Czarna Krew r.16

Czarna Krew r.16Jakiś czas później.
- Wasza wysokość, list do królowej – powiedział wysoki wampir tuż po tym, jak wszedł do jej komnaty.
- Dziękuję – odparła, przyjmując od niego kopertę. Z uwagą obejrzała pieczęć i zrobiło jej się cokolwiek za gorąco. Chyba pierwszy raz w życiu. Zerwała lak i wyciągnęła papier. W miarę czytania treści, jej oczy robiły się coraz ciemniejsze, ale zarazem i coraz bardziej przestraszone. W końcu odłożyła list na blat dębowego biurka, za którym siedziała, przeglądając papiery i zwróciła się do wciąż obecnego w komnacie posłańca. – Przyprowadź tu w te pędy mą siostrę oraz mych doradców. Rzecz im, że sprawa jest pilna i wagi państwowej!
Gdy mężczyzna wyszedł, raz jeszcze zagłębiła się w treść. Niestety sytuacja nie poprawiła się ani o krztę.
- O co chodzi? – zapytała lekko zirytowana Amelia, wchodząc niedługo potem do komnaty swej siostry. – Przerwałaś mi!
- Chędożyć ze swym kochankiem możesz się w innych godzinach! – prychnęła Elaine. – Teraz jest ważniejsza sprawa. – rzuciła jej list, który Amelia złapała natychmiast dzięki wampirzemu refleksowi, po czym niezwłocznie zagłębiła się w słowo pisane. W czasie czytania do komnaty zeszli się również doradcy królowej.
- Chyba nie wiedzą, na co się piszą – orzekła Amelia, podając pismo pierwszemu z mężczyzn.
- Zgadzam się z tobą – powiedziała smętnie Elaine. – Zastanawia mnie jednak, jak to się stało, że nikt nie spostrzegł się, iż jesteśmy obserwowani…
- Tego nie wiem… Lecz, jeśli chcą wojny… - zaczęła księżniczka, lecz przerwał jej stojący najbliżej królowej minister.
- To musimy za wszelką cenę jej uniknąć – powiedział ostro. – Czy przez słowa księżniczki mam rozumieć, że jej książęca mość ma zamiar odkryć nasze istnienie przed całym światem? Księżniczka jest w stanie ponieść takie ryzyko? – zapytał poważnie.
- Nasze siły są w stanie zetrzeć ich wojska na pył! – warknęła Amelia.
- Mówisz o wojskach cesarza, czy całego świata? – zapytała Elaine. – Bo jeśli masz zamiar wojować z całym światem, to w tej chwili, przy świadkach, zawiadamiam cię, iż ja w tej walce nie wezmę udziału!
- Nigdy nie bierzesz, siostro – powiedziała buńczucznie Amelia.
- Nie o to mi chodzi! – huknęła na nią królowa. – Jeśli sądzisz, że narażę istnienie tysięcy wampirów na odkrycie i bezsensowną rzeź, to grubo się mylisz! Nasze istnienie zależy od naszego ukrycia się!
- Więc co chcesz uczynić? – zirytowała się księżniczka. – Ludzie nam zagrażają, choć nadstawiamy karku, by chronić ich przed wilkołakami! Poza tym spójrz łaskawie na treść listu. Franciszek chce się z tobą spotkać w biały dzień. Wiesz, co to oznacza? Że podejrzewa, kim naprawdę jesteś!
- Nic mi nie grozi…
- Tobie być może nie, ale pomyśl o straży! Przecież nie pójdziesz tam sama! A z taką eskortą natychmiast wypytają cię o wszystko. I jak się przedstawisz cesarzowi? Jako królowa? Świetny pomysł, tylko którego kraju i jak wytłumaczysz Franciszkowi fakt, że jako władczyni zajmujesz jego włości?
- Czego więc ode mnie oczekujesz? – warknęła Elaine, zrywając się z miejsca. – Co mam uczynić? Wszystkich w mieście pozamieniać w wampiry, łącznie z cesarzem i jego całą rodziną ? Jeśli coś takiego wyjdzie na jaw, spadnie na nas gniew pozostałych rodzin królewskich, a rzeź, jaka wtedy nastąpi, będzie porównywalna pewnie do tej z czasów Inkwizycji. Którą ty zresztą powinnaś doskonale pamiętać!
- Jednakże nie możemy nie zrobić z tym nic – zauważył najstarszy z wampirów. – Groźba odkrycia naszego gatunku wisi nad nami niczym miecz katowski. Jeśli pozostawimy tę sprawę otwartą i nie zainterweniujemy odpowiednio, doprowadzi to twych poddanych do katastrofy, moja pani. Na dodatek ten wilkołak, wasza wysokość. On również stanowi dla nas realne zagrożenie, którego ty nie raczysz widzieć…
- Widzę je doskonale, Adarcie… - syknęła Elaine. – Tak samo, jak groźbę odkrycia naszego istnienia… Poprosiłam was, by razem opracować jakiś plan, lecz widzę po waszych twarzach, że nie jesteście w stanie wymyślić niczego sensownego. Czasami naprawdę zastanawiam się, po co ja was tu jeszcze trzymam, skoro jesteście bandą bezużytecznych głupców, którzy w razie zagrożenia potrafią powtarzać tylko słowa ostrzeżenia i biadolić nad swoim losem?!
- Pani…
- Zamilknij! – warknęła Amelia, świetnie się bawiąc. – Na waszym miejscu odeszłabym stąd jak najszybciej – poradziła im, podczas gdy Elaine patrzyła na nich z obrzydzeniem. Wampiry skłoniły się niezwłoczni i wyszły z komnaty jeden po drugim. Na swoim miejscu pozostała tylko lekko rozbawiona Amelia.
- Co? – zirytowała się natychmiast królowa, widząc spojrzenie siostry.
- Nic – odparła księżniczka. – Ładnie ich zrugałaś… Co nie zmienia faktu, że powinnaś uważać. Jestem pewna, że zwłaszcza teraz nie chciałabyś zmienić ich w swoich wrogów…
- Każdy z tych bałwanów dba tylko i wyłącznie o własną głowę, więc nie wystąpią przeciw mnie otwarcie. Znają wiążące się z tym ryzyko…
- Owszem, lecz mogą wydać przeciw tobie votum nieufności, a to dla ciebie będzie przegrana sytuacja. I nie jest to groźba z mojej strony, siostro, lecz przestroga i jednocześnie prośba, byś była odrobinę bardziej rozważna… A co do wilkołaka… No cóż, po części się z nimi zgadzam.
- Po części?
- Tak. Jest niebezpieczny, to fakt, aleś zapanowała nad nim i miejmy nadzieję, że tak już pozostanie. Winszuję odniesienia sukcesu na tym polu. Jak podejrzewam, nie było to łatwe zadanie…
- Owszem… Co w takim razie doradzasz mi, Amelio? Węgierski król pragnie się ze mną obaczyć, a ja nie mam żadnej linii obrony.
- Mam propozycję – powiedziała powoli brunetka. – Zanim jednak wydasz swój osąd, proszę, pozwól mi wyjaśnić wszystko do końca… Po pierwsze, zgódź się na spotkanie. Po drugie zaproponuj neutralne miejsce spotkania, takie, by musiał przybyć konno. To da nam możliwość ewentualnej walki, którą będzie można później jakoś upozorować w razie konieczności… W ten sposób zdobędziesz nad Franciszkiem przewagę już na samym początku.
- Dobrze, plan jest dość klarowny… Powiedz mi jednak, jak mam wytłumaczyć mu, dlaczego zajmuję jego włości, skoro sama noszę tytuł koronacyjny?...
- Powiedz, żeś królową na wygnaniu. Zmyśl coś, ale niech będzie to wiarygodne. Jeśli ci nie uwierzy, pośle zapewne wiadomość do twych domniemanych ancestorów. A gdy prawda wyjdzie na jaw, tutaj nikogo dawno już nie będzie.
- Chcesz uciec? Z całym naszym dobytkiem?- zapytała z niedowierzaniem Elaine. – Gdzie?
- Do Brany – wyjaśniła księżniczka, patrząc na siostrę w napięciu.
- Do Brany? Postradałaś zmysły? Chcesz wrócić do naszego starego zamku?
- Dlaczego nie? Zamek od lat stoi opuszczony. Obrósł już niezliczonymi legendami. Miejscowa ludność boi się do niego nawet zbliżyć, więc nie będzie większego problemu.
- I jak masz zamiar się tam zadomowić? Zbrojnie? Zapomniałaś już, że nasze dawne włości nie są już w naszym posiadaniu? Jeśli jakkolwiek wystąpisz przeciw prawowitym właścicielom, wywołasz konflikt, którego chcemy uniknąć!
- Tamten zamek należy do nas! – warknęła Amelia, lecz widząc spojrzenie siostry, odpuściła. – Dobrze więc, ale gdzie chcesz iść? Bo tutaj również nie możemy zostać…
- Tam również nie! Zamek w Branie należy do Habsburgów, nie do nas! Nie mam zamiaru narażać się jednej z najpotężniejszych obecnie rodzin królewskich! Jakbyś zapomniała nasz ród zniknął z kart ludzkiej historii przed pięciuset laty. Zamku nie możemy przejąć, to nawet nie wchodzi w rachubę! A z Poenari zostały już tylko ruiny.
- Więc, co uczynisz? – zapytała zrezygnowanym głosem Amelia.
- Spotkam się z nim tak, jak mi radzisz, jeśli oczywiście Franc Josef się zgodzi. Jeśli nie, będę zastanawiać się nad inną alternatywą… Teraz jednak chciałabym zostać sama.
Amelia skłoniła się i pospiesznie wyszła zatroskana. Ona również mimo wszystko martwiła się zaistniałą sytuacją…

- Czym się trapisz, moja pani? – zapytał godzinę później Gabriel, zjawiając się w komnacie królowej. Spojrzała na niego krótko i rzuciła mu list. Przeczytał go i oniemiał.
- Cesarz pragnie się z tobą zobaczyć? – zapytał zdumiony.
- Zaiste – odparła, odbierając od niego list. Przez przypadek musnęła opuszkami palców skórę jego dłoni i ze zdumieniem wyczuła, jak jest gorąca.
- I co zamierzasz uczynić? – zapytał, przerywając ciszę, która nastała między nimi.
- Spotkać się z nim. I porozmawiać. Zorientować się, czy coś wie o mnie i mym ludzie, czy to tylko taki wybieg. Cóż innego bowiem mi pozostaje? I tak już wystarczająco długo udawało mi się uchronić przed niechcianymi oczami… Jeśli nie zawrę z nim jakiegoś układu, wywołam konflikt, który będzie najcięższym ze wszystkich dotychczasowych w moim życiu.
- A co będzie ze mną, moja pani? – zapytał.
- A co chciałbyś, aby było, mości Gabrielu? – zapytała łagodnie. – Obecnie jesteś przeklęty. Trudno będzie ci się uchować, bo gdy ludzie dowiedzą się o twojej przypadłości, będą cię ścigać, jak zwierzynę łowną.
- Istnieje zatem szansa, bym pozostał przy tobie, moja pani? – zapytała, padając naraz do jej stóp.
Cofnęła się zaskoczona.
- Wstań, mości Gabrielu… Możesz oczywiście ze mną pozostać, lecz wiedz, że przez cały czas zagrażać ci będzie śmierć.
- Obawiam się, że ten aspekt jest już na wieczność złączony z moim istnieniem – powiedział poważnie, wstając. Spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się delikatnie. – Proszę, pamiętaj, moja pani, że zawsze pozostanę ci wierny.
- Wiem to – przytaknęła.
- Nie chodzi mi o przysięgę, którą złożyłem, wasza wysokość.
- A o co? – zapytała.
- Zakochałem się – wyznał. Spojrzała niego nieco zaskoczona.
- Winszuję. Czy twoja wybranka wie o twoim uczuciu, który żywisz do niej?
- Tak. Właśnie jej to wyjawiłem – powiedział cicho, czekając w napięciu na jej reakcję.
- Co? – zdumiała się. – O czym ty rzeczesz, mości Gabrielu?
- O tym, najjaśniejsza pani, że cię miłuję.
Zaśmiała się. Krótko i sztucznie.
- Nie jesteś nadwornym błaznem, Gabrielu, więc nie opowiadaj żartów.
- Ale ja nie żartuję!

570 czyt.
100%42
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1865 słów i 10675 znaków, zaktualizowała 4 wrz 2018.

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 12 wrz 2018

    No proszę.. miedzy gatunkowa miłość.  Sam nie wiem czym gorzej być krwiopijcą czy mięsożercą.  Pozdrawiam

  • AuRoRa

    AuRoRa · 3 wrz 2018

    Świetna część. Spotkanie będzie emocjonujące i jak widać nie łatwe. Gabriel zaskoczył swoim wyznaniem. Ciekawe co na to Elaine