Za bardzo - Rozdział 16

Budzi mnie ból głowy. Otwieram oczy i wzdycham. Nagle zdaję sobie sprawę, że coś niemiłosiernie głośno dźwięczy mi przy uchu. Patrzę w tamtą stronę i gwałtownie siadam na łóżku. To budzik. Cholera, muszę wstawać, ale opadam bezwładnie na plecy, próbując przywołać wspomnienia z nocy. Wiem, że ja i Szymon... Nie dopuszczam do siebie żadnych myśli. Nie istnieją żadne powody, dla który powinnam to roztrząsać. Byłam napalona, co pewnie miało coś wspólnego z Kubą. No właśnie! Kuba i ten jego przeklęty błysk w oczach!

Rozglądam się po pokoju, ale nagle powietrze ulatuje z moich płuc. Po drugiej stronie łóżka, odwrócony w stronę ściany, śpi Szymon. Co on tu robi? Dlaczego wrócił? Po seksie długo się tuliliśmy, ale ostatecznie to ja pierwsza uciekłam do łazienki. Po powrocie od razu zasnęłam i myślałam... naprawdę miałam nadzieję, że... Moja dłoń dosięga czoła i mocno je pociera. Próbuję zebrać strzępki myśli, bo przecież zachowanie Szymona mocno kłóci się z jego słowami. Czy coś mnie ominęło? Ale kiedy i jak?

Wymykam się z pokoju wręcz bezszelestnie. Nie chcę go obudzić, bo nie zamierzam się z tego wszystkiego tłumaczyć. Poszliśmy do łóżka i co z tego? Nie zależy mu na nikim, a tym bardziej na mnie. Myślę o Kubie. Czy on może mieć coś więcej z tym wspólnego? Może faktycznie Szymon był zazdrosny? Ale dlaczego i po co? Pocieram mocno palcami skronie, bo to stanowczo za dużo do ogarnięcia dla jednego mózgu.

W łazience spędzam dużo czasu. Przebieram się i maluję, starając zakryć wszystkie oznaki nieprzespanej nocy i kaca. Podkręcam końcówki włosów, ale nerwy zżerają mój żołądek. W pracy spotkam Kubę, a przecież zasugerował, że ja i Szymon... Zaciskam powieki. Dość!

Otwieram oczy i wysilam się na uśmiech. To tylko jedna noc. Szymon... on na pewno nie zmienił zdania. Przeleciał mnie, bo tego chciał i na pewno nie kryje się za tym nic więcej. Każe mi zapomnieć i znowu zacznie powtarzać tę śpiewkę o niebyciu księciem z bajki.

Wchodzę do kuchni i prawie dostaję zawału. Szymon kręci się przy szafkach i, sądząc po zapachu, przygotowuje kawę. Tym razem na sobie koszulkę, a nawet spodnie.

– Hej – mruczy ochryple. – Jak się spało?

To nieprawdopodobne. Co się z nim stało?

Nerwowym ruchem zakładam kosmyk włosów za ucho.

– Krótko – mówię niepewnie. – Idę do pracy, więc...

Nie kończę, bo Szymon odwraca się, podchodzi do mnie i wręcza kubek.

– Z cynamonem. – Uśmiecha się krzywo. – Powinna postawić cię na nogi.

Chcę coś powiedzieć, ale milczę, bo nie znajduję odpowiednich słów. Znowu wraca do mojego zapachu. Czy naprawdę jest aż tak wyczuwalny?

– Twoja pościel pachnie tobą – wyjaśnia, nie spuszczając ze mnie wzroku.

Moje oczy się rozszerzają. Co tu jest grane? Skąd zna moje myśli? Czy coś jeszcze się wczoraj wydarzyło?

– Chyba bardzo podoba ci się ten zapach, skoro zostałeś na noc – szepczę niepewnie.

Wzrusza niedbale ramionami.

– Fakt, zostałem. – Ucieka wzrokiem w bok i pociera dłonią brodę. – Wrócę dzisiaj późno, bo mam wieczorem spotkanie z kumplami z drugiej pracy.

– Drugiej? – Unoszę wysoko brew. – Chcesz zostawić Konrada?

– Oczywiście, że nie. – Kręci głową. – Po prostu potrzebuję zajęcia na cały dzień, a nie tylko na kilka godzin.

– Dlaczego? – wyrywa mi się. Szymon wpatruje się we mnie bez słowa, więc spieszę z wyjaśnieniami. – Nieważne. To twoja sprawa. Nie masz żadnego obowiązku, żeby się przede mną spowiadać.

– Masz rację – przyznaje i zmienia temat: – Wybierasz się dzisiaj na zakupy?

Mrugam nerwowo.

– Chyba nie, ale mogę po pracy wstąpić do sklepu i...

Głos więźnie mi w gardle, bo Szymon przybliża się i niespodziewanie całuje mnie prosto w usta. Po jego wyrazie twarzy można łatwo wywnioskować, że sam jest zaskoczony swoim zachowaniem. Odsuwa się na bezpieczną odległość, przeczesując palcami włosy.

– Potrzebuję frytek. Byłbym wdzięczny, gdybyś...

– Jasne, kupię. Nie ma sprawy – wpadam mu w słowo.

Kiwa głową. Omiata moją twarz spojrzeniem, dłużej zatrzymując się na szyi, a potem wychodzi z kuchni.

Stoję z kubkiem gorącej kawy, a wokół mnie roztacza się zapach cynamonu. Jest lato, a czuję się tak, jakby za chwilę miały być święta Bożego Narodzenia. Odczuwam dziwny niepokój, bo właściwie nie wiem, co przed chwilą się wydarzyło. Szymon nie był sobą, ja – też nie. Co się z nami stało? I jakimi: nami?

***

W pracy unikam Kuby. Nie jest to trudne, bo mam wyjątkowo dużo rzeczy do zrobienia, a kac niczego nie ułatwia. Wpatruję się w jasny monitor i co chwilę przecieram zmęczone oczy. Trzy godziny snu to stanowczo za mało.

– Hej – słyszę przy uchu i automatycznie zamieram.

Wczorajsze ciepło znów wpełza pod moją skórę. Odpycham od siebie natrętne myśli, wmawiając sobie, że to mi odbija. Kuba nic ode mnie nie chce, bo jesteśmy kolegami z pracy. Koledzy z pracy się nie umawiają, nie pragną i... Mimowolnie się krzywię, bo zjedliśmy dwa razy wspólną kolację i za każdym razem płacił Kuba. Próbuję zrzucać to na jego dobre wychowanie, ale to za mało. Wszystko wydaje się zbyt naciągane.

– Natka?

Mrugam, wracając do rzeczywistości i obracam głowę.

– Tak?

Staram się zapanować nad swoim drżącym głosem. Odbiera mi dech, gdy wpatruję się w niebieskie oczy Kuby. Wczoraj miał na sobie koszulę w takim kolorze, dzisiaj włożył białą. Dalej wygląda dobrze, zbyt dobrze.

– Bardzo oficjalnie – rzucam, wskazując palcem na koszulę.

– Dzisiaj zamierzam powiedzieć ludziom, że odchodzę.

Zaciskam usta.

– No tak – mówię cicho, trochę zawiedziona. – Myślałam, że mamy więcej czasu... – Mam ochotę uderzyć się w czoło. O czym ja w ogóle gadam? – W sensie... – Wzdycham ciężko. – Doskonale wiesz, o co mi chodzi.

Kuba unosi kącik ust.

– Wiem. – Zerka na moją szyję, a jego uśmiech znika bez śladu. Podnosi wzrok na moją twarz. Widzę zmianę w niebieskich tęczówkach, ale nie wiem z czego wynika. – No nic, powinienem wrócić do pracy i pozamykać ostatnie sprawy.

Wstaje, przysuwa krzesło do swojego biurka i odchodzi. Wpatruję się w jego sztywne plecy, aż znika za pierwszym zakrętem. Sięgam dłonią do swojej szyi, dotykam jej, ale nic nie wyczuwam. Wyciągam telefon z szuflady i włączam przednią kamerkę. Odrzucam włosy na plecy, nie odrywając oczu od ekranu. Nagle zamieram. Pocieram skórę palcami w miejscu, gdzie znajdują się trzy niewielkie siniaki. Pamiętam gorące usta Szymona, pamiętam tę noc, ale... Zamykam oczy i zaciskam mocno powieki. Nie pamiętam również momentu, w którym Szymon założył prezerwatywę, ale zapewniał, że to zrobił. Nie mam powodów, żeby mu nie ufać.

Zerkam jeszcze raz na siniaki. Kuba je zobaczył i... No właśnie, i co? Dlaczego tak szybko odszedł? Co mu się w nich nie spodobało?

Wyłączam komórkę i wrzucam ją z powrotem do szuflady. Zerkam przez ramię na puste miejsce przy biurku Kuby.

Nigdy nie zrozumiem facetów.

***

Redaktorka zwołała nagłe zebranie w sali konferencyjnej. Stoję pod ścianą, chociaż jest jeszcze kilka wolnych krzeseł. Chcę trzymać dystans. Kuba stoi obok niezadowolonej Karoliny i pociera dłonią kark – chyba czuje się niezręcznie.

– Coś schrzaniliśmy? – pyta Basia, zerkając na redaktorkę. – Dlatego postawiłaś całą redakcję na nogi?

– To moja wina – mówi Kuba. Przenosi powoli wzrok na każdego, ale mnie omija. – Żaden moment nie jest odpowiedni, żeby ogłosić swoje odejście, ale...

Podnosi się gwar głośnych rozmów. Kilka osób zaczyna zasypywać go pytaniami. Karolina stara się uciszyć, ale to nie pomaga. Brydzia zerka w moim kierunku i unosi wymownie brew. O co jej chodzi? Odejście Kuby nie ma nic wspólnego ze mną.

Krzyżuję ręce na piersiach, próbując się od tego odciąć. Nie skupiam się na otoczeniu. Nie wiem, o czym rozmawiają i chyba nawet nie chcę.

Nagle sala zaczyna pustoszeć. Mrugam i spoglądam powoli na każdą twarz z osobna. Nikt się mną nie interesuje, więc oddycham z ulgą. Wreszcie zostajemy sami. Kuba stoi przy stole konferencyjnym z dłońmi schowanymi w kieszeniach spodni. Patrzy na mnie z niezidentyfikowanym wyrazem twarzy.

– Nie słuchałaś – mówi z lekkim wyrzutem.

– Pewnie i tak ich okłamałeś.

Uśmiecha się niemrawo i kiwa głową.

– Masz rację.

Marszczę brwi.

– Kiedy będziesz tu po raz ostatni?

Kuba spuszcza głowę.

– Odpowiedź pewnie ci się nie spodoba.

W moich oczach automatycznie pojawiają się łzy.

– To dzisiaj, tak? – pytam płaczliwie. – W takim razie... dlaczego wczoraj...

– Nie chciałem być nie fair w stosunku do ciebie – wyjaśnia. – Chciałem, żebyś poznała prawdę jako pierwsza, bo... – Milknie i pociera dłonią kark. – Bo zależy mi na tobie.

Pierwsza łza spływa po moim policzku, a potem kolejne. Nie ścieram ich. Wpatruję się w Kubę, który unika mojego spojrzenia.

– Zależy, tak? – dopytuję.

Staram się ze wszystkich sił o tym nie myśleć. Nie chcę tego roztrząsać. Nie chcę się zastanawiać, czy między nami jest coś więcej. Nie chcę tego.

– Jesteś...

Znowu milknie. Podnosi na mnie wzrok i zamiera, widząc moje łzy. Od razu podchodzi bliżej i obejmuje dłońmi moje policzki. Ignoruję ciepło, które znowu znajduje się pod moją skórą.

– Dlaczego płaczesz? Przeze mnie?

– Co się z nami dzieje, Kuba?

Już otwiera usta, ale jego spojrzenia ucieka w kierunku mojej szyi. Przesuwa jedną dłoń niżej, odgarniając włosy na bok i dotyka palcami miejsca, w którym są te cholerne, małe siniaki. Zaciska zęby, a w niebieskich tęczówkach nagle pojawia się wyrzut. O co mu chodzi, do diabła?

– Nie zmieniaj numeru telefonu – prosi cicho.

– Dlaczego miałabym to zrobić? – pytam z wyczuwalną pretensją.

– Bo jesteś na mnie zła.

Kręcę energicznie głową.

– Oczywiście, że nie jestem. – Ściągam jego dłonie z mojej twarzy. – Nigdy nie będę... Po prostu niczego nie rozumiem.

Ściska mocno moje dłonie.

– Obiecaj, że o mnie nie zapomnisz. I dzwoń. – Uśmiecha się smutno. – Dzwoń często, żebym sam nie był w stanie o tobie zapomnieć.

Śmieję się cicho.

– Mam być upierdliwa?

– Taka jak zawsze – odpowiada poważnie. Sięga dłonią ku mojej twarzy, ale szybko się rozmyśla. – Nie zmieniaj się. Dla nikogo.

Nie rozumiem jego słów, ale kiwam głową. To ten dzień, gdy nie chcę się z nim kłócić – nawet w żartach. Nagle Kuba pociąga mnie za dłoń, a dosłownie sekundę później otaczają mnie ciepłe ramiona. Wtulam się w białą koszulę i wzdycham zapach, którego długo nie poczuję. Ciepło pod moją skórą szaleje, powoli rozchodząc się po całym ciele. To bardzo przyjemne uczucie, dlatego pozwalam tulić się bardzo długo. Żadne z nas nie chce się odsunąć, jakby żadne z nas nie zamierzało tego kończyć.

***

Rozpakowuję zakupy w kuchni, a w głowie wciąż mam rozmowę z Kubą w sali konferencyjnej. Naprawdę nie wiem, co tam się tak naprawdę wydarzyło. Popłakałam się, on mnie przytulił i kazał pamiętać. Boże, jakbym mogła akurat o nim zapomnieć. Wyciągam z torby frytki i przygryzam wargę. Dlaczego bardziej martwi mnie sprawa z Kubą niż Szymonem? Co się ze mną dzieje?

Moje dłonie są już lodowate, ale dalej trzymam te cholerne frytki. Serce Szymona jest zimne tak jak one. Z transu wyrywa mnie rozdzwoniona komórka. Zerkam na wyświetlacz i od razu się krzywię, ale odbieram.

– Cześć – mówię, starając się nadać mojemu głosowi radosny ton.

– Hej, Natka. Czemu się nie odzywasz? Już zaczęliśmy się z Krzyśkiem zastanawiać, czy nie porwali cię kosmici! – Śmieje się głośno. – Spotkałaś kogoś nowego? Dlatego milczysz?

Dotykam dłonią czoła, bo wiem, że będę musiała okłamać Maję w wielu sprawach. Nigdy nie przychodziło mi to łatwo, dlatego unikałam takich sytuacji jak ognia, ale tym razem nie mam wyjścia i muszę postarać się brzmieć prawdomównie.

– Mam dużo rzeczy na głowie, a wiem... – Przygryzam wargę, bo czy naprawdę chce cokolwiek wytykać przyjaciółce? – Po prostu wiem, że sami jesteście bardzo zajęci.

Maja parska śmiechem.

– Czyli żaden przystojniak się nie napatoczył? Nie chcesz na nas patrzeć, bo jesteś zazdrosna? – pyta rozbawiona. – Daj spokój! Musisz do nas przyjść! Kupiłam wino i... w sumie to mogłabyś coś ugotować.

Marszczę brwi.

– Z chęcią wpadnę, ale może nie w najbliższym czasie. – Przymykam na chwilę powieki. – Mam urwanie głowy, na dodatek Kuba odszedł z pracy i...

– To ten pokręcony gość od dziwnych zasad? Wiesz, tak sobie teraz myślę, że Kuba i Szymon mogliby przybić sobie piątkę.

– Zasady Kuby mają więcej sensu – obruszam się.

– Ale serio aż tak rusza cię jego odejście? – Maja jest chyba zaskoczona. – Pamiętam, że to jeden z tych normalniejszych pracowników, ale może coś mnie ominęło, hm?

Opieram się biodrem o szafkę, a z moich ust wypada ciężkie westchnienie.

– Byliśmy na kolacji i...

– Co? Dlaczego nic o tym nie wiem?

– To nic wielkiego. Za pierwszym razem pomagał mi w recenzji, chociaż jego opinia do niczego mi się nie przypadała, ale za drugim razem...

– Byłaś z nim na dwóch randkach i dowiaduję się dopiero teraz? – jęczy rozczarowana. – Co z ciebie za przyjaciółka?

– Randki? – Kręcę energicznie głową. – To nie tak, my...

– No dokończ – ponagla mnie przyjaciółka.

Pocieram dłonią czoło, bo nie jestem pewna, co powinnam jej powiedzieć. Nie chcę nadinterpretować zachowania Kuby, ale doskonale pamiętam... Skoro widziałam te przeklęte błyski w jego oczach, to równie dobrze mogło oznaczać, że chcę je widzieć. Kuba pewnie był sobą, a to mnie zaczęło odwalać. Tak, to jest jedyne najrozsądniejsze wyjaśnienie.

– To tylko koleżeńskie wypady...

– Jasne. Od kiedy chodzisz z kolegami na kolacje? – pyta, ale nawet nie daje mi czasu na odpowiedź i ciągnie dalej: – Nie znam go, ale chyba musi być coś na rzeczy, skoro spotykacie się, a teraz gdy odszedł... No cóż, przejęłaś się.

– Bo go lubię.

– Lubić można na wiele sposobów – ripostuje.

Przewracam oczami.

– Nic między nami nie ma.

Podświadomie wiem, że to częściowo kłamstwo. Z mojej strony coś jest, a przynajmniej wydaje mi się, że... Ściskam palcami nasadę nosa, próbując zebrać myśli. Ostatniej nocy uprawiałam seks z Szymonem, ale z mojej głowy nie potrafi wyjść Kuba, a nie on. Czy to na pewno coś znaczy?

Przypominam sobie o cieple pod moją skórą. Czy takie rzeczy można wywołać samemu? Jak bardzo wybujała wyobraźnia może zakrzywić obraz rzeczywistości?

– Nic między nami nie ma – powtarzam, chociaż mój głos brzmi jeszcze mniej pewnie niż przed chwilą. – Żadne z nas niczego nie chce. Dobrze się dogadujemy i to tyle.

– A z którym ze swoich byłych tak dobrze się dogadywałaś, co?

Mrugam.

– Do czego zmierzasz?

– To nie jest tak, że z innymi zawsze... łączą cię bardziej fizyczne relacje? – Do mojej głowy wpada wspomnienie poprzedniej nocy, ale szybko je odpycham i staram się skupić na słowach przyjaciółki. – Z Kubą wypracowaliście coś innego, czyli byłoby wam łatwiej stworzyć...

– Maja – mówię ostrzegawczo.

– No co? – obrusza się. Mogę przysiąc, że właśnie wywróciła oczami. – Jeśli nie chcesz o tym gadać, to w porządku, ale obiecaj, że...

– Nic nie będę obiecywać. – Odwracam się i zamieram. O ścianę opiera się Szymon i nie spuszcza ze mnie wzroku. Nie mam zielonego pojęcia, ile czasu tam stoi. – Muszę kończyć – rzucam pospiesznie.

– Ale wpadniesz, tak? – dopytuje Maja. – Obgadamy to na spokojnie, dobrze?

– Dam znać, gdy znajdę czas, ale nie zamierzam już o tym rozmawiać – odpowiadam, starając się nie patrzeć w kierunku Szymona. – Do usłyszenia! I uściskaj ode mnie Krzyśka.

– Natka, niech ci będzie. Tylko odezwij się, okej?

– To mogę obiecać.

– To cześć!

Odkładam komórkę na blat i od razu odwracam się plecami do Szymona, postanawiając wyciągnąć resztę zakupów z toreb.

– Mówiłeś, że wrócisz późno – wytykam.

– Mam dwugodzinną przerwę między zmianami, a nie spodziewałem się, że zastanę cię w domu – mówi powoli. – Z kim rozmawiałaś?

Sztywnieję. Od kiedy go obchodzą takie rzeczy?

– Z przyjaciółką.

Czuję ciepłą dłoń na ramieniu. Szymon odwraca mnie i ujmuje za podbródek.

– Czyli naprawdę nic między wami nie ma?

Otwieram szeroko oczy w totalnym zdumieniu. Przez chwilę nie wiem, o kogo mu chodzi. Przypominam sobie, że przecież podsłuchiwał. Ze wszystkich sił próbuję skupić się na jego orzechowych oczach, ale to wcale nie pomaga. Nie widzę w nich tego, co było ostatnio. Coś się zmieniło tej cholernej nocy.

– Nie wiem, do czego zmierzasz, ale Kuba jest moim kolegą. Bo jeśli sądzisz, że z jednego łóżka poszłam do...

Szymon kładzie kciuk na moich wargach, więc milknę.

– Nic takiego nie powiedziałem. – Przysuwa się bliżej. – Nie chcę żadnych niedopowiedzeń. – Marszczy brwi. – Nie zmieniłem zdania. – Patrzy mi głęboko w oczy. – W żadnej kwestii – dodaje cicho.

Jego słowa uderzają wprost w moje serce.

Nie zmienił zdania, ale mnie pocałował.

Nie zmienił zdania, ale poszliśmy do łóżka.

Nie zmienił zdania, ale wciąż tu stoi. Stoi i pyta o innego.

Chwytam dłońmi krawędzie blatu i mocno zaciskam na nim palce. Nie spodziewałam się czegoś takiego. No dobrze, czułam, że postąpi w ten sposób. Przecież mówił, że na nikim mu nie zależy. Skupiam wzrok na czymś innym, żeby chociaż na chwilę oderwać myśli.

– W porządku – szepczę, starając się nadać mojemu głosowi siły, której wcale nie mam. Historia znowu się powtórzyła. To nawet nie jest zabawne. – Muszę schować kilka rzeczy do zamrażalki – mówię, chcąc się odsunąć.

Szymon obejmuje dłonią moje ramię i pociera skórę palcami.

– Dziękuję za frytki.

Kiwam głową, ale szybko wyrywam się z jego uścisku i odwracam. To nie jest na moje nerwy. Zajmuję się zakupami, ale ciągle czuję bliskość Szymona. Dalej stoi za moimi plecami i gapi się na mnie. Oczekuje, że się wścieknę? Albo rzucę na szyję i zacznę błagać o uwagę? Nie jestem idiotką. A dzisiaj nie mam siły na żadne kłótnie. Wciąż jestem rozbita po rozmowie z Kubą.

– Pójdę się zdrzemnąć – słyszę, a chwilę później jestem już sama.

Jestem wściekła, owszem, ale tylko i wyłącznie na siebie. To nie miało być tak, do cholery.

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3245 słów i 18951 znaków.

3 komentarze

 
  • agnes1709

    Uzależnienie od frytek, hmmm... Może czas na jakąś terapię? :lol2:

  • elorence

    @agnes1709 hahaha

  • AlexAthame

    Moim zdaniem, które już powtarzam, opowiadanie jest rewelacyjne.I jestem przekonany, że autorka tak nie sądzi i nie tylko ze skromności.Powiem dlaczego tak uważam.Po pierwsze bohaterowie są realni.Życie nie jest utartym schematem.Choćbyśmy go najbardziej chcieli, żeby było.Od dłùższego czasu ciekawi mnie zarówno Natka jak i Szymon. Oczywiscie, że ona nie poszła z nim do łóżka tylko dlatego, że była napalona i on również, miał głębsze powody.Nie da się niezauważyć, że Szymon jest ciekawą postacią.A Natalia ma jednak pewien dylemat. Kuba.Mam nadzieję, że czytalnicy nie mieliby za złę Natali gdyby i z nim byla bliżej.Niestety moralność czasem musi zostać w domu.Nie jesteśmy tylko sercem, hormonami, umysłem, zespołem zasad, ale wszystkim naraz. I to, że autorka to pokazuje czyni jej opowiadania takie interesujace. :bravo:  :zakochany:

  • elorence

    @AlexAthame Kuba jest cudowny, nawet mnie - autorkę - przekonał do siebie w stu procentach, co pewnie widać w tekście :)

  • Czytelniczka123e44

    Bardzo mnie wciągnęłý te opowiadania. Natalia trochę się zachowuje jak nastolatka z bardzo niskim poczuciem własnej wartości. Liczę na jakąś wewnętrzną przemianę ;) czekam na więcej i pozdrawiam.  
    Ps. Czy ma ktoś do polecenia książkę w takim klimacie?

  • Clevy

    @Czytelniczka123e44
    Współlokatorzy - Beth O'Leary.

  • elorence

    @Czytelniczka123e44 Natalia przy facetach traci głowę, przez co zachowuje się mało dojrzale - niestety... Mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana (może nie teraz), ale w późniejszych rozdziałach :)

  • Czytelniczka123e44

    @Clevy przeczytałam, jednak opowiadanie elorece bardziej mi się podoba. Tych współlokatorów szybko przeszłam i szczerze to taka książka 6/10. Może mniej.