Ostra gra rozdział 30

Stałam chwilę w miejscu, nie rozumiejąc jego słów. Pocałował mnie, bo tak mu się podobało? Czy on całuje każdą dziewczynę, gdy najdzie go taka ochota?!
Wstrzymałam powietrze w płucach, żeby się nie rozpłakać, a wiedziałam, że w moim oczach pojawiły się już łzy. Zacisnęłam usta i widząc, że Kastiel na mnie czeka – chyba nie zrezygnował z pomysłu odprowadzania mnie – ruszyłam do przodu. Jednak nie zatrzymała się przy nim, tylko szybkim krokiem ruszyłam do przodu. Nie chciałam, żeby mnie odprowadzał, nie teraz, gdy istnieje możliwość, że zaraz się rozpłaczę. Czerwonowłosy mi to ułatwił, bo nie zaczął mnie doganiać; nie wiem, gdzie poszedł, bo nie obrałam się za siebie.
Kiedy znalazłam się w domu, po moim policzku spłynęła łza. Rzuciłam torbę w kąt przedpokoju i pobiegłam na górę do swojego pokoju. Następnie wzięłam telefon i wybrałam numer Iris.
– Tak? – spytała.
– Możesz do mnie przyjść? Chciałabym z kimś porozmawiać – powiedziałam, pociągając nosem.
– Co się... Jasne zaraz będę – odpowiedziała i rozłączyła się, a ja rzuciłam się na poduszkę, dusząc płacz.
* * *
Obje siedziałyśmy u mnie w pokoju, a wokół nas leżało kilka pustych paczek chusteczek. Rozmowa z Iris mi pomogła, jednak... nic w sprawie Kastiela nie zmieniła.
– Znasz go – zaczęła – wiesz, że czasem nie pomyśli i mówi. Normalnie jak kobieta, która zawsze najpierw mówi, a potem myśli.
Roześmiałam się przez łzy.
– Nie wiem, co mu się stało. Od czasu tego pocałunku o wszystko ma pretensje – wyrzuciłam z siebie. – Nie wspominałam o nim, zachowywałam się normalnie, a on o wszystko zaczął mnie atakować.
– Może sam nie może zrozumieć, co do ciebie czuje.
O ile w ogóle coś czuje...
– A jak z tą piosenką? – spytała.
Wzruszyłam ramionami.
– Zaproponowałam zmianę, ale Kastiel od razu zaprzeczył. Wieczorem mamy się spotkać i znowu ją przećwiczyć, bo... bo byłam tak rozkojarzona, że mi nie wychodziła.
Spojrzała na mnie spod rzęs.
– A myślisz, że teraz ci wyjdzie? – spytała niepewnie, a ja pokręciłam lekko głową.
Nie wiem, jak będę śpiewała z Kastielem piosenkę o miłości, patrząc mu w oczy. Patrzenie na niego i świadomość, że on nic do mnie nie czuje, a pocałował mnie, bo – jak to sam ujął – mu się podobało, będzie bolesne. Już na próbie było, a co dopiero na występie...
Iris widząc, że ponownie jestem bliska łez, zaproponowała jakąś komedię, a po chwili dodała, że nie romantyczną. Zaśmiałam się i podeszłam do laptopa, a następnie zaczęłyśmy wybierać film.
Po półtorej godzinie filmu dostałam SMS-a od Kastiela, żebym się zbierała, bo czeka na mnie przed domem. Zdziwiłam się, bo byłam pewna, że odpuścił sobie pilnowanie mnie, tym bardziej po dzisiejsze sytuacji. Zacisnęłam usta i powiedziałam o tym dziewczynie, a ona spytała, czy ma iść ze mną. Szybko zaprzeczyłam. Sama nie wiem, dlaczego... powodem mogła byś świadomość, że wtedy będę sam na sam z Kastielem.
– To zobaczenia – krzyknęła Iris, gdy wyszłyśmy przed ogrodzenie.
Odmachałam jej ręką i uśmiechnęłam się do niej, następnie spoglądając na Kastiela. Ten szybko obrócił wzrok i zaczął kierować się do miejsca, gdzie mięliśmy mieć próbę. Przełknęłam ślinę i ruszyłam za nim.
Po drodze w ogóle nie rozmawialiśmy, a mi ta cisza – o dziwo – wcale nie przeszkadzała.
Kiedy w końcu zauważyłam Lysandra, zdziwiłam się, że próba będzie się teraz odbywała w lesie. Mogliśmy wybrać kogoś dom...
– Jesteście – zauważył, gdy pojawiliśmy się przed nim. – Nie przeciągając, zaczynajmy.
Po prostu mieliśmy śpiewać. Bez żadnych instrumentów, bo Kastiel powiedział, że aktualnie najgorzej wychodzi nam piosenka, a mówiąc to spojrzał znacząco na mnie. Wstrzymałam powietrze, żeby nie powiedzieć niczego, co mogłoby doprowadzić do kłótni.
Kiedy doszliśmy do momentu, w którym śpiewam, patrząc na Kastiela, mój głos się załamał.
– Alice! – krzyknął Kastiel, przewracając oczami. – Dlaczego nie możesz śpiewać jak wcześniej? Chora jesteś?
Nie odpowiedziałam. Czułam, że jeszcze chwila i się pobeczę.
– Spróbujcie jeszcze raz – powiedział Lysander spokojnym głosem i zmierzył swojego przyjaciela wzrokiem.
Zamknęłam oczy, potem je otworzyłam i kiedy znowu miałam spojrzeć na Kastiela, śpiewając, poczułam gule w gardle.
– Przepraszam – powiedziałam szybko, aby nie dać Kastielowi dojść do głosu. – Przepraszam chłopaki, ale nie dam rady dzisiaj śpiewać. Muszę... pomyśleć – dodałam i skierowałam się w głąb lasu, czując jak po moim policzku powoli spłynęła łza.
Słyszałam krzyk Lysandra, pytającego, co się stało, ale nie reagowałam – szłam po prostu przed siebie.
Po kilkunastu minutach znalazłam duży kamień, na którym mogłam usiąść. Szybko wyjęłam z kieszeni spodni chusteczki i jedną z nich przyłożyłam do oczu.
Dlaczego to tak boli? Dlaczego nie mogę po prostu odśpiewać tej piosenki bez żadnego załamania głosu, czy fałszu?! Nie wiem, co, ale muszę z tym coś zrobić...

Nie mam pojęcia ile czasu siedziałam na kamieniu, ale widząc, że robi się już ciemno, postanowiłam wrócić do domu. Podniosłam się i zaczęłam otrzepywać, gdy usłyszałam za sobą głos:
– Dlaczego siedzisz tu sama?

Odwróciłam gwałtownie głowę i otworzyłam szeroko oczy.

LiyettaLecrie

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 992 słów i 5552 znaków. Tag: #romans

6 komentarzy

 
  • sareva

    wróciłaś <3

  • edyta

    Mega fajne

  • :):)

    Boskie!!! Już nie mogę się doczekać kolejnej części ????

  • mariplosa

    Łooo....jednak wróciłaś:)

  • Karolina12

    Wkońcu wróciłaś :yahoo:  <3