Czarna dziura

Czarna dziuraWitajcie!

   Dziś chciałabym podzielić się z Wami radością wywołaną przeczytaniem pewnego niesamowicie INTERESUJĄCEGO opowiadania i pokrótce spróbować jakoś racjonalnie zinterpretować najciekawsze fragmenty (chociaż trochę).  
   Praca mimo, iż nie najdłuższa, to bardzo, BARDZO INTRYGUJĄCA, zmuszająca szare komórki do intensywnego joba, a umysł do głębszych przemyśleń i refleksji. Utwór z grubsza opowiada o przygodzie na basenie, kradzieży, demonach i przykrych zapachach. Jeśli czegoś nie zrozumiałam (co jest bardzo prawdopodobne), poproszę o nauki. Ogłaszam, iż wyciągane wnioski są czysto subiektywne.

   Tytuł: "Najgorszy dzień w życiu cz.1”, autor: Jaskier2211, kategoria: erotyczne – szkolne.
   Erotyczne?  

   Pierwsze zdanie i już łoczom nie wierzę… dziwne to to.

   "Agata ma 16 lat i mieszka w okolicy Wrocławia". O co chodzi? To Wrocław ma tylko jedną okolicę? A może sam jest okolicą? Ale okolicą czego? Wrocławia? A może okolicą okolicy? Tak, chyba tak, czyli: Wrocław – leżąca w okolicy Wrocławia okolica Wrocławia, zgadza się? A zresztą... nieważne! (cicho, przecież nie muszę pisać, że nic nie zrozumiałam, prawda?).

   No i dobra, jedźmy dalej. Pomalutku, po kolei.

   "Idąc na basen dostała dziwny SMS. Według niego za półtorej godziny miał się zacząć jej najgorszy dzień w życiu.” Ale jak to? To co, sms jej to powiedział? DOSŁOWNIE?! O rety!

   "Od razu wskoczyła do niego i przepłynęła kilka basenów kraulem, żabą i innymi stylami pływackimi.” Doprawdy, PŁYWACKIMI? Ale jest pan pewien? NIEWIARYGODNE! Ukłon za wyjaśnienie.

   No i widzicie? Czasem warto napisać Dużymi Literami, dzięki czemu nie muszę teraz siedzieć i dumać, co ona wyprawiała w tym basenie. Można obejrzeć film.

   "Czuła się wolna. Ona sama pływająca nago na basenie.” NA basenie? Ale być może to jakiś nowy styl, którego nie znam? Lewitacja pływacka? Zresztą… co ja tam wiem, nie oglądam sportu.

   "Czuła wodę w każdej szczelinie ciała, od cipki, aż po odbyt.” Ojej, aż tak? Przecież to niemały dystans, zaczynam obawiać się, czy bohaterka aby za bardzo nie przecieknie? Bo w sumie sporo tych szczelin, mają DUŻE POLE do popisu.
Radzę wyjść z wody.

   "Weszła do sali z prysznicami. Odkręciła kran. Założyła przygotowane już wcześniej słuchawki do MP3 i włączyła muzykę.” To jak to? Ze słuchawkami pod prysznic, taki mini elektryczny masochizm? A może myła się tylko połowicznie? W końcu lewitowała, więc prysznic chyba nie jest potrzebny. . Zagubiłam się. ALE CZEKAJCIE! Tam było: "odkręciła kran” zdaje się.  
   Ale dałam dupy.

   "Myła się tak zawsze. W domu, na basenie a nawet w szkole.” Zawsze?! Myciomania?! A na przykład w autobusie? Albo w sklepie, eee? Kurczę, jestem bardzo ciekawa, jak wtedy by sobie poradziła, skoro taka mądra.  

"Kończąc mycie sięgnęła po ręcznik. Jednak go nie znalazła. Zdziwiona, szukała dalej. Z zamkniętymi oczami szukała po omacku ręcznika. (sporo tych ręczników). Nagle spadła do wody.” Spadła? Ale z czego? Ze skarpy, z trampoliny?  
Nie łapię, bardzo zawiła fabuła.
  
   "Zdziwiona otworzyła oczy. Była z powrotem w basenie.” O ja, tak szybko? To na pewno jakiś tunel czasoprzestrzenny, wehikuł czasu lub teleport (co wyjaśniałoby zniknięcie ręcznika... ręczników).  
Czego to ludzie nie wymyślą.

   "Ze zdziwieniem zauważyła że nie ma ani jej ręcznika (kolejny ręcznik, niczym w JYSK) ani kostiumu kąpielowego.”; "Jej krótkiej spódniczki, koszuli, stanika i majtek w których przyszła nie było!” A nie znalazła takich, w których NIE PRZYSZŁA?  

   "Przebiegła cały obiekt i nic nie znalazła. Wszystkie ręcznik (następny, do tego z litrówką), ścierki, zasłony, firanki (tak, to jednak JYSK), gazety, kartki i inne rzeczy, którymi mogła by zasłonić swoją goliznę, zniknęły.” Ojojoj, to już nie teleport, nie wehikuł, to jakaś wielka, czarna dziura. Dzięki Bogu, że nie zassała bohaterki i całej fabuły.  
   A może szkoda?

   "W końcu wdrapała się parapet. Otwarła okno do wewnątrz. Sięgnęła po spódnicę. Nagle okno zamknęło się za nią, wypychając ją na zewnątrz.” Hej, hej, chwila! Najpierw się zamknęło, a potem ją wypchnęło? I okno? . Okno ją wypchnęło?! Dziwny klimat wprowadza ta czarna dziura… I zjada słowa (jakby ręczników, majtek i szmatek było jej za mało).
  
   "Wpadła do kosza na śmieci. Leżała tak krótką chwilę. Naga, obolała i brudna wyglądała jakby prosiła się o gwałt.” To tak się trzeba teraz ustylizować, żeby ktoś cię puknął? Dziwne, bardzo dziwne, ja myślałam, że tak to się wygląda już po fakcie .

"W lewej ręce trzymała swoją "spódniczkę"- starą, podartą reklamówkę. Nie dałaby rady się nią zakryć - reklamówka miała w sobie zbyt wiele dziur, a na dodatek tego była bardzo prześwitująca.” Nie kumam, w czym problem, skoro sama dziurawa. Wiadomo, dziurą dziur nie zakryjesz, ale w tym momencie myślę, że powinna przestać marudzić! .

   "W koszu było tylko trochę ogryzków, skórek od bananów i wiele innych rzeczy, którymi w żaden sposób nie mogła by zasłonić swoje miejsca intymne.” A to to już jest zupełny egoizm! Kupa owoców, a listka figowego ani jednego. Dlaczego, przecież i to i to pochodzi z natury, więc zrobiłoby komuś różnicę, jak roślina? CZYSTE CHAMSTWO!  

   No i czas, abyśmy odpoczęli, bo przez chwilę nic się nie dzieje, aż do:

   "Wstała i rozejrzawszy się wyskoczyła z kosza.” Ot, wysportowana bestyja, no. HOP, wzięła i wyskoczyła. Tylko pozazdrościć.

   "…Agata postanowiła obejść miasto na około i przejść lasem. Na jej szczęście, las zaczynał się tuż obok basenu. Weszła do lasu szybko. W stopy przez całą drogę lasem kłuły ją igiełki z sosen, a co ostrzejsze kamienie i gałęzie drzew drapały jej nogi.” No dobra, ja rozumiem zamiłowanie do flory, ale tego lasu jest chyba nieco za dużo.  

   "Przez pół godziny drogi zrobiła sobie trzy zadrapania na nogach, jedno na ramieniu, jedno na lewym pośladku i jedno na prawej stopie. Szła przez najcięższe krzaki, więc wiedziała na co się pisze.” Policzyła? Godne podziwu. I nawet na pośladku się ciachnęła, to co? Szła do tyłu? Oj, te krzaki musiały być chyba naprawdę bardzo CIĘŻKIE.

   "Próbując powoli wstać zapadła się i wpadła po szyję w błoto. Ledwo wygramoliła się z jeziora.” No pewnie, wpadła w błoto, a wygramoliła się z jeziora, można i tak. Czarna dziura nie daje za wygraną.

   "Od palców stóp aż po piersi była w błocie. Miała je wszędzie: cipce, odbycie, pępku, na sutkach aż po szyję. "Fajny kamuflaż, nie ma co..." pomyślała sfrustrowana.” Kurczę, ludzie, cofam, co napisałam i stwierdzam, że dziura działa jeszcze lepiej, niż powinna! Błoto w odbycie (a może to nie błoto?), sutki po szyję?! Kurde, ale jej fajnie, niejeden chłop byłby zadowolony! Brawo ona!
I dodam złośliwie (a może nie), że w tym momencie przecinek przed "aż” zrobiłby swoje.

   I takim to interpunkcyjnym akcentem doszliśmy do końca. Szkoda, a tak się dobrze bawiłam. I w sekrecie powiem Wam, iż mam nadzieję, że autor napisze kontynuację, bardzo jestem ciekawa dalszych przygód bohaterki. No i chciałabym też przedstawić Wam kolejną, subiektywną interpretację, gdyż zawsze warto dzielić się wnioskami i wrażeniami, prawda?

   Tylko ciii… nikomu nie mówcie.

   Pozdrawiam. A.

1 305 czyt.
71%2414
StowarzyszenieAWN

opublikowała opowiadanie w kategorii śmieszne i inne, użyła 1400 słów i 7716 znaków, zaktualizowała 30 kwi 2018.

14 komentarze

 
  • DziecieChaosu

    DziecieChaosu · 4 maj 2018

    Kiedy opublikowałam na LOL-u swoje pierwsze prace, były śmieszne (w sensie żałosne) i przepełnione błędami jak łąki makami na wiosnę. Gdybym je (opowiadania, nie maki) znalazła w takim stanie jak pracę tego kolegi, moja przygoda z pisaniem by się zakończyła. Tak po prostu uznałabym że się do tego nie nadaję. Nadal nie piszę rewelacyjnie i nadal robię błędy (chociaż może już mniej straszne - bez "przyjaciułek" i "cókru" ), ale za to mam świetną frajdę i przyjemność z pisania i tego się trzymam A do tego patrzę optymistycznie w przyszłość - a nóż kiedyś na mojej pracy zarobi jakiś korektor Mnie na szczęście czytelnicy na czas łagodnie uświadomili, że prace są kiepskie i wskazali mi błędy. Usunęłam i zaczęłam od nowa Jak powiedział Hłasko: "Pisanie jest bardziej intymne od łóżka". Dla mnie jest, zresztą nie tylko dla mnie - z jakiegoś powodu wszyscy tu mamy nicki, a nie imiona i nazwiska. Chamsko z waszej strony że nie zapytałyście autora o zgodę na publikację wyśmiania jego pracy, a teraz po fakcie się tłumaczycie, że dostał wiadomość z linkiem do tego szamba i jak ON WAS!!! poprosi, to usuniecie  

  • nefer

    nefer · 30 kwi 2018

    Po prawdzie, to podobnych opowiadań można znaleźć na Lol setki. Niemożliwy do pomylenia styl daje się rozpoznać już od pierwszego akapitu, czyli opisu walorów fizycznych bohatera/bohaterki jako najprzystojniejszego/najpiękniejszej chłopaka/dziewczyny w klasie/szkole. Zazwyczaj już taki początek skłania mnie do rezygnacji z dalszej lektury. Następnie Autor raczy nas zwykle szczątkową fabułą, wspominającą o przybyciu na taką czy inną prywatkę, by jak najszybciej przejść do opisu igraszek z tymże przedstawionym  powyżej obiektem westchnień całej szkoły. Tutaj przynajmniej zaproponowano coś bardziej oryginalnego, zakładam, że tajemniczy wielbiciel zaplanował jakąś wyrafinowaną intrygę, mającą na celu uwiedzenie tej porzuconej przez rodziców na trzy tygodnie nastolatki (za coś takiego to można obecnie przed oblicze prokuratora trafić - tzn. za pozostawienie dziecka bez opieki!). Nad słabościami opowiadania nie ma co się rozwodzić: infantylna, nielogiczna fabuła, błędy językowe - często komiczne, powtórzenia itp. itd. Zastanawia tylko podany w profilu wiek autora, 22 lata. Nigdy bym nie przypuszczał. To tekst godny szesnastolatka właśnie (równolatka bohaterki). Wasza recenzja, AWN, jest przezabawna, przyznaję. Czyta się ją lekko i przyjemnie. Ale, wybaczcie szczerość, lektura pozostawia jakiś niesmak. To pastwienie się nad debiutantem. Każdy kiedyś zaczynał, lepiej lub gorzej. Wystarczyłby merytoryczny komentarz pod samym opowiadaniem. Takich komentarzy brakuje, a tutaj wystawiacie Autora na pośmiewisko. Zasłużył, prawda. Ale nie jest żadnym wyjątkiem.

  • MrHyde

    MrHyde · 28 kwi 2018

    "Mimo iż" rozdzielamy przecinkiem?

  • AnonimS

    AnonimS · 27 kwi 2018

    Pewnie się narażę " opiniotfurcom" ale mi moim zdaniem, komentarz powinien zawierać elementy krytyki jak i pozytywne. A tekst negatywnie ocenia sposób pisania nie dając nic na zachętę. Jeśli to napisała młoda osoba początkująca  to taka "szydera" może ją zniechęcić do pisania ale także do pracy nad warsztatem językowym. Jedyna nadzieja w tym że autor zjechanego tekstu tu nie zajrzy. Z ciekawości przeczytałem opisane dziełko,  zajrzałem na profil autora i wynika z tych oględzin że to jego pierwszy tekst. Niech każdy sobie przypomnieć swoje początki........

  • Obca

    Obca · 27 kwi 2018 · 201233482

    Łapka !

  • Ewelina31

    Ewelina31 · 27 kwi 2018

    Kurcze, to było bardzo fajne i dowcipne. Nieraz nie widzimy tego, co piszemy, a mozna to tak komicznie odebrać   A ja się nie pogniewam, jeśli mnie, to znaczy moje teksty ktoś by zrecenzował.  

  • violet

    violet · 27 kwi 2018

    a ja jestem na nie :(

  • aKubek

    aKubek · 27 kwi 2018

      Nie ma to jak się wprawić w dobry nastrój  z rana Czarna dziura jest "de best" Znakomita interpretacja     Padłem i nie mogę się pozbierać  
    Uściski A

  • zafascynowana83

    zafascynowana83 · 27 kwi 2018

  • Somebody

    Somebody · 26 kwi 2018

    Brzuch mnie boli od śmiechu,  sąsiedzi walą w sufit, a chłopak patrzy z politowaniem... Padłam ofiarą twojego tekstu Wspaniale, cudownie, zajebiście  

  • KatiaZula

    KatiaZula · 26 kwi 2018

    Bardzo ładnie, koleżanko  

  • Fanka

    Fanka · 26 kwi 2018

    Jeśli będę smutna zajrzę tu Do Jyska tez musze się udać aaa i w końcu wiem jak działa czarna dziura    
    Cudne!  

  • StowarzyszenieAWN

    StowarzyszenieAWN · 26 kwi 2018

    Przepraszam za błąkające się kropki, zaraz je wywalę. Miały być "emotki" typu <zła>, <zadowolona> i tak dalej, w takiej właśnie formie, nie wiem, dlaczego zniknęły. Kropki to pozostałośc po nich Tak, wiem, że tak się nie pisze, ale one dodawały całego uroku opowiadaniu, a tak dupa. Jestem wielce zawiedziona postawą lola

  • Black

    Black · 26 kwi 2018

    Leżę i nie wstaję A jak już wstanę, to pójdę szukać przygód do JYSKA, to będzie wyprawa życia