It wasn’t meant to be like this – "Sick... spokojnie"

It wasn’t meant to be like this – "Sick... spokojnie"Isabela już stała na baczność, kończąc zakładanie szlafroka, natomiast Sandra powoli wycofała się pod okno, nie odrywając wzroku od wkurwionej Roxy.  
– Zostań – blondynka tyknęła palcem w kierunku psa i gdy ten grzecznie usiadł przy drzwiach, podeszła do komody i wydobyła z niej srebrne dildo.
– Naucz się domykać szuflady – syknęła, z niesmaczną miną odrzucając przyrząd na miejsce. – Co zrobiłyście Cass?
– My? Nic, chciałam ją tylko pokazać Isabeli – wystękała Sandra.
Głos jej drżał; ewidentnie nie umiała kłamać.
– Nic? Więc tam pójdę i zaraz się dowiem. Umyłaś kible? – zapytała Rita z zimnym jak lód wydźwiękiem.
– Tak – syknęła ze złością zażenowana podopieczna.
– Dobrze, zaraz sprawdzimy. Nie ruszać mi się stąd – rozkazała Roxy i po chwili już kroczyła schodami.
Była wściekła. Znała częstą niesubordynację podopiecznej, ale takiej samowolki się nie spodziewała. Nie mogła darować faktu, że chyba zaczyna tracić autorytet, który z tak ciężkim trudem zdobywała. Nie była jednak co do tego do końca przekonana, wnioskując, że nie było jej kilka dni i tylko dlatego atmosfera mocno się rozluźniła.
Napięcie narastało, podkręcane przez niewiedzę, co się działo w pokoju Cassie. Przeczuwała, że dziewczyna będzie się wypierać, że będzie bała się wyznać prawdę, lecz tym razem nie zamierzała łagodnie podchodzić do sprawy i postanowiła za wszelką cenę dowiedzieć się, co zaszło.
Wzburzona, zamaszyście otworzyła drzwi i wtargnęła do pokoju. Cassandra słysząc łomot, zerwała się do pozycji siedzącej i odsunęła do krawędzi łóżka, podkulając kolana. Rico podbiegł do mebla i oparłszy na nim przednie łapy, zaczął intensywnie obwąchiwać nieznajomą.
– Co tu się stało? – zapytała złowrogo Roxy, odciągając psa.
– Nic – miauknęła Cassie.
– Nic? – Rita krzywo spojrzała na brunetkę. – A ja sądzę, że kłamiesz. No więc?
Cassandra zamilkła. Roxy stała i czekała, niecierpliwiąc się coraz bardziej, co tylko nakręcało złość.
– Ale naprawdę nic, one się tylko ze mnie ponaśmiewały i poszły – wydusiła w końcu Cassie, widząc nieciekawą minę blondynki.
Roxy wreszcie puściły nerwy, doskoczyła do łóżka i chwyciwszy dziewczynę za włosy, mocno skręciła w bok jej głowę.
– Kurwa, czy ja wyglądam na idiotkę?! – zagrzmiała. – Wyglądam?!
– Nie – wymamrotała zaskoczona, wystraszona Cassandra.
– Gadaj! Wszystko! – burknęła Rita, uwalniając brunetkę.
Po minucie miała już pełny raport; przerażona Cassie zwierzenia wywaliła z siebie na jednym tchu.
– I nie można było tak od razu? – fuknęła Roxy, odpalając papierosa.
Jej wściekła maniera nabierała na sile, dziewczynę już nosiło. Ja wam, kurwa, pokażę – odgrażała w myślach, nie mogąc zaakceptować nieposłuszeństwa Sandry. Wiedziała, że to właśnie ona spowodowała to całe zamieszanie, to było bardzo w jej stylu.
– Gdzie masz telefon? – zapytała Rita, wciąż stercząc nad głową Cassie.
Dziewczyna drżącymi rękoma wyjęła komórkę spod materaca.
– Nie umiesz z tego korzystać? – Roxy uśmiechnęła się złośliwie.
– Ale ja… ja się bałam – wymruczała Cassie i w końcu się rozpłakała.
– Bałaś się? To może się zastanów, kogo warto bać się bardziej.     
– Przepraszam.
Rozległo się pukanie i Igor pojawił się w pokoju.
– Rox, przyjechali z restauracji – oznajmił, stawiając na biurku białą reklamówkę.
– Dzięki.  
Gdy chłopak wyszedł, Rita wyjęła z torby dwa pojemniczki i dwie pozłacane łyżki.
– No kurwa – zaśmiała się w głos, włażenie jej w dupę przez właścicielkę lokalu sięgnęło właśnie zenitu. – Czy oni myślą, że nie mamy sztućców, czy jak? – rżała, akcja z łyżkami rozbawiła ją do żywego. – Spróbuj pierwsza – poprosiła już łagodniej, wręczając Cassie zupę.
Dziewczyna nie śmiąc się sprzeciwić, chwyciła pojemniczek. Dłonie nadal jej nie słuchały.
– Już dobrze, uspokój się. Tylko następnym razem odpowiadaj, jeśli o coś pytam, jasne? – rzekła surowo Roxy.
– Tak.
– Trzymaj – Rita chichocząc, wcisnęła w rękę Cassandry złotą łyżkę. – Czy jak zjemy tym gównem, to będzie lepiej smakować? Kurwa, jak dla królowej brytyjskiej lub jakiegoś grubego, nadzianego szejka. No ale skoro tak, to dlaczego nie ma talerzy? Łychy jak na dworze monarszym, a pojemniki jak z fast-foodu, tu… na rogu – drwiła rozbawiona, otwierając swoje opakowanie.
Cassie chcąc nie chcąc, lekko się uśmiechnęła. Po chwili obok pojawiła się jasnobrązowa torba z grzankami.
– No jasne, a pieczywo w torbie, w jakiej nosi się flaszkę – syknęła Roxy; humor zmieniał jej się jak w kalejdoskopie.
W końcu się jednak przymknęła i zabrała za jedzenie. Głodna jak wilk wchłonęła posiłek w okamgnieniu, gdzie Cassie nie zjadła nawet połowy.
– Nie smakuje? – zapytała blondynka.
– Nie dam rady – mruknęła Cassandra.
– No tak, nie dziwię się, skoro wtłoczyli w ciebie worek hery.
Oczy Cassie zrobiły się wielkie jak talerze.
– Co, nie wiedziałaś? A myślałaś, że co w ciebie pakują? Paracetamol? – zadrwiła Roxy, operując bliżej nieokreśloną miną. – Daj to, zjesz potem, teraz mam dla ciebie inne, o wiele przyjemniejsze zajęcie – dodała, uśmiechając się jednoznacznie, po czym odebrała Cassandrze pojemniczek i usiadła obok dziewczyny… bardzo, bardzo blisko.
Cassie zamarła.



Czekał już dobry kwadrans, lecz Sick nie wracał i chłopak zaczął się powoli denerwować. Znał kamienicę, do której wszedł przyjaciel, domyślał się więc celu podróży, nie był jednak w stanie do końca rozgryźć, co jest grane. James w końcu wrócił i zasiadł w fotelu pasażera, ze złością łomotnąwszy drzwiami.
– Jeszcze się stawia – fuknął. – Mam – pokazał Krisowi czarne etui.
– Blacha? Po co? Co chcesz zrobić? – zapytał Blackie, choć wcale nie musiał.
– Jedź do niej.
– Dobra, jak chcesz, ale ufam, że nie zrobisz demolki – westchnął Kris i przekręcił kluczyk.
Dość szybko dojechał do Cassie. Powoli zaczęło mu się śpieszyć, gdyż nie dość, że pragnął już zobaczyć dziewczynę, to chciał mieć również za sobą to, co wymyślił kolega. Znał go aż za dobrze i trochę obawiał się o przebieg wydarzeń. Wiedział, że Sick, gdy Willy zalezie mu za skórę, może zrobić mu krzywdę.
– Zaraz wracam. Miej oczy otwarte – nakazał James, otwierając drzwi.
– Sick… spokojnie – poprosił Kris i mężczyzna w milczeniu opuścił pojazd.

2 348 czyt.
100%105
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 1156 słów i 6727 znaków, zaktualizowała 16 sie o 10:59.

5 komentarzy

 
  • kaszmir

    kaszmir · Wczoraj o 9:47

    No no proszę pani. Każesz nam czekać i dalej karmisz nas tylko przystawką. Dziewczyna ma branie i jak to się zakończy? Rita okazuje się, że ma jaja. Fajny przekładaniec. Pozdrawiam

  • Somebody

    Somebody · 2 dni temu ·

    Cóż za miłą niespodziankę mi zrobiłaś       

  • BlackCrowe

    BlackCrowe · 2 dni temu · 211927144

    No nareszcie! Czekanie jest nudne i już!  
    A tak naprawdę, to cieszę się, że znowu pokazałaś pazurki! Pozdrawiam

  • AnonimS

    AnonimS · 2 dni temu

    Robi się coraz ciekawiej. Choć niektórym facetom nie przeszkadza inna kobieta i ich wybranką.

  • angie

    angie · 2 dni temu

    Cassy ma branie! I to z dwóch stron   Ciekawe czy Kris je nakryje?! Będzie jatka   Tylko czemu znowu trzeba było czekać tak długo?!?!?!