Dopóki wystarczy nam sił – 18

Powrót do domu przebiegał znacznie gorzej, niż podróż do Los Angeles. Finn po raz kolejny miał całą poobijaną twarz, a Jackson dalej ział ogniem. Na nic się zdały próby pogodzenia ich.  
     Gdy Jackson dorwał się do butelki tequili, Alexia postanowiła przynieść mu trochę lodu na rękę. Stołówka była już zamknięta, więc zmierzała do recepcji, cała dygocząc. Poszedłem z nią.
     – Możesz mi wyjaśnić, co tam się stało? – zapytałem ją, nadal mając chaos w głowie. – Mieliśmy iść na basen. Harmonogram nie przewidywał zbicia Finna na kwaśne jabłko.
     Ani mojego seksu z Valentiną czy faktu, że Finn był pijany w trzy dupy. Chyba tylko Zack nacieszył się pływaniem.
     – Byliśmy w basenie, ale potem uznaliśmy, że wykorzystamy ten czas inaczej…
     Skrzywiłem się.
     – Wyobrażam sobie. Oszczędź mi szczegółów.
     – Byliśmy w moim pokoju. Później wyszłam na korytarz, bo byłam głodna i chciałam wziąć z dołu trochę ciastek…
     – Złodziejka – mruknąłem.
     – ...ale po drodze minęłam Finna. Był pijany i zaczął coś do mnie mówić; że mnie kocha i żałuje, że nie zdawał sobie z tego wcześniej sprawy… – Siostra westchnęła ciężko. – Powiedziałam, że mi przykro, ale jestem z Jacksonem. Wtedy on oświadczył, że da mi spokój, ale tylko, jeśli już kompletnie nic do niego nie czuję. Nie odpowiedziałam mu, więc mnie pocałował. Nie zachowywał się cicho i pewnie dlatego Jackson wyszedł z pokoju, by zobaczyć, co się dzieje… i resztę już znasz.
     Dotarliśmy do recepcji, gdzie Alexia drżącym głosem wyjaśniła sytuację i poprosiła o lód. Dziewczyna za ladą pokiwała głową i gdzieś poszła. Wróciła po chwili z lodem, który wręczyła Alexii. Po chwili wracaliśmy już na górę.
     – Dlaczego nic mu nie odpowiedziałaś? – drążyłem, nic już nie rozumiejąc. – Jeśli byś mu powiedziała, że już go nie chcesz, pewnie by tego nie zrobił. – Przyglądałem się bacznie siostrze, która milczała. – Al? Czujesz coś do niego?
     – Nie wiem.
     – Nie wiesz?
     Nagle gwałtownie stanęła i wbiła we mnie ostre spojrzenie.
     – Nie wiem, Liam. Kocham Jacksona, ale przez długi czas podkochiwałam się w Finnie. W końcu pogodziłam się z myślą, że jest dla mnie nieosiągalny, ale uczucie zostało. Gdy powiedział, że mnie kocha, miałam pustkę w głowie. Nigdy nie spodziewałam się, że usłyszę od niego coś takiego. Zawahałam się. A on to wykorzystał. – Drżał jej głos i ramiona, wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać. – Ale kocham Jacksona. Naprawdę.
     Wziąłem ją w ramiona i przytulałem dłuższą chwilę. W końcu Alexia odetchnęła i wyrwała się z moich objęć.
      – Co teraz będzie? – zapytała płaczliwie.
     – Nie mam pojęcia – odpowiedziałem, zgodnie z prawdą. – Może się pogodzą…
     – Chyba sam w to nie wierzysz.
     Sam już nie wiedziałem, co myśleć.
     – Idź do niego. Spróbuj go uspokoić. Ja pójdę zobaczyć, co z Finnem.
     Skinęła głową i odeszła.  

     LIAM: Gdzie jesteście?
     VALENTINA: Przy basenie obok stołówki.

     Wróciłem na dół i poszedłem do wskazanego basenu. Zastałem Finna, śpiącego na leżaku i Valentinę, siedzącą obok niego z nieodgadnioną miną. Zamachałem w jej stronę i poczekałem, aż do mnie podejdzie.
     – Nie mogło za długo być spokojnie. Piękny początek nowego roku – mruknęła, gdy już znalazła się na tyle blisko, że ją usłyszałem. Gdzieś w tle wybuchły fajerwerki. – Co z Jacksonem?
     – Pije. Alexia przyniosła mu lód na rękę.
     – Co tam się w ogóle stało? Jak do tego doszło?
     Opowiedziałem jej to, co usłyszałem od Alexii. Valentina z niedowierzaniem pokręciła głową.
     – Jak Finn mógł to zrobić? Przecież wiedział, że jest z Jacksonem.
     – Po raz pierwszy się zakochał. – Nie wiedziałem, czy powinienem go w ogóle bronić. – Choć to go nie usprawiedliwia. – Zerknąłem na leżak, na którym spał. – Co z nim zrobimy?
     – Nie wiem. Ale nie możemy go tu zostawić. Trzeba go jakoś zawlec do pokoju.  
     – Rozumiem, że to zadanie przypadnie mnie – westchnąłem ciężko.
Podszedłem do Finna i przez parę minut próbowałem go obudzić. W końcu ocknął się na tyle, by pójść do pokoju, gdzie od razu padł na łóżko i z powrotem zaczął chrapać. Zack już spał, ale się obudził, więc i jemu musieliśmy wyjaśnić całą sytuację. Wątpiłem, by Jackson wrócił do pokoju, dlatego postanowiliśmy, że tą ostatnią noc Valentina prześpi się u mnie. Zrzuciła szlafrok i wślizgnęła się pod kołdrę, przytulając się do mnie.
     – Jakoś się pogodzą – szepnęła, ale nie brzmiała przekonująco. – Finn wytrzeźwieje i zrozumie, że zachował się jak głupek.
     – Dziwnie się to wszystko układa. – Sunąłem ręką po jej nagim ramieniu, czując, jak się stopniowo wyciszam. – Alexia tyle czasu latała za Finnem, a on nie zwracał na to uwagi. Oddał jej nerkę, po czym się zakochał, a ona nagle związała się z Jacksonem.
     – Samo życie – podsumowała cicho, po czym ziewnęła.  
     – Chcesz już iść spać?
     – Zależy, czy masz na myśli tylko spanie, czy coś więcej. – Nawet w ciemności widziałem, jak się uśmiechała. – Przyjacielu – dodała.
     To mnie otrzeźwiło.
     – A, właśnie. Skoro dopiero co się ze sobą przespaliśmy… dalej chcesz brnąć w tę całą przyjaźń?
– Tak. To, że uprawialiśmy seks raz, nic nie zmienia. Dalej musimy nad wszystkim popracować – powiedziała poważnym tonem i odsunęła się ode mnie.  
Miałem wrażenie, że zaraz coś mnie trafi, kiedy ona się roześmiała.  
– Żartowałam. – Z powrotem się przysunęła i pocałowała mnie mocno. – Jak już powiedziałam, nie potrafię być twoją przyjaciółką. Choć nadal musimy się pilnować, by nie popełnić znowu tych samych błędów, uważam, że…
Nie dokończyła, bo tym razem ja ją pocałowałem. Kamień spadł mi z serca, że w końcu porzuciła tę ideę przyjaźni. W końcu wiedziałem, że była moja i nie musiałem już powstrzymywać swoich uczuć.
– Kocham cię – szepnąłem, odrywając się na chwilę od jej ust. – Cholernie za tobą tęskniłem.
Gdzieś z tyłu głowy kręciła mi się myśl, że i tak czekała nas jeszcze jedna rozmowa, ale nie chciałem teraz wyciągać tego tematu – nie teraz, kiedy byłem po raz pierwszy od dawna szczęśliwy.

***

W samolocie Finn usiadł jak najdalej od reszty, bo Jackson wciąż kipiał wściekłością. Alexia co jakiś czas zerkała na mnie prosząco, zapewne, bym z nim pogadał. W końcu westchnąłem ciężko.
– Idę się z nim rozmówić – rzuciłem do Valentiny, całując ją w kącik ust. – Zaraz wracam.
Poszedłem do siedzenia, gdzie siedzieli Jackson i Alexia. Siostra natychmiast podskoczyła i wymamrotała, że zaraz wróci, a ja zająłem jej miejsce.
– Przeszło ci już? – zapytałem, choć dobrze wiedziałem, że nie przeszło.
– Ten kretyn pocałował moją dziewczynę – odparł ironicznie Jackson. – Naprawdę sądzisz, że mi przeszło?
– Słuchaj, on był pijany, sam wiesz, co się wyprawia po alkoholu…
– Nic mnie to nie obchodzi. – Potarł gwałtownie oczy. – Nie mam pojęcia, czemu on to zrobił, ale wiem, że to nie tylko wina alkoholu.
– Bo… – Miałem nic nie mówić, ale ostatecznie i tak wszystko już wyszło na jaw. – Bo się w niej zakochał.
– Co? – Jackson spojrzał na mnie morderczym wzrokiem. – Finn? W Alexii?
– No przecież mówię.
– I ty o tym wiedziałeś? – warknął tak głośno, że ktoś z tyłu zaczął nas uciszać. – Wiedziałeś, że on coś do niej czuje i nie powiedziałeś mi?
– A co miałem mówić? – burknąłem. – Że akurat, gdy zaczęliście się spotykać, to Finn się zakochał? Byliście szczęśliwi. Miałem to popsuć?  
Odetchnął głośno i opadł na fotel, nagle kompletnie zrezygnowany.
– Po prostu pięknie. Teraz Alexia na pewno mnie zostawi.
– Co? Nie zostawi cię – zaprotestowałem.
– Naprawdę? Nie zostawi? Gdy jej wieloletni obiekt uczuć nagle się w niej zakochał? Błagam cię.
– Alexia nie jest głupia. Kocha cię – powiedziałem, choć szczerze mówiąc, sam nie byłem pewien, czy mówiłem prawdę. W końcu sama nie wiedziała, czy jeszcze czuła coś do Finna… – Nie zostawi cię tylko dlatego, że Finn nagle postanowił się kierować sercem, zamiast chujem.
Pasażer z tyłu sapnął głośno, ale miałem to gdzieś.
– Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.
Jackson ponuro pokiwał głową, a ja miałem nadzieję, że nie dawałem mu złudnej nadziei.

***

Gdy wróciliśmy, okazało się, że dostaliśmy bilety na koncert Jasona Reyesa. Przez kilka dni leżały na moim biurku, a ja nie byłem pewny, co z nimi zrobić. Sytuacja w zespole nie była najlepsza. Finn i Jackson unikali się jak ognia, a konfrontacja nie była dobrym pomysłem. Z drugiej strony, jeśli chciałem, by sami zrobili pierwszy krok, mogłem się nigdy nie doczekać. W końcu dałem bilety każdemu z osobna i powiedziałem, że jak chcą, to niech idą. Nie musieliśmy wszędzie chodzić razem.  
Ostatecznie na koncert poszedłem tylko ja z Valentiną i Zack, chociaż on później znalazł sobie jakąś partnerkę i odłączył się od nas. Kołysaliśmy się w objęciach do piosenek, ale jakoś nie potrafiłem w pełni dać się ponieść muzyce. Gdy ogłosili przerwę, zapytałem Valentiny, czy jest głodna.
– Nie, chyba nie.
– A zmęczona?
– Chcesz już wracać do domu? – Uśmiechnęła się krzywo.
– Nie wiem. Chciałem się pokazać Jasonowi, ale w momencie, gdy nie ma tu całego zespołu… – westchnąłem, przypominając sobie pięść Jacksona lądującą na twarzy Finna.
– Chodź. – Pociągnęła mnie nagle za rękę. – Wiem, co ci poprawi humor.
Dziesięć minut później siedzieliśmy w moim samochodzie i całowaliśmy się jak szaleni.  
– Jesteś niemożliwa – wymruczałem, czując dziwne podniecenie na myśl, że wokół nas było zapewne mnóstwo ludzi i w każdej chwili mogliśmy zostać przyłapani.
– Wiem – mruknęła, zdejmując bluzkę przez głowę i pochylając się, by mnie pocałować. Szybko pozbyliśmy się reszty ubrań i przeszliśmy do rzeczy. W tym momencie zabrzęczał jej telefon, rzucony na siedzenie obok. Zerknęła na niego i westchnęła.
– To mój agent.
– Ma gość poczucie czasu – mruknąłem. – Czego chce?
– Chyba napisał, kiedy zaczynamy zdjęcia. Marcus się zgodził, więc...
– Cudownie, Marcus – stęknąłem. – Dobry sposób na to, bym opadł.
Przeniosła wzrok z powrotem na mnie.
– Jesteś zazdrosny, kochanie? – Uśmiechnęła się zadziornie i zaczęła się na mnie poruszać. – Nie czuję, żeby cokolwiek tu opadło – szepnęła, pochylając się nade mną.
– To dobrze, bo zaraz nakręcimy tu własną scenę erotyczną, która nawet nie dorówna tej z Marcusem – mruknąłem i lekko chwyciłem ją za włosy, powodując, że jej ciało wygięło się w łuk.
– Najlepszy koncert na świecie – jęknęła głośno, a ja się uśmiechnąłem.
– Szczęśliwego nowego roku, kochanie.

***

Zdążyliśmy dotrzeć jeszcze na ostatnią piosenkę, oboje rozchichotani i zarumienieni. Usiłując wyglądać, jakbyśmy właśnie nie uprawiali gorącego seksu na tylnym siedzeniu samochodu, rozglądałem się dookoła. Nagle w tłumie zauważyłem Finna. Pociągnąłem Valentinę w jego stronę i pacnąłem go w ramię.
– Hej, myślałem, że nie przyjdziesz!
– Przyszedłem w ostatniej chwili. – Zerknął na mnie jeszcze podbitym okiem. – I nie pytaj mnie, co zobaczyłem.
– Jeśli mówisz to w ten sposób, to oczywiste, że zapytam.
– Jestem wielkim fanem patrzenia na seks. – Dotknął spuchniętej twarzy i syknął. – Facetów z kobietami, a dwóch kobiet to już w ogóle. Mój mózg używa tego widoku jako bodźca do produkcji endorfin. Ale seks dwóch facetów… nie. To stanowczo obrzydziło mi dzień.
Wybałuszyłem oczy, Valentina zresztą też.
– Gdzie ty łazisz, że widujesz takie rzeczy? – zapytałem po chwili. – I kogo widziałeś?
– A kto tu jest najsławniejszym gejem w okolicy? – Finn machnął głową na Jasona. – Wpadłem na nich podczas przerwy. Okropny widok. Cała krew odpłynęła mi z ciała, nie tylko z…
– Ok, wiemy – przerwała mu Valentina. – A kim był ten drugi?
– Tak cię interesuje życie gejów? – Zerknąłem na nią podejrzliwie, a ona wzruszyła ramionami.
– Jestem po ludzku ciekawa. Ostatnio mówili, że spotykał się z kolegą z zespołu. – Wskazała na scenę.  
– To na pewno nie był ten gość. – Finn pokręcił głową. – To brunet. Tamten był blondynem.
– Nieźle. Jason sobie nie żałuje.  
– Rucha co popadnie i ja to szanuję – oświadczył Finn.
– Tak? Dawny Finn wraca? – zapytałem ostrożnie.
Wzruszył ramionami.
– Nowy Finn dostał w ryj. Dawny Finn też. Chyba już nie opłaca się być żadnym Finnem.
Brzmiał dość ponuro, więc już nie drążyłem tematu, choć miałem przeczucie, że nasz zespół może ponownie stanąć pod wielkim znakiem zapytania.

***

Było już grubo po północy, kiedy koncert się skończył. Namawiałem Valentinę, by wróciła razem ze mną do domu, ale protestowała ze śmiechem.
– I tak od powrotu z Los Angeles mieszkasz u mnie – zauważyłem. – Masz tam wszystkie rzeczy.
– No właśnie, więc to czas, bym wróciła do siebie. Nie chcę dłużej zwalać się na głowę twoim rodzicom.
– Moi rodzice cię uwielbiają. Poza tym, środek nocy to dziwna pora na przeprowadzki.
– To nie przeprowadzka, tylko przewiezienie jednej walizki. – Pokazała mi język. – Która zresztą jest już w twoim samochodzie.
– Kiedy ją przeniosłaś? – jęknąłem. – Myślałem, że będziesz spała u mnie.
– Na to przyjdzie jeszcze czas. – Cmoknęła mnie szybko. – Odwieź mnie do mieszkania, dobrze?
– No dobra – burknąłem, uruchamiając silnik. – Choć nie mam ochoty na spotkanie z twoją świrniętą kuzynką.
– Ja też nie, ale dochodzi druga w nocy, pewnie już śpi.
Też miałem taką nadzieję, a jednak, gdy przekroczyliśmy próg, zastaliśmy Clarę siedzącą przy stoliku w kuchni i pijącą herbatę. O mało nie dostałem na ten widok zawału. Nie widziałem jej od naszego wyjazdu. Mgliście przypomniałem sobie, że chciała ze mną o czymś porozmawiać i z miejsca pożałowałem, że tu przyjechałem.
– Cześć – mruknęła zaskoczona Valentina. – Dlaczego nie śpisz?
– Czekałam na was – powiedziała Clara, wpatrując się we mnie intensywnie. Byłem o krok od zabrania stąd Valentiny i wrzucenia Clary do psychiatryka.  
– O drugiej w nocy? – mruknąłem. – Nie będziemy teraz rozmawiać.
Valentina posłała mi pytające spojrzenie.
– A właśnie, że będziemy. – Clara nagle odstawiła gwałtownie kubek i wstała. – Lubisz mnie ignorować, ale teraz nie masz do tego prawa.
Westchnąłem ciężko, będąc już na granicy cierpliwości.
– Do jasnej cholery…
– Jestem w ciąży – przerwała mi.  
– To super – rzuciłem zniecierpliwiony. – Ale co mnie to…
– Z tobą.
Uniosłem wysoko brwi, jakbym się przesłyszał, a potem się roześmiałem.
– Naćpałaś się?  
– Ja mówię serio. – Wyprostowała się i rzuciła mi wściekłe spojrzenie. Spojrzałem na Valentinę, która miała na twarzy odmalowany szok.  
– Jak możesz mówić serio, skoro nigdy z tobą nie spałem? – Puściłem rączkę walizki, którą do tej pory trzymałem, a ona upadła na podłogę. – Jesteś nienormalna, słowo daję – warknąłem.  
– Clara, przestań wygadywać bzdury. – Po głosie Valentiny słyszałem, że i ona była wściekła, ale Clara nawet na nią nie patrzyła. Zmarszczyła tylko brwi i wbiła we mnie ostry wzrok.
– Nawet nie pamiętasz? – spytała z niedowierzaniem.
– Niby czego?
– Przecież spaliśmy ze sobą – powiedziała poważnym tonem. – Jak możesz nie pamiętać?
– Nie ma czego pamiętać! Co ty wygadujesz? – Zacząłem tracić panowanie nad sobą.  
– Valentina poszła wymiotować i już nie wróciła, a my… – Zawiesiła głos, a ja po raz pierwszy od początku rozmowy poczułem niepokój. – Sam mówiłeś, że nie jesteście razem, a ona nie miała nic przeciwko… – Wyjęła z kieszeni test ciążowy i podała mi go. Nawet z daleka widziałem dwa paski.
– Nie. – Pokręciłem gwałtownie głową, czując, jak serce zaczyna mi bić coraz szybciej. Żałowałem, że tu przyszedłem, żałowałem, że Valentina była obok. Żałowałem, że w ogóle zgodziłem się na picie z Clarą.  – Nie przespałem się z tobą, do cholery. Pamiętałbym, gdybym to zrobił, a nie zrobiłem.
– Zrobiłeś. – Usiadła z powrotem na krześle i przyłożyła rękę do brzucha. – A teraz jestem w ciąży. To twoje dziecko. – Przeniosła wzrok na Valentinę, która nagle zesztywniała. – Chyba musicie to obgadać – rzuciła i założyła nogę na nogę. – Ja sobie tu poczekam.

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 9 wrz 6:59

    Ale zwrot akcji . Ktoś tu kogoś podpuszcza. Bo ta utrata panięci to zastanawiające. Pozdrawiam

  • Speker

    Speker · 8 wrz 16:10

    Wiedziałem, no po prostu wiedziałem, że będą problemy. Ten chwyt był do przewidzenia. Ta cała impreza to podpucha, lipny alkohol. Od razu śmierdzi wałkiem.
    Teraz będę miał czekania...
    Superancki zwrot.