It wasn’t meant to be like this – Camila

It wasn’t meant to be like this – CamilaNo skoro już wspomniałam o lasce, warto by ją przedstawić, prawda?

***


Obudziła się z potwornym bólem głowy. Miała także inny problem, a mianowicie –strasznie chciało jej się siku. Lecz jak to zrobić? Fakt – ubikacja była tuż za ścianą, ale przecież nie dała rady ustać na nogach, a co dopiero przejść ten jakże długi na chwilę obecną odcinek?  
– Kurwa – syknęła płaczliwie, gdyż pęcherz był już na skraju wyczerpania.
Usiadła, po czym z trudem się podniosła i oparłszy obiema dłońmi o biurko, postawiła pierwszy krok. Bolało wszystko, napinając się nieprzyjemnie, lecz udało jej się postawić drugi krok, a po nim trzeci. Z bólu i strachu przed wycieczką nogi trzęsły się jak galareta, modliła się tylko, aby nie upaść. Przeszła jeszcze kawałeczek i przystanęła, czując, że zaraz się przewróci. Wiedziała, że jak upadnie, to już nie wstanie, sterczała więc pod tą ścianą, nie mogąc oderwać kończyn od podłogi. Miała wrażenie, że chcąc nie chcąc, zaraz zasłabnie, wolała więc nie ryzykować i chwilę odpocząć.
Organizm coraz bardziej domagał się wyrzucenia zbędnego balastu, zmuszona więc była ruszyć dalej. Starając się zapanować nad kręcącą się w głowie karuzelą, mozolnie stawiała drobne kroczki, nie odrywając rąk od ściany. Gdy po żmudnych „kilometrach” doszła, a raczej dotelepała się do łazienki, była już cała mokra i okropnie zmęczona.  
Ciężko odetchnęła z ulgą, gdy zalegający, męczący płyn zaczął opuszczać jej ciało. Uśmiechnęła się głupkowato, była wręcz dumna z faktu, że udało jej się przejść ten katorżniczy odcinek. Nie pocieszyła się jednak długo, podniesienie tyłka z sedesu okazało się równie trudne, przy każdym napięciu mięśni czuła się, jakby rąbali ją siekierą.
Zacisnęła zęby i wstała, wydając z siebie przejmujący jęk. Ból okolic intymnych zamiast z godziny na godzinę ustępować, wrednie się nasilał, jakby chciał zrobić jej na złość. Łzy popłynęły po policzkach, lecz ruszyła w drogę powrotną, za wszelką cenę chcąc już schronić się w bezpiecznym łóżku.  
Padła na środku korytarza.



Poczuła dotyk i uleciała w górę, aby po chwili lgnąć na miękkiej pościeli. Przerażona nie otwierała oczu, wiadome było przecież, że podniósł ją jakiś mężczyzna. Łóżko się poruszyło i ktoś usiadł obok.
– Hej – zagadał damski, miękki głos.  
Sparaliżowana strachem nie zareagowała, nie pomógł nawet fakt, że przybyszka nie miała raczej złych zamiarów. Nie znała tego głosu, to kazało jej udawać, że wciąż jest nieprzytomna.
– Hej – poczuła klepanie po policzku. – Obudź się.
Cassandra nie ruszała się z miejsca.
– Nie bój się, wstań, przyniosłam ci leki – nieznajoma nie odpuszczała.
Brunetka po chwili namysłu uniosła w końcu powieki. Jej oczom ukazała się sympatycznie wyglądająca, ciemnowłosa dziewczyna, która siedziała i gapiła się na nią, uśmiechając lekko. Nie był to jednak wesoły uśmiech, był pełen zmęczenia, lęku i rezygnacji. Cassandra nie dziwiła się wcale jej zachowaniu, brunetka była bardzo młoda, Cassie była pewna, że nie miała jeszcze nawet dwudziestu lat.
– Wstań, popijesz tabletkę. Wiem, jak bardzo cię boli – rzekła przybyszka, dobitnie sugerując, że przeżyła to samo.
Cassie z pomocą dziewczyny powoli usiadła i zaraz otrzymała dwie pigułki i szklankę z wodą.
– Jestem Camila – nieznajoma wygięła usta nieco szerzej. – Wiesz… nie powinnaś była się stawiać – wyjechała, raz po raz spoglądając w stronę drzwi. – Lepiej… lepiej rób, co każą, bo moż… – dodała, lecz nie dokończyła, urwane słowa zastąpiła wilgoć oczu, błyszcząc smutno na jasnobrązowych tęczówkach.  
Cassandra milczała, nie miała pojęcia, co powiedzieć. Zrobiło jej się cholernie przykro, dziewczyna wyglądała strasznie – rozbita, rozżalona i zupełnie beż życia. „Gnoje” – syknęła bezgłośnie. W tej chwili zupełnie zapomniała o swojej nieciekawej sytuacji, myślała tylko o nieznajomej i tym, co musiała przejść i co nadal przechodzi z dnia na dzień, będąc tu.
– Dziewczyny wyszły, więc pewnie szybko nie wrócą – Camila cicho wznowiła monolog, nieustanie obserwując drzwi. – Uważaj na Sandrę, to suka. Zrobisz coś nie tak, ONI zaraz będą wiedzieć – zaakcentowała wyraziście, po czym chwyciła rękę brunetki i spojrzała na przedramię. – I to. Wiedz, że i tak się stąd nie wydostaniesz, więc lepiej się dostosować. Jeszcze kilka razy i będziesz miała głód, a wtedy – wierz mi – wtedy zrobisz wszystko za kolejną działkę. Jak będziesz grzeczna, nie będą cię faszerować– poinformowała dziewczyna płaczliwym już głosem.
Cassie nadal nie dała rady się odezwać, słowa nieznajomej totalnie ją dobiły.
– Jesteś głodna? – zapytała Camila.
– Nie, ale… ale mogę dostać wody? – Cassie w końcu uwolniła z siebie dźwięk.
Dziewczyna wstała i wyszła. Wróciła jednak bardzo szybko, chyba nawet nie zeszła na dół. Odkręciła butelkę i podała Cassandrze.
– Dziękuję – mruknęła Cassie. – Długo tu jesteś? – zapytała, w końcu co miała do stracenia?
– Prawie rok.
– A policja? – starszej z brunetek powoli rozwiązywał się język.
– Policja? – Camila parsknęła pogardliwie. – Policja sama się tu zabawia – dodała.
Cassie przeszedł zimny dreszcz, resztki nadziei na ratunek właśnie uleciały w siną dal.  
– A Roxy?  
– Roxy? – Camila zrobiła dziwną minę. – Roxy to też suka – oznajmiła gorzko.
Cassie ogarnęło lekkie zdziwienie, przecież dziewczyna jak do tej pory była dla niej dobra.  
– Pomogła mi – bąknęła Cassie.
– Pomogła? – Camila ironicznie się zaśmiała. – Kurwa, pomogła? Wie dobrze, co się tu dzieje, też jest kobietą, a nic z tym nie robi. Zresztą co ja mówię, nie robi, ona pracuje dla tych bydlaków. Tak, masz rację, potrafi okazać serce, ale to nie usprawiedliwia tego, że pozwala, aby nas bito, gwałcono i faszerowano heroiną – stwierdziła ze złością dziewczyna.
– Może nie ma  wyboru?
– Wybór zawsze jest, trzeba tylko wybrać właściwie – rzekła smutnie Camila.
– Może się boi? – Cassie szła w zaparte, mając wrażenie, że Roxy wcale nie jest tutaj na wygranej pozycji.
– Nie boi się, uwierz mi. A nawet jeśli, czy pomyślała, jak boimy się my? Jak cierpimy, jak się męczymy? Tamte trzy oczywiście nie, bo postanowiły grzecznie zarabiać, z czego mają grubą forsę, ale jestem jeszcze ja i Emilia, o nas nie myśli? No i teraz ty... Zapewniam cię, że jeśli liczysz na jakąkolwiek pomoc z jej strony, to sobie odpuść, ona ma nas w dupie – syknęła nieznajoma. – I powtarzam – uważaj na Isabel, Tamarę i Sandrę, zwłaszcza na Sandrę. Ona zrobi wszystko, żeby cię upodlić, w końcu zabierasz jej zarobek – wyjaśniła nastolatka.
Cassie ponownie zamilkła, teraz już kompletnie się pogubiła. Przecież to właśnie w Roxy pokładała nadzieje, wiarę, że choć w małym stopniu jej pomoże; teraz te wszystkie marzenia obróciły się w gruz. I na dodatek te dziewczyny... Coraz czarniej widziała swoją przyszłość.
– I jeśli jeszcze masz nadzieję, że ktokolwiek tu ci pomoże, to jesteś w błędzie. Lepiej od razu uświadom sobie, że stąd nie ma ucieczki, a opcja jest tylko jedna – posłuszeństwo – rzuciła Camila. – Masz rodzinę?
– Tak, siostrę.
– Więc rozumiesz…
Cassie zrobiło się gorąco; na myśl, że coś mogłoby stać się Abi, albo co gorsza, również trafiłaby tu, robiło jej się słabo.  
– Zjesz coś? – Camila ponowiła pytanie. – Wiem, dali ci prochy, ale powinnaś jeść, inaczej długo nie pociągniesz. No i oni… oni nie będą zadowoleni, jeśli odmówisz posiłków, jesteś dla nich zbyt cenna, żeby pozwolili ci się zagłodzić. To oni mogą zagłodzić ciebie, w ramach kary, nigdy ty. Pamiętaj o tym. Przyniosę coś, dobrze?
Pchnięta słowami dziewczyny Cassandra w milczeniu przytaknęła głową, wtedy Camila podniosła się z miejsca.
– Poczekaj! – Cassie spanikowała. – A ten mężczyzna… ten… który tu był…
– Igor, pewnie już go poznałaś. Spokojnie, to chyba jedyny człowiek, którego możesz tu o cokolwiek poprosić. Jest miły i zupełnie nieszkodliwy, aczkolwiek uważać trzeba – wyjaśniła dziewczyna i zniknęła za drzwiami.
Cassie znowu się zdenerwowała, bo nie dość, że dowiedziała się rzeczy tak złych, że gorszych dowiedzieć się już chyba nie mogla, to jeszcze to jedzenie. Na samą myśl robiło jej się niedobrze.

4 245 czyt.
100%127
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 1553 słów i 8759 znaków, zaktualizowała 20 sie o 21:56.

7 komentarzy

 
  • Iga21

    Iga21 · 2 dni temu

    No to kiedy zrobisz to "pranie"?

  • kaszmir

    kaszmir · 23 sie 8:14

    Cassie dowiedziała się smutnej prawdy... nie ma ucieczki i trzeba być posłuszną. Czy Camilla ma dobre intencje? Przecież Roxy była też obiecująca. Spokojna i ciekawa część.   
    Pozdrawiam

  • Somebody

    Somebody · 20 sie 21:51

    Rzeczywiście pojawiło się wiele możliwości wraz z nową osobą. Coraz ciekawiej

  • Iga21

    Iga21 · 20 sie 18:49 ·

    A tu idzie Ci lepiej. Widać więcej masz pomysłów
    Czekam na kontynuację

  • angie

    angie · 20 sie 18:13

    Powiem tak: dobre, ale... "Mao"    A przecież Mao już umarł!  

  • AnonimS

    AnonimS · 20 sie 17:08

    Sytuacja sie wyjaśnia. Tylko ze takie zycie nie jest czarnobiałe. Opieka Roxy ma podtekst seksualny, ale tylko ona moze ochronić Cassie przed koleżankami.  Pozdrawiam

  • BlackCrowe

    BlackCrowe · 20 sie 16:03 · 211927144

    £apa moją pierwsza! I znowu dobre.👏👍