Formy krótkie #54 Sposób na morderstwo – Plan idealny

Zabiję go dzisiaj. Tak! Zabiję tego skurwysyna. Nie mogę spać przez niego. Postanowienie jest! Teraz jeszcze plan. Bo jak go zabić? Trzeba sposobem. Z zaskoczenia. Ale menda szybka jest. Nie wiem czy zdążę. Nie! To musi być wyrafinowany sposób. Przecież tak po prostu nie podejdę i go nie zastrzelę. Skąd w ogóle ten pomysł? Nie mam pojęcia. Duszenie raczej też odpada. Tortury? Hmm... może. Zastanowię się jeszcze.

Pół dnia myślałem jak się do tego zabrać. Jak go unicestwić. Nie ma już odwrotu! Albo on albo ja! Wiadome, że wybieram „ja”. Broń przygotowałem sobie rano. Nawet się nie spodziewa co go czeka. Będę okrutny. Zły. Godziny mi się dłużą. Czas się wlecze niemiłosiernie. Myślę tylko o tym jednym. Zemsta jest słodka. Za to, co mi zrobił należy mu się stryczek! Ja będę jego stryczkiem.

Wchodzę do domu. Upewniam się czy jest. Jest. Beztroski jak zawsze. Biorę broń z szuflady. Podchodzę do niego...

– Giń krwiopijco! – mówię z satysfakcją. PAC.

Komar zabity. Przykleił się do packi. Trzeba wyczyścić... Plan wykonany. Teraz mogę spać spokojnie...

TeodorMaj

opublikował opowiadanie w kategorii inne, użył 189 słów i 1130 znaków.

Dodaj komentarz