdziaYork i mam nadzieje, że ci się spodoba. Pozostaje mi tylko życzyć miłego czytania i prosić o konstruktywną opinię w komentarzach. <3
     **********
     Szymon
     Cały czas od rozstania z Li chodziłem jak na szpilkach i zastanawiałem się, co ona o mnie teraz myśli. Na samym początku cieszyłem się z tego, że go oddała ten pocałunek, ale później naszły mnie czarne myśli. A co jeśli zrobiła to tylko dlatego, że ją zaskoczyłem? Co jeśli to dla niej nic nie znaczyło? Dlaczego w tak krótkim czasie z mojej ofiary stało się osobą o której nie mogę przestać myśleć? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi.  
     Chłopaki przez pierwsze dwie godziny starali się jeszcze ze mną gadać, jednak później odpuścili, bo i tak nic to nie dawało. Moje myśli cały czas powracały do tej pięknej i roztańczonej blondynki, z którą za chwile będę miał możliwość spędzić minimum godzinę sam na sam w sali ćwiczeń. Nikt nie może sobie chyba wyobrazić, jak bardzo denerwuje się tą sytuacją.  
     Stoję właśnie otoczony gromadką dzieci, które są wpatrzone we mnie jak w obrazek i zapewne zastanawiają się dlaczego znów tu jestem. Najbardziej przeraża mnie wzrok syna naszego biologa, który wygląda jakby miał mnie za chwile zabić. Najzabawniejsze, że się tego boje. Serio! Boje się siedmiolatka, który stoi obok mnie i jedyną rzeczą, którą robi to się na mnie gapi. To strasznie dziwne i absurdalne uczucie nie znika aż do pokoju nie wchodzi trenerka. Wtedy wszyscy jak na zawołanie zaczęli traktować mnie jak powietrze.  
     – Szymon prawda? Dzisiaj z Leną poćwiczycie w sali na poddaszu. Nie będzie mi ona dzisiaj potrzebna na zajęciach, więc możesz do niej pójść na górę. Powiedz jej, że po skończonych zajęciach przyjdę do was i sprawdzę jak sobie radzisz, dobrze? – Pokiwałem tylko głową na jej słowa i udałem się na samą górę budynku.  
     Ta sala była ogromna i mocno oświetlona, a jedna ze ścian cała była w okien. Reszta była obłożona lustrami, co tylko zwiększało objętość pomieszczenia. Na samym środku stał obiekt moich myśli i kołysał się z dźwięk muzyki. Na szczęście nie usłyszała jak wchodzę do środka, wiec mogłem trochę na się na nią napatrzeć. Po chwili jednak odwróciła się w moją stronę. Wielki kamień spadł mi z serca, gdy zobaczyłem uśmiech na jej twarzy.
     – O widzę, że już jesteś. Pani Kulesza zapewne powiedziała ci gdzie mamy próbę. Miałam właśnie po ciebie iść. Dzisiaj nauczę części choreografii do foxtrota. To bardzo płynny taniec i bardzo musisz się w niego wczuć by cokolwiek nam wyszło. – Mówiąc to podeszła do wierzy i włączyła muzykę. – Zapraszam pana na środek.  
     – Nie musisz dwa razy powtarzać.  
     Nie powiem przez następne dwie godziny umęczyłem się niemiłosiernie. To było chyba najgorsze wykonanie tego układu jakie można było sobie wyobrazić. Li aż się załamała pod koniec i położyła się na środku parkietu.  
     – Wytłumacz mi dlaczego ty dalej tego nie rozumiesz. Płynnie, to nie znaczy zatrzymywanie się co drugi krok i zastanawianie jak powinno to dalej iść. Nie zrobiliśmy nawet 20 sekund układu, a to najłatwiejsza część z całości.  
     Widziałem jej załamanie na twarzy i zmęczeniem powtarzania z kółko tego samego, ale  nie umiałem się skupić na tym jak tłumaczyła mi co i jak mimo, że robiła to z piętnaście razy. Cała jej osoba mnie rozpraszała, a najbardziej jej usta.  
     – Po prostu nie mogę się skupić. Czy za nim każesz mi to powtarzać po raz tysięczny, czy moglibyśmy najpierw porozmawiać.  
     Na te słowa Lena tylko usiadła na podłodze a ja naprzeciw niej. Nie wiedziałem, jak zacząć więc siedzieliśmy tak chwile w ciszy.  
     – O czym chciałbyś dokładnie porozmawiać? Znaczy domyślam się, ale musisz powiedzieć konkretnie, bo nie wiem co mam ci powiedzieć? – Na jej twarzy było widać wielkie zmieszanie i to, że nie czuje się teraz za komfortowo, jednak nie możemy przemilczeć tego co się wydarzyło.  
     – Chodzi o to co wydarzyło się w szkole, po naszej próbie i co przerwali na moi przyjaciele, których oczywiście nikt tam nie zapraszał. Chciałbym wiedzieć co dokładnie się wydarzyło tam na sali i jak ty się do tego odnosisz? – W moim głosie było słychać wahanie  
i niepewność, którą na pewno wyczuła.  
     – Szymon, ja… - i oczywiście w tym momencie na salę musiała wejść trenerka.  
     Za nią jak cień zobaczyłem tylko Łukasza i Karinę. Nie wiem dlaczego, ale od razu zrobiło mi się słabo na myśl, że za chwilę mam pokazać czego nauczyłem się przez ostatni tydzień. Najgorsze, że od tego zapewne zależne spełnienie marzeń dziewczyny, która siedzi właśnie przede mną i na której od kilku dni zaczęło mi w cholerę zależeć.  
     – Mam nadzieje, że już coś wam wychodzi, bo chciałabym sprawdzić czy w ogóle możliwy jest wasz występ na zawodach. Lena, Szymon pokażcie jak wam idzie. – Mówiąc to uśmiechnęła się do nas, a mi żołądek podszedł do gardła.  
     – To czas na nasz sąd ostateczny. – Na te słowa zaśmiałem się, po czym obróciłem w stronę swojej partnerki.  
     – Od czego zaczynamy?
     – Od foxtrota.
     Przez następne dwie minuty kilka razy zatańczyliśmy układ jive i foxtrota. Nie wiem jak mi poszło, jednak po minie trenerki nie wyszło nam to za dobrze. Zaniepokoiłem się trochę, jednak uśmiechnięta twarz Li podtrzymywała mnie na duchu.  
     – Nie jest jakoś okropnie, ale dobrze też nie. To teraz tango, na które tak długo czekam. Mam nadzieje, ze się nie zawiodę. – Mówiąc to popatrzyła się w moją stronę, a jej wzrok wywołał u mnie dreszcze.  
     Nie wiem dlaczego, ale gdy usłyszałem muzykę do tego układu i popatrzyłem na Lenę wszystko dookoła przestało istnieć. Nie czułem już krytycznego wzroku mojego trzyosobowego jury. Ważna była tylko ta piosenka, tylko ten układ, tylko dziewczyna z którą tańczę i nic więcej. Cały znany mi fragment minął jak za mruknięciem okiem. Pod koniec jak ostatnio naszła mnie chęć pocałowania jej, jednak w ostatniej chwili odsunęła się ode mnie, co spowodowało ból w moim sercu.  
     **********
     Lena
     Proszę odsuń się ode mnie, proszę! Nie rób tego tutaj! Nie teraz! Nie w momencie gdy oni się na nas patrzą i oceniają! Nie, gdy nie wiem jak patrzysz na to co jest między nami i jak ja mam na to patrzeć! PO PROSTU NIE TERAZ!
     Przez ostanie ponad dwadzieścia cztery godziny zastanawiałam się nad tym co zrobiłeś i nad moim zachowanie i dalej nie wiem, co naprawdę miało miejsce. Zaczęłam nawet wątpić, czy to naprawdę się wydarzyło. Ułożyłam sobie jakieś w miarę proste rozwiązanie w głowie, a ty to właśnie niszczysz i to jeszcze na oczach tej trójki.  
     Szybko odwróciłam głowę i popatrzyłam w stronę naszego komisji, która patrzyła na nas z otwartymi buziami, a ja nie wiedziałam, jaka jest tego przyczyna.  
     – I jak? – Zapytałam z nadzieją w głosie.
     – Lena nie wiem jak to powiedzieć... – to się źle zapowiada. – Jednym co mogę teraz z siebie wydusić to stwierdzenie, że musicie to zatańczyć na tym przeglądzie. Między waszą dwójką jest taka chemia w tym układzie, którą bardzo rzadko widzi się na parkiecie. To musi ujrzeć światło dzienne. Wiadomo trzeba, go jeszcze trochę dopracować, ale na sto procent wyrobicie się na konkurs.  
     Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Pani Kulesza pierwszy raz z całej mojej karierze tanecznej powiedział coś takiego o moim tańcu. Jeszcze nigdy nie usłyszałam takich słów z jej ust. Mina Kariny w tym momencie była bezcenna, zaczęła zjadać ją zazdrość. Za to Łukasz stał się jakiś przygaszony i zły, co było bardzo dziwne. Stwierdziła, że będę musiała z nim później o tym porozmawiać, ale najpierw muszę skończyć rozmowę z Szymonem.  
     – Dziękuje za tą opinie na pewno jest przydatna i rozjaśniła mi trochę w głosie. Po dzisiejszej próbie uświadomiłam sobie w stu procentach, ze nie damy rady z tymi trzema układami, a foxtront mimo, że jest najprostszy idzie nam najgorzej, więc zamierzam z niego zrezygnować.  
     – Bardzo cieszę się z tego powodu. Już myślałam, że po raz kolejny będę musiała cię nakłaniać do tego tanga. – Mówiąc to uśmiechnęła się szczerze. – Nie będziemy wam już więcej przeszkadzać. Poćwiczcie jeszcze trochę, a później do domu i wypocząć porządnie przed sobotą, bo zamierzam was wymęczyć tak, że nie wstaniecie z podłogi.  
      Po tych słowach wyszła z sali, a ja rzuciła się na szyje Szymona. Zaskoczyło go to na tyle, że przewróciliśmy się na ziemie.  
     – Udało się! Naprawdę się udało!
     – Nie ciesz się tak bardzo. To jeszcze nic nie oznacza. Miałaś fart, przez ten tydzień, ale później będzie tylko gorzej. – słowa te doszyły do mnie z miejsca, którego nie widziałam, ale bardzo dobrze wiedziałam kto je wypowiedział.  
     Oczywiście, że moja pożal się boże koleżanka nie może się cieszyć moim szczęściem i wspierać mnie w tak cudownej dla mnie chwili. To dla niej typowe. Po tych słowach wyszła, a za nią jak cień udał się Łukasz bez żadnego słowa. Już chciała, pójść za nim i zapytać co się stało, że się nie odzywa, gdy uświadomiłam sobie, że leże na parkiecie, przygniatana do niego przez Szymona i nie mam możliwości ucieczki.  
     Wszystkie dziwne i nieokreślone uczucia do tego chłopaka wróciły, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Nie wiem czy to przez to co czułam do tego chłopaka, czy przez to co wydarzyło się przed chwilą i co usłyszałam. Nie wiem nawet czy postąpiłam słusznie. Po prostu to zrobiłam. Podniosłam lekko głowę, przez co nasze usta złączyły się ze sobą, a później jakoś samo poszło. Nie wiem dlaczego i jaki będzie tego skutek. To po prostu się wydarzyło.  
     Po chwili, gdy się ode mnie odsunął na jego twarzy widziałam uśmiech. Szczery uśmiech, który tak bardzo mi się spodobał wczoraj i radość w oczach, której nie potrafię opisać. Sama rozweseliłam się na ten widok.  
     – Czy mogę to potraktować, jako odpowiedź na moje wcześniej zadane pytanie za nim nam przerwano, czy to po prostu przypływ szczęścia z powodu słów, które padły później z ust trenerki? – Mówiąc to zaczął delikatnie gładzić mnie ręką po policzku.  
     – Nie wiem.
     Moja odpowiedź rozśmieszyła go, do cichutką parsknął pod nosem i znów mnie pocałował. To jednak nie było już tylko muśnięcie warg jak chwile temu, lecz namiętny i pełen pasji pocałunek, który mógłby zwalić mnie z nóg, gdyby nie po że dalej leżymy na ziemi. Po tym jak się odsuną od moich ust, wydałam lekki niezadowolenia.
     – A czy to wystarczający, by rozwiać twoje wątpliwości?
     – No nie wiem. Przydałaby się powtórka bym mogła się upewnić. – Na te słowa uśmiechną się jeszcze szerzej i spełnił moją prośbę.  
     – Mógłbym robić to w kółko, niestety musimy poważnie porozmawiać chociaż bardzo tego teraz nie chce. Uwierz mi, że oderwanie się od twoich ust jest najtrudniejszą rzeczą jaką muszę zrobić w całym swoim życiu, jednak staram się myśleć trzeźwo i postępować słusznie mimo, że bardzo, ale to bardzo nie chcę.  
     Po tych słowach podniósł się i pomógł mi usiąść naprzeciw siebie. Starał się być poważny, jednak co chwilę na jego twarz wkradał się uśmiech.  
     – O czym tak ważnym chciałbyś ze mną porozmawiać? – Mówiąc to starałam się wyglądać jak najsłodziej, by tylko wrócił do tego co robiliśmy sekundę temu.  
     Nie wiem kiedy, ale przez tego chłopaka nie potrafię panować nad swoimi emocjami i żądzami, które chcą mną kierować. Nigdy wcześniej nie miałam z tym problemu, aż do wczoraj, gdy pocałował mnie po raz pierwszy. To jakby otworzyło jakieś magiczne przejście we mnie, którego bardzo nie chce zamknąć.  
     – Przestań mnie prowokować, bo nad sobą nie zapanuje i może się to skończyć bardzo, ale to bardzo źle. Chciałbym się po prostu dowiedzieć, co sądzisz… jak patrzysz na to co się tu dzieje… znaczy, między nami? Boże jakie to trudne. Robię to pierwszy raz i nie wiem co powinienem powiedzieć.  
     – Nie wiem Szymon, jak mam na to patrzeć. Wiem, że w ciągu tych kilku dni dużo się zmieniło między nami i chyba żadne z nas nie było gotowe, nawet nie myślało o tym, że coś takiego może się stać. Musimy zrozumieć trochę bardziej to co się stało, by móc w ogóle przeprowadzić tą rozmowę. Sądzę, ze chyba nie jesteśmy na to gotowi.
     Gdy to mówiłam, patrzył na mnie takim wzrokiem jakby próbował odczytać jakieś drugie dno moich słów.  
     – Chyba masz rację. – Na te słowa obydwoje się uśmiechnęliśmy.  
     – To jeśli z tej sprawie się ze sobą zgadzamy, to może wrócimy do tych przyjemniejszych czynności. – Na te słowa obydwoje się uśmiechnęliśmy.
Po chwili znów leżałam na ziemi, a on wisiał nade mną i całował mnie. Bardzo długo.

mika1435

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2524 słów i 13407 znaków.

Dodaj komentarz