To nie powinno się wydarzyć cz 13

Biegłam przed siebie próbując zebrać myśli, chciałam poukładać sobie wszystko na spokojnie, chciałam zastanowić się co takiego powinnam powiedzieć dzieciom, co mogłam a raczej co chciałam im powiedzieć, nie mogłam przestać myśleć o tym jak teraz będzie wyglądało ich życie, przecież tak wiele zmieni się w ich życiu, jak im to wytłumaczymy? i jak ja poradzę sobie bez niego? może i miał swoje za uszami, może i nie byłam od niego zależna, ale przecież kochałam go, ufałam mu, wierzyłam.. W ostatnim czasie moje zaufanie do męża zostało lekko nadszarpnięte, ale mimo to było. Gdy wracałam do domu, gdy czekałam za nim wierzyłam, wierzyłam, że jeszcze wszystko da się posklejać, że przecież mamy dzieci, rodzinę, dom i mamy powód by walczyć. Miałam nadzieje, modliłam się o jeszcze jedną szansę dla nas, a teraz? jak miałam cokolwiek wierzyć, jak miałam mieć jeszcze jakąkolwiek nadzieje, skoro on chciał się rozwieść? skoro on miał mieć dziecko z inną? może to dziwnie zabrzmi, ale odkąd ta kobieta przekroczyła prób mieszania miałam co do niej złe przeczucia, nie wiem dlaczego, ale wiedziałam, że sprowadzi na moją rodzinę jakieś nieszczęście i sprowadziła. Najpierw tamte wydarzenia, która ta wiele nas kosztowały, strach o życie Kuby a teraz jego odejście, czy nie było wystarczająco, jak na jedną kobietę?
- Dot! - zatrzymałam się prawie nie zauważając mojego brata spacerującego z jakimś mężczyzną, oba szli spokojnie obok siebie, a ja przez chwilę zastanawiałam się, czy to jego kolega, czy może ktoś znacznie więcej?
- Seba - nie byłam wstanie powiedzieć nic więcej. Obraz zaczął rozmazywać mi się przed oczami, od pojawiających się na nowo kropel łez.Chciałam ukryć łzy, ale wiedziałam, że było już za późno, nie miałam wyjścia, nie mogłam udawać. Nie no w sumie mogłam jeszcze próbować, wcisnąć bajkę o jakieś wpadającej muszce do oka, albo coś podobnego, chociaż przy jego znajomym, ale nie miałam na to sił. Właśnie świat walił mi się na głowę, a ja kurwa wcale nie miałam ochoty udawać, że wszystko jest okej. - On.. to znaczy my.. on chce rozwodu - wydusiłam w końcu, zdając sobie sprawę, jak bardzo musiało brzmieć to żałośnie.
- Jak to? - Seba oddalił się od znajomego i zapalił papierosa. Staliśmy na środku chodnika, gdzie mijali nas inni przechodnie i milczeliśmy. Nie miałam sił by mu teraz to wszystko tłumaczyć. - Ej siorka na pewno nie mówił tego poważnie, przecież macie dzieci, przecież on was kocha - próbował pocieszyć mnie Sebastian. - Marek może spotkamy się innym razem? sam rozumiesz nie mogę teraz zostawić jej samej - odezwał się do kolegi. Tamten na zrozumienie pokiwał głową, powiedział kilka banalnych słów, których wcale nie słuchałam i wymieniając parę grzecznościowych słów pożegnał się z nami i odszedł w swoją stronę. Ja stałam na przeciwko Sebastiana i wcale nie poczułam się lepiej, przeciwnie wiedziałam, że teraz czeka mnie długa rozmowa na temat czegoś, czego sama jeszcze nie do końca pojmowałam.  
- Myślisz, że on na poważnie z tym rozwodem? - zapytał w końcu po chwili. Chciałam powiedzieć nie, ale prawda była brutalniejsza. Przecież miało urodzić się jego dziecko, musiałam pozwolić mu na to by wziął za nie odpowiedzialność.  
- Skoro ma dziecko z inną - rzekłam cicho i powolnym krokiem ruszyłam na przód

Dziecko z inną.Nie zadawałem więcej pytań, nie drążyłem tematu, bojąc się, że zranię ją jeszcze bardziej. Dorota zawsze starała się być silna, ale teraz rozleciała się na moich oczach. Nie przypominała nic z tej silnej babki, którą próbowała stworzyć na pokaz. Przyjaciele, rodzina, ci co dobrze ją znali, wiedzieli jak bardzo krucha i wrażliwa bywa w środku. Teraz wydawała się jeszcze bardziej krucha i jeszcze bardziej pokonana niż mogłem się tego spodziewać. Byłem wściekły na Jakuba, bo przecież wyraźnie prosiłem go by nie robił nic zbyt pochopnie, miałem nadzieje, że mnie posłucha, że wszystko jeszcze raz przemyśli a zamiast tego widzę zapłakaną Dot i już wiem jak bardzo złamał mojej siostrze serce. Nie czuje się bez winy, bo przecież ja pozwoliłem na to wszystko, przecież ja byłam tak samo winny jak on, a może nawet i bardziej. Skoro wiedziałem, że jest mężem mojej siostry, dlaczego tak bardzo go zapragnąłem? dlaczego zgodziłem się i ciągnąłem ten romans? dlaczego posuwałem męża mojej siostrzyczki? tak samo byłem odpowiedzialny za to wszystko, tak samo zawiniłem. Musiałem to teraz wszystko naprawić, musiałem porozmawiać z Kubą, musiałem ubłagać go by tego nie robił, musiałem dać mu jasno do zrozumienia, że nic między nami nie będzie. Najwyższy czas było przerwać to wszystko, uciąć bezpowrotnie. Tylko jak, skoro wciąż go kochałem?
- Matko Dot co się stało? - spojrzałem na Izę i spuściłem wzrok, tylko ona mogła powiedzieć naszej siostrze co się stało, że płakała.  
- A to sukinsyn! Zabiję go! - rzekła zbulwersowana Iza po kilku minutach, gdy Dorota na chwilę zamilkła. Spojrzały obie na mnie, jakby domyśliły się, że coś wiem, albo mam z tym coś wspólnego.
- Kim w ogóle jest ta kobieta? - odezwałem się po chwili.
- Nie wiem. - rzekła cicho Dot. Zatrzymała wzrok na podłodze i zmarszczyła brwi, miałem wrażenie, że się nad czymś zastanawia. - Kiedyś przypadkowo zobaczyłam jej fotografię w rzeczach Kuby, ale nigdy nie odważyłam się zapytać go o tą kobietę. Nie wiem jakbym już wtedy przeczuwała, że ma ona dla niego jakieś ważne znaczenie - przerwała. Zapanowała niezbyt przyjemna cisza. Poczułem chłód zdając sobie sprawę, że nie miałem pojęcia o tym, że on posiadał zdjęcie tej kobiety owszem znali się, przyjaźnili, ale kim dla niego była skoro miał jej zdjęcie? i czy naprawdę był ojcem jej dziecka? - Po jakimś czasie zapukała do naszego domu. Otworzyłam jej drzwi i udałam, że Kuby nie ma. Nie pytałam kim jest ani czego od niego chcę. Uśmiechnęła się jakby wiedziała, jakby chciała zrobić mi na złość. Jej spojrzenie. Było takie - znów się zatrzymała i wbiła wzrok z Izę. - On mnie zdradzał. Czuję to, Nie tylko z Sebastianem - skierowała się w moją stronę, a ja przegryzłem wargę, ale siedziałem cicho. Szczerze nie spodziewałem się tego, że Iza zna prawdę, ale mogłem się tego spodziewać była przecież naszą siostrą, miała do tego prawo. - Nie tylko z Sebastianem, ale też z nią i innymi kobietami. A najśmieszniejsze jest to, ze to nie ja od niego odchodzę, tylko on ode mnie. Niezłe nie? bo wiecie co? ja głupia bym mu wybaczyła. Tą i następną i pewnie kolejną bo go po prostu kocham - usłyszałem.
- Daj spokój. Żaden facet nie zasługuje na przebaczenie jeśli zdradził, nawet jeśli go kochasz - wtrąciła się Iza. Miałem to samo zdanie co ona, ale milczałem. Byłem współwinny jej cierpienia i teraz cokolwiek bym nie powiedział wcale bym nie przyniósł tym jej ulgi, przeciwnie. Nie chciałem zranić jej jeszcze mocniej.

Chociaż Sylwia namawiała mnie bym u niej został, chociaż sam miałem na to małą ochotę nie mogłem. Nie po tym co mi wyznała nie po tym co działo się w moim życiu. Sylwia była moją rodziną, była kobietą mojego brata i nie chciałem by stała się moim pocieszeniem, bo przez to co przeszła przez moją rodzinę i za to jaka była zasługiwała na znacznie więcej niż bycie czyimś pocieszeniem, czy w nagrodę zabawką. Wiedziałem,że teraz nie potraktowałbym jej poważnie, nie skupił na niej wystarczająco uwagi. Przeprosiłem ją i po kilkunastu minutach wróciłem do swojego mieszkania. Nasze mieszkanie było puste, nie znalazłem tam już żadnego śladu obecności Dot. Zawiodłem się, bo miałem cichą nadzieje,że zastanę ją w domu, uda nam się na spokojnie porozmawiać, zastanowimy się co dalej zrobić, a zamiast tego zastałem ciemne okna i pusty dom. Czyżby naprawdę to był koniec mojego małżeństwa? jeśli tak to co z naszymi dziećmi? zresztą, czy nie chciałem od niej odejść? czy nie mówiłem jej,że odchodzę? Usłyszałem pukanie do drzwi, miałem nadzieje,że to ona. Pobiegłem by je otworzyć, ale zamiast Doroty zobaczyłem jej brata.
- Nie mamy sobie nic więcej do dodania - rzuciłem krótko. Starałem się by nie dostrzegł mojego rozczarowania, chciałem ukryć przed nim wszystkie emocje, uczucia. Nie chciałem tak szybko okazać mu tego co teraz czuje, o czym myślę.  
- Czy to prawda Jakubie? czy to dziecko - zatrzymał się i spojrzał na mnie. Skoro pytał o to,to musiał widzieć się z Dot, musiała mu o wszystkim powiedzieć.
- Jak się ona czuję Sebastianie? Gdzie teraz jest?! - spytałem ignorując jego pytanie. Nie miał prawa mnie o to pytać, już nie. Przecież powiedział wyraźnie, nie było dla nas szans.
- Widzisz właśnie o to mi chodziło! Dlaczego do cholery chociaż raz nie mogłeś zrobić czegoś jak należy? dlaczego mnie nie posłuchałeś Kubo - był blisko mnie. Widziałem jak bardzo gubi się w tym wszystkim, widziałem strach w jego oczach.  
- Gdzie jest moja żona! Tak ona nadal jest moją żoną, mam prawo wiedzieć - czułem jak moje rozgoryczenie rośnie. Czego on właściwie ode mnie chciał? dlaczego wciąż się mną bawił?
- Nie powiedziałem jej o nas. Nie powiedziałem o tym,że to wciąż trwało,że się w sobie zakochaliśmy. Wolałem by było to naturalnie chciałem by wierzyła
- To był błąd Jakubie - przerwał mi. - Nie powinieneś był jej o niczym mówić. Miałeś z nią zostać. Przecież ją kochasz, przecież wiem,że ją kochasz Kuba! - czułem na plecach jego oddech. Był tuż za mną,czułem to. Chciałem się poruszyć, ale nie mogłem.  
- To nie jest moje dziecko - sprostowałem.
- Wiem o tym. Wiem też dlaczego to zrobiłeś, ale nie rozumiem. Chciałem byś był szczęśliwy, by ona była - usłyszałem. Milczałem. Tak samo jak on pragnąłem jej szczęścia, Sebastian miał rację, kochałem ją. Owszem Dorota była dla mnie ważna, wyjątkowo ważna i zawsze będę ją kochał, zawsze będę starał się ją bronić i chronić za wszelką cenę, ale czy miłość do żony wystarczy? czy miałem prawo? Czy mogłem być jeszcze szczęśliwy w małżeństwie skoro czułem niezdrowy popęd do jej brata? skoro wydawało mi się,że jestem w nim zakochany? bałem się,że moje niezdecydowanie zrani więcej osób niż przypuszczałem... CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1995 słów i 10595 znaków, zaktualizowała 26 cze 2017.

2 komentarze

 
  • Fanka

    Extra! Czekam na next! ;)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością :* :) :* :)