It wasn’t meant to be like this – Sick

It wasn’t meant to be like this – Sick– Cześć skarbie. Tęskniłeś? – zapiszczała Amanda, po czym zsunęła z ramion szlafrok i podeszła do młodego faceta. – Ja bardzo tęskniłam – pogłaskała go po policzku.
– Co tu robisz? Jak tu weszłaś? – warknął Kris, oprzytomniawszy po chwili.
– Chciałam cię zobaczyć. Ty nie? – dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, łapiąc chłopaka za krocze.
Natychmiast się odsunął, odepchnąwszy jej dłoń.
– Jak tu weszłaś, pytałem?! – zagrzmiał brunet; spotkanie z eks było ostatnią rzeczą, na którą miał teraz ochotę.
Dziewczyna uniosła rękę i pomachała mu przed nosem srebrnym kluczem. Jej cyniczny, dumny wyraz twarzy jeszcze bardziej podburzył młodego mężczyznę.  
Wyrwał jej klucz.
– Ubierz się i wyjdź – syknął.
– Kochanie, no coś ty, nie masz ochoty? – zaszczebiotała Amanda, wracając dłonią na spodnie chłopaka. – Tak bardzo tęskniłam. Nie rób scen, przecież to tylko sek…
Nie dokończyła, bo Kris agresywnie szarpnął blondynkę za ramię, otworzył drzwi i wypchnął ją na zewnątrz. Po chwili na korytarzu wylądowały również rzeczy dziewczyny, po czym skrzydło zatrzasnęło się z hukiem.
– Pierdolony dupek – usłyszał przy akompaniamencie mocnego kopnięcia i za moment zapadła cisza.
Uśmiechnął się pod nosem, nalał wódki i z telefonem w dłoni zasiadł na kanapie. Zaczął się zastanawiać i po krótkiej chwili doszedł do wniosku, że jeśli wyjedzie teraz, dojazd do Holly Field zajmie mu niecałe dwie godziny.  
Wykręcił numer. Czekał i czekał, lecz nikt nie odbierał. Zirytowany wykończył drinka, chwycił kluczyki i szybko opuścił mieszkanie.




Zapukał drugi raz, tym razem bez ceregieli, niecierpliwiąc się coraz bardziej, w końcu zazgrzytał zamek i w drzwiach pojawił się okraszony niewielkim zarostem średniego wzrostu mężczyzna po czterdziestce. Był ewidentnie zaspany.
– Black? Co tu robisz? – zapytał gnuśnie.
Kris  nie odpowiedział, tylko wszedł do domu i drzwi zaraz się za nim zamknęły. Podszedł do baru, nalał całą szklankę whiskey i zasiadł na wysokim stołku. Wciąż milczał.
– Kris!
– Umiesz korzystać z telefonu? – warknął przybyły.
– Kurwa, jest dziesiąta rano. Kawy? – fuknął gospodarz, nalewając do kubka ciemny płyn.
W odpowiedzi Kris wstał i zajrzał do znajdującej się obok sypialni. Nie zawiódł się, w łóżku leżała naga dziewczyna.
– Ubieraj się i wyjazd – nakazał sucho, po czym wrócił do znajomego.
Kawa już stała na barze.
– Wyjaśnisz mi coś w końcu? – ponaglał facet.
– Ubieraj się, pojedziesz ze mną do Holly Field – oznajmił stanowczo brunet.
– Do Holly Field? – mężczyzna nie krył zdziwienia.
– Muszę sprawdzić jeden adres.
– W celu?
– Mamy nową dziewczynę – odparł szczerze Kris.
– I?
– Chcę ją sprawdzić.
– Po chuj?
– Muszę i tyle. Sick, nie pytaj, dobra, tylko chlaj tą kawę i ruszajmy – syknął Kris, popijając drinka.
Mężczyzna uchylił drzwi sypialni.
– Co tu jeszcze robisz? Ubieraj się i wypierdalaj – warknął. – Daj mi chwilę – poprosił chłopaka i schował się w łazience.
Za moment ładna, wysoka szatynka opuściła sypialnię, nie patrząc na bruneta cicho przemknęła przez salon i zamknęła drzwi z tamtej strony. Była definitywnie skonsternowana. Kris ponownie wygiął usta, dokończył drinka i chwycił kubek z kawą.




– Nic się nie zmieniło – rzekł wesoło, nasypując amfetaminę na deskę rozdzielczą.
Sick bez chwili zastanowienia wciągnął proszek.
– Jestem uzależniony od pieprzenia – uśmiechnął się, wycierając nos. – Czemu chcesz w tym grzebać? Jakieś problemy?
– Po prostu chcę.
– Black, no nie mów… – rzucił pasażer, odpalając papierosa.
– Nic z tych rzeczy – wykręcał się Kris.
Sick raczej niezbyt uwierzył, o czym świadczył jego ganiący wyraz twarzy.
– Uważasz, że to dobry pomysł? Black, nie rób głupot.
– Nic nie zamierzam robić – fuknął brunet.
– Nie? – drwił Sick, przewiercając kumpla wzrokiem.
– Ruszajmy.




– Zatrzymaj się, kupię piwo – poprosił Sick, sprawdzając godzinę.  
Kris zatrzymał się na pierwszej napotkanej stacji benzynowej, oparł się wygodnie o fotel i odpalił papierosa. Mężczyzna szybko załatwił sprawę i po niecałej półtorej godzinie mijali znak „Welcome to Holly Field”.
– Blisko… dziwnie blisko. Za blisko – rzekł Sick, rozglądając się wkoło przez uchyloną szybę.
– Wiem, kurwa, wiem – warknął Kris. – Pewnie przerzucą ją do „Red” – dodał wściekle, cały czas rozglądając się za plakatami, których nie ujrzał ani jednego.
– Black, ja mam nadzieję, że nie chcesz zrobić tego, o czym myślę – burknął Sick, popijając z butelki.
Brunet nie odpowiedział, zamiast tego zatrzymał wóz i wychyliwszy się przez szybę, zapytał napotkaną dziewczynę o ulicę. Bardzo dobrze mu wyjaśniła, bo dotarli tam w przeciągu pięciu minut.
Biały domek wyglądał identycznie jak na zdjęciu, z tą różnicą, że trawnik był świeżo przycięty. Kurwa, dziewczyna zaginęła, a oni strzygą trawę, jakby nigdy nic? – syknął w myślach, ten widok popychał go do coraz większego przekonania, że nikt się nie interesuje, bo nikt jeszcze nic nie wie.
– Żadnej wzmianki – zwrócił się do pasażera. Ufał mężczyźnie, więc nie miał obiekcji co do szczerej rozmowy.
– No właśnie. Coś tu śmierdzi – stwierdził Sick. – Rodzina?
– Ma siostrę, ale jest w Nowym Jorku i pewnie nie ma pojęcia. Minęły dopiero cztery dni. No i jakiegoś pedała… tak mi to wygląda – rzekł kwaśno Kris, podając kompanowi telefon. – Może jej pies zgłosi zaginięcie – dodał złośliwie, pukając palcami w kierownicę.
– To o niczym nie świadczy – odparł spokojnie Sick, oddając chłopakowi komórkę.
Kris parsknął pod nosem.
– Za wcześnie – rzekł pasażer, machnąwszy głową w stronę budynku.
Kris zerknął na zegarek – kwadrans po dwunastej.
– Jedźmy coś zjeść, wrócimy później – zadecydował pasażer.
Brunet przekręcił kluczyk.

2 821 czyt.
100%85
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 972 słów i 6173 znaków, zaktualizowała 3 lip o 14:44.

5 komentarzy

 
  • Iga21

    Iga21 · 3 lipca

    Tajemniczo i już mnie chęć na zgadywanki naleciała. Może ten chłopak sam ją sprzedał?

  • kaszmir

    kaszmir · 3 lipca

    Bardzo tajemniczo i intrygująco. znika człowiek i cisza, nikt nie interesuje się zniknięciem. Czy jej chłopiec sprzątnął ją, bo była przeszkoda w czymś, czy też jest wplątany w ten biznes. Kriss mocno się zaangażował uczuciowo i mogą z tego być kłopoty.  
    Ciekawe, ale szybko i krótko. Ta część bez brutalnych ujęć. Pozdrawiam i macham łapką.  

  • Somebody

    Somebody · 3 lipca

    I wreszcie ja mogę to napisać - CO TAK KRÓTKO?????

  • angie

    angie · 3 lipca

    Kłopoty, kłopoty !  

  • AnonimS

    AnonimS · 3 lipca

    Dobre alr krotkie. Black się pakuje w nieliche klopoty. Na rynku handlu ludżmi i prostytucji łatwo.stracoć głowę. No  i co.za numet ze nikt jej nie szuka? Czy,by komuś przeszkadzała?