To nie powinno się wydarzyć cz 17

Siedzieliśmy przy wielkim ognisku jak za starych dobrych czasów, dzieci nadal siedziały w swoim towarzystwie a ich śmiechy słyszeliśmy nawet stąd. Cieszyłam się, że spodobał im się pomysł Kuby, bo bałam się, że zaczną się tu nudzić. Jeśli miałoby zależeć to ode mnie najchętniej przeniosłabym się tu i została. Wyjechała z miejsca, gdzie przytrafiło nam się tyle złego i zaczęła wszystko od nowa. Ale tam mieliśmy pracę, rodzinę a dzieci szkołę i przyjaciół, których lubili.
- Obiecaj mi, że będziemy częściej tu wracać - poprosiłam zamyślona. Zdałam sobie sprawę jak bardzo życie bywa ulotne i jak łatwo można wszystko stracić. Tak bardzo pochłonęło nas życie, że zapomnieliśmy o tym co najważniejsze. Wciąż nie mogłam zrozumieć w którym miejscu tak bardzo oddaliłam się od męża, gdzie popełniliśmy błąd, że nasze małżeństwo, nasza rodzina była zagrożona. Nadal nie mogłam zapomnieć tego co zastałam w naszym domu, obrazu mojego męża pokonanego przez los. - Najchętniej zostałabym tu do rana, ale robi się już późno - wyznałam cicho zdając sobie sprawę, że czas najwyższy wracać do domku. Odwlekałam to w nieskończoność bo nie chciałam psuć świetnej zabawy dzieciom, ale musieliśmy już wracać. Komary zaczęły robić się nieznośne, ogień pomału gasł, ludzie zaczęli potaczać się na nogach, a to najwyższy czas by się stąd zwijać.
- Pójdę po nich - odezwał się Kuba i znikł mi z oczu. Po kilku minutach usłyszałam kłótnie, nie tylko ja ją słyszałam bo kilka par oczu odwróciło się w ich stronę. - Jesteś za młoda na to by się całować! Zrozum jesteś jeszcze dzieckiem. Zresztą jak mogłaś tak się spić? Co się z Tobą stało? - głos mojego męża coraz bardziej podniesiony wskazywał na to, że powoli tracił cierpliwość. Ludzie patrzyli na nas, a moja córka ledwo stała na nogach.  
- Boże córeczko! - wyznałam przestraszona i podeszłam do niej. - A ty dlaczego nie pilnowałeś siostry? - zapytałam zła na syna.
- A co ja jej niańka jestem? Kurcze przyjechaliśmy na wakacje. Niech też coś z tego ma - powiedział rozbawiony. Widziałam po nim, że nie tknął ani grama alkoholu, ale i tak byłam nim rozczarowana.
- Wracamy - zarządziłam zła nie na żarty i wzięłam córkę pod rękę. Po kilku minutach byliśmy już w chatce, która miała tak wiele wspomnień. Zagoniłam dzieci do łóżka, a sama usiadłam blada jak ściana. Nie chciałam pomyśleć co by było, gdybyśmy zostali tam jeszcze godzinę, albo dwie. Przecież ona była pijana, a ten chłopak. Nie, nie nie musiałam jak najszybciej wybić sobie to z głowy.
- Człowiek spuści ich tylko na chwilę. Na krótką chwilę a już - Kuba nie dokończył. Widziałam po jego twarzy, że jest tak samo zły na nich jak ja, ale my też nie byliśmy bez winy. Powinniśmy mieć na nich oko, przecież wciąż byli tylko dziećmi. Jak taka młoda dziewczyna mogła upić się i całować z dopiero co poznanym chłopakiem? Co by było, gdybyśmy nie przerwali im? Co działo się z tym światem? Dlaczego ludzie tak bardzo się nie szanowali? Postanowiłam wrócić jutro do tego tematu i wytłumaczyć jej, że jej zachowanie było niewłaściwe. Przecież nie tak wychowaliśmy ją z mężem. Nie tak ich uczyliśmy. No i nasz syn. Był a mimo wszystko nie przejmował się zachowaniem siostry. - Nie wiem czy to był dobry pomysł - powiedział w końcu Kuba. Spojrzałam na niego zmęczonym wzrokiem. Chciałam coś powiedzieć, ale nie miałam już sił. W mojej głowie zapanował chaos. - Był - zmusiłam się w końcu do otwarcia oczu. - Nie chodzi o miejsce a o zachowanie. Czy w mieście, czy tutaj w końcu by do tego doszło. Przecież ona ma dopiero piętnaście lat. Czy ona w ogóle wie coś o zabezpieczaniu? seksie? Boże. jak bardzo nie znamy swoich dzieci Kubo - wyznałam. Zdałam sobie sprawę, że zawaliliśmy. Ostatnio tak bardzo byliśmy pochłonięci sobą, swoimi problemami, że zapomnieliśmy o tym, że oni także istnieją. Dobrze się uczyli, nie sprawiali problemów więc nie poświęcaliśmy im wystarczająco uwagi. Wspólne śniadanie, szkoła po szkole czas z przyjaciółmi, kolacja odrabianie lekcji i spanie. Zabrakło czasu na rozmowy, wspólne zakupy. Tak bardzo pochłonęła mnie zdrada męża z moim bratem, później pojawienie się tej kobiety, że nie wiedziałam jak oni sobie radzą w szkole, czy nie mają jakiś problemów. Skrzywdziliśmy je.

Chociaż nie powiedzieliśmy tego wprost, oboje wiedzieliśmy, że myślimy o tym samym. Dopiero zachowanie naszej córki uświadomiło mi jak wiele rzeczy zawaliłem. Gdy podszedłem do nich, a ona całowała się z tym kilka lat starszym chłopakiem, a on kładł jej rękę pod bluzkę zagotowałem się. Nie powiedziałem o tym Dorocie, bo pijana córka to dla niej wystarczający cios. Co by było, gdybyśmy przyszli kilka minut za późno? Jak daleko by się posunęli? No i pominąłem też fakt, że nasz syn siedział z papierosem w buzi. Od jak dawna palił i dlaczego nigdy tego nie wyczułem? Obiecałem sobie, że od teraz poświęcę im więcej uwagi. Może nawet wybiorę się na wspólny wieczór, albo biwak z synem by szczerze z nim porozmawiać. Może uda mi się z nim zaprzyjaźnić, wejść do jego świata. Miał dopiero siedemnaście lat. Oboje byli jeszcze dziećmi, ale ufaliśmy im może trochę za bardzo. Może zbyt naiwnie, ale przecież rodzice zawsze ufają swoim dzieciom. Usiadłem na schodach i zaciągnąłem się papierosem. Chociaż dawno nie paliłem, teraz musiałem zapalić. Chciałem jakoś poukładać sobie to wszystko w głowie. Chciałem uświadomić sobie, że to wcale nie była moja wina, ale niestety prawda była inna. To ja zawiniłem. Gdybym nie wdał się w romans z Sebastianem, gdybyśmy nie walczyli o nasza rodzinę mielibyśmy więcej czasu dla dzieciaków. Kiedy ostatnio zapytałem się Doroty jak się czuje? Czy miewa jeszcze zawroty głowy? kiedy zainteresowałem się własną rodziną.
- O czym tak myślisz? - spytała siadając obok mnie. Spojrzałem w jej oczy, które mimo wielkiego zmęczenia wciąż świeciły swoim blaskiem i patrzyły na mnie tak jak tylko ona potrafiła patrzeć. - Pamiętasz jak długo zabiegałeś o moje względy nim oddałam Ci się tamtego dnia? - zaśmiała się. Przypomniałem sobie tamte wspomnienia młodzieńczych lat, gdy przez cały rok stawałem na głowie, robiłem z siebie pajaca, by wreszcie mieć ją w swoich ramionach. - Chyba ten przyjazd ojca samochodem bez prawka i rozwalony samochód był najgorszym z twoich pomysłów - uśmiechnęła się.
- Ale było warto bo następny weekend Ty przyjechałaś do mnie i poszliśmy na pierwszą wspólną randkę, nie licząc tych tutaj - odpowiedziałem. Tak to prawda. Byliśmy równie nieodpowiedzialni i szaleni jak nasze dzieci, ale mimo wszystko kiedyś bardziej się szanowali, bardziej trzeba było się starać. Teraz wystarczy impreza, ognisko by później na świecie pojawiło się dziecko. Ja o swoją żonę starałem się rok, dopiero po roku, gdy ponownie spotkaliśmy się tutaj na wakacjach oddała mi się w chatce, którą teraz wynajęliśmy. Jednak wiedziałem od samego początku, że warto było się starać, czekać i zdobywać. Chociaż nie byłbym pewny tego, czy gdyby nie dziecko zostałaby moją żoną. Już wtedy podejrzewałem, że lubię chłopców, już wtedy wiedziałem, że coś ze mną nie tak, ale później zaszłą w ciąże, a ja wiedziałem co trzeba zrobić. I nigdy, nigdy przez te wszystkie lata nie żałowałem podjętej decyzji.  
- Kocham Cię Dot i zawsze będę to powtarzał - wyznałem. Dorota spojrzała na mnie i uśmiechnęła się tak czule, że zapragnąłem ją tu i teraz. Chciałem na nowo poczuć ją w swoich ramionach, chciałem pieścić każdy milimetr jej ciała, pragnąłem jej. - Wszystko się poukłada, obiecuje - rzekłem cicho. Mimo jej zmęczenia, mimo własnego zmęczenia zaniosłem ją na rękach i położyłem na łóżku. Musieliśmy być cicho by nie obudzić dzieci, ale tak bardzo pragnąłem jej ciała, że nie mogłem się powstrzymać. Całowałem jej usta w dzikim amoku, Raz byłem delikatny mój język wirował w jej ustach co rusz dotykając i piszcząc jej by po chwili ugryźć ją i na nowo ostrożnie smakować jej ust. Nasze oddechy przyspieszyły, coraz trudniej miałem zapanować nad własnym biciem serca. Zobaczyłem na jej czole pierwsze krople potu. Nasze ubrania wylądowały na podłodze. Zupełnie naga podobała mi się chyba najbardziej. Miałem wrażenie jakbym ostatnim czasie na nowo zakochiwał się w mojej żonie, jakby na nowo rozbudzała moje zmysły i serce. Językiem pieściłem każdy centymetr jej ciała, znałem ją na pamięć, ale zawsze znajdowałem nowe miejsce wrażliwe na mój dotyk, czy pocałunek. Raz pieściłem ją językiem po chwili całowałem delikatnie z czułością. Nie spieszyłem się nigdzie, robiłem wszystko bardzo powoli, delikatnie chcąc dać jej jak najwięcej przyjemności.  
- Wejdź we mnie - usłyszałem jej zachrypnięty głos. Jej zamrużone oczy świadczyły o tym, że jest blisko finału. Pocałowałem ją zachłannie i wbiłem się w nią do końca. Na początku zwolniłem tępo tylko po to by z każdym kolejnym pchnięciem przyspieszyć. W odpowiedzi dostałem słowa pełne ciepła i miłości. Mogłem nigdy nie kończyć, tak dobrze było mi w tym momencie, że chciałem uwiecznić i zatrzymać tę chwilę. Kilka pchnięć i czułem jak całą drży. Przytuliłem ją z całych sił i czekałem kiedy się uspokoi. Po kilku minutach spojrzała mi w oczy i usłyszałem pełne miłości Kocham Cię. Na te chwilę czekałem, tego pragnąłem. - I ja Cię kocham skarbie - wyszeptałem czując jak zbliżam się do spełnienia. (...) CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1901 słów i 9900 znaków, zaktualizowała 30 sty 2018.

1 komentarz

 
  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko!!  :* :* :) :)