Formy krótkie #10 POGRZEB

Kondukt zatrzymał się w najbardziej ponurym zakątku cmentarza. Ludzie szlochali, rozpaczali po odejściu bliskiej im osoby. Stał z boku i przyglądał się sylwetkom w czerni. Nie zna ich, nie zna zmarłego. Po prostu lubi pogrzeby. Lubi podczas nich rozmyślać o życiu, o tym jakie jest ulotne, kruche, a także o tym jakby było, gdyby po jego śmierci, mógł obserwować swoją własną, ostatnią drogę.  
  Przyglądał się nadal, twarze osób, które szlochały i tak rozpaczały, zmieniły się. Trumna zniknęła pod ziemią. Ludzie wrócili do swoich spraw, jakby natychmiast zapominając o tym, co przed chwilą miało miejsce. Rozmawiają o błachostkach. Gdzie i jaka promocja. Że się opłaca. Kto, gdzie i z kim pójdzie. A może na imprezę? A może na piwo wieczorem? – W końcu trzeba się rozerwać po pogrzebie. – usłyszał jeden z głosów. Pyta – Jak odszedł?  
– Kto? – pyta kobieta – Aaa... on. Wybuch go, że tak powiem... rozerwał. – nerwowo się śmieje.  
  Nagle słowa "trzeba się rozerwać” nabierają innego, jakby ironicznego znaczenia. Idąc na przystanek tramwajowy, nie wie dlaczego, ale przypomniał sobie wiersz Szymborskiej...

"może by gdzieś na piwo”

"zadzwoń, pogadamy”

"czwórką albo dwunastką”

"ja tędy”

"my tam”

Na przystanek podjeżdża czwórka... Amen.

TeodorMaj

opublikował opowiadanie w kategorii inne, użył 230 słów i 1364 znaków, zaktualizował 22 kwi 2016.

Dodaj komentarz