Czarna Krew cz 4.

Czarna Krew cz 4.Amelia otworzyła niechętnie oczy i zamrugała kilkakrotnie, by przegonić ostatnie oznaki snu. Zerknęła na okno. Ciężkie zasłony przepuszczały minimalną ilość światła, lecz teraz w jej komnacie panował już półmrok. Wstała więc leniwie z łóżka, domyślając się, że zapewne już zmierzcha i kiedy uchyliła delikatnie kotary, przekonała się, że wcale się nie pomyliła. Jej biologiczny zegar wampira wybudził ją w odpowiednim momencie. Przeciągnęła się z rozkoszą, przypominając sobie, że już za kilka godzin rozpocznie się bal, na który po niemal dwumiesięcznych namowach przystała wreszcie jej nad wyraz uparta siostra. Uśmiechnęła się szeroko sama do siebie. W półmroku błysnęły jej białe kły.

Tymczasem coraz bardziej niezadowolona Elaine spoglądała na sztab swych wiernych sług, który przemieniał w zastraszającym tempie surową salę tronową w gustowną salę balową. Nie bardzo nawet mogła odejść do swej tajemnej sypialni, bo służki wreszcie przydybały ją w jednym miejscu i rozpoczęły czesanie zrzędliwej władczyni, w nadludzkim tempie, upinając jej cudne pukle, w misterną fryzurę, która według ich zapewnień miała olśnić gości. Elaine jednak nie wiedziała, kto dokładnie zostanie olśniony, bo Amelia pozapraszała wampirzą arystokrację za jej plecami. Choć częściowo była zła, to w głębi duszy cieszyła się, że sama nie musiała się tym zajmować. Nienawidziła przyjęć! Wszystko było tam takie sztuczne, każdy gest, słowo, uśmiech. Ludzie nie potrafili zdobywać się w takich sytuacjach na szczerość i niebywale męczyło to młodą kobietę.
Kiedy tylko służki skończyły ją czesać, natychmiast się od nich skwapliwie odgoniła, oświadczając jadowicie, ku ich ogromnemu zgorszeniu, że bieliznę i suknię założy już sama. Kobiety odeszły, mamrocząc pod nosem, że jeszcze nie daj bóg, królowa wprowadzi na zamku jakąś niedorzeczną modę! Elaine prychnęła zirytowana ich zachowaniem i umknęła do swej komnaty, gdy tylko ujrzała wchodzącą na salę siostrę. Uparcie symulowała całkowitą głuchotę, bezczelnie ignorując jej nawoływania. Aż w końcu bezceremonialnie zatrzasnęła jej drzwi przed nosem! Zdążyła się jednak tylko odwrócić, gdy usłyszała głośny trzask i łomot. Obejrzała się przez ramię i zamarła, widząc swoją siostrę w drzwiach, które notabene właśnie leżały na podłodze! Zapomniała, że jej siostra pomimo wątłej budowy ciała, uchodziła za jednego z silniejszych wampirów! A dowód na to leżał właśnie smętnie pomiędzy nimi...
- Zniszczyłaś mi drzwi do komnaty! - powiedziała złowieszczym szeptem. Amelia wzruszyła jednak tylko zgrabnymi ramionami, bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że królowa nie mówi tego poważnie.
- Och, dajże spokój, naprawią to w ciągu sekundy — machnęła lekceważąco ręką, wchodząc do środka. Ominęła przeszkodę i stanęła tuż przed rozzłoszczoną siostrą.
- Przypomnij mi, proszę... Czemu ja do tej pory cię jeszcze nie udusiłam? - wysyczała, a jej oczy stały się przeraźliwie błękitne. Niemal białe. I były zimne. Jak lód...
- Bo mnie kochasz i jestem twoim oddanym rycerzem — przypomniała jej Amelia z szerokim uśmiechem. - Powinnaś już powoli zakładać suknię. Czasu nie zostało wcale tak dużo!
- A dlaczego ty nie masz na sobie jeszcze odpowiedniej kreacji? - zapytała zgryźliwie wampirzyca, kierując się w stronę łóżka, gdzie garderobiana przyszykowała jej już karminową suknię mocno wyciętą na linii biustu, do tego odpowiednią bieliznę i, jak dla Elaine, za dużą ilość halek.
- Bo ja ubiorę się w dwie minuty, a ty zawsze z tym zwlekasz do ostatniej chwili... Poza tym podejrzewałam, że trzeba cię przypilnować, bo inaczej zrobisz wszystko, byle by tylko nie pojawić się na balu...
- Jestem królową, zapomniałaś?
- Ani przez sekundę.
- No właśnie... Nie mogę nie zjawić się na balu, który oficjalnie osobiście organizuję — powiedziała Elaine zgryźliwie, mocno akcentując stwierdzenie "oficjalnie osobiście". Amelia jedynie błysnęła w odpowiedzi kłami i zaśmiała się wdzięcznie.
- Pomóc ci się ubrać? - zaproponowała.
- Nie!
- Służki nie są zadowolone z faktu, że je odesłałaś — zauważyła beznamiętnie młodsza z sióstr, patrząc, jak królowa nad wyraz wolno pozbywa się aktualnego okrycia.
- One wiecznie są z czegoś niezadowolone — prychnęła czarnowłosa kobieta. - Będziesz tutaj tak cały czas stała?
- A dlaczego nie?...
- Bo potrzebuję prywatności!
- Na sali się mnie nie pozbędziesz! - ostrzegła ją jeszcze brunetka i wyszła dumnie z komnaty. Elaine pokręciła z rezygnacją głową i zaszyła się za parawanem, bo wyrwane z zawiasów drzwi pozbawiły ją tej prywatności, jaką posiadała, gdy pozostawały zamknięte. Karminowa suknia wkrótce dokładnie opięła smukłe ciało kobiety, kusząco eksponując jej pokaźny biust. Amelia, będąc przyzwyczajoną do częstszego noszenia zbroi, niż sukni mogła się pochwalić dużo mniejszymi walorami. Dlatego też teraz wybrała podobnego koloru suknię, co Elaine, ale z czarnymi wstawkami i wysoką stójką w okolicy szyi, mocno zdobioną, by odciągnąć wzrok potencjalnych partnerów od tego, co chciała ukryć. A przynajmniej nie eksponować tak mocno, jak robiła to czarnula.

Gdy wkroczyła tuż za coraz mocniej naburmuszoną siostrą do sali balowej, część gości już się weń zebrała i miały efektowne entrè.
- Kiedyś cię w końcu zamorduję — wyszeptała jej Elaine, mrożąc ją wzrokiem.
- Ale nie teraz, dobrze? - Amelia uśmiechnęła się do niej szeroko. - Teraz lepiej graj swoją rolę — przypomniała jej, prawie niezauważalnym ruchem głowy, wskazując zebrany tłum. Elaine przemogła się w sobie i obdarzyła gości uśmiechem, który jednakże nie objął jej oczu i podziękowała przybyłym wampirom za stawienie się w zamku. Następnie nad wyraz szybko ogłosiła rozpoczęcie zabawy i niepomna tego, że winna zatańczyć pierwszy taniec, umknęła szybko na podest, gdzie z uczuciem wyraźnej ulgi usiadła na swym tronie.
- Widzę, że zaprosiłaś Fryderykę i Stefana — powiedziała jakiś czas później, gdy zauważyła wspomniane wampiry z Bawarii na parkiecie wśród innych par.
- Tak, no nasze rodziny zawsze pozostawały w znakomitych relacjach i gdybym tego nie zrobiła, uczyniłabym im ogromny afront, a na naszej pozycji nie jest to mile widziane działanie — odparła natychmiast Amelia.
- A kim jest ów jegomość, stojący pod schodami?
- Aaa, to nowy angielski lord. Szybko doszedł do dużego majątku i z tego, co mi wiadomo, bywa częstym gościem na angielskim dworze.
- Wampir bywa wśród ludzi?! - zdumiała się niebotycznie Elaine.
- Wygląda na to, że zapewne znalazł jakiś sposób, by promienie słońca nie czyniły mu krzywdy.
- Będę musiała z nim omówić tę kwestię...
- Jestem przekonana, że świetnie się dogadacie... Wyrażał się o twojej władzy w samych superlatywach.
- Hmmm... A... A właściwie jaki jest cel tego balu? - zapytała, choć gdzieś podświadomie czuła doskonale, jaka będzie odpowiedź...
- Czas, byś poznała odpowiedniego kandydata — powiedziała natychmiast młodsza siostra.
- Kandydata na co? - westchnęła brunetka z wyraźnym zrezygnowaniem.
- Na męża oczywiście!
- Już do reszty zgłupiałaś? - syknęła rozzłoszczona królowa, pochylając się w stronę drugiej kobiety. - Powiedziałam ci przecież, że nie interesuje mnie mariaż, czyż nie?! - naraz jednak zamilkła, kątem oka dostrzegając kogoś, kogo nie spodziewała się tu ujrzeć. - Nie mów mi nawet, że zaprosiłaś tu również Bakat! Przecież ona na każdym kroku neguje moją władzę!
- Przykro mi, sądziłam, że być może jakoś się porozumiecie — bąknęła onieśmielona nagle młoda wampirzyca.
- Zamilcz!... Bakat... Jak miło, że zaszczyciłaś nas swoim przybyciem — powiedziała Elaine, zwracając się do nowo przybyłej. Jej strój oraz fakt, że na ustach i brodzie kobieta wciąż miała świeżą krew, sprawiły, że brunetka na moment przymknęła powieki.
- Też jestem rada z tego zaproszenia, Elaine — odparła tamta nieco lekceważącym tonem.
- Wasza wysokość — poprawiła ją natychmiast Elaine.
- Oh, kochana, nie musisz wcale mnie tytułować — powiedziała Bakat na tyle głośno i impertynencko, że w jednej chwili na sali zapadła grobowa cisza. Tylko z gardła stojącej na podeście starszej z sióstr dobył się głuchy warkot, a oczy nabrały błękitnego koloru...

1 194 czyt.
100%192
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1554 słów i 8686 znaków.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 1 maj 2018

    O wampirach, ale na twój własny styl, przyjemnie się czyta. Dobre jest jak siostra na siłę szuka męża dla Elaine, jest w tym humor. Łapka

  • Robert72

    Robert72 · 8 maj 2017

    Czekam na dalsze części ! Mi się podobało, ale krótkie.