Czarna Krew cz.6

Czarna Krew cz.6Elaine uniosła ciężkie powieki, nie bardzo rozumiejąc, co właściwie się stało i dlaczego znajduje się na posadzce wewnętrznego patio...
- Wasza miłość! Nic ci nie jest? – zapytał nadworny medyk, sprawdzając, czy wszystko z nią w porządku.
- Wszystko dobrze – odparła, z jego pomocą siadając na podstawionym krześle. Przyłożyła dłoń do czoła, wyczuwając drżenie ciała. – Co się stało? – zapytała niespokojnie, spoglądając na wstrząśniętą wydarzeniami siostrę.
-Zemdlałaś – poinformowała ją młodsza wampirzyca. Była roztrzęsiona i z trudem panowała nad swym głosem.
- Spokojnie, już wszystko dobrze. Każ gościom wrócić do sali balowej. Też tam za chwilę się zjawię. Przynieście mi jednak kielich najlepszej krwi – zażądała. Gdy wszyscy postronni opuścili już patio, westchnęła, patrząc na to, co pozostało z jej oponentki. – Spłonęła szybciej, niż tego się spodziewałam – skwitowała, przyjmując kielich krwi. – Czy...czy ona rzuciła na mnie jakiś czar?
Amelia westchnęła, podchodząc do siostry.
- Raczej nazwałabym to klątwą – powiedziała cicho. Dostrzegła na twarzy drugiej kobiety niedowierzanie i coś na kształt strachu.
- Ciekawe... Wątpię jednak, by miała ona jakąś moc... – stwierdziła w końcu, postanawiając w duchu nie przejmować się ostatnim zagraniem Egipcjanki. Upiła spory łyk energetycznego napoju i uniosła twarz ku niebu, z przyjemnością czując na swej bladej skórze ciepłe promienie słońca.
- Nie zapominaj, że Bakat pochodziła ze starożytnego rodu, który rządził Egiptem, gdy my dopiero się rodziliśmy – przypomniała jej chłodno Amelia, trzymając się raczej w cieniu, bo choć i jej słońce nie groziło, nie przepadała za nim zbytnio.
- Pamiętam... Wracajmy do gości. Nie wypada zostawiać mi ich po tym, czego byli świadkami. Muszę uspokoić ich emocje.
- Prowadź, więc.

- Drodzy moi przyjaciele – rzekła Elaine, stając przy swoim tronie i patrząc po zebranych, którzy natychmiast umilkli. – Zapewne niepokoicie się moją chwilową niedyspozycją, lecz z tego miejsca pragnę zapewnić was, że życiu memu nic nie grozi, a słowa, które słyszeliście z ust konającej Bakat były tylko i wyłącznie marną próbą zasiania ziarna strachu i niepewności w naszych sercach. – zrobiła pauzę, obserwując nastroje gości. U wielu zauważyła wahanie. – Wracajmy przeto do balu, toż to czas, by dobrze się bawić! – klasnęła głośno w dłonie, a orkiestra znów podjęła przerwaną grę.
- Porozmawiasz z gośćmi twarzą w twarz? – zapytała z cicha Amelia, przystępując do siostry. – Twoja pozycja tego wymaga...
- Wiem, czego wymaga bycie królową! – syknęła Elaine, w mgnieniu oka odwracając się, by stanąć twarzą w twarz z Amelią. – Nie waż się nigdy więcej przypominać mi w ten sposób o mych obowiązkach, Amelio! Wiem, co mam czynić... I nigdy więcej nie próbuj swatać mnie na siłę!... A teraz wybacz, idę porozmawiać z mymi gośćmi!
Obróciła się na pięcie, zamiatając trenem swej karminowej sukni podest i ruszyła w stronę dyskutujących w niewielkich grupkach wampirów. Starała się przystawać przy każdej, lecz mnogość zaproszonych osób trochę jej to utrudniała. W końcu jednak mogła pozwolić sobie na dłuższą konwersację, podchodząc do bawarskich wampirów. Ich pozycja wśród wampirzej szlachty, gwarantowała im kilka minut swobodnej rozmowy.
- Cieszę się, że nareszcie do nas zawitaliście – rzekła, witając się z nimi.
- Również jesteśmy radzi móc gościć w twych progach, miłościwa pani – powiedziała Fryderyka, kłaniając się jej nisko i całując jej dłoń.
- Pani moja! – Stefan również zgiął się, witając władczynię. – To dla nas niebywały zaszczyt, móc bawić się na twym balu. I oboje z moją ukochaną chcielibyśmy rzec, że w pełni popieramy twą decyzję w sprawie egzekucji Bakat. Twoje omdlenie było niepokojące i rad bylibyśmy móc ponownie usłyszeć, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Inaczej być nie może. – Elaine obdarzyła młodego wampira delikatnym uśmiechem. – Dziękuję za troskę i okazane wsparcie. – Wybaczcie mi jednak moje obowiązki gospodyni nie pozwalają mi na dłuższą konwersację z wami. Rada jednak będę, gdy ponownie tu zawitacie w bardziej prywatnej sytuacji po balu.
- To dla nas zaszczyt – odparła Fryderyka. – Nie omieszkamy się tutaj zjawić.
- W takim razie czekajcie mego zaproszenia... – skinęła im głową i nie czekając na ich reakcję, odeszła w stronę angielskiego lorda, na którego już wcześniej zwróciła uwagę.
- Witam na mym balu – powiedziała, podchodząc doń i podając mu dłoń. Czarnowłosy jegomość ujął ją natychmiast w swoje smukłe palce i kłaniając się w pas, ucałował nonszalancko, mówiąc:
- Rad jestem, móc się nareszcie osobiście poznać, wasza wysokość.
- Bardzo mi miło – odrzekła. – Słyszałam, że jesteście w stanie chodzić w pełnym słońcu, mój panie.
- Na imię mi Jacob, wasza miłość, i tak, jestem w stanie wychodzić na światło dzienne bez najmniejszego uszczerbku na mym wampirzym ciele.
- Jakże to tak? – zdumiała się szczerze. - Czyżbyście znaleźli jakiś sposób na opanowanie naszego naturalnego wroga?
- Ależ nie, łaskawa pani – zaśmiał się delikatnie. – Cała ta sprawa wiąże się z moją przypadłością, na którą chorowałem, gdym jeszcze był człowiekiem. Otóż niestety niedane było mi wychodzić na słońce, gdyż wtedy całe me ciało pokrywało się ropiejącymi strupami. Wampirem jestem od zaledwie kilku lat, lecz niemal, gdy tylko zostałem weń zmieniony, dotarło do mnie, że ów dziwna choroba zmieniła jakby swą biegunowość, czy jakby tego nie nazwać i teraz po prostu stała się moją tarczą przeciw słońcu – wyjaśnił, nie przestając się czarująco uśmiechać.
- Ach, w takim razie sytuacja owa wreszcie została dogłębnie wyjaśniona – ucieszyła się Elaine.
- Słyszałem jednak, że i wasza wysokość posiada ową zdolność – zagadnął ją.
- Zaiste – mruknęła, nie chcąc zgłębiać tematu. Gość natychmiast to wyczuł i zaniechał dalszych pytań, przechodząc na temat śmierci Bakat.
- Widz, pani, że jestem w pełni po twej stronie, jeśli chodzi o decyzję w sprawie egipskiej buntowniczki. Według mnie takie ścierwa trzeba niezwłocznie eliminować, gdyż potrafią zapuścić niebywale groźne korzenie na terenie, który chcemy od tego uchronić.
- Masz rację, mości panie. Dziękuję za twe wsparcie i życzę ci, by tobie i Giselle ułożyło się jak najlepiej i bynajmniej nie mam żadnych pretensji, że serce twe zabiło mocniej w stosunku do owej uroczej Francuski.
- Dziękuję, wasza wysokość – wybąkał, cokolwiek zbity z tropu. – Nie chciałem, by tak wyszło, bo wiem, że plany księżniczki Amelii, były zgoła inne i...
- Spokojnie! – uciszyła go delikatnym gestem. – Nikt tu przecie nie rzecze o zdradzie, mości lordzie. Serce nie sługa... Macie oboje moje błogosławieństwo. A teraz wybaczcie, mój panie, wzywają mnie i inne konwersacje z mymi gośćmi.
- Oczywiście! – znów się skłonił, całując jej dłoń. – Nie należy zaniedbywać i innych gości. Dziękuję za poświęcony mi czas.
Elaine skinęła mu głową i odeszła w stronę drzwi prowadzących na obszerny taras, nieopodal których zauważyła kolejne wampiry miłe jej sercu.
- Wilhelmina! – rzekła, widząc swą dawną przyjaciółkę, w towarzystwie przystojnego bruneta.
- Elaine! Wasza wysokość! – krzyknęła postawna szatynka, padając w objęcia królowej. – Jak dobrze móc znów tutaj gościć!
- Zaiste. Naprawdę cieszę się, żeś wreszcie zdecydowała się mnie odwiedzić! – Elaine wyglądała na prawdziwie zadowoloną z wizyty przyjaciółki. – Widząc cię tutaj, chyba przestanę złościć się na Amelię.
- Zorganizowała ten bal bez żadnych konsultacji z tobą, co? – domyśliła się druga wampirzyca, a kącik jej ust niebezpiecznie drgnął.
-0 Niestety – przyznała Elaine z wielce podobną miną. – Nie zapominajmy jednak o manierach, moja droga! Przedstaw mnie swojemu partnerowi!
- Wybacz... Wasza wysokość, z dumą i niebywałą radością, przedstawiam ci mego narzeczonego, Stuarta Theron, jak również ojca moich nienarodzonych jeszcze dzieci!

1 467 czyt.
100%112
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1487 słów i 8476 znaków, zaktualizowała 10 cze 2017.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 7 maj 2018

    Wygląda na to, że mogą chcieć zemsty za śmierć Bakat. W dodatku Elaine nie może stracić swojej pozycji. Ciekawe co z tego wyniknie. Łapka

  • Palolcia

    Palolcia · 2 sie 2017 · 193487195

    Świetne opowiadanie.  ☺ kiedy kolejne części?