Za bardzo - Rozdział 23

Dochodzi szósta rano. W mieszkaniu panuje cisza. Nie obchodzi mnie, czy Szymon jest w domu. Poprawiam golf, wsuwając go za pas kraciastej spódniczki – jest krótsza i pewnie będzie zwracała uwagę, ale w tej chwili naprawdę nic mnie nie obchodzi. Dotykam idealnie podkręconych końcówek. Chcę wyglądać normalnie. Sprawiać wrażenie, że wszystko jest w porządku.

Wychodzę z pokoju i szybko kieruję do kuchni. Otwieram szafkę, żeby sięgnąć po parę ciastek upchniętych za stertą talerzy, ale czuję na biodrach czyjeś dłonie. Zamieram, a moje serce zaraz wyskoczy mi z piersi. Czuję delikatnie muśnięcie zarostu na policzku. Moje ciało automatycznie się spina.

– Hej – mruczy Szymon, przytulając się do moich pleców. – Gdzie wczoraj byłaś?

Nie chcę na niego patrzeć, ale muszę, jeśli zamierzam dzisiaj wyjść z tego domu. Powoli się odwracam, a Szymon opuszcza ręce wzdłuż tułowia. Niepokój ściska boleśnie moje serce. Orzechowe oczy są pozbawione blasku, a sińce pod nimi mówią wszystko – ktoś tutaj ma za sobą nieprzespaną noc. Uczucia kopią mój żołądek, bo podejrzewam, że znam powód. Pewnie był na imprezie ze swoimi kolegami.

– Gdzie byłaś? – powtarza, marszcząc czoło.

– Mogłeś napisać – odpowiadam chłodno.

– Nie odpisałabyś mi.

Kiwam głową.

– Pewnie tak – przyznaję. – Śpieszę się...

– Nie. – Przysuwa się do mnie i patrzy głęboko w oczy. – Chcę pogadać.

Nieprzyjemny dreszcz przebiega wzdłuż mojego kręgosłupa, bo przecież zawsze jest tak samo. Spieprzy coś, a później chce rozmawiać.

– Idę – mówię stanowczo, ale przyciska mnie do szafki. Czuję jego gorące ciało, a mój mózg odmawia współpracy. Potrzebowałam tego ciepła wczoraj. – Muszę iść, bo się spóźnię. Nie tylko Konrad nie lubi spóźnialskich.

Szymon dotyka dłońmi mojej spódniczki. Widzę zmianę w jego oczach. Chcę się roześmiać, bo to jest niedorzeczne!

– Zostaw – syczę, odpychając jego dłonie.

– Nie. – Ponawia próbę, a tym razem posuwa się nawet dalej, bo unosi materiał i dotyka moich ud. – Tęskniłem – szepcze.

Jasne. Tęsknił za seksem, a nie za mną.

– Nie mam na to czasu.

– Na to? – Mruży oczy. Wygląda na wkurzonego. – Chcę pogadać.

– Twoje ciało mówi coś odwrotnego – drwię, próbując go od siebie odsunąć. – Szymon – upominam go.

– Nie – powtarza.

Niespodziewanie mnie całuje. Zaskoczona, rozchylam wargi i pozwalam wślizgnąć się jego językowi do środka. Szymon mruczy zachęcająco i pogłębia pocałunek. Jego dłonie są na głaszczą moje uda. Cienki materiał rajstop sprawia, że czuję gorąco na skórze w każdym miejscu, w którym jestem dotykana.

– Byłaś u niego?

Przestajemy się całować. Patrzę zszokowana na Szymona. Spojrzenie orzechowych oczu wywierca dziurę w mojej twarzy.

– Powiedz, że żartujesz – mówię na jednym oddechu.

Ale on milczy. Odpycham go gwałtownie i wychodzę z kuchni. Idzie za mną, ale nawet się nie odwracam.

– Przepraszam...

Nie reaguję. Ubieram botki, skupiając się na zamkach, które za cholerę nie chcą się zasunąć. Szymon korzysta z okazji i podchodzi bardzo blisko.

– Przepraszam. Po prostu myślałem...

Prostuję się.

– Może byłam u niego, może nie? – Przekrzywiam głowę. – Co to za różnica, skoro i tak nie jestem twoja?

Szymon zaciska mocno zęby. Nie pozwalam mu nic powiedzieć, bo narzucam na siebie płaszcz, chwytam torebkę i wychodzę.

***

Wpatruję się w pusty kubek. Na całe szczęście kuchnia jest pusta. Nie mam siły na rozmowę z kimkolwiek. Obejmuję się mocno ramionami, bo cholernie brakuje mi ciepła drugiego ciała. Szymon wszystko zniszczył. Po co wspomniał o Kubie? Naprawdę sądził, że pobiegnę do kogoś innego? Mrugam, żeby odgonić łzy. Nie będę płakała w redakcji, bo nie zamierzam robić z siebie pośmiewiska. Już i tak o mnie plotkują, więc nie dostarczę im kolejnych nowości.

Z kim tym razem połączą mój kiepski nastrój?

Słyszę skrzypienie drzwi, dlatego automatycznie przestaję się obejmować i poprawiam włosy, żeby zakryły moją twarz. Osoba, która weszła, stoi w miejscu. To bardzo dziwne, ale boję się spojrzeć za siebie. Jeśli to któraś z dziewczyn, to tylko niepotrzebnie zwrócę na siebie uwagę.

Kroki zaczynają się powoli zbliżać, a moje serce wariuje. Nie teraz! Potrzebuję jeszcze tylko kilku minut, żeby dojść do siebie!

Czuję dłonie na ramionach, ale zamiast się wzdrygnąć, wstrzymuję powietrze. Znam ten dotyk. Dociera do mnie przyjemny zapach, który również znam.

– Natka?

Obracam się, ale nie patrzę w oczy Kuby. Zatrzymuję wzrok na jego gładkim, granatowym swetrze. Delikatnie dotyka palcem mój podbródek i go unosi. Niebieskie oczy przewiercają mnie na wskroś.

– Co jest?

Nie potrafię wydusić z siebie słowa, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że zacznę płakać. Zamykam oczy i od razu czuję pod powiekami palące łzy. Kuba nie czeka na moją odpowiedź, tylko obejmuje mnie ramieniem i przyciąga do siebie. Ciepło znów znajduje się pod moją skórą, ale dzisiaj czuję je jeszcze wyraźniej. Po moich policzkach spływają łzy. To wszystko mnie przerasta. Przytulam się do Kuby, który przysuwa się jeszcze bliżej. Między nami brakuje miejsca, ale tego właśnie potrzebuję. Ciepła i zrozumienia.

Trwamy w tym uścisku bardzo długo. Mam wrażenie, że ktoś próbował nam przerwać kilka razy, ale zawsze się wycofywał. Może było to kilka osób. Dla mnie to nieistotne. Kuba jest obok. Nie potrzebuję niczego więcej.

***

Rozglądam się po znajomym wnętrzu. Kuba nie spuszcza ze mnie wzroku, w którym coś się zmieniło – to bardzo zauważalna zmiana. Nigdy tak na mnie nie patrzył. Jego twarz oświetla blask świecy. Błysk w niebieskich tęczówkach wzbudza mój niepokój, dlatego opuszczam wzrok na środek stolika. Podpieram głowę na dłoni i pozwalam się pochłonąć niewielkiemu płomykowi. Przypominam sobie o Szymonie.

Jak mógł w ogóle pomyśleć, że pójdę szukać pocieszenia w ramionach kogoś innego?

– Powiesz mi, co się stało? – pyta Kuba.

Niepewnie na niego spoglądam.

– Nie chcę o tym rozmawiać.

– Ale może właśnie powinnaś? – Zaciska na chwilę zęby. – Rozpadłaś się w moich ramionach, więc nie próbuj mnie zbywać.

Przygryzam wargę i odwracam wzrok.

– Pokłóciłam się z Szymonem.

– O co?

Chcę go sprostować. Wytknąć mu, że to on jest powodem, ale wiem, że byłabym nie fair w stosunku do jedynej osoby, która zawsze była obok.

– To nic takiego – upieram się. – Lepiej opowiedz o swojej nowej pracy.

– Natka, spójrz na mnie.

Robię to bardzo niechętnie.

– Nigdy wcześniej nie widziałem cię w takim stanie, więc nie okłamuj mnie. – Wzdycha ciężko. – Co się dzieje?

Już otwieram usta, ale do naszego stolika podchodzi kelner. Podnoszę na niego wzrok, a moje wnętrzności wywracają się do góry nogami. Znam go. On najwyraźniej również mnie rozpoznaje, bo co chwilę na mnie zerka. Spuszczam nisko głowę i wpatruję się w pusty talerz. Kuba składa za nas zamówienie, za co jestem mu wdzięczna.

– Dobra. To było dziwne.

Mrugam.

– To był kolega Szymona – mówię cicho.

– Dlatego się przed nim ukrywasz? Boisz się, że powie mu o... nas?

Moje serce na chwilę przestaje bić. Nasze spojrzenia krzyżują się ze sobą.

– Nie. Bałam się, że znów usłyszę coś złego na temat Szymona – tłumaczę. – To właśnie od jego kolegów dowiedziałam się, że chodzi na imprezy i rzekomo podrywa inne dziewczyny.

Kuba wygląda na zszokowanego. Odchyla się na krześle i głośno oddycha.

– To prawda? – wykrztusza, bo chyba próbuje nad sobą panować.

Wzruszam ramionami.

– Powiedział, że żadnej nie podrywał.

– Wierzysz mu?

Jestem bliska płaczu.

– Chyba... tak.

– Dlaczego?

– Nie wyglądał na kłamcę. Naprawdę było mu przykro – szepczę drżącym głosem.

Kuba wyciąga rękę i łapie mnie za dłoń.

– Ale dlaczego jego koledzy mówią o nim takie rzeczy? A tym bardziej jego dziewczynie?

Krzywię się, co nie umyka jego uwadze.

– Nie – szepcze. – Nie mów, że wciąż nie nią nie jesteś – ostrzega, a następnie zgrzyta zębami. – Dalej próbujecie? – pyta kpiąco.

Patrzę na niego błagalnie.

– Proszę, skończmy ten temat.

Kuba kręci gwałtownie głową.

– To wszystko, czy jest coś jeszcze?

Szarpię zębami dolną wargę, bo nie chcę już rozmawiać o Szymonie, ale też nie chcę kłamać. Milczenie wydaje się rozsądnym rozwiązaniem.

– Natka?

Kręcę głową.

– Swojemu bratu też o mnie nie powiedział.

Otwiera szeroko oczy.

– Wow – podsumowuje krótko. – W takim razie, kim dla niego jesteś?

Garbię się, bo ciężar tego pytania uderza prosto w moje serce.

Dla Szymona jestem nikim. Gdybym cokolwiek znaczyła, ten cały syf nigdy by się nie wydarzył. Nie musiałabym ukrywać łez i nigdy nie czułabym bólu w klatce piersiowej, który powoli utrudniał mi oddychanie.

– Nie chcę się nad tym zastanawiać w tej chwili – kłamię. – Możemy zmienić temat?

– Jasne – mówi z zaciętą miną.

Milczymy aż do podania naszych dań. Kelner nalewa nam również wina. Kuba unika mojego wzroku. Wciąż wygląda na wkurzonego. Wiem, że ten gniew nie jest skierowany w moją stronę, ale nie chcę, żeby nasze spotkanie po tak długiej rozłące, wyglądało w ten sposób.

Grzebię widelcem w swoim talerzu, nie spuszczając oczu z jego granatowego swetra. Wygląda w nim tak samo dobrze jak w błękitnej koszuli.

– Nie patrz tak na mnie, bo pomyślę, że chcesz ukraść kawałek mojego boskiego tuńczyka.

Drżą mi kąciki ust.

– Boskiego tuńczyka? – rzucam z lekkim rozbawieniem, bo mój głos wciąż brzmi smutno. – Niedawno twierdziłeś, że to nie są twoje słowa.

Kuba rzuca w moim kierunku ostrzegawcze spojrzenie.

– Mówiłem też, że nie wiesz czym są prawa autorskie.

Przewracam oczami.

– To szczegół.

– Dość istotny – rzuca Kuba, patrząc na mnie znacząco.

Dotykam palcami kieliszka. Ciągnie mnie do alkoholu, bo chcę zapomnieć. Wyrzucić z głowy Szymona i cieszyć się obecnością Kuby.

– Chyba powinnam kiedyś spróbować przyrządzić tuńczyka w ten sposób – mówię odważnie.

– Powinnaś, ale wtedy byłbym stałym gościem. – Mruga do mnie. – Miałabyś mnie dość.

– Nieprawda.

– Kłamiesz.

– Oczywiście, że nie.

– A właśnie, że tak. – Kiwa głową. – Sernik i tuńczyk... to za dużo. Nie mogłabyś się już ode mnie uwolnić.

Unoszę kącik ust.

– Nawet nie masz pewności, czy faktycznie by mi się udało.

Kuba mrozi mnie spojrzeniem. Upijam łyk wina. Przyjemne ciepło rozlewa się w moim ciele.

– Twoje dłonie działają cuda.

Rumienię się.

– Przestań – besztam go.

– Mówię prawdę. – Uśmiecha się delikatnie. – Jesteś stworzona do gotowania. Nigdy nie myślałaś o karierze szefa kuchni?

– Nie.

Wino znika szybko z mojego kieliszka.

– Kłamiesz! – powtarza podniesionym głosem.

Parskam cichym śmiechem.

– Mówię poważnie – zapieram się. – Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam.

– Byłabyś świetna, może nawet...

Kopie Kubę pod stołem.

– Ani się waż wspominać o Konradzie – ostrzegam go. – Bo nie dostaniemy deseru.

– No tak. – Jego niebieskie oczy zaczynają świecić. – Kurczę, zapomniałem, że znajomość z tobą niesie ze sobą dużo profitów.

Wywracam oczami, akurat w momencie, gdy do naszego stolika podchodzi kelner i pyta, czy nie potrzebuję jeszcze wina. Podsuwam kieliszek, ciesząc się, że z mojego ciała powoli znika napięcie. Znów mogę patrzeć na Kubę i czuć... ciepło. Przyjemne ciepło, które odpycha wszystkie negatywne myśli.

– A wahałem się – dodaje Kuba.

Unoszę brwi.

– Chyba straciłam wątek?

Przechyla głowę i przygląda mi się uważnie.

– Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? – pyta.

Upijam kolejny łyk wina, a potem kiwam energicznie głową.

– Pamiętam! Ekspres dolewał potrójną porcję mleka. Stałam poirytowana przez godzinę, próbując to naprawić.

Kuba uśmiecha się delikatnie.

– A potem pojawiłem się ja.

Macham niedbale dłonią.

– Poradziłabym sobie.

– Za sto lat – mówi rozbawiony.

– Nieprawda! – Poprawiam się na krześle. – Brakowało mi pięciu minut i...

– Jasne, jasne – rzuca kpiąco Kuba. – Widziałem twoją minę. Byłaś bliska płaczu. – Mierzy mnie spojrzeniem. – To był twój pierwszy dzień w pracy.

– No tak – mówię niechętnie. – Myślałam, że popsułam ten ekspres.

Kuba parska śmiechem.

– Wreszcie się przyznałaś!

Krzywię się. Odkładam widelec i znowu upijam łyk wina. Nie mam ochoty na jedzenie. Chcę tylko zapomnieć.

– Wcale nie! – obruszam się.

– A właśnie, że tak!

– Zachowujesz się jak dziecko – syczę.

– Ty też.

Odsuwam od siebie talerz. Kuba patrzy na mnie z troską w oczach.

– Powinnaś coś zjeść – mówi ciepłym tonem głosu.

– Nic nie przełknę.

– Wino ci zaszkodzi.

Wzruszam ramionami i znowu przechylam kieliszek. Ciągle mi mało. Chcę przestać czuć. Natychmiast.

– Nic nowego – rzucam obojętnie. – Wino zawsze szkodzi. Dzisiaj może być ciut gorzej, ale w porównaniu do Szymona... – Nabieram gwałtownie powietrza do płuc. – To dalej nic – dokańczam i dopijam wino.

Kelner pojawia się ponownie, a ja nie prostuję, więc kieliszek znów jest pełny. Kuba patrzy na mnie z dezaprobatą, ale akurat to mnie nie obchodzi. Mam złamane serce. Wiem, że alkohol uleczy je tymczasowo i co z tego?

– Wrócisz do... waszego mieszkania?

Spinam się.

– Czy możemy jeszcze nie wracać do tego tematu? – Patrzę na niego błagalnie. – Tu jest tak dobrze. – Uśmiecham się szeroko. – Chcę tu zostać.

– To raczej niemożliwe. – Kuba nie spuszcza ze mnie wzroku. – Koniec wina.

Przysuwam kieliszek bliżej siebie i pokazuję mu język.

– Jestem dorosła.

– I pijana – dodaje.

– Mam złamane serce. Nic innego go nie poskleja – mówię szczerze.

Kuba zamiera. Przygląda mi się uważnie, a przez jego twarz przechodzi cień. Widzę, że otwiera usta, żeby się odezwać, ale rezygnuje w ostatniej chwili. Potrząsa głową i zawiesza wzrok na moim golfie.

– To nie jest rozwiązanie – mówi poważnie. – Powinniście szczerze porozmawiać, wyjaśnić sobie kilka spraw i zdecydować, czy na pewno chcecie tego samego.

Łatwo mu się mówi.

– To nie jest proste – szepczę, a mój głos znowu zaczyna drżeć.

– Nic nie jest.

Przygryzam wargę, bo na usta pcha mi się jedno pytanie. Nie chcę wplątywać Kuby w ten syf, ale on mnie zna. Zna też moje demony.

– Gdybyś był na moim miejscu... – Milknę na chwilę, ale biorę głęboki wdech i dodaję: zrezygnowałbyś?

– Nie mnie to oceniać – odpowiada cicho. – Sama wiesz najlepiej, czy warto.

– Nie będziesz próbował mnie naprowadzić na właściwą drogę? – pytam zdumiona.

Kuba unosi wysoko brwi.

– A co definiuje właściwość danej drogi?

Zamyślona, przyglądam się jego twarzy. Mam ochotę sięgnąć po jego niesforne kosmyki włosów i odgarnąć je z czoła, ale w ostatniej chwili się powstrzymuję.

– Nie wiem.

– Ja też nie – przyznaje Kuba. – To pytanie nie ma sensu.

Niestety, muszę się z nim zgodzić.

Rozglądam się po lokalu i zauważam, że kolega Szymona ciągle się na mnie gapi. Mój żołądek ściska niepokój. Nawet jeśli mu powie, to co z tego? Nie robimy nic złego. Kuba jest kolegą i zachowuje się jak kolega. Zdradzieckie ciepło pod skórą zaczyna mnie palić, ale ignoruję je. To znowu wina alkoholu.

***

Stoimy pod kamienicą, w której mieszkam. Kuba góruje nade mną, bo znowu jestem zgarbiona. Myśl, że za chwilę mam przekroczyć próg miejsca, w którym nic nie znaczę... przeraża mnie. Nawet alkohol krążący w moich żyłach nie jest w stanie mnie uspokoić. Niebieskie oczy uważnie przygląda się mojej twarzy.

– Może powinienem tam z tobą wejść?

Kręcę energicznie głową.

– To nie jest konieczne – odpowiadam szybko. – Jest późno. Szymon pewnie śpi lub... jest w pracy. – Nie mówię na głos, że równie dobrze może być na kolejne imprezie. – Od razu pójdę spać.

Kuba ujmuje w dłonie moją twarz.

– Jesteś pewna?

Ciepło jego skóry odgania niepokój. Staram się uśmiechnąć.

– Będzie dobrze – kłamię, bo doskonale wiem, co się stanie, gdy będę w mieszkaniu. Moje serce eksploduje bólem. Będę sama i bezbronna. – Dziękuję za ten dzień. Potrzebowałam go.

Kuba marszczy czoło. Wygląda tak, jakby moje słowa sprawiły mu ból.

– Ja też – szepcze.

Między nami zapada cisza. Pewnie w innych okolicznościach odwróciłabym się na pięcie i zniknęła na klatce schodowej, ale nie dzisiaj. Niepewnie obejmuję Kubę w pasie i wtulam policzek w jego sweter.

– Jesteś najlepszy.

Wiem, że powinnam ugryźć się w język, ale... To obecność Kuby utrzymuje mnie jeszcze na powierzchni, nie pozwalając opaść na samo dno. Bez niego nie dałabym sobie rady. Zasługuje na prawdę. Bo jest najlepszy. Najlepszy ze wszystkich facetów, jakich kiedykolwiek spotkałam.

Kuba nic nie mówi. Obejmuje mnie ramieniem i całuje we włosy, a potem się odsuwa. Próbuję spojrzeć mu w oczy, ale unika mojego wzroku.

– Pójdę już – mówi cicho.

– Będziesz musiał zamówić kolejną taksówkę.

Wreszcie podnosi na mnie wzrok. Ciepło bijące z niebieskich tęczówek paraliżuje moje ciało.

– To nic. – Unosi kącik ust. – Jeśli będziesz potrzebowała pogadać, to... dzwoń. – Marszczy czoło. – Nieważne, o której godzinie. Po prostu dzwoń.

Kiwam głową.

– Obiecuję.

Pierwsza się odwracam i wchodzę do kamienicy. Nie oglądam się za siebie, bo nie lubię pożegnań. Tak naprawdę nie wiem, kiedy znów go zobaczę. Nie chcę niczego utrudniać.

Wspinam się po schodach z mocno bijącym sercem. Ciepło, które czułam przy Kubie, nagle gdzieś znika. Moje ciało oplata chłód. Wiem, że mieszkanie jest tak samo moje, jak i Szymona, ale... To nie jest mój dom.

Zatrzymuję się przed drzwiami, biorę głęboki wdech i pociągam za klamkę, która od razu puszcza. Niepokój sieje spustoszenie w moim żołądku. Skoro drzwi są otwarte, to oznacza, że Szymon jest w środku. Liczę w głowie do trzech i przekraczam próg.

Omiatam szybkim spojrzeniem kuchnię, a mój wzrok zatrzymuje się nagle na dziewczynie z warkoczem. Między jej nogami stoi Szymon.

Stoi bardzo, bardzo blisko.

Ulatuje ze mnie powietrze, a moje serce przestaje bić. To... Alkohol nie jest w stanie zatrzymać bólu, jaki czuję w swojej klatce piersiowej. Prawdopodobnie nic nie byłoby w stanie go zatrzymać.

Nie wiem, ile na nich patrzę, aż wreszcie Szymon obraca głowę. Nasze spojrzenia krzyżują się ze sobą. W orzechowych oczach nie dostrzegam nic, zero uczuć.

Jest mi tak słabo, że z trudem robię parę kroków, żeby wreszcie znaleźć się w swoim pokoju. Zamykam cicho drzwi i opieram się o nie plecami. Z trudem łapię oddech. Ból w klatce piersiowej jest nie do zniesienia. Z moich oczu płyną łzy.

Dlaczego mi to zrobił?

Dlaczego?

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3248 słów i 19354 znaków.

7 komentarzy

 
  • AlexAthame

    Jest różnica w tym, że ktoś idzie do kawiarni a tym, że ktoś stoi pomiędzy czyimiś nogami.Szymon ma czerwoną kartkę. Ma szczęscie, że Natka go kocha, a nie ... no nie mogę napisać, dziewczyna jak ja :drinking:  :smiech2:

  • Goskagoska123

    Nie rozumiem Szymona już zupełnie. Tak jechał po Łukaszu, że z niego straszny dupek, burak, cham itd (nie pamiętam określenia jakiego używał ale wiadomo o co chodzi),  teraz sam zachowuje się wobec Natalii 100razy gorzej. Jest skończonym kretynem. Specjalnie chce ją zranić. Nie wierzy, że Natalia to dobra dziewczyna, myśli, że zdradza go z Kubą. Ok, tylko ślepa Natalia nie widzi niczego i nikogo oprócz czubka własnego nosa i ewidentnie ma jakieś problemy z empatią. ALE to Szymon już chyba dawno zauważył, że Natalia nie jest zbyt rozgarnięta. Sam wydawał mi się bardziej konkretny, a teraz to poprostu przestałam lubić. Kiedy kolejny odcinek? Natalia mogłaby się trochę też sama z siebie ogarnąć i pokłócić się z Szymonem porządnie, a nie 3 zdania i wychodzę...  
    Na minus - dialogi między Kuba i Natalią, połowa o niczym.  

    Kiedy kolejny odcinek? :D

  • elorence

    @Goskagoska123 w pierwotnej wersji, którą skończyłam pisać 12 lat temu cały tekst był pisany z obu perspektyw :) Wgląd do głowy Szymona z pewnością wyjaśniłby wiele kwestii, które na tę chwilę wydają się niezrozumiałe. Fakt, Natalia próbuje być dobra, ale niekoniecznie dobrze jej to wychodzi :) Z pewnością jest ślepa.  
    Zawsze stawiam na naturalność w postaciach, dlatego trudno mi "powiedzieć", czy ta dziewczyna kiedykolwiek się ogarnie 😂  
    Co do dialogów Kuby i Natalia: zamysł jest taki, że oni tak dobrze czują się w swoim towarzystwie, że ich rozmowy są o wszystkim i o niczym :D  
    Kolejny rozdział będzie w piątek :) I w niedzielę pojawi się następny!

  • Czytelnika 1224rx

    Nie mogę sobie tego wyobrazić, jak można stać nad czyimś nogami? Ona leży na podłodze i on nad nią stoi? ona stoi na rękach? Nie rozumiem ich ustawienia w tamtej chwili, czy ktoś mi może wytłumaczyć?

  • Xxxxxx

    Może ona siedzi na stole albo blacie?

  • elorence

    @Xxxxxx tak, Justyna siedzi na blacie :) I jest napisane wprost, że "Szymon stoi między jej nogami". Pominęłam wzmiankę o blacie, bo Natalia chyba bardziej skupiła się na samych postaciach. Ale dopiszę parę słów, żeby było klarownie, bo może faktycznie brzmi niejasno :) Dzięki za czujność! ❤

  • Mysza

    Jako, że nie przepadam za Kubą to uważam, że Natka jest sama sobie trochę winna. Jeżeli on myśli, że ona i Kuba to hmmm, czemu ma być niby "gorszy"? Rozumiem, że ją zranił ale ona jego teraz też rani, więc chłopak szuka pocieszenia. Albo oboje się ogarną albo wszystko będzie skończone. Jeszcze jest szansa. Kuba może i jest w niej zakochany ale też ją zostawił bo nowa praca i teraz wraca jak gdyby nigdy nic. Też się nie odzywał. Nikt tu nie jest święty.

  • elorence

    @Mysza cały czas jestem w szoku, że za nim nie przepadasz :) Oczywiście, że Natalia jest winna (nawet nie trochę, a bardzo). PRAWDA! :) Nikt tu nie jest święty - niestety :( Dzięki za komentarz ❤

  • Mysza

    @elorence  Nie wiem czemu ale nie czuję do niego chęci. Natka to sama sobie komplikuje. Ale cóż, czasami lubimy sobie komplikowac życie. Czekam już na kolejną część jak na jakieś ulubione jedzenie 😂 Trzymam stronę Szymona i mam nadzieję, że w końcu zacznie się jakoś układać.

  • elorence

    @Mysza czekasz tak, jak Szymon czeka na frytki? 😂 W piątek pojawi się kolejny - mam już połowę rozdziału, więc teraz powinno być z górki :) Szymon jednak nie jest taki zły, prawda? :)

  • Mysza

    @elorence Mniej więcej tak jak Szymon na frytki 😂 Dobrze, że piątek już blisko bo codziennie sprawdzam czy jest coś nowego. Oby tylko Natalia teraz nie lamentowała za bardzo i nie rozczulała się nad sobą.

  • elorence

    @Mysza Natalia to stan umysłu 😂

  • Convallaria

    Kolega doniósł + noc poza domem i Szymon postanowił się zemścić?

  • elorence

    @Convallaria dobrze kombinujesz :) Dzięki za komentarz ❤

  • Agaaa

    Nie wierzę...  
    Naprawdę to zrobił? Coś tutaj jest nie tak...
    Szymon mówił że mu bardzo zależy, że dalej chce próbować. Chyba nie jest aż takim......
    (dalszą część wypowiedzi zostawię w swojej głowie).  Świetny rozdział,jak zawsze :)

  • elorence

    @Agaaa tak, coś tutaj jest bardzo nie tak :) Ja to kocham bohaterom komplikować życie 😂 Dzięki ❤

  • papcio

    No to Szymon dostanie co chciał, a Natka może zmądrzeje i zrozumie, że Kuba jest w niej zakochany, a ona w nim.

  • elorence

    @papcio być może i być może :) Moi bohaterowie niespecjalnie chcą słuchać głosu rozsądku, dlatego wszystko jest możliwe :)