It wasn’t meant to be like this – "Co się ze mną dzieje?"

It wasn’t meant to be like this – "Co się ze mną dzieje?"

– Kim jest Willy? – zapytał Kris, delikatnie zdejmując z dziewczyny szlafrok.
Od razu skrzywił twarz, siniaki i pocięte plecy prezentowały się coraz gorzej. Opanował go żal, a z nim wściekłość, nie przypominał sobie, żeby któraś z ich dziewczyn tak mocno oberwała od Leo.
Kurwa, co się ze mną dzieje? – syczał w myślach, widząc, że Cassie zaczyna działać na niego coraz bardziej. Nigdy nie akceptował przemocy wobec kobiet, w miejscu pracy także, ale nie zdarzyło się jeszcze, aby krzywda jakiejś nic nie znaczącej dziwki, dziewczyny, której nawet nie zna, tak wpływała na jego samopoczucie.
– To mój chłopak – wydusiła Cassandra, stojąc skulona pod ścianą.
– Jest ok?  
– Tak.
Tak – pomyślał, nie mogąc odgonić od siebie wrażenia, że typ maczał palce w porwaniu dziewczyny. Ale czy mógłby być aż tak pojebany? I nawet jeśli, to czemu to zrobił, po co? Dla pieniędzy? I skąd znałby Leo, do tego faceta bardzo ciężko się dostać.
– Wybacz, zamyśliłem się – Kris się obudził i odkręcił prysznic. – Wskakuj.  
Bez słowa sprzeciwu weszła pod natrysk i gdy już zmoczyła się cała, chłopak zakręcił kurek i wlazł do środka.  
–  Spokojnie, przecież sama nie dasz rady – uspokajał dziewczynę, dokładnie namydlając jej ciało.
Po chwili jednak odłożył gąbkę i dłonie zaczęły spacer – od szyi począwszy, poprzez piersi i brzuch, na pośladkach kończąc. To było silniejsze od niego. Dziewczyna stała jak kołek, milcząc. Zaabsorbowany jej pięknym ciałem głaskał ją coraz namiętniej, lecz gdy w końcu dotarł do jej intymności i Cassie nerwowo drgnęła, „obudził się”. Lekko zakłopotany spojrzał w oczy przerażonej dziewczynie, po czym ponownie chwycił gąbkę, wręczył brunetce i wyszedł spod natrysku.
– Wrócę za dziesięć minut – poinformował i zniknął z łazienki.  
Roztrzęsiona dziewczyna odprowadziła go wzrokiem. Bardzo dobrze odczytała zachowanie chłopaka i obawiała się, czy z czasem nie dojdzie do czegoś więcej. Fakt, już od pierwszego spotkania starał się jej bronić, lecz przecież w każdej chwili może się to zmienić. Nie trudno było domyślić się, iż podoba się brunetowi, lecz jego zachowanie wprowadzało olbrzymi chaos w jej głowie. A co, jeśli zechce, ja nie będę dała rady i wtedy, rozzłoszczony, zacznie mnie ignorować, albo nawet sam mnie ukarze? – rozgrzebywała opcje. Myślała jednak o tej sytuacji również z innej perspektywy – że jeśli już ktoś ma ją dotykać, woli, aby był to Kris; on przynajmniej, jak do tej pory, jako jedyny facet nie zrobił jej krzywdy. A może się w niej zakocha i wtedy pomoże jej się stąd wydostać? – pałała niczym niepodpartą nadzieją.
Splątane myśli kłębiły się w głowie, stawiając coraz więcej znaków zapytania, dziwne zachowanie chłopaka sprawiło, że nie miała pojęcia, czego się teraz spodziewać.
Z zadumy wyrwał ją zimny dreszcz, który niespodziewanie przemaszerował po jej ciele; cały czas stała mokra i już najzwyczajniej w świecie zmarzła.
Odkręciła wodę…

  

Zszedł na dół – Igor nadal tkwił w fotelu, popijając wódkę.
– Nie masz nic do roboty? – fuknął brunet, widok pobitej dziewczyny kolejny raz wyprowadził go z równowagi.
– Ja czekam – odparł goryl.
– Na co?
– Ma przyjechać szef, ale nie wiadomo, albo wieczorem, albo jutro, albo pojutrze.
– To albo jutro, albo pojutrze, zdecyduj się. Skąd to wiesz? – zapytał Kris.
Spodziewał się wizyty Antona, nie myślał jednak, że będzie to tak szybko, przecież dopiero co wyjechał.
– Roxy mówiła.
– Gdzie ona jest?
Olbrzym wzruszył ramionami.
– Czyli czekasz tu na szefa, który ma przyjechać jutro albo pojutrze, tak? – zadrwił chłopak, uśmiechnąwszy się szeroko.
– Nie, czekam na Amandę, mam ją zawieźć gdzieś.
Kris z niedowierzaniem przewrócił oczami, infantylne zachowanie Igora zaczynało go coraz bardziej śmieszyć, ale i powoli drażnić.
– O ósmej rano? – dociekał zdziwiony.
– Ja nic nie wiem, ja tylko czekam – tłumaczył się Igor.
Zrezygnowany Kris tylko machnął ręką i ruszył w poszukiwaniu Roxy. Znalazł ją w gabinecie szefa, pochyloną nad jakimiś papierami.
– Czemu mi nie powiedziałaś, że przyjeżdża? – wyjechał z suchą pretensją.  
– Kurwa, musimy zatrudnić jakąś księgową, zupełnie sobie z tym gównem nie radzę – warknęła Rita, zamaszyście odpychając od siebie dokumenty.
Chłopak stał i czekał.
– Sama się dopiero dowiedziałam – odparła lekceważąco Roxy.
– I co zamierzasz?
– W związku…?
– Jeszcze pytasz? Dziewczyna nie wygląda wyjściowo.
– To nie mój problem, to problem Leo.
– No tak, bo przecież nie wiesz, kto kieruje interesem, jak Antona nie ma, nie? – burknął złośliwie chłopak.
– A odwal się, dobra?! – dziewczyna agresywnie wstała. – Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz.
– Kurwa, i tak lekko do tego podchodzisz? – wkurzył się Kris.
– To co, do chuja, miałam go związać, czy jak, pilnować całą dobę?! A  może stoczyć z nim walkę wręcz?! – Rita wydarła się na całe gardło.
– Zabieram ją do mieszkania i tam zostanie, póki nie dojdzie do siebie – rzekł spokojnie Kris.
– Co? – Roxy uniosła brwi. – Nie ma mowy.
– Postanowione – oświadczył Kris, odwracając się na pięcie, lecz dziewczyna w okamgnieniu przestąpiła mu drogę.
– Kurwa, Blackie, co ty kombinujesz? Już od dłuższego czasu zachowujesz się podejrzanie – stwierdziła cierpko.
– Przepuść mnie – warknął, zgrabnie wyminął dziewczynę i wyszedł z gabinetu, nie doszedł jednak nawet do schodów, bo wyrósł przed nim Igor.
– Wyprowadź go stąd – nakazała zimno Rita, pojawiwszy się obok.
Rosjanin był wyraźnie zaskoczony, niemniej jednak zaraz chwycił chłopaka za fraki i ruszył w stronę wyjścia.
– Puść mnie, umiem chodzić – fuknął Kris, wyrywając się
Wiedział, że nie wygra, postanowił więc poczekać do wieczora i wtedy podjąć jakieś decyzje.
– Pilnuj jej! – burknął do dziewczyny, wystawiając przed siebie palec.
– Wróć, jak ochłoniesz –rzekła spokojnie Rita i po chwili Igor zamknął za nim drzwi.



Był wściekły, nie mógł pojąć, jak Roxy, która od zawsze, jeśli nikt nie zalazł jej za skórę, starała się być ciepła i opiekuńcza wobec nowych, tak olała sprawę. Miał tylko nadzieję, że Anton, kiedy przyjedzie, zrobi w końcu porządek z Leo i całą resztą skurwieli.
Kupił dużą Whiskey i niedługo potem otwierał drzwi swojego mieszkania, lecz gdy tylko przekroczył próg, stanął jak wryty, szeroko otwierając usta. Był w totalnym szoku.


2 832 czyt.
100%164
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 1128 słów i 6761 znaków, zaktualizowała 5 cze o 13:31

Komentarze (4)

 
  • Somebody

    Somebody 6 cze 5:44

    Jezu, jak mi teraz dobrze... Wspaniałe to było  

  • Gaba

    Gaba 5 cze 20:12

    I znowu dobre.  
    Zrób kiedyś porządnego babola, co? Nawet nie można się przyczepić...
    Eee tam!

  • angie

    angie 5 cze 14:40

    Nie cierpię Cię!  "Był w totalnym szoku..." a ja będę w totalnym oczekiwaniu!!!    Ile? Miesiąc? Półtorej?! Do roboty!!!  

  • AnonimS

    AnonimS 5 cze 14:28

    Część krótka ale ciekawa. Jak na razie to Kris jest jedyną szansą dziewczyny, tyle że "cienki Bolek' z niego. Poza tym, chęcią zabrania jej do domu , zdradził swoje zamiary. Ciekawe jak z tego wybrniesz Autorko  . Chyba że masz koncepcję że Kris do piachu a Cassie będzie dotąd     i   że nie wytrzyma. Pozdrawiam serdecznie