Za bardzo - Rozdział 24

Siedzę na podłodze i opieram się plecami o łóżko. Nie umiem ocenić, ile czasu minęło od mojego powrotu do mieszkania. Wciąż mam na sobie płaszcz, a na stopach – botki. Nie mam siły się rozebrać. W głowie ciągle odtwarzam spojrzenie Szymona. Za każdym razem moje serce pęka, a z oczu ciekną łzy.

Sprowadził Justynę, bo spotkałam się z Kubą? Przecież to nie ma sensu! Do niczego między nami nie doszło. Nie pocieszałabym się w ramionach innego, gdy...

Czuję skurcz w żołądku, bo przypominam sobie o Łukaszu.

Zaciskam powieki. Łukasz był idiotą. Nie liczył się ze mną i próbował kontrolować. Szymon tego nie robi. On...

Słyszę pukanie do drzwi, więc zamieram. Siedzę cicho, bo nie chcę z nim rozmawiać. Na myśl, że inna właśnie wyszła z jego łóżka, a on... Duszę się łzami, co mnie zdradza. Drzwi gwałtownie się otwierają. Kątem oka widzę sylwetkę Szymona. Wpatruje się we mnie bez słowa. Próbuję zapanować nad emocjami, ale jest to cholernie trudne.

Opuszczam głowę, a włosy zakrywają moją twarz. Nie będzie patrzył na moje łzy, bo nie zasłużył na nie.

Nagle podchodzi bliżej i siada obok. Nasze ramiona stykają się ze sobą, a ja nie mam siły się odsunąć. Boli mnie dosłownie wszystko. Nie tłumię płaczu, bo ból w klatce piersiowej jest nie do zniesienia.

Zdrada. Pieprzona zdrada.

A ostrzegał, mówił, że nie potrafi się o nikogo troszczyć; że nie jest księciem z bajki. Dlaczego go nie słuchałam? Dlaczego wierzyłam, że będę w stanie go w sobie rozkochać? Przecież on ma mnie za nic! Chcę go zapytać, czy znudziło mu się pieprzenie mnie, ale nie mam odwagi. Nie zniosłabym jego odpowiedzi.

– Do niczego między nami nie doszło – szepcze.

Dupek. Pieprzony dupek.

Nie odpowiem mu. Przemilczę to.

– Wiem, jak to wyglądało, ale naprawdę... – urywa.

Mój płacz staje się głośniejszy.

– Dlaczego? – pytam. – Dlaczego to zrobiłeś?

Zwleka z odpowiedzią – to takie typowe. Ta cała próba to jeden, wielki żart. Jak mogłam chociaż przez chwilę myśleć, że będziemy w stanie stworzyć związek?

– Byłaś z nim – wyrzuca nagle z siebie.

Obracam gwałtownie głowę i zdaję sobie sprawę, że Szymon cały czas na mnie patrzył. Dostrzega moją zapłakaną twarz i próbuje sięgnąć do niej dłonią, ale odpycham ją. Teraz chce mnie dotykać? Widzę, że sprawiłam mu tym ból, ale na co liczył, do cholery?

– Kuba jest kolegą – przypominam, chyba po raz setny. – Przecież czepiałeś się Łukasza, bo był zazdrosny. Oczywiście, twoim zdaniem nie miał powodów. A teraz sam robisz dokładnie to samo!

– Jesteś ślepa?

Podnoszę się i przechodzę na drugą stronę pokoju. Szymon nie rusza się z podłogi. Wpatruje się we mnie.

– Nie wierzę – prycha. – Naprawdę nie widzisz, jak on wodzi za tobą wzrokiem?!

– Nad interpretujesz jego zachowanie – syczę, ocierając dłonią policzki z łez. – Zazdrość wyprała ci mózg!

Również się podnosi i zmierza w moim kierunku, z wściekłością wymalowaną na twarzy.

– On cię kocha, do cholery!

Nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać.

– Jesteście śmieszni – warczę. – Nic między nami nie ma. Gdyby coś było, to Kuba byłby szczery, rozumiesz?! Nie okłamałby mnie i na pewno nie stałby z założonymi rękami, gdy mówiłam mu, że... – W porę milknę, bo na pewno mu nie powiem o naszej dzisiejszej rozmowie. – To i tak nieważne.

– Wszyscy to widzą, tylko nie ty – mówi urażony. – Kuba od początku wyprowadza mnie z równowagi, bo wie, że my...

– My? – przerywam mu. – Jacy my?!

– Przestań.

– Nie! To ty przestań! – krzyczę. – Sprowadziłeś sobie tutaj...

Gryzę się w język, bo Szymon gwałtownie łapie mnie za ramiona i przysuwa się bliżej.

– Czyli ty możesz mnie ranić, ale ja ciebie już nie?! – warczy, miażdżąc spojrzeniem. – Możesz pozwalać mu się dotykać, przytulać i być tak, kurwa, blisko?!

Chcę go uderzyć w twarz.

– Nigdy mnie nie dotknął!

– Znam inną wersję.

No tak, jego kolega.

Próbuję się wyrwać, ale dłonie Szymona zaciskają się mocniej na moich ramionach. Pierwszy raz jestem świadkiem jego autentycznego wkurwienia.

– Puść mnie – syczę, szamocząc się.

– Żebyś mogła pobiec do niego?

Nieruchomieję.

– Do niego? – powtarzam. – Naprawdę sądzisz, że gdy między nami jest źle, to biegnę do niego?

Nie odpowiada, a moje serce pęka – znowu. Na co mi ta cała walka, skoro żadne z nas nie jest ze sobą szczerze?

– Przyjechał do redakcji, nie do mnie – mówię cicho.

– I tak przypadkiem wylądowaliście w restauracji? – drwi, nachylając się nad moją twarzą. – Piliście wino, on cię dotykał i...

– Nie było tak – przerywam mu, opuszczając ramiona. – Zabrał mnie tam, bo widział, że byłam w kiepski stanie.

Szymon zaciska zęby i opiera swoje czoło o moje. Jego orzechowe oczy to studnia smutku bez dna. Chociaż dalej jest wkurzony, nie potrafi ukryć innych emocji.

– Czyli wypłakałaś... – urywa i przymyka powieki.

– Tak – szepczę drżącym głosem. – Płakałam, bo mnie zraniłeś.

– Pewnie nieźle mi się oberwało, prawda? – pyta gorzko.

– Nie. Nie obraził cię, ani razu.

Szymon otwiera szeroko oczy.

– Nie mówił, że jestem zły, że na ciebie nie zasługuję i powinnaś znaleźć sobie kogoś lepszego?

Jeszcze niedawno mówił tak o Łukaszu.

– Nie – odpowiadam szczerze, a z moich oczu znowu zaczynają płynąć łzy. – Był po prostu obok.

Te słowa wywołują grymas na twarzy Szymona. Wypuszcza głośno powietrze z płuc.

– A wczorajsza noc? – drąży dalej.

Powinnam się wkurzyć, bo to dziecinne wypytywanie, ale nie mam na to siły. Unoszę niepewnie dłonie i dotykam jego napiętej twarzy.

– Byłam u przyjaciółki.

Szymon rozluźnia uścisk na moich ramionach. Nagle znowu zaciska zęby.

– On cię kocha – cedzi.

Znowu to powtarza. Przecież to nieprawda!

– Nie.

– Tak – warczy, nie spuszczając oczu z mojej twarzy.

– Przestań – proszę go. – Nic między nami nie ma – powtarzam spokojnym głosem, chociaż mam lekką chrypkę z powodu długotrwałego płaczu. – Nie chciałabym być z tobą, gdyby liczył się dla mnie bardziej niż ty.

Szymon otwiera usta, ale nic nie mówi, tylko mnie całuje. Chcę zaprotestować, bo to nie jest dobry moment. Naprawdę chcę wydusić z siebie „nie”, ale nie potrafię. Potrzebuję go, jego ciała, bliskości i odrobiny uczuć, bo doskonale wiem, że więcej nie dostanę. Oddaję pocałunek, wsuwając palce w jego włosy. Czuję znowu dłonie na ramionach, ale tym razem Szymon ściąga ze mnie płaszcz. Nie oponuję.

Nagle odsuwa się ode mnie, dysząc ciężko, i taksuje spojrzeniem.

– Rozbierz się dla mnie.

Przyjemny dreszcz przebiega po mojej skórze. Szymon zatrzymuje wzrok na moich nogach, a potem wraca do twarzy.

– Dzisiaj chcę cię mieć całą.

Serce bije szaleńczo w mojej piersi. Niepewnie wyciągam golf zza pasa spódnicy i ściągam go przez głowę. Cała drżę, nie potrafiąc oderwać wzroku od orzechowych oczu. Szymon od razu idzie w moje ślady i pozbywa się koszulki. Rozsuwam zamek spódniczki, następnie zsuwam ją z bioder, a materiał opada na podłogę. Ściągam botki, potem rajstopy. Oddech Szymona staje się cięższy i urywany. Poprawia spodnie w kroku, co tylko dodatkowo mnie podnieca. Stoję przed nim w samej bieliźnie, a moja twarz płonie.

– Ostatnim razem nie byłaś taka zawstydzona – mówi bez uśmiechu. Pociera kciukiem dolną wargę i sięga drugą dłonią do rozporka, rozpinając go. – Pozbądź się reszty.

Sięgam rękami za plecy i odpinam stanik. Zsuwam ramiączka z ramion, ale waham się przez chwilę. Cichy głosik podpowiada mi, że to idiotyzm. Nie powinniśmy iść do łóżka. Tak naprawdę niczego sobie nie wyjaśniliśmy.

Gorące spojrzenie Szymona jednak ściąga mnie na ziemię. Odrzucam stanik i dotykam palcami majtek. Seks nie jest żadnym rozwiązaniem, ale mimo to niepewnie podchodzę do Szymona i biorę oddech.

– Zaczniemy po mojemu. – Kładzie dłonie na moich biodrach, nie odrywając oczu od mojej twarzy. Całuje mnie delikatnie w ustach, żeby po chwili przygryźć moją wargę. – Rozluźnij się – mówi cicho, siadając na łóżku.

Szymon całuje mój brzuch, a kciukami zahacza o brzeg majtek. Zsuwa je po moich nogach, nie odrywając ust od skóry. Przyjemne ciepło rozlewa się po moim ciele. Wszystkie myśli gdzieś wyparowały, teraz liczy się tylko on. Nagle łapie mnie za rękę i pociąg w swoją stronę, więc siadam na nim okrakiem. Instynktownie ocieram się o wypukłość, która rozkosznie mnie drażni.

– Znowu wszystko przyspieszasz – jęczy niezadowolony.

Jego gorące usta przysysają się do mojej szyi, więc po chwili czuję delikatne ugryzienia. Wprawiam biodra w ruch, tracąc oddech. Dlaczego tak wszystko opóźnia?

Jak na złość, oplata ręką moją talię, unosi i kładzie na łóżku. Nakrywa swoim ciałem i całuje, uniemożliwiając normalne oddychanie. Z trudem łapię powietrze.

– Chcę cię mieć – szepczę rozemocjonowanym głosem.

– Za chwilę.

Odsuwa się ode mnie i siada, a jego wzrok sunie po moim ciele. Podnosi się i pozbywa spodni, a razem z nimi bokserek. Unoszę zapraszająco biodra, ale on znowu zwleka i siada między moimi nogami. Niechętnie pozwalam mu szerzej je rozłożyć. Wiem, do czego zmierza, więc mimowolnie się krzywię. Nie przepadam za seksem oralnym. Nie lubię tego robić facetom i też nie chcę, by mi to robiono.

Zaczynam panikować, bo nie chcę żadnej gry wstępnej. Chcę tylko zapomnieć. Podnoszę się gwałtownie, bo dzisiejsza noc to nie jest dobry moment na żadne eksperymenty. Nie ufam mu, on mi zresztą też nie, a w seksie oralnym głównie chodzi o zaufanie.

– Nie – szepczę, łapiąc go mocno za ramiona.

– Dlaczego?

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Przesuwam dłonie w kierunku twarzy Szymona i nagle nieruchomieję. Jego hipnotyzujące spojrzenie przyciąga moje jak magnes. Jestem w stanie pozwolić mu na wszystko – tak po prostu.

– Nie chcę czekać – kłamię.

Widzę niezadowolenie na jego twarzy, które szybko mija. Wychyla się i sięga po spodnie, z których wyciąga prezerwatywę. Nakłada ją, podczas gdy jego oczy przyglądają się moim piersiom, a potem nachyla się i namiętnie mnie całuje. Ciężar jego ciała zmusza mnie, żebym opadła na plecy, więc to robię. Zaciskam dłonie na pościeli i niecierpliwię czekam.

– Dzisiaj będzie powoli – mówi między pocałunkami.

Wcale mi się to nie podoba. Powolny seks oznacza tylko jedno: chce mi pokazać, że jestem dla niego ważna. Ważniejsza od tamtej. Chcę pogłębić pocałunki, ale mi na to nie pozwala. Odrywa się na chwilę, ale tylko po to, żeby móc znów zapamiętale całować moją szyję. Jęczę cicho, gdy obejmuje dłońmi moje biodra i wsuwa się we mnie. Jego ruchy są bardzo powolne, prawie że czułe.

Gdybym miała pewność, że żywi do mnie jakiekolwiek uczucia...

Przymykam oczy i skupiam się na przyjemnych doznaniach.

Dłonie Szymona przesuwają się ku górze, aż natrafiają na moje piersi. Najpierw ściskają je delikatnie, a potem coraz mocniej.

Gorący oddech parzy moją skórę. Widzę, że nie podoba mu się to tempo, że z przyjemnością by przyspieszył, ale hamuje się. Chcę go jakoś sprowokować, ale sama muszę przyznać, że jest mi dobrze – nawet lepiej niż dobrze.

– Przytul mnie.

Otwieram gwałtownie oczy. Wciąż zaciskam dłonie na pościeli. Dlaczego nie dotykam Szymona? Doskonale znam odpowiedź, ale nawet nie dopuszczam jej do siebie. On tego nie chce. Nie chce ani grama mojej miłości. Nie zasypię go nią, bo to nic nie da.

Delikatnie dotykam jego ramion, ale czuję, że to dla niego za mało. Nie robię nic więcej, a ruchy Szymona stają się szybsze. Nagle wbija się we mnie mocniej, ciężko dysząc. Z mojego gardła wypada przeciągły jęk. Czepiam się mocniej jego ramion. Znowu go wyprzedzam, albo może on mi na to po prostu pozwala?

Dochodzę pierwsza i odruchowo wtulam się w jego ciało. On po chwili robi dokładnie to samo. Nasze ciała drżą, z trudem łapiemy oddech. Trwamy w tym uścisku bardzo długo.

Zaciskam powieki i ukrywam twarz w zagłębieniu jego szyi. Wdycham cudowny zapach jego ciała, a cichy głosik w mojej głowie ciągle szepcze: „kochasz go, kochasz go, kochasz...”.

I mówi prawdę, bo go kocham.

***

Stoję w kuchni, piję kawę i wpatruję się w okno. Szymon jeszcze jest w łazience. Po przebudzeniu pocałował mnie w szyję i znowu ugryzł, jakby codziennie chciał mnie oznaczyć. Na pewno również go to podnieca, bo czułam jak jego penis wbijał się w moje udo. Pocałunek trwał dłużej niż powinien, więc i sama zaczęłam błagać w myślach o poranny seks. Może nawet równie powolny...

– Co za idiotyzm – burczę pod nosem i upijam łyk kawy.

Nie powinniśmy uprawiać seksu.

Słyszę głośne kroki. Obracam się i przyglądam uważnie Szymonowi. Wygląda na niewyspanego. Pociera ręcznikiem włosy, chyba próbując je lekko podsuszyć. Nie odrywa oczu od mojej twarzy. W orzechowych tęczówkach przez ułamek sekundy dostrzegam zaniepokojenie.

– Wszystko w porządku?

– Tak – kłamię.

– Do której dzisiaj pracujesz?

Unoszę wysoko brwi.

– Dlaczego pytasz?

– Tak po prostu. – Wzrusza ramionami. – Może wieczorem coś zamówimy? Coś droższego niż frytki.

Unoszę kącik ust.

– Gardzisz swoimi ulubionymi frytkami?

– Nie, ale czuję, że potrzebuję trochę od nich odpocząć – odpowiada szczerze. Podchodzi bliżej i całuje mnie w czoło. Jestem tak zaskoczona, że w pierwszej chwili chcę się odsunąć. Skąd ta czułość? – Coś nie tak?

Kręcę energicznie głową.

– Nie, nie. – Wysilam się na uśmiech. – Ostrzegam tylko, że wrócę bardzo późno.

– Czyli o której?

– Po dwudziestej, może nawet jeszcze później. – Krzywię się, bo przypominam sobie, ile pracy ostatnio zawaliłam przez problemy z Szymonem. – Może poczekaj na mnie z zamawianiem?

Uśmiecha się.

– Jasne.

Wpatrujemy się w siebie i nagle to czuję. Mam wrażenie, że patrzymy na siebie w dokładnie ten sam sposób i to daje mi nadzieję. Może jednak mamy szansę.

***

Stoję przy drzwiach i patrzę na Karolinę, będąc w totalnym szoku.

– Co to znaczy, że pisanie recenzji nie jest wymagające? – pytam, bo moja cierpliwość skończyła się parę minut wcześniej, gdy usłyszałam, że powinnam zacząć pisać również inne rzeczy. – Przecież...

– Natalia, nie powiedziałam, że są niewymagające – uspokaja mnie. – Po prostu wydaje mi się, że ostatnio nie sprawia ci to takiej przyjemności jak kiedyś. Każda twoja recenzja wraca do ciebie z licznymi poprawkami. Brakuje lekkiego pióra, zabawnych komentarzy i... – Wzdycha, nagle patrząc na mnie troskliwie. – To ma coś wspólnego z odejściem Kuby, prawda?

Chcę wybuchnąć, bo dlaczego wszyscy się go tak uczepili?

– Oczywiście, że nie – obruszam się. – Mam stały kontakt z Kubą. Może to nawet lepiej, że z nami nie pracuje, bo przynajmniej wreszcie mogą skupić się na pisaniu.

– No cóż, to twoje zdanie.

Przewracam oczami, ale tego nie komentuję.

– Jesteś kłębkiem nerwów od kilku dni, atmosfera w pracy i bez tego jest ciężka. Dlatego chciałabym, żebyś zrobiła coś nowego.

– Czyli?

Uśmiecha się do mnie ciepło.

– To dalej będą kulinarne sprawy, ale tak pomyślałam, że mogłabyś dostać swój dział na naszej stronie internetowej. Mogłabyś tam również pisać o nowych restauracjach, dodawać przepisy, organizować konkursy.

Nagle odechciewa mi się wszczynać awantury. Karolina ma rację. Dlaczego sądziłam, że chce mnie wrzucić na głęboką wodę, w coś absolutnie nowego i nieznanego?

Kiwam głową ze zrozumieniem, a ciężki kamień spada z mojego serca. Jeszcze więcej kulinariów. Przecież kocham gotować, więc powinnam się cieszyć.

– Przepisy szefów kuchni? – dopytuję.

– Na początek pewnie tak, ale myślę, że później mogłabyś opisywać własne. – Znowu się uśmiecha. – Cała redakcja kocha twój sernik, nie zapominaj o tym.

Posyłam jej wymuszony uśmiech.

No tak, ten przeklęty sernik.

– To jak? – Unosi brew. – Zgadzasz się? Mam powiedzieć Markowi, żeby stworzył dla ciebie dodatkowy dział?

– Sama do niego pójdę.

– To świetnie – podsumowuje.

Nie wiem, czy na ten pomysł ze stroną internetową na pewno wpadła Karolina, ale jestem jej wdzięczna. Zanim z Markiem wszystko ogarniemy, to minie trochę czasu. Może wreszcie przestanę obsesyjnie myśleć o Szymonie i tym całym bagnie, w którym tkwimy.

***

Wbiegam po schodach, pisząc wiadomość do Kuby, ale ostatecznie ją kasuję. Szymon raczej nie byłby zadowolony, gdybym po tym wszystkim nagle do niego pisała, prosząc o uwagę. Najpierw musimy rozwiązać problem jego zazdrości, bo Kuba nic do mnie nie czuje. Ciepło pod skórą tym razem nie jest przyjemne, a wręcz mnie parzy. Wzdrygam się i przyspieszam, wyrzucając durne myśli z głowy.

Uśmiecham się do siebie, patrząc na godzinę na wyświetlaczu komórki. Niedawno wybiła osiemnasta, więc będziemy mieli więcej czasu z Szymonem na kolację i może... coś więcej.

Podchodzę do drzwi i nagle zamieram, bo słyszę kilka głosów. Nerwy skręcają mój żołądek, bo mam nadzieję, że to nie są jego koledzy. Otwieram drzwi, czując dziwny niepokój. Wchodzę do mieszkania, ale zamiast się rozebrać, stoję na środku przedpokoju i gapię na się na rodzinę Szymona. Mam wrażenie, że krew odpłynęła mi z twarzy. Wszyscy wpatrują się we mnie zaskoczeni.

– Cześć i dzień dobry – wyduszam z siebie z trudem.

– O, hej! – odzywa się pierwszy Bartek. – Szymon mówił, że dzisiaj długo pracujesz.

Przypominam sobie naszą poranną rozmowę i to jego wypytywanie. Nawet nie patrzę w jego stronę, bo chce mi się płakać. Wskazuję na ślepo dłonią za siebie, próbując robić dobrą minę do złej gry.

– Prawda, ale zapomniałam notatek, więc... – Biorę oddech i uśmiecham się sztucznie. – Tylko je zabiorę i już mnie nie ma.

Nie czekam na reakcję z ich strony, tylko idę do pokoju, chwytam pierwszy lepszy plik kartek i wychodzę, posyłając im kolejny sztuczny uśmiech.

Na klatce schodowej kręci mi się w głowie. Przystaję na chwilę na pierwszym schodku i łapię się poręczy. Już myślałam, że jesteśmy na dobrej drodze. Ale to znowu był tylko seks i nic więcej. Kolejny raz próbował zamydlić mi oczy udawanymi czułościami, bo na pewno nie były prawdziwe. Ktoś, kto kocha, nie rani w ten sposób.

Dla jego rodziny jestem tylko współlokatorką syna. Dla niego... chyba tylko dziwką i to taką na własność.

Wyciągam telefon, ale nie odblokowuję ekranu. Chcę zadzwonić do Kuby, ale wiem, że nie powinnam. Ostatecznie wysyłam wiadomość Mai, że za chwilę u nich będę.

Dzisiaj nie chcę już patrzeć na Szymona. Nie chcę słuchać jego tłumaczeń. Nic już od niego nie chcę.

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3286 słów i 19261 znaków.

5 komentarzy

 
  • agnes1709

    Jeździ po niej, jak chce, a ona nadal w dupę mu lezie i nawet mu porządnie nie wygarnęła. Taka nieasertywna pipka :D Brak mi słów na głupotę tej pani i dupkowatość tego pana. Na razie wkurwiają mnie oboje, ale może coś się zmieni; nie dolazlam jeszcze do końca. Jest 4:20, więc chyba czas lulu. Zasiedziałam się tu, żeby w końcu nadrobić, a nie lecieć w małego:D Resztę jutro. P.s. I tak jestem za Kubą, ślepa kobieto (to do pani N). :D

  • elorence

    @agnes1709 czytaj kiedy tylko chcesz ❤ O jednak Kuba! Cieszy mnie to ❤

  • agnes1709

    @elorence No pewnie, ten cały Szymuś powinien dostać bombę w oko. A Kuba? Nie rozumiem, czemu się nie stara, a teraz może być już za późno. Skoro zabujała się w tamtym, byłby to związek na siłę. Bez sensu. Ale jak to się mówiło za małolata: "lekarstwem na miłość jest druga miłość".:p

  • elorence

    @agnes1709 poczekaj, poczekaj xD Zobaczymy, co napiszesz po ostatnim rozdziale 😅

  • agnes1709

    @elorence ;)

  • Agaaa

    Chociaż niewiele sobie wyjaśnili to jest i tak nieco lepiej bo jakaś tam rozmowa była. Pewne jest że Szymon jest mega zazdrosny, a co do Natali napewno chce kochać i być kochana.  
    Przepływ info między kolegą Szymona a Szymonem mega szybki. Jak zawsze ciekawość zżera co będzie dalej....🙂

  • elorence

    @Agaaa jest jakiś postęp :) Natalia i Kuba byli długo w restauracji, a pewnie "kolega" Szymona od razu jak ich zobaczył, postanowił zadzwonić i poinformować biednego Szymona :(

  • Mysza

    Proszę Cię, trzepnij ją w tą jej głowę. Wiedziałam, że będzie lament ale leci równo. Proszę zrobić z nią jakiś porządek 😂

  • elorence

    @Mysza chciałabym, ale to może sprawić, że historia skończy się śmiercią głównej bohaterki 😂

  • Mysza

    @elorence Ja na miejscu Szymona tym bardziej dałabym sobie spokój.

  • elorence

    @Mysza Jeszcze dzisiaj pojawi się kolejny rozdział :)

  • Mysza

    @elorence no właśnie sprawdzam ale nic. Muszę być bardziej cierpliwa 😂

  • elorence

    @Mysza musiałam go kilka razy przeczytać, bo ciągle coś mi w nim nie grało 😅

  • AlexAthame

    Tak już chyba będzie do końca. Tak sobie pomyślalem, że ciężka ta Natalia.Akurat z tego co piszesz Weroniko wygląda, że Kuba ją kocha i to jest dziwne, że ona tego nie widzi.Też przez parę miesięcy wierzyłem kiedyś w przyjaźń damsko męską do momentu jak nie znalazlem się blisko z tą osobą. Natka to zazdrośnica i lubi sobie utrudniać życie :spanki: Szymon się ucieszy, będzie miał gdzie całować :smiech2: Ale w sumie się dobrali,  bo on jest rownież zazdrośnik. .Dla niego inny zestaw :krzeslo:

  • elorence

    @AlexAthame Kuba nic nie robi, żeby ona mogła sądzić inaczej. Zresztą, Natalia tak naprawdę nie zna miłości, bo jej związki... no cóż, trudno takie relacje nazwać związkami. Ich zazdrość nie wzięła się znikąd :)

  • AlexAthame

    @elorence Wiem co masz na myśli, pisząc o Natalii.Niestety dzisiaj młodzi ludzie tak rozumieją miłość.Sam tak myślałem jak bylem młody.Jakkolwiek mam do niej sympatie.

  • lolissss

    droga Elorence! mam pytanie jako czytelniczka od dawien dawna, czy można gdzieś do ciebie napisać prywatnie? mam pewien problem (sercowa zagwostke) i myślałam ze może ty byś umiała zrozumieć to czego ja nie, i jakoś pomoc bo mecze się strasznie psychicznie moja sytuacja. Jeśli nie ma takiej możliwości to rozumiem.  
    PS Rozdział jak zwykle oczywiście świetny ;)

  • elorence

    @lolissss oczywiście :) Możesz napisać na instagramie (@elorence_x) :) Zawsze z chęcią wysłucham, więc śmiało pisz :)