„Co to to nie!” – część 3 i 4

by Koci & Hope
Uwaga! Czytasz na własną odpowiedzialność:)

3
Lidia

   Kierując się do łazienki, przechodzę obok podwójnego okna balkonowego z nadzieją, że koleś z naprzeciwka zasłonił swoje szyby. Kątem oka spoglądam przez gęstą firankę, żeby dostrzec gołodupca z półsztywnym pisiorem.  
Ja pierdolę! Nudysta się przytrafił! Tego jeszcze nie grali!
   Przez chwilę nie wiem jak mam zareagować. Przecież taki wyczyn jest karalny.
Tym razem przyglądam się twarzy bezwstydnego sąsiada. Na tę odległość mogę stwierdzić, że jest niczego sobie. Figurę ma jak chłop śląski, w barach szeroki, w dupie wąski. Mało tego! Wygląda, jakby przeszedł transplantację owłosienia. To, czego nie ma na głowie i przy worze widnieje na torsie. Facet jest dość umięśniony, jednak posiada trochę brzusia… tak jak ja. Bądźmy szczerzy… każdy ptaszek ma swój daszek, tylko on ma jastrzębia. Dziób mu z gniazda wystaje.
Nagle koleś patrzy w moje okno balkonowe i suszy jedynki.
KURWA MAĆ! On wie, że się gapię! Pytanie jest, skąd typek to może wiedzieć, skoro mam wyłączone światło?
Szybko robię krok do tyłu i spierniczam do łazienki pod prysznic. Z pewnością, jakbym dalej się na niego lampiła, to bym miała kurwiki w ślepiach.
   Pędem zrzucam z siebie ubranie, odkręcam kurek, po czym wchodzę do brodzika.
Mam nadzieję, że baletowanie ze świecącym dupskiem i krzywodziobem nie zostanie jego nawykiem.
  – Lidzia, ten bajer wciśnij se w nos. Już ci się cipsko poci, bo wyobrażasz sobie, jak cię grzmoci – mówi podświadomość.
   Co ja mogę na to poradzić, iż jestem singielką z oczywistych przyczyn. Nadwagi.
Faceci wolą wieszaki, żeby nabić sobie siniaki. Że też takich laleczek w pół nie złamią, kiedy je rąbają???
NIE! Zabraniam sobie myśleć o takich rzeczach!
Czuję w szpiku kostnym, że dzisiejszy wieczór z Luckiem spędzę z drinkiem w ręku.
  Rozsmarowuję żel na ciele, zaczynając się myć. Oczami wyobraźni przedstawiam sobie, że nie moje, lecz dłonie ziomka z naprzeciwka błądzą po mojej skórze. Dotykam nabrzmiałych piersi. Drażnię sterczące brodawki w taki sposób, żeby grzmoty przyjemności lądowały w wygłodniałej szparce. Mięśnie pochwy coraz mocniej pulsują. Podniecenie wzrasta coraz bardziej.
Przykucam w brodziku, rozszerzam uda na tyle, ile potrafię i dotykam najcenniejszego skarbu. Bez skrępowania masturbuję się palcami z myślą, że należą do Adonisa zza okna.
Dochodzę z cichym jęknięciem. Napięcie z całego dnia, a także zgromadzonej seksualnej ochoty opada w dół.  
Teraz mogę nazwać się szczęśliwą kobitką.
   Zadowolona, ubrana w piżamkę i otulona w długi satynowy szlafroczek, szykuję solone orzeszki, drina oraz włączam Netflix. Zanim odpalam serialik, wychodzę na balkon, żeby zapalić fajkę. Oczywiście najpierw sprawdzam, czy nudysta schował świetlika do dziupli.
Uff. Całe szczęście mogę spokojnie walnąć dyma w płuca.

4
Marian

  – A to peszek – stwierdzam, po parominutowym przewietrzeniu klejnotów. Nikły zarys zasłony, nie drgnął w oknie łani nawet na jotę, zatem eksperyment najwyraźniej się wykopyrtnął. Unoszę więc wzrok ku wieczornemu niebu, by chwilę później zauważyć istny furkot firanki na trzeciej kondygnacji. Sądząc po drogim sprzęcie do ćwiczeń oraz schnących na suszarce legginsach, babsztyl z piętra powyżej „wy-bojki” nosi same XS-ki.
   „Z przodu deska, z tyłu deska”. – Myślę z szyderą, ale mimo to uśmiecham się przymilnie, mając w wyobraźni widok suchelca w najeczkach. „Tfu”. – Obracam szybko sylwetkę i nie otrzepując pięt z piasku, włażę z powrotem do dużego pokoju.
   Kręcąc łbem, kładę zwłoki na kanapie i prostuje giczoły. Zupełnie nie czaję, jak można lubić takie fit-lejdies. Umówmy się – jakbym chciał dobry wieszak na ciężką puchówkę, to nie wziąłbym takiego z cienkiego plastiku, nieprawdaż? Chwila nie minie, a już chrupnie jak Twix na dwa kawałki. I weź tu potem szukaj, gdzie głowa lub zęba połowa? „Łoo-kropne…”.
   Myślami powracam do „satynowej” brunetki. Tę to przynajmniej jest za co złapać. Pamięć przywołuje obraz jędrnych warg okalających filtr papierosa. Kuśka migiem staje jak świeczka na torcie. Bez namysłu chwytam pytę prawą dłonią i zaczynam onanizejszyn. Oczyma wyobraźni widzę, jak sąsiadeczka łapie bucha, a potem bierze do ust i gardła całą moją nabrzmiałą długość, dłonią przy tym cudownie masując jądrzyska. Kłęby dymu wydostają się z każdym płynnym ruchem w górę i w dół, a ja obserwuję wszystko, trzymając w grabie czarny kuc klaczy. Wielkie brązowe oczy jeszcze bardziej ciemnieją, gdy w tym samym czasie, pieści swój różowiutki groszeczek. Słowo daję, tak mnie ten obrazek nakręca, że spuszczam się w trymiga i otwieram ślepia wielkie jak pokrywki słoików. „Ło Jesusicku, co to była za scena?!”.
   Nie wiem ile czasu minęło, ale za oknem zalega ciemnizna. Lekko spocony, narzucam na gołą rzyć szare dresy i bez koszulki wychodzę ponownie na balkon. Już mam podpalać wyciągniętego z paczki L&M-a, gdy gdzieś z przodu słyszę ciapnięcie klamki i oczom ukazuje się sprawczyni mojej w pełni zamierzonej polucji. Kusa piżamka ledwo zakrywa pulchny zadeczek, ale przezornie narzuciła na siebie jakiś zmyślny peniuar. „Co ona ma z tą satyną? – Rozmyślam w duszy. – Skoro tak lubi gładkie i śliskie niech gołą… ręką przejedzie po moim czerepie”. Czekaj Marian, zaraz... Ja ją widzę, ale ona mnie nie. Światło latarni lekko rozjaśnia przeciwległy balkon, jednak mój nadal tonie w zupełnym mroku. Opieram więc ciało o parapet i gdy rozważam w bani wszystkie opcje, dziewczyna pochyla wdzięki przez balustradę, zapodając widok rowka pomiędzy cud-dzbanuszkami.
   – Tak się bawisz, maleńka? – Mrużę oczy i unoszę zapalniczkę do góry. Otwieram ją i pozwalam przez chwilę gazowi syczeć, by po odpaleniu rozbłysnąć niebieskawym płomieniem. Barki naprzeciwko sztywnieją, jednak poza trwa niezmieniona. Wiem, że jest w pełni świadoma, iż tutaj stoję. Rozżarzam więc koniec papierosa, zaciągając się ostro i z rozmysłem wypuszczam dym, tak, by zauważyła go wirującego ponad górną częścią barierki.
   „Twój ruch, najmilsza”. – Uśmiech nie schodzi mi z ust, kiedy czekam na reakcję słodzinki. – „Pokaż mi co toto się dzieje teraz w twej głowie”.

KociHopeCoop

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i komediowe, użyła 1105 słów i 6530 znaków, zaktualizowała 5 maj o 22:26.

1 komentarz

 
  • Gaba

    Zacne. No i ten soczysty język... Pięknie.

  • Kocwiaczek

    @Gaba, dziękujemy za przeczytanie i dobre słowo. Soczyście, to dopiero będzie... :) Pozdrawiamy serdecznie.

  • Gaba

    @Kocwiaczek to poczekam, zobaczymy!  
    Pozdrawiam