Za bardzo - Rozdział 5

Budzi mnie zapach smażonych frytek. Jest bardzo intensywny i drażni mój nos. Brzuch daje o sobie znać, więc jęczę cicho, bo nie mam najmniejszej ochoty zwlekać się z łóżka. 

– Pobudka!

Zamieram i gwałtownie otwieram oczy. Nade mną stoi Szymon. Patrzy na mnie w dziwny sposób – ciężko cokolwiek wyczytać z jego oczu. Niechętnie unoszę się i przeczesuję palcami włosy. 

– Co tu robisz? – pytam lekko zachrypniętym głosem. 

– Przychodzę z przeprosinami – odpowiada i wciska mi w dłonie kubek. 

Aromatyczna kawa w połączeniu z cynamonem tworzy nieziemski zapach. Odruchowo przymykam powieki i upijam łyk. 

– Całkiem dobra. 

– Zgadłem – rzuca, przekrzywiając głowę. – Zawsze pachniesz kawą z cynamonem, więc pomyślałem, że to będzie strzał w dziesiątkę. 

Rozchylam usta. 

– Wiesz, jak pachnę?

Marszczy brwi.

– A to takie dziwne? Mieszkamy razem. 

Razem. Jezu, jak to w ogóle brzmi? Pocieram wolną dłonią policzek, bo czuję, że moja twarz powoli robi się czerwona. 

– Dzięki za kawę – mówię szybko i upijam kolejny łyk. 

– Zjesz ze mną śniadanie?

Ze mną. Krztuszę się kawą.

– Frytki? 

– No i? – Wzrusza ramionami. Przejeżdża dłonią po włosach, a potem wsuwa ją do kieszeni spodni dresowych. Znowu jest gorąco. Czy on jest odporny na temperaturę? – Co tak na mnie patrzysz?

Dobrze, że ma koszulkę, inaczej miałabym problem z zebraniem myśli. 

– Zastanawiam się, skąd ta nagła zmiana. 

– Nazwałaś mnie dupkiem, a nie mam nic wspólnego z dupkiem, który wczoraj cię zostawił. 

– Nie zostawił mnie – burczę. – Pokłóciliśmy się i tyle.

– O co?

– O ciebie – warczę, powoli wstając z łóżka. 

Udaje zaskoczonego.

– A co ja takiego zrobiłem?

– Uważa, że wpadłam ci w oko, co jest totalną bujdą. – Potrząsam głową. Nie zwracam uwagi na swoją piżamę, bo jest wystarczająco szeroka, aby wszystko zakryć. – Zachował się idiotycznie. 

– A co ma do rzeczy fakt, że wpadłaś mi w oko?

Kubek prawie wypada mi z dłoni, gdy słyszę to pytanie. Przyglądam się uważnie Szymonowi, ale nie wygląda na rozbawionego. 

– Fakt? 

– Gdybyś nie była tak ładna i nie potrafiła gotować, uwierz mi, dostałabyś mocny ochrzan za wparowanie do mojego pokoju. 

– Mówiłeś…

– Bo nie jestem zainteresowany. – Wywraca teatralnie oczami. – Mylisz pojęcia. 

Zaciskam usta w wąską linię. 

– Nie chciałam tego usłyszeć, więc udam, że tego nie powiedziałeś.

– Tego, czyli czego? – pyta kpiąco. – Chcesz pozostać niewidoczna dla innych facetów, bo twój chłopak to dupek, który będzie zazdrosny o każdego, kto choćby na ciebie spojrzy? – Kręci głową. – Twoim zdaniem to jest normalne?

Może ma trochę racji, ale nie zamierzam powiedzieć tego głośno. Dla mnie wciąż jest dupkiem. Przystojnym, zarozumiałym, stukniętym dupkiem. 

– To nie twoja sprawa!

Prycha i unosi dłonie. 

– Jak chcesz, ale moja propozycja wspólnego śniadania wciąż jest aktualna. 

Oddaję mu kubek. 

– Przebiorę się i przyjdę.

Taksuje mnie spojrzeniem. 

– Nie musisz, ale jeśli ma wpaść twój chłopak, to lepiej się ubierz. – Uśmiecha się głupkowato. – Bo nie chcemy, aby pomyślał, że oprócz wspólnego śniadania mamy za sobą wspólną noc, prawda?

Żałuję, że oddałam mu kubek, bo mam ochotę czymś w niego rzucić. Ta sytuacja go bawi. Szkoda, że mi nie jest do śmiechu. 

– Jesteś dupkiem – syczę. 

– Jasne – drwi. – Każdy dupek szykuje śniadanie dla swojej współlokatorki. 

Jęczę przeciągle.

– Idź już stąd!

– Chciałaś coś zimnego, tak?

– Jeśli masz zamiaru rzucić głupim tekstem…

– Wychodzę – wpada mi w słowo i puszcza do mnie oko.

Patrzę, jak zamykają się za nim drzwi i oddycham z ulgą. Ten stan nie trwa zbyt długo, bo moją głową zalewa fala wyrzutów sumienia. Powinnam być wściekła! Wparował do mojego pokoju bez pukania i mówił tyle głupich rzeczy… Co mnie powstrzymało? Czy naprawdę już przepadłam? 

Przywołuję na siłę wspomnienia związane z Łukaszem. Staram się odnaleźć w nich dobre momenty. Momenty, dla których chciałabym wciąż z nim być. Słowa Szymona są nieistotne – to manipulacyjna sztuczka. Przecież znam takie zagrania. Widocznie Łukasz miał rację… 

Siadam na łóżku i gwałtownym ruchem przeczesuję palcami włosy. Znowu wszystko zaczyna mi się wymykać spod kontroli. Poświęcam uwagę komuś, kto na to nie zasługuje. 

Przygryzam wargę. Ale może jeszcze nie wszystko jest stracone. Może powinnam szczerze porozmawiać z Łukaszem. 

Dlaczego moje życie nigdy nie jest łatwe?

***

Frytki są chrupiące i smaczne. Ignoruję fakt, że jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej leżały sobie spokojnie w zamrażarce. Szymon nie jest mistrzem gotowania i przynajmniej nie próbuje udawać, że jest inaczej. 

– Dobre? – pyta, na krótką chwilę odrywając oczy od swojego talerza. 

– Mam ci pogratulować procesu rozmrażania? – Unoszę brew. – To żaden wyczyn. 

– Następnym razem dam ci półsurowe. 

Wywracam oczami i pokazuję mu język. 

– Nie rób tak, bo twój chłopak uzna, że chcesz mi wepchnąć język do ust. 

Pali mnie twarz. Co za dupek.

– Dlaczego zakładasz, że jestem tobą zainteresowana, co? – atakuję, a widelec opada z brzękiem na talerz.

– Bo chciałaś, żebym był fanatykiem seksu – odpowiada rozbawiony. – Jeśli chcesz pogadać o swoich fantazjach, to ja nie mam nic przeciwko, ale myślę, że ktoś inny…

– Boże, skończ – warczę. – Nic od ciebie nie chcę.

– Na żywo czy w swoich fantazjach? 

Cała twarz mu się śmieje, łącznie z oczami. Dupek do kwadratu. 

– Świetnie się bawisz, co? 

– Już mówiłem, że lubię cię wkurzać, mała. – Puszcza do mnie oko. – I nie przyzwyczajaj się do mojego gotowania, bo to była jednorazowa akcja. 

– O nie! – Łapię się teatralnie za serce. – Już nigdy nie zjem tych fantastycznych frytek! 

– Masz czego żałować. – Kiwa głową. – Przypomnę ci, gdy będziesz umierać z głodu. 

Przewracam oczami. 

– Przy mnie lodówka nigdy nie będzie pusta. 

– Ale twoje łóżko już tak, jeśli nie zerwiesz z tym dupkiem. 

Przymykam powieki na chwilę i zaciskam zęby. 

– Miałeś zostawić ten temat w spokoju – przypominam mu chłodno. 

– Już mówiłem… lubię cię wkurzać, mała.

Mierzymy się spojrzeniami. Z ust Szymona znika uśmiech. Chcę być wkurzona, ale orzechowe oczy tylko pogłębiają moją irytację.

– Nie nazywaj mnie tak!

– A jak cię nazywa twój dupek? – Unosi widelec i celuje we mnie. – Czy może nie zwraca się wcale, bo przecież twoje zdanie nie jest ważne…

Odpycham od siebie talerz.

– Mogę wiedzieć, o co ci chodzi? – pytam lodowato. – Dlaczego ciągle robisz mi przytyki…

– Nie ufam temu kolesiowi – przerywa mi. 

– Nie znasz go, więc jak cudem możesz mu nie ufać?

Szymon również odsuwa talerz i pociera dłonią brodę. 

– Jesteś dla niego za dobra.

– Ile mnie znasz? Tydzień? Dwa? – kpię. 

– Kochasz go?

Unoszę wysoko brwi.

– A co ma z tym wszystkim wspólnego…

– Odpowiedz – prosi. 

Kręcę głową z niedowierzaniem i wstaję. 

– Świetne przeprosiny – mamroczę pod nosem, a potem kieruję się do swojego pokoju.

Słyszę za plecami ciężkie westchnienie, ale nie reaguję. 

To tylko zarozumiały dupek. 

***

Siedzę na parapecie i rozmawiam z mamą. Telefon drży mi w dłoni ze zdenerwowania. Za każdym razem pada to samo pytanie. 

Spotykasz się z kimś?

Wiem, że moja siostra ma cudowny związek, a jej narzeczony to chodzący ideał… Zazdroszczę jej tego. Jest młodsza i ma wszystko – tak jak Maja. Tylko mi nic nie wychodzi. Za każdym razem trafiam na prawdziwych dupków, którzy łamią moje serce na tysiące kawałków. Podświadomie czuję, że to samo zrobi Łukasz. Nie chcę o tym myśleć, ale jakoś tak nie potrafię. 

– Mam dużo na głowie. Przecież wspominałam ci ostatnio, że się przeprowadziłam – przypominam matce. 

– I nikt ci nie wpadł w oko?

Wywracam oczami.

– Nie, mamo. Nikt. – Skubię brzeg koszulki. – Chcę sobie zrobić przerwę od randkowania. 

– Dlaczego? Nie będziesz już młodsza… Wiem, jak bardzo pragniesz mieć dużą rodzinę, a zegar tyka. Nie możesz czekać na ostatnią chwilę! Wiesz, ile potem może wyniknąć z tego komplikacji? Zdrowie dziecka jest najważniejsze.

Spuszczam głowę i mrugam, bo w moich oczach pojawiają się niechciane łzy. Usłyszane słowa ranią.

– Przecież wiem – szepczę. – Chcę znaleźć kogoś odpowiedniego…

– To szukanie igły w stogu siana, skarbie. Czasami trzeba przymknąć oko na… pewne niedogodności. Twój wybranek nie musi być idealny. Wystarczy, że będzie odnosił się do ciebie z szacunkiem i kochał. To naprawdę niewiele.

Dla niej niewiele… Faceci, z którymi się spotykałam, nie wiedzieli czym jest miłość. Łukasz chyba też nie wie. 

– Nie chcę szukać na siłę.

– Może za dużo wymagasz?

Ścieram palcami łzy, które spływają po moich policzkach. 

– Nie mam zbyt wiele wymagań – odpowiadam cicho. 

– Może tak ci się tylko wydaje… Przemyśl to, skarbie. Szkoda życia na samotność. 

Zaciskam usta, żeby się nie rozpłakać. 

***

Chodzimy z Mają po mieście. Staram się skupić na rozmowie, ale moje myśli uciekają w stronę Łukasza i naszej przyszłości. Nie widzę nas na ślubnym kobiercu. W moich wyobrażeniach… nawet nie prosi mnie o rękę. Jestem nastawiona bardzo negatywnie, bo mijają kolejne dni, a on znów się nie odzywa. 

Maja szturcha mnie w ramię i wskazuje witrynę sklepową. Żołądek podchodzi mi do gardła, gdy widzę malutkie ubranka. Czuję nieopisany żal. Uczucie staje się nie do zniesienia, bo zauważam ekscytację w oczach przyjaciółki. Wiem, że niebawem zostanie matką. Krzysiek bardzo pragnie dziecka. Ona zresztą też. 

Nadrabiam uśmiechem, chociaż najchętniej uciekłabym jak najdalej stąd. 

– Wejdziemy?

– Nie jestem przekonana – odpowiadam szybko. – Nie ma przypadkiem takiej złej wróżby, że gdy…

– Daj spokój – karci mnie Maja. – Chcę tylko pooglądać, nic więcej. Te ubranka są takie maleńkie i śliczne! – Przykłada dłonie do twarzy, a jej usta rozciągają się w szerokim uśmiechu. – Chciałabym mieć już dziecko. 

Odwracam wzrok. 

Też bym chciała. Szkoda, że nie mam przy sobie faceta, który chciałby tego równie mocno. 

***

W nocy nie potrafię spać. Siedzę w kuchni i bawię się pustym kubkiem po herbacie. W mojej głowie szaleje huragan. Odruchowo zerkam na komórkę, która wciąż milczy. Łukasz całkowicie mnie olewa. Mam powoli dość. 

– Nie śpisz?

Wzdrygam się, gdy słyszę głos Szymona. 

– Już idę. – Chcę wstać, ale czuję na ramionach silne dłonie, które nie pozwalają mi się ruszyć. – Co ty robisz?

– Nie musisz uciekać.

– Nie chcę uciekać – syczę. 

Szymon opada na krzesło obok mnie. Jest bez koszulki. Zerkam na spodnie dresowe, a moje serce bije jak szalone. Dlaczego on musi tak na mnie działać? I gdzie jest, do cholery, Łukasz?

– Mam wrażenie, że chcesz pogadać.

– Niby dlaczego?

Wzrusza niedbale ramionami.

– Dupek wciąż się nie odzywa. Ty też. Dziwna sytuacja. 

Może powinnam o tej sytuacji porozmawiać z Mają, ale z pewnością usłyszę kolejny wykład na temat przyciągania nieodpowiednich facetów. Nie chcę w kółko słuchać tego samego. Szymon jest obok… Już ostatnio wspomniał, że jest dobrym słuchaczem. Dlaczego niby nie powinnam z tego skorzystać? Mieszkamy razem, więc...

– To chyba nie ma sensu – wyduszam z siebie.

– Ten wasz pseudo-związek?

– Chyba oboje chcemy czegoś innego. 

– Czyli jednak nadaję się na…

– Lepiej skończ głupio gadać – rugam go. – Nie mam siły na potyczki słowne. Mam dość wszystkiego, więc bądź tak miły i odpuść mi dzisiaj. 

Szymon kiwa głową.

– W porządku, mała.

Posyłam mu złowrogie spojrzenie, ale on parska śmiechem. Dotyka mojego ramienia i delikatnie pociera je dłonią. 

– Rozchmurz się, bo to nie ty powinnaś żałować. 

Odpycham jego rękę, bo moje serce zaczyna wariować. 

– Mam wrażenie, że trafiam na coraz gorszych facetów. Łukasz nawet nie chce mnie dotknąć i… – Wzdycham ciężko i macham niedbale dłonią. – Oceniaj do woli, mam to gdzieś. 

– Wiesz, co zawsze powtarzał mój brat?

Kręcę głową.

– Niby skąd mam to wiedzieć?

– Mówił, że na prawdziwą miłość trzeba poczekać, bo ona nie pcha się do głównej kolejki. Stoi gdzieś z boku i czeka.

Parskam krótkim, histerycznym śmiechem. 

– Twój brat to romantyk? Wcale się nie dziwię, że ma żonę. 

– Ja się dziwię, bo to idiota – stwierdza.

Mrużę oczy. 

– Serio? Obrażasz własnego brata?

Prycha. 

– Tylko ja znam listę jego przewinień. – Puszcza do mnie oko. – A do świętych nie należy. 

– Tak jak ty? – odbijam piłeczkę. – Nic o tobie nie wiem. 

– Hoduję pająki. Nie uważasz, że to jest wystarczające? 

– To za mało. Zawsze możesz być seryjną mordercą, który zabija swoje współlokatorki – mówię lekko rozbawiona, chociaż wcale nie jest mi do śmiechu. – Nie znam cię zbyt długo. 

– Nie wiem czy zauważyłaś, ale twoje zwłoki nie zmieściłyby się do naszej zamrażarki. 

Ukrywam twarz w dłoniach. 

– Jezu, co to w ogóle za rozmowa?

– Sama zaczęłaś – przypomina. 

– Chyba powinniśmy pójść spać – mówię. 

Szymon nie spuszcza ze mnie wzroku. 

– Jest ci lżej?

– Niekoniecznie. – Krzywię się. – Nie wiem, co mam zrobić, żeby…

– Odpuścić. 

Unoszę brew.

– Twoim zdaniem to jest idealne rozwiązanie? – drwię.

Dotyka mojego policzka. Zaskoczona, zaczynam mrugać.

– Co ty…

Nie daje mi skończyć, tylko łapie mnie za podbródek i całuje. Wstrzymuję powietrze, bo wciąż jestem w szoku. Pocałunek jest krótki, ale moje serce i tak wariuje. 

– Co to było? – mówię zdławionym głosem, nie potrafiąc oderwać oczu od orzechowych tęczówek. 

– Coś, czego ten dupek pożałuje. 

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 2321 słów i 14141 znaków.

6 komentarzy

 
  • agnes1709

    Jest niedziela (już nawet poniedziałek ), a szóstki nie ma A ja czekałam do północy  

  • elorence

    @agnes1709 ale mi jest przykro :(

  • agnes1709

    @elorence A kiedy moge się spodziewać?

  • elorence

    @agnes1709 mam napisane 3/4 może dziś, ale to takie naprawdę może

  • agnes1709

    @elorence Spoko, poczekamy

  • agnes1709

    No w końcu się ruszył

  • elorence

    @agnes1709 no nie wiem, czy jest się z czego cieszyć

  • agnes1709

    @elorence Ja się cieszę, wolę jego, niż tą ofiarę losu, Łukasza.

  • andkor

    Faktycznie Łukasz to dupek

  • elorence

    @andkor prawda!

  • Speker

    Ehh te Szymony... Ale niestety takie są.

  • elorence

    @Speker serio?

  • agnes1709

    @elorence Tak, on wie, co mówi

  • Speker

    @elorence serio. Zabójcze typy

  • Speker

    @agnes1709 a Ty Agusia skąd wiesz?  

  • agnes1709

    @Speker Tajemnica

  • Speker

    @agnes1709 ciekawe

  • AlexAthame

    Ciekawe co powie teraz, ten Szymon?Że dalej nie jest zainteresowany? Ciekawe czy on sam w to wierzy, bo Mała chyba nie. Miejmy nadzieję, że nie chce tylko jej przelecieć, bo wówczas bym musiał wejść do opowiadania i go obic. Nie robi tyle zachodu tylko o to, prawda? To ma byc ten jedyny.... Mam nadzieję. Już się do niego przyzwyczaiłem.Jedyną  jego wadą są te pająki. Jak na razie. Nie ma idealnych facetów. Sam próbowałem ale nie wyszło. Fajną część na deszczowe poludnie

  • elorence

    @AlexAthame Szymon to też twardy orzech do zgryzienia: niby chce, niby nie chce... bardzo trudno stwierdzić, co on ma w głowie. Pająki są cudne!

  • AlexAthame

    @elorence Ja nie przepadam.Wole konwalje  

  • Misia1818

    Boże!!! Cudowne!!!!!!
    Chce wiecej!!!!!!!
    PS.Nie polubiłam matki głównej aktorki! Dla niej powinni się liczyć dobro dziecka i aby ono znalazło prawdziwą miłość i idealnego faceta, a nie z przymrużeniem oka patrzeć na faceta ehhhhh. IRYTUJACĄ MATKA

  • elorence

    @Misia1818 bardzo się cieszę, że Ci się podoba ❤ Matki bywają... różne :( Niestety...