To nie powinno się wydarzyć cz 4

Stałem na przeciwko Sebastiana i zastanawiałem się co ja właściwie tutaj robię. Starałem się być silny, naprawdę silny, ale coś mnie do niego ciągnęło. Coś sprawiło, że chociaż nie miałem za dużo czasu, bo tylko kilka minut, ale przyjechałem tu. Przyjechałem do mężczyzny, który przyczynił się do tego jak teraz było z moją żoną. Przyczynił się do rozpadnięcia mojej rodziny, a mimo to nie potrafiłem go znienawidzić.  
- Nie wiem co ja właściwie tuta robię. Po co  
- Chciałeś się ze mną pożegnać, chciałeś powiedzieć mi, ze więcej nie możemy się spotykać - przypomniał Sebastian, ignorując moje spojrzenie.
- Nie chciałem by do tego doszło, nie powinienem
- Daj spokój. Oboje zawiniliśmy. Ja też nie byłem bez winy, ona jest moją siostrą. Sypiałem z mężem siostry - zirytował się. Patrzyłem na niego i nie wiedziałem co mam mu powiedzieć. Czasem wyobrażałem sobie nasze rozstanie, czasem zdawałem sobie coraz częściej sprawę z tego, że wkrótce będziemy musieli zakończyć to szaleństwo i wtedy zawsze wiedziałem co powiedzieć, ale teraz, teraz gdy stałem na przeciwko Sebastiana, gdy patrzyłem na jego twarz, zabrakło mi słów.  
- Nie chciałem zranić ani Ciebie ani jej. Nie chciałem zranić nikogo z Was  
- Nie chciałeś, ale zraniłeś. Co my sobie myśleliśmy Jakubie? byliśmy szaleni - powiedział zraniony.  
- Nie, po prostu  
- Po prostu oszaleliśmy. Nigdy nie powinno do tego dojść. Owszem miałeś problemy, ale ja nie powinienem tego wykorzystywać. Miałem pomóc Ci przez to przejść, a wylądowałem w twoim łóżku. Zatraciliśmy się i zakochałem się w Tobie. Boże! Jak to brzmi - schował twarz w rękach.  
- Zostaw mnie już - powiedział. - Albo jeszcze coś - rzekł, a ja zatrzymałem się przed drzwiami. Odwróciłem się w tył i spojrzałem w jego oczy. - Będziesz się z kimś spotykał? Poszukasz sobie kogoś, czy będziesz starał się odzyskać moją siostrę? - zapytał. Wiedziałem, że ktoś w końcu zada mi to pytanie, pytanie na które wcale nie znałem jeszcze odpowiedzi. Nie chciałem nigdy więcej zranić Doroty, ale też nie wiedziałem czy będę potrafił zapanować nad tym kim jestem. Czy będę potrafił się zmienić nawet dla kobiety, którą przecież kochałem.  
- Nie wiem - odpowiedziałem szczerze. - Ja sam jeszcze nie wiem jak będzie wyglądać moje życie. Co zrobię, co Dorota zrobi. Jedno wiem... Nie wrócę do Ciebie - odpowiedziałem zadając mu ostateczny cios. Czułem uważne spojrzenie Sebastiana, ale nie zareagowałem. Nie chciałem dawać mu fałszywych nadziei, nie chciałem by czekał bo zasługiwał na kogoś, kto go pokocha. Zasługiwał na kogoś lepszego. Zatrzymałem się tuż za drzwiami mieszkania. Wziąłem głęboki wdech, nie mając pojęcia, że to wszystko okaże się tak bardzo trudne. Wsiadłem do samochodu i pojechałem po dzieci, bo obiecałem Dot, że odbiorę je ze szkoły. Miałem dla żony jeszcze jedną niespodziankę, chciałem postarać się wynagrodzić jej to wszystko, co przeze mnie przeszła.

- Z tej strony Małgorzata Rojek. Chciałam się upewnić, że rezerwacja stolika jest wciąż aktualna - usłyszałam kobiecy głos. Nie wiedziałam co powiedzieć. Mój mąż zarezerwował stolik w restauracji? Kiedy? Po co? Komu? Dla kogo?  
- Tak aktualny - wyszeptałam oszołomiona. Kobieta rozłączyła się, a ja stałam osłupiała w jednym miejscu i zastanawiałam się po co Kubie był stoli w restauracji. Miałam cichą nadzieje, że to jakaś pomyłka, że Kuba zarezerwował stolik jakiemuś koledze, jak robił to dość często, ale coś mówiło mi nie tym razem głupia. Uszykowałam obiad, rozłożyłam talerze na stolę i czekałam za dziećmi. Po kilkunastu minutach pod domem zaparkował nasz samochód, a już z dworu usłyszałam radosny krzyk dzieci.  
- Mama! - zawołali jednocześnie. - Mamo kochana Mamo jesteś! - zawołali. Przytuliłam dzieci i spojrzałam na rozpromienioną twarz męża.
- Mam coś dla Ciebie kochanie. Poczekaj sekundę - powiedział tajemniczym głosem. Usiedliśmy przy stole czekając na przyjście Kuby, Po dwóch minutach zjawił się mój mąż z bukietem kwiatów i podarował mi je. - Proszę - powiedział z uśmiechem. Byłam tak zachwycona, tak szczęśliwa wspólną chwilą z rodziną, że zapomniałam o dziwnym telefonie od tamtej kobiety. (...) Wieczorem właśnie miałam brać się za szykowanie kolacji, gdy od tyłu złapał mnie mój mąż przytulając się do moich pleców.  
- Kochanie tak bardzo za Tobą tęskniłem - powiedział czule. Odwróciłam się do niego twarzą i złożyłam na jego ustach pocałunek. Odłożyłam nóż którym kroiłam pomidory i pozwoliłam by Kuba na rękach zaniósł mnie do sypialni. - To dla Ciebie kochanie - powiedział czule, gdy delikatnie postawił mnie na dywanie w sypialni. - Dzieci są u twojej siostry, a my mamy stolik w restauracji - powiedział z uśmiechem. Restauracji - pomyślałam uśmiechając się sama do siebie. Sukienka była idealna, ale chyba bardziej zadowolona byłam z tej chwili, w której mogliśmy zostać sam na sam. - Od dziś wszystko się zmieni. Obiecuję Ci to - jego głos drżał. Poczułam delikatny dotyk mojego męża, ustami delikatnie przegryzał mój płatek ucha, a ja drżałam.
- Przestań, bo za moment nigdzie nie pójdziemy - ostrzegłam go
- No to odwołuje rezerwację - uśmiechnął się i złapał telefon do reki  
- Kuba!  
- No co perspektywa zostania z Tobą w domu jest tak kusząca, tak wspaniała - rozmarzył się  
- Ale ja jestem głodna, zresztą pokusiłeś już tą kolacją i ta sukienka - jęknęłam  
- Okej ale potem zamówimy pokój w hotelu
- W hotelu - powtórzyłam z uśmiechem, Kuba wyszedł a ja zaczęłam szykować się na wyjście. Założyłam sukienkę, którą kupił na dzisiejszy wieczór, zupełnie zapominając o tym co właściwie się stało. Wszystko było tak magiczne i wyjątkowe, że przez chwilę uwierzyłam w nasze szczęście.  
- Dorota! Dot pospiesz się! - poganiał mnie. Chwyciłam jego telefon i zobaczyłam na wyświetlaczu nową wiadomość. Numer znałam doskonale, bo należał do mojego brata. Chciałam odczytać, ale coś mnie powstrzymało. Nie, nie miałam do tego prawa.  
- Już idę - rzuciłam odkładając telefon Kuby. Wyszłam z sypialni i po chwili jechaliśmy do mojej ulubionej restauracji.

Zamówiłem ten sam stolik co zawsze, poprosiłem by się postarali ponieważ nie chodziło już tylko o samą kolację, ale miałem dla niej też inną niespodziankę. Chciałem zacząć wszystko od nowa, chciałem zrobić wszystko, by poczuła na nowo się bezpieczna, by mi wybaczyła i zaufała.  
- Pięknie - rzekła z zachwytem. Usiedliśmy, a ja nalałem jej wina. Zamówiliśmy jej ulubione jedzenie, ale nim kelnerka je przyniosła podniosłem kieliszek do góry a drugą ręką złapałem jej dłoń.  
- Wypijmy za nas kochanie. Za naszą wspólną podróż życia, za nasze szczęście i za to co nas łączy - powiedziałem patrząc jej w oczy. Płakała. W jej oczach na nowo pojawiały się krople łez, a ja chciałem tylko jej szczęścia, nie sądziłem, że tak bardzo się wzruszy.  
- Za nas - powiedziała. Kelnerka przyniósł zamówione jedzenie, a ja miałem dla niej jeszcze jedną niespodziankę. Gdy wypiła dwudziesta pierwsza obok nas pojawił się zamówiony zespół, a ja podniosłem się i poprosiłem ją do tańca. Gdy trzymałem ją w ramionach, miałem wrażenie, że trzymam cały swój świat.
- Dziękuję ci Dot - szepnąłem jej do ucha. - Dziękuję Ci za to, że pojawiłaś się w moim życiu. Dziękuję za to kim stałem się dzięki Tobie - wyznałem. Milczała. Wtulała się we mnie coraz bardziej, a ja patrzyłem jak po jej policzku lecą krople łez. Rozpłakała się chowając twarz w moich ramionach, a ja miałem wrażenie, że stała się jeszcze bardziej krucha i bezbronna niż w dniu, gdy oznajmiła mi, że zaszła ze mną w ciążę. - Kochanie - klęknąłem na środku parkietu. - Kochanie wiem, że jesteśmy małżeństwem już od kilkunastu lat, ale chciałbym żebyś jeszcze raz została moją żoną. Chcę odbudować wszystko między nami i chcę ponownie przed Bogiem złożyć Ci obietnicę i przysięgę. Pytam jeszcze raz, tak jak pytałem wiele lat temu, a ty powiedziałaś nieśmiałe tak. Zostaniesz moją żoną? Poślubisz mnie jeszcze raz Dot? - zapytałem. Patrzyłem na żonę w oczekiwaniu. Wiedziałem, że to co robię to czyste szaleństwo, ale chciałem. Chciałem poślubić ją z miłości, a nie z poczucia obowiązku, jak zrobiłem to kiedyś.
- Tak. Przecież już jestem twoją żoną - zaśmiała się, a w jej oczach ujrzałem ponownie łzy. Chwyciłem ją w objęcia i zakołowałem, a wszyscy klienci restauracji patrzyli na nas i bili nam brawo. - Kocham Cię Dot. Kocham Cię - szepnąłem nie wierząc we własne szczęście. Chwyciłem ją na ręce i czując na sobie spojrzenia innych, szepty ludzi wyniosłem z restauracji i zaniosłem do samochodu. Pojechaliśmy do hotelu.

To wszystko co działo się teraz, to co robiłam wraz z mężem wydawało się szalone. Właśnie przyjęłam jego kolejne oświadczyny, właśnie miałam na palcu przepiękny pierścionek, a teraz na rękach niósł mnie na górę do pokoju. Gdy zamknęliśmy za sobą drzwi, gdy położył mnie ostrożnie na łóżku czułam się jak w bajce.
- Jesteś niemożliwy - zaśmiałam się. Kuba chwycił szampana i wlał nam do kieliszków. W międzyczasie ja rozbierałam się z sukienki i powoli zaczynałam rozbierać też jego. - Pierdolić tego szampana - krzyknęłam czując jak rozpalone jest moje ciało. Wyrwałam mu kieliszki z ręki i odłożyłam na stolik. Łapiąc go za rękę przyciągnęłam do siebie i oboje padliśmy na łóżko, Wciąż miałam na sobie bieliznę a mój mąż spodnie. - Kochanie - rzekłam cicho czując jak mój głos drżał. Leżałam pod Kubą i odwzajemniałam wszystkie jego pocałunki. Był czuły i opiekuńczy, czyli dokładnie taki jak lubiłam. Jego dłonie błądziły po moim ciele, a ja pieściłam jego tors. - Kocham Cię Kubo - szepnęłam, gdy wreszcie udało mi się pozbyć zbędnych rzeczy. Teraz leżałam pod mężem całkiem naga,spragniona jego pocałunków, pieszczot i ciała. Czułam jakbyśmy robili to pierwszy raz, jakbyśmy poznawali dopiero swoje ciała. - Jeszcze - drżałam pod jego dotykiem. Drżałam, gdy delikatnie masował mój kark, gdy jego język delikatnie pieścił moje ucho, gdy on dotykał mojej kobiecości.
- Jesteś cudowna. Cudowna kochanie - wyznał.
- Nie gadaj tylko to zrób  
- Kochanie, ale  z Ciebie kocica  
- Zrób to! - krzyknęłam czując jak przyjmuję go w sobie. Moje ciało odpowiadało na każdy jego gest, prężyłam się jakbym zapraszała go do środka. Jakbym tylko czekała na to by go przyjąć. Potrzebowałam go, chciałam mu zaufać, chciałam mieć gwarancję, obietnicę zostanę przy Tobie, nie zostawię Was. Zamiast tego przyjmowałam każdy jego ruch, czekałam na każdy gest. Kochałam go. Jego pchnięcia były delikatne, czułe. Starał się bym i ja miała jak najwięcej przyjemności z tego seksu, ale ja miałam przyjemność z tego,że jesteśmy tak blisko siebie,że leżymy tak blisko,że jestem dla niego ważna. Tylko czy byłam dość ważna,by zatrzymać go? by zmienił dla mnie swoje pragnienia? by z nich zrezygnował?
- Dorota. Dot kochanie - wyjęczał, a po chwili oboje popłynęliśmy....  
Nie wiem jak długo leżałam pod nim spocona i ciężko oddychając. Nie wiedziałam czy śpi, czy leży, ale oboje chyba tak naprawdę baliśmy się poruszyć. - Odlot - powiedział w końcu a jego oddech wciąż był mocno przyspieszony. Poruszyłam się niespokojnie, jakbym bała się,że za chwilę odejdzie. Zszedł ze mnie i położył się obok, a ja odwróciłam się do niego bokiem, tak bym mogła spojrzeć mu w oczy. Wiadomość od mojego brata wciąż nie dawała mi spokoju.
- Muszę się Ciebie o coś zapytać. Coś nie daje mi spokoju Jakubie - powiedziałam nie będąc pewna czy powinnam poruszać to dzisiaj. Przed chwilą miałam najlepszy seks, byłam tak blisko z mężem jak jeszcze nigdy, ponownie mi się oświadczył i chciał odnowić naszą przysięgę, chciał ratować nasze małżeństwo, a ja się wciąż zadręczałam. Jego oczy spojrzały na mnie  niespokojnie, a jego członek znów się rozbudził.  
- Chyba ktoś chce jeszcze - zauważył z szerokim uśmiechem.  
- Twoje serce może tego nie przeżyć - zaśmiałam się  
- Nie jestem taki stary - chwycił mnie delikatnie i przyciągnął jeszcze bliżej siebie.  
- Chcesz to sprawdzić? - prowokował. Gdy dotknął mojego rozgrzanego ciała, moje ciało zdradziło mnie.  Chciałam go tak samo bardzo jak on chciał mnie, ale wiadomość od Sebastiana nie dawała mi spokoju.  
- Wieku nie oszukasz - odpowiedziałam na zaczepkę i już po chwili leżałam pod nim. Czułam nad sobą jak bardzo jest spragniony, jak bardzo jest podniecony, ale nie mogłam.  
- Chciałam z Tobą porozmawiać - powiedziałam próbując jeszcze przemówić mu do rozumu  
- Rozmawiaj zatem  
- Trudno rozmawiać, gdy leżę pod Tobą i czuję twój delikatny, czuły dotyk. Jezu,że Ty jeszcze nie masz dość? - zaśmiałam się. Kuba tylko spojrzał głodnym wzrokiem na mnie , ale nie odpowiedział. Kompletnie ignorując moje zaczepki i prowokację oparł się na łokciach i zatopił usta na moich ustach. Teraz nie mogłam wreszcie nic mówić. Ustami schodził coraz niżej, a ja czułam jak robię się wilgotna. Mój oddech znów przyspieszył i nie w głowie już mi było rozmawiać. Poddałam się jego pieszczotą by po chwili znów poczuć go w sobie. (...) Oczy zamykały mi się coraz bardziej, ale wcale nie chciałam zasnąć. Bałam się,że rano wszystko będzie wyglądało inaczej, a ja nie chciałam by ten magiczny wieczór się skończył. To był nasz czas, nasza chwila, nasz wieczór. Bałam się, jeszcze nie wiedziałam czego, ale cholernie się bałam.
- Śpisz? - spytałam patrząc w sufit.  
- Nie kochanie i chyb już dziś nie zasnę - odpowiedział.  
- Chcę Cię o coś zapytać. Masz z nim kontakt? masz kontakt z Sebastianem Jakubie? - zapytałam. Mój mąż spojrzał na mnie uważnie, ale milczał. Nie wiedziałam,czy przeczytał wiadomość od Sebastiana, ani tego co tam mu napisał.  
- Nie. Nie dzwonił ani nie pisał. Nie spotykamy się jeśli o to Ci chodzi - rzekł przyciągając mnie do siebie. Czułam jak do oczu napływają mi łzy. Sebastian do niego napisał sama widziałam,że ma od niego wiadomość, a to oznaczało, że okłamał mnie patrząc prosto w oczy. Znów mnie okłamał. CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2812 słów i 14725 znaków, zaktualizowała 3 mar 2017.

1 komentarz

 
  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością :* :) :*