Bez zgodności do miłości...część 18

Ciężko zrozumieć kobiety a tę w szczególności. Posprzątałem w łazience i poszedłem do pokoju. Widziałem, że Amber coś robi przy ranach. Dopiero jak podszedłem bliżej zorientowałem się, że płacze.  
-Kotku co się dzieje? - zapytałem, a ona przestraszona szybko spuściła bluzkę na dół i otarła łzy.  
-Nic. - powiedziała z udawanym uśmiechem.  
-Przecież widziałem, że płaczesz. Co się dzieje?  
-Naprawdę nic.
-Myszko, ale nie okłamuj mnie bo naprawdę tego nie lubię. - spojrzałem na nią poważnym wzrokiem, a ona zaczęła nerwowo skubać paznokcie. -Powiesz mi o co chodzi?  
-Nie chcę rozmawiać.  
-W takim razie sam zobaczę o co chodzi. - powiedziałem i zacząłem podnosić jej bluzkę. Siłowała się ze mną.  
-Nie rób tak proszę.  
-Dlaczego? Spoko nie chcesz mi powiedzieć to sam muszę zobaczyć o co chodzi. - powiedziałem ze złością.  
-Daj mi się chociaż ubrać. - powiedziała zapłakana.  
-Myszko, co ty myślisz, że nie widziałem nagiej kobiety? Powiesz mi o co chodzi?  
-O blizny. Są straszne. Nie chcę ich mieć.  
-I dlatego płaczesz? Przecież blizny się zagoją nie będzie takiego śladu. - powiedziałem i pocałowałem ją w czoło. -Mogę zobaczyć?  
-Wolałabym nie.  
-No pokaż jestem ciekaw czy naprawdę to tak strasznie wygląda, że aż masz powód do płakania.
-Nie, lepiej nie będę pokazywać. - powiedziała i spojrzała na mnie zawstydzona.  
-Rozumiem, że jedynym powodem jest to, że nie masz na sobie majtek. - jej czerwona twarz stała się jeszcze bardziej czerwona. Dlaczego ona się mnie tak wstydzi? Przytuliłem ją do siebie i szybkom ruchem podniosłem jej koszulę. Przytrzymałem tak chwilę, aż się uspokoiła. Całe ciało miała spięte, ale nawet nic nie mówiła. Siedziała i patrzyła na mnie nieufnie. -Połóż się.  
-Ale po co?  
-Połóż się. Nic ci nie zrobię. - niepewnie położyła się i patrzyła na mnie. Gdy zacząłem zjeżdżać głową w stronę jej podbrzusza złapała mnie za włosy tak mocno, że aż krzyknąłem, co ją przestraszyło. Szybko chciała wstawać. Była przerażona.  
-Puść mnie proszę. - powiedziała prawie szlochając. Złapałem ją za ręce i powtórzyłem to co zacząłem. Tym razem dostałem nogą w żebra ale nie krzyknąłem. Zacisnąłem zęby i zjechałem niżej. Pocałowałem ją w miejsce gdzie miała szyte rany. Pocałowałem jeszcze raz i kolejny. Pomału puściłem jej ręce. Leżała już spokojniej. Podniosłem głowę i spojrzałem na nią.  Była taka niewinna jak była przestraszona. Zacząłem całować każdą jej ranę uświadamiając ją, że wcale nie są takie złe. W niczym nie przeszkadzają, a nawet są seksowne na takim ciałku. Po zdjęciu szwów będzie to wyglądało dużo lepiej, bo teraz wystawały nitki.  
-Lepiej? - zapytałem. Nic nie odpowiedziała tylko skinęła głową. Codziennie przez cały tydzień rozmawiałem z nią na temat blizn. I szykowałem ją na ich zdjęcie. Ale to niestety nie należy do najprzyjemniejszych.  
***tydzień później***
-Bardzo to boli?  
-Nie - cały dzień pytała o to samo.  
-A jakie to jest uczucie?  
-Trochę dziwne ale nie należy do bolesnych. - siedziałem u kuchni zaparzając kawę i odpowiadałem jej na pytania. Patrzyłem jak kręci się w kółko i stresuje się zdjęciem szwów.  
-Ale w jakim sensie dziwne?  
-Nie potrafię ci tego wytłumaczyć. nie masz czym się stresować.
-A co jak będzie mnie bolało?  
-Nie będzie, zapewniam cię. - dobiegł głos z korytarza. Amber się odwróciła.  
-AAAA! - Kwiknęła przestraszona. -Czemu już czemu tak szybko? Ja idę do pokoju na chwilkę. - Gdy już szłam do pokoju staranowałem jej drogę.  
-A co potrzebujesz  z pokoju?  
-Muszę się na chwilkę położyć. Tylko chwilkę.  
-A to nie ma problemu. Możesz się położyć w salonie. Przecież często tytaj sobie wypoczywasz.  
-Racja. Spokojnie młoda, przecież cię nie zjem. Przyszedłem na kawę. - chwyciłem Amber i zaprowadziłem do salonu. Posadziłem na sofie i poszedłem po kawę. Amber patrzyła nerwowo raz na mnie raz na torbę Bruna i skubała paznokcie. -Coś ty dzisiaj taka nerwowa? - zapytał Bruno, ale nie odpowiedziała.  
-Chyba jeszcze nie zdążyła się nastroić i zadać wszystkich pytać co do zdjęcia szwów.  
-Oj, młoda. Zapewniam cię, że to nic nie boli.  
-Kłamiesz. Mogę iść do pokojuuuu? - zapytała z takimi oczkami że już chciałem ją puścić.  
-Nie myszko, bo nie będę miał się do kogo przytulać.  
-Spokojnie młoda jeszcze nawet na ciebie nie zdążyłem spojrzeć, a ty już uciekasz. Posiedź sobie z nami.  
-A gdzie masz Sonię? - zapytałem chcąc zmienić temat, gdy zauważyłem smutek w oczach Amber.
-Pojechała do szpitala, coś się dzieje z jej ojcem.
-Przykre.  
-Ale wyjdzie z tego. - powiedział Bruno i wstał, Amber też się poderwała. Bruno się do niej uśmiechnął . -Ależ ty dzisiaj niespokojna. Siedź sobie, nie denerwuj się. Akurat teraz nie wstałem żeby iść do ciebie. Muszę iść do kibelka, no ale jak chcesz to możesz iść ze mną. - powiedział i zaśmialiśmy się. Amber zawstydziła się nie nie wiedziała co ma zrobić. -Siadaj siadaj. Zaraz przyjdę.  
-Siadaj myszko. - powiedziałem i przyciągnąłem ją co siebie. Usiadła mi na kolanach. Pocałowałem jej ramię i zacząłem ją głaskać po plecach. wiedziałem, że to ją uspokaja. Gdy zauważyła Bruna, szybko odwróciła głowę. Nie wiem dlaczego tak się go boi. Przecież nigdy jej nic nie zrobił, a bała się go jak ognia. Rozmawialiśmy z Brunem ponad godzinę. Amber w międzyczasie ucięła sobie kilka drzemek.
-Jak tam młoda gotowa? - zapytał Bruno, a Amber tylko wzruszyła ramionami. Wstała i poszła do łazienki. Nie powiedziała ani słowa. Myślałem, że zamknie się i nie będzie chciała wyjść, ale ku naszemu zdziwieniu wyszła po chwili i poszła do pokoju nie zamykając drzwi na klucz. To było bardzo dziwne i nie w jej stylu. Postanowiliśmy, że pójdziemy i wykorzystamy chwilę spokoju Amber na zdjęcie szwów. Gdy weszliśmy do pokoju, Amber leżała na łóżku i oglądała telewizję. Wyglądała tak bardzo niewinnie. Ręce położone miała po obu stronach głowy i była przykryta kołdrą. Oczy miała pełne łez, ale żadna łezka nie spłynęła po jej policzku.
-Amber, wszystko w porządku? Możemy zabrać się za zdjęcie szwów? - zapytał Bruno, ale Amber tak jak by go nie słyszała. Spojrzała na nas, a później znowu na telewizor. Podeszliśmy do niej, a ona bez reakcji. Już się martwiłem, że coś jest nie tak. Złapałem ją za podbrzusze i wtedy jej jedna ręka drgnęła w ramach protestu, ale nie zabrała mi ręki. Pozwoliła bym ją trzymał. Bruno założył rękawiczki wziął jakiś noży i nożyczki i jakieś opatrunki. Sam się przestraszyłam jak to zobaczyłem. Już zapomniałem jak to było u mnie. -Młoda podnieś bluzkę. - powiedział, ale nawet nie drgnęła. Postanowiłem ja to zrobić. Najpierw zdezynfekował rany, a później wziął jakiś przyrząd do ręki. Amber spojrzała na to i jęknęła. Podkurczyła lekko nogi. -Spokojnie. Wiem, że to strasznie wygląda, ale nie będzie tak źle. Amber zamknęła oczy i wtuliła się w poduszkę. Tylko przy jednej ranie Amber dała nam do zrozumienia, że zabolało, ale reszta poszła gładko. -Gotowe. - powiedział smarując jej rany jakąś maścią.  
-Nadal to tak strasznie wygląda? - zapytała Amber.  
-Ale co ma strasznie wyglądać? - Bruno spojrzał na mnie pytająco.  
-Bo około tydzień temu Amber stwierdziła, że te rany wyglądają strasznie i, że nie chce ich mieć.  
-Spokojnie, po tym nie będzie prawie śladu. Już teraz prawie nie widać. Musisz dać sobie troch czasu. Ja ci dam specjalną maść na blizny. Będą prawie niewidoczne. Spójrz teraz. Też ich prawie nie widać. Amber niepewnie zobaczyła swoje już można powiedzieć zagojone rany. Uśmiechnęła się niepewnie i położyła dalej. -A jak się czujesz?  
-Dobrze- powiedziała i przykryła się.  
-Super, cieszę się. Ja będę leciał w razie jak by coś się działo dzwońcie. Jestem do waszej dyspozycji.  
-Dzięki stary.  
-Poleca się na przyszłość.  
-Lepiej nie. - powiedziała pod nosem Amber, chyba z nadzieją, że jej nie usłyszymy. Spojrzała na nas niepewnie i zalała się rumieńcem.  
-Niech ci będzie młoda. Trzymajcie się. - powiedział i wyszedł. Popatrzyłem jeszcze raz na Amber. Była przybita, albo smutna. Tylko dlaczego? Podszedłem do łóżka i położyłem się obok niej. Odwróciłem ją w moją stronę i pocałowałem w czoło. Ona najpierw niepewnie dotknęła mojego torsu, a później się przytuliła. Wyglądała jak mała skrzywdzona dziewczynka. Przytuliłem ją do siebie.  
-Jak się czujesz myszko?  
-Dobrze, ale zimno mi jest strasznie.  
-Moje biedactwo. - powiedziałem i nakryłem ją kołdrą po samą szyje. Pocałowałem ją czule w usta. Odwzajemniła i to można powiedzieć , że z podwójną siłą. Po chwili poczułem jak cała zesztywniała i jęknęła. -Co się dzieje? - Zapytałem, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Zagryzła mocno wargę. -Amber?  
-To... Tylko skurcz. - powiedziała i złapała się za udo. Szybko się poderwałem i podniosłem jej koszulę.
-Leż spokojnie. Ja wymasuje. -  Chwyciłem za jej udo i zacząłem masować. Gdy poczułem, że skurcz mięśni ustępuje, nie zamierzałem przestawać. Ta dziewczyna kręciła mnie jeszcze bardziej. Popatrzyłem na nią. Miała zamknięte oczy. Moje ręce zaczęły wędrować wyżej i wyżej. Amber nie sprzeciwiała się. Postanowiłem posunąć się krok dalej. Czułem, że sprzęt w moich spodniach rośnie. Mam na nią taką ochotę, że mało co mnie n ie rozerwie. Zacząłem tracić kontrolę nad sobą. Dosłownie zerwałem z niej majtki, co spowodowało u niej paniczny strach. Co ze mnie za debil. Co ja wyprawiam? Amber zaczęła nerwowo oddychać. Spojrzała na mnie przerażona i próbowała zakryć swoje miejsce intymne. Najbardziej przerażające było to, że nic nie mówiła, tylko patrzyła na mnie. Natomiast najgorsze w tym wszystkim było to, że wiedziałam, iż nie powstrzymam swojego zapędu. Wziąłem dwa głębokie wdechy.  
-Boję się. - powiedziała i spojrzała na mnie.  
-Przepraszam skarbie, nie wiem co we mnie wstąpiło. - powiedziałem i przykryłem ją kołdrą. Położyłem się koło niej, a ona chwyciła jednego z wielu moich warkoczy i zaczęła się nim nerwowo bawić. Wziąłem ją w objęcia, co okazało się kolejną wpadką. Przestraszyłem ją podwójnie. Poczuła na swoim udzie mój wzwód. Przysięgam, że nie mogłem nad tym zapanować, choć bardzo się starałem. nie wiedziałem co mam robić. Z każdą chwilą wpadałem w coraz większy obłęd. Zjeżdżałem ręką na jej miejsca intymne. Niestety w połowie drogi chwyciła moją rękę. Kurwa! przecież przed chwilą ją przepraszałem, a znowu robię to samo. Co się ze mną dzieje?  
-Mogę iść do salonu?  
-Myszko, dlaczego się mnie boisz?
-Nie wiem. Mogę już iść?  
-Ja bym cię bardzo prosił, żebyś została.  
-Ale ja chyba nie chcę.  
-Myszko wiem, że już raz cię skrzywdziłem, ale teraz nie miałem takiego zamiaru. Chciałem ci pokazać jakie to jest przyjemne, ale oczywiście musiałem cię przestraszyć. Naprawdę nie chciałem. Pozwól mi pokazać. Przecież to nie boli.  
-Boli. - powiedziała cicho pod nosem.  
-Przysięgam, że nie zaboli. Jak tylko zrobię coś nie tak powiedz mi o tym, a przestanę. - byłem jak w jakimś pieprzonym obłędzie. Zdjąłem bokserki i spojrzałem a nią. Miałem tylko nadzieję, że nie będę tego żałował. Amber nawet na mnie nie zerkała. Rozszerzyłem jej nogi i usiadłem między nimi. Amber nerwowo zaciskała uda. Była zawstydzona i przestraszona. Chwyciłem ją za ręce i przyciągnąłem ją na moje kolana. Nadal na mnie nie patrzyła zatopiła głowę w mojej szyi tak, abym nie mógł na nią spojrzeć. Złapałem ją za pośladki i zacząłem je pieścić. Była cała spięta i już miałem wątpliwości czy posuwać się dalej. Po chwili byliśmy już całkiem nadzy. To znaczy to moja zasługa. Bo Amber leżała na łóżku i nawet na mnie nie zerkała. Jak można się tak bać? Amber cały czas starała się jakoś zakryć. Wziąłem ją na ręce. Postanowiłem zabrać ją do pokoju w piwnicy. Mogłem mieć tylko nadzieję, że nie będzie to największy błąd w moim życiu. Ale tam naprawdę były warunki na coś wyjątkowego.

2 119 czyt.
100%115
emilka38

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i inne, użyła 2367 słów i 12472 znaków.

5 komentarzy

 
  • FankaOpowiadania❤

    FankaOpowiadania❤ · 8 kwi 2018 · 287366688

    Kiedy kolejna część ?

  • gubernator

    gubernator · 16 mar 2018

    super czekamy na więcej

  • Aaa

    Aaa · 1 mar 2018 · 371344569

    Charakter opowiadanie ma, ale za dużo skarajnosci, zbyt szybko zostalo zmieniony tok myślenia bohaterów. Oczywiście to jest tylko moje zdanie, każdy ma prawo do innego. Nie ukrywam, że przeczytałam całe do tej pory, ma coś w sobie. Jednak można by było to dopracowac. Uważam, ze jak ktoś publikuje swoją pracę powinien zwracać uwagę na jakość i poprawność. To świadczy o całej pracy, można się dłużej wstrzymać z publikacją, a dopracować szczegóły.

  • Aaa

    Aaa · 28 lut 2018 · 371344569

    Słabe to opowiadanie, depresyjna dziewczyna i jej dziwne zachowanie. Niby niezależna i pewna siebie a jednak uległa i przestraszona. Kochający rodzice, którzy nie interesują się dzieckiem. Bardzo dużo literówek i błędów.

  • Olaaa

    Olaaa · 27 lut 2018 · 274302588

    Kiedy kolejna? To jest swietnee