Iluzja – rozdział 21

Iluzja – rozdział 21Obudził mnie wstyd i moralny kac.  
Przynajmniej gdy się obudziłam, byłam w swoim łóżku i nie musiałam od razu mierzyć się z Gavinem. Na samo wspomnienie nocy zacisnęłam z zażenowania powieki.  
Poszłam do niego. Napalona. Uprawialiśmy seks. Dziki, ostry, głośny seks. Kilkakrotnie. Tylko dlatego, że choć przez chwilę chciałam poczuć się dobrze, a on był obok.
Byłam okropna. Czułam do siebie obrzydzenie. Najchętniej zostałabym w tym łóżku aż do wieczora.
Tak jak myślałam, bolał mnie niemal każdy mięsień, ale to było moim najmniejszym zmartwieniem. Jak miałam spojrzeć teraz Gavinowi w oczy? Jak miałam teraz o sobie myśleć? Mój zdradliwy umysł raz za razem szeptał mi słowo: dziwka. Czy właśnie tak się zachowałam, idąc do niego w nocy? Może lepiej jednak było dalej być grzeczną dziewczynką. Zacisnąć zęby i przetrzymać ten ból. Wybrałam najgorszy sposób z możliwych na jego ukojenie. Teraz musiałam zmierzyć się z konsekwencjami.
Wstałam z łóżka i od razu ubrałam się w dżinsy i sweter. Nie chciałam schodzić na dół w kusym szlafroku. Pozytywem sytuacji było to, że musiałam przeżyć jeszcze parę godzin, a wieczorem mieliśmy wracać do domu. O nartach nie było mowy, bo ledwo się ruszałam.  
Nie to, co w nocy – szepnął złośliwie mój umysł. Dziwka.
Miałam ochotę ukryć się przed samą sobą. Co powiedziałaby o mnie Olivia? Co powiedziałby Harvey? To nie byłam ja. Ja tak nie postępowałam. Bliskość Gavina działała na mnie destrukcyjnie. On działał na mnie destrukcyjnie. Od samego początku.
W końcu wyprostowałam się i zeszłam na dół, a serce waliło mi równie mocno, co zeszłej nocy. Ku mojemu zdziwieniu i uldze, byłam sama. Zauważyłam kartkę na stole:
Wyszedłem kupić coś na śniadanie. G
Nie wiedziałam, jak dawno napisał tę kartkę, równie dobrze mogłam mieć tylko parę minut samotności. Denerwowałam się. Zastanawiałam się, co mu powiem. Jak spojrzę mu w oczy.
Wkrótce szczęknęły drzwi. Od razu poczułam ucisk w brzuchu. Gavin wszedł do kuchni z płatkami śniegu w brązowych włosach. Na mój widok przystanął.
– Cześć – powiedział powoli.
– Cześć – odpowiedziałam, starając się opanować nerwy. – Co na śniadanie?
– Kupiłem… bułki i dżem. Nie było za dużego wyboru.  
– W porządku.
– Kawy?
– Ja zrobię. – Aż podskoczyłam, rzucając się do ekspresu, byle tylko mieć zajęcie. Nie mogłam znieść siedzenia w bezruchu. Atmosferę można było kroić nożem. To napięcie mnie wykańczało. Nie mogłam rozmawiać o kawie i śniadaniu, ale nie chciałam też zaczynać tego tematu jako pierwsza.
– Aurora… porozmawiamy o tym, co stało się w nocy? – Usłyszałam w końcu jego głos.
Gwałtownie zamrugałam, nadal gapiąc się w ekspres.
Jego dłonie na moich pośladkach. Jego palce w moim wnętrzu. Jego język na mojej skórze.
– To… to był błąd.
– Błąd zwykle popełnia się raz. Masz w zwyczaju popełniać je kilka razy pod rząd?
– Ja… – Nie miałam żadnego usprawiedliwienia na swoje zachowanie. Nagle poczułam, że stanął za mną, dociskając swoje biodra do mojego tyłka. Odgarnął włosy z mojej szyi i delikatnie pocałował mnie w bark.
Teraz to już nie było takie podniecające jak w nocy. Czułam się niezręcznie. Czułam wstyd.
Czułam, jakbym zdradziła Harveya.
– Ja nie uważam, że to był błąd – szepnął, dalej mnie całując. – Nie żałuję. To była wspaniała noc. Z chęcią bym ją powtórzył.
– Nie mogę – szepnęłam, patrząc w dal.
– Dlaczego nie? Bo znowu zachowałem się jak dupek? – Westchnął cicho i złożył kolejny pocałunek na mojej skórze. Poczułam, jak jego ręka obejmuje mnie od przodu i wślizguje się pod krawędź dżinsów. Mimo woli zaczynałam czuć podniecenie. – Dostałem nauczkę. Naprawdę. Więcej tego nie zrobię. Mówiłem ci, że mi na tobie zależy… nie kłamałem. A w nocy chyba dostałaś potwierdzenie. Wiem, że ty też coś do mnie czujesz. Inaczej byś do mnie nie przyszła… – urwał, gdy chwyciłam go za rękę i stanowczo wyjęłam ją spod moich spodni, odwracając się do niego.
– Było mi smutno, a ty byłeś obok. Wykorzystałam sytuację – powiedziałam, postanawiając postawić sprawę jasno. Nie mogłam dopuścić do tego, by myślał, że to coś znaczyło. – Byłeś… moją ucieczką od bólu. Za co przepraszam. Nie powinnam była tego robić.  
Przez chwilę wpatrywał się we mnie ze zmarszczonymi brwiami, aż w końcu powiedział:
– Nie wierzę ci.
– Że co?
– Oszukujesz siebie. I mnie. Nie chcesz mnie do siebie dopuścić, nigdy nie chciałaś. Ale nie wierzę, że byłem dla ciebie tylko ucieczką. Nie przyszłabyś, gdybyś czegoś do mnie nie czuła. Tym razem się nie poddam. – Jego głos był przepełniony stanowczością. – I zdobędę twoje serce. Sprawię, że znowu mi zaufasz.
– Już to przerabialiśmy – wyjąkałam. – I oboje wiemy, jak się skończyło.
– Skończyło się tak, bo nadal czułaś coś do Harveya. Nie byłaś w stanie mnie dopuścić, bo nadal zależało ci na nim. Teraz jednak wiesz, że to już skończone i może w końcu otworzysz się przede mną. – Pogłaskał mnie po policzku, ale ja odsunęłam się od niego na tyle, na ile pozwalała mi mała przestrzeń za moimi plecami.  
Uważał, że zerwałam z nim kontakt tylko z powodu Harveya? A nie dlatego, że nie miał nic przeciwko temu, że Danielle go podrywała? Że wyraźnie wstydził się ze mną pokazywać? Co to miało być? Oferował się jako opcja zapasowa po Harveyu – bo on już poszedł w odstawkę?
– Chyba odpuszczę sobie kawę i śniadanie – powiedziałam chłodno, odpychając się od blatu i wymijając Gavina. – Pójdę na spacer, a później możemy wracać.
– Mamy cały dzień…
– A ja chcę wrócić do domu – przerwałam mu. – Przywiozłeś mnie tutaj wbrew mojej woli, więc posłuchaj mnie choć teraz, gdy mówię, że nie chcę tu dłużej być. – Szybko założyłam ciepłe buty i kurtkę. Żałowałam, że tak się to kończyło. Chciałam zostawić sobie jedynie miłe wspomnienia z tego pięknego miejsca, ale może to było niewykonalne. – Niedługo wrócę – dodałam i trzasnęłam drzwiami.

Samotny spacer dobrze mi zrobił: oczyścił umysł i pozwolił się uspokoić. Gdy wróciłam do domku, byłam już w lepszym humorze, choć nie czułam się na siłach, by kontynuować naszą rozmowę. Od razu poszłam się spakować, jednocześnie omiatając wzrokiem łóżko, w którym spałam… i to drugie, w którym spał Gavin – w którym kilkakrotnie się kochaliśmy. Tak jak myślałam, coś się we mnie zmieniło – po raz pierwszy przespałam się z mężczyzną, z którym nie byłam w związku. Co do którego nie byłam pewna.
Wiedziałam, że będę tego żałować i tak też było – a już najbardziej żałowałam tego, że Gavin dalej pozostawał nieobliczalny i co chwilę zmieniał zdanie. Już nie wiedziałam, co o nim sądzić. Zamierzał o mnie walczyć? Ale po co? By móc znowu mnie poniżać? Kolejny raz nie zamierzałam na to pozwolić.
W końcu zjadłam bułki z dżemem, które Gavin zrobił i zostawił na talerzu na stole w kuchni, przez co zrobiło mi się jeszcze bardziej głupio. Później zapakowaliśmy wszystko do jego samochodu, a on poszedł oddać jeszcze klucz właścicielowi. Gdy wrócił, milczał – ja zresztą też. Podobnie jak poprzednio, całą drogę pokonaliśmy w ciszy. To tylko uświadomiło mi, jak bezsensowny był ten wyjazd; w dodatku popchnął mnie do zrobienia czegoś, czego teraz bardzo żałowałam. Żałowałam tego, jak wyglądało moje życie. Że nie byłam tu z Harveyem. Że już nie mogłam się wtulić w jego znajome, bezpieczne ramiona. Myślenie o nim bolało. Teraz w dodatku czułam się jak szmata, która zaledwie parę dni po zerwaniu poszła do łóżka z innym. Seks z Gavinem tak bardzo różnił się od tego z Harveyem… i mimo że było w nim więcej namiętności, to czegoś brakowało. Uczucia. Miłości. Było tylko pożądanie. To, co miałam z Harveyem, było nieporównywalne. Nie zamieniłabym tego na nic innego.
Nawet nie zauważyłam, kiedy znaleźliśmy się pod moim domem. Przypomniałam sobie o tym, co miałam powiedzieć mojej mamie. Zabierając swoje rzeczy, czułam się w jakiś sposób zobowiązana, by podziękować mu za ten wyjazd, choć przecież wcale o niego nie prosiłam. Gavin jednak odezwał się pierwszy:
– Dziękuję ci za wspaniały weekend.
Ciężko było mi określić, czy w jego głosie był sarkazm, czy jednak mówił szczerze. W końcu wspominał, że to była dla niego wspaniała noc. Może nadal tak uważał, mimo że ja miałam całkiem inne odczucia.
– Ja też – powiedziałam w końcu. – Ale nie porywaj mnie więcej.
– Jak sobie życzysz. – Zamknął bagażnik i spojrzał na mnie. – Pamiętaj o tym, co powiedziałem.
– To znaczy…?
– Nie poddam się. Nawet, jeśli chcesz, bym to zrobił. Jak to było… w obliczu prawdziwej miłości nie można się poddać, nawet, jeśli jej obiekt cię o to błaga. – Uśmiechnął się pod nosem. – Zdaje się, że to tekst z jakiegoś serialu. Nie pamiętam jakiego.  
Ja pamiętałam, ale nie zamierzałam mu mówić. Nie wiedziałam, co na to odpowiedzieć. Zawsze uważałam, że związek Chucka i Blair był toksyczny. Wyglądało na to, że mój z Gavinem także.
– Na razie – rzuciłam, chcąc się jak najszybciej stąd uwolnić. Pobiegłam do domu, jakby gonił mnie sam diabeł.

Mama nie przyjęła zbyt dobrze mojego kazania. Ciągle przerywała mi tekstami typu „ale, kochanie, Gavin chciał tylko pomóc” lub „nie rozumiem, dlaczego jesteś dla niego taka”. Nie chciałam jej wszystkiego tłumaczyć. Miałam wrażenie, że kiedyś byłyśmy sobie bliższe – przed śmiercią Olivii. Gdy umarła, każda z nas zamknęła się w sobie, a ja nie odczuwałam już takiej potrzeby dzielenia się z mamą wszystkim, co działo się w moim życiu. Owszem, brakowało mi takiej przyjaciółki od serca, ale jakoś żadnej nie miałam ani na żadną się nie zapowiadało. Na Kelly nie miałam co liczyć, nie wspominając o Danielle czy Emily. Nie odczytywałam żadnych wiadomości z grupy, tak jakbym zniknęła z powierzchni ziemi, ale żadna z nich się tym nie przejęła. Nie potrzebowałam fałszywych przyjaciół. Musiałam radzić sobie sama.
Uparcie unikałam Gavina jak ognia, co było trudne, bo znowu zaczął przychodzić do kawiarni. Pojawiał się tam niemal codziennie i choć nie podchodził, nie zagajał do mnie w żaden sposób, to starał się, bym poczuła jego obecność. Przez większość czasu czułam na sobie jego wzrok. Widziałam porozumiewawcze spojrzenia Briana czy Julie, która w końcu dopadła mnie na zmywaku:
– Dobra. Co się dzieje? Długo milczałam, ale już nie mogę. O co chodzi z tym kolesiem? Ostatnio jak go tu widziałam, wyciągał cię zza lady tak, że mało nie wyrwał ci ręki. Teraz gapi się na ciebie, gdy tylko cię widzi. Trochę to romantyczne, a trochę straszne, jeśli chcesz znać moje zdanie. Jesteście razem? Byliście? Dałaś mu kosza?
Nie czułam się na siłach, by tłumaczyć Julie wszystkie zawiłości mojej relacji z Gavinem, zwłaszcza zmywając naczynia i będąc po uszy w robocie – ale nagle poczułam potrzebę wygadania się. Nigdy nie byłam za blisko z Julie, głównie z mojej własnej winy. Ona była rozgadana, otwarta, ciepła, przyjazna – to ja trzymałam ją na dystans i niewiele o sobie opowiadałam. Wolałam słuchać. Może powinnam to zmienić? Może Julie okazałaby się dobrą przyjaciółką? Lubiła mnie, a ja ją. Nie wiedziałam, jak miałybyśmy rozmawiać poza pracą, ale postanowiłam zaryzykować.
– To długa historia – powiedziałam powoli, choć poruszałam się po kuchni jak błyskawica. Tempo mojego mówienia kontrastowało z ruchami. – Ale… może… chcesz spotkać się któregoś wieczora na butelkę wina? Albo dwie… Muszę z kimś porozmawiać – przyznałam się, unikając patrzenia jej prosto w oczy.
– No pewnie! – Wyczułam, że się uśmiechnęła. – Sama chciałam to zaproponować już dawno temu, ale miałam wrażenie, że nie chciałaś. Że kontakty towarzyskie ograniczasz tylko do pracy.
– To nie tak… – Zaczerwieniłam się i podniosłam głowę. – Po prostu gdy umarła moja siostra, trochę mi odbiło i… nie lubiłam rozmawiać z innymi. Przepraszam.
– Nie ma sprawy, naprawdę. Cieszę się, że zapytałaś. – Dobiegł nas dźwięk dzwoneczka zawieszonego nad drzwiami do kawiarni. – To jak? Dziś po pracy?  
– Mi pasuje. Może być u mnie.
– Jasne. Przyniosę wino. Albo dwa. – Posłała mi szeroki uśmiech i zniknęła za drzwiami od kuchni.
Wieczór z przyjaciółką – nie pamiętałam, kiedy ostatnio przeżyłam coś podobnego.
Cieszyłam się na to – i na jej ewentualne rady co do mojego bardzo dziwnego życia.

Na początku czułam się dziwnie, siedząc z Julie po turecku na moim łóżku, w innym otoczeniu niż kawiarnia, ale szybko się przyzwyczaiłam. Przyniosła czerwone słodkie wino oraz różowe – takie lubiłam najbardziej. Musiałam chwilę pomyśleć, by nie pogubić się we własnej historii, ale wino rozwiązało mi język i powiedziałam jej wszystko – począwszy od umieszczenia pierścionka dla Kiry, na seksie z Gavinem skończywszy. Julie słuchała uważnie, ani razu mi nie przerwała – ale gdy powiedziałam, że przespałam się z Gavinem, zakrztusiła się winem.
– Nie spodziewałabym się tego po tobie.
– Witaj w klubie – jęknęłam. – To nie ja. Ja się tak nie zachowuję.
– Tak czy inaczej, zazdroszczę. Często mu się przyglądam i chętnie bym się na niego wdrapała, jeśli wiesz, co mam na myśli.
Tym razem to ja się zakrztusiłam.
– No więc… jak było? – zapytała z ciekawością w oczach, odgarniając swoje blond kosmyki z twarzy.
Na samo wspomnienie przeszedł mnie dreszcz.
– Bardzo dobrze – powiedziałam z czerwienią na policzkach.
– No, daj spokój, stać cię na więcej!
– No dobra! Było fantastycznie – westchnęłam i upiłam spory łyk wina. – Ale to nie ma znaczenia. Nie ufam mu. Jest… bardzo zmienny. Nie mogę go rozgryźć. I nie chcę z nim być. Ko… kocham Harveya – dodałam szeptem. – Mimo że mnie zostawił. Mimo że to tak strasznie boli.
– Dlaczego nie dasz szansy Gavinowi? Wygląda na to, że mu na tobie zależy…
– Nie czuję się przy nim bezpiecznie – przyznałam. – Zawsze, gdy jestem z nim, czuję jakieś niebezpieczeństwo…
– To znaczy… myślisz, że mógłby cię skrzywdzić? Fizycznie? – Julie podniosła głos.
– Nie, no co ty. Nie fizycznie. Psychicznie. Nawet i nieświadomie. Chodzi po prostu o to, że to poczucie braku bezpieczeństwa wynika z faktu, że mu nie ufam… że nie umiem go rozpracować… zawsze zachowuje się inaczej. Przez to odczuwam niepokój. Nie jestem w stanie w pełni się przy nim rozluźnić…
– Może powinnaś spróbować. Sama powiedziałaś, że z Harveyem już koniec. Jeśli będziesz na niego czekać i mieć nadzieję, że się zejdziecie, może nigdy się nie doczekasz… a Gavin powiedział, że będzie o ciebie walczył. Zaufanie przyjdzie z czasem.
– Po tym, jak nie chciał się przyznać do tego, kim jestem i wymienił się numerami z moją koleżanką? – spytałam z ironią.
– Może spanikował? Może nie pomyślał, co robi, a potem było już za późno? Każdy ma prawo do błędów, no nie? Z drugiej jednak strony, dał twojemu tacie pracę. Zabrał cię na weekend na narty, wyciągnął z łóżka, kiedy byłaś w największym dołku. To też o czymś świadczy. Może… gdybyś mu dała szansę, byłabyś z nim szczęśliwa. Tylko taką prawdziwą.
Przetwarzałam w milczeniu jej słowa. Czy już wcześniej nie dałam Gavinowi prawdziwej szansy? Próbowałam. Próbowałam mu zaufać, a on popełnił dwa duże błędy, które na nowo skreśliły go w moich oczach. A jeśli Julie miała rację? Może gdybym jednak się przemogła, Gavin by mnie uszczęśliwił? W końcu nie było tak, że nic do niego nie czułam. Poczucie bezpieczeństwa mogło przyjść z czasem. A seks… cóż, był nieziemski. Czego więcej mogłam chcieć?
Zaraz po tej myśli zobaczyłam ciepłe, czekoladowe oczy Harveya. Niemal poczułam pod palcami jego miękką czuprynę. Miałam wrażenie, jakby siedział obok mnie. Śmiał się tak jak kiedyś. Uśmiechał się tym swoim łobuzerskim uśmiechem. Automatycznie poczułam pieczenie nosa, po którym zawsze pojawiały się łzy. Tak bardzo za nim tęskniłam. Nawet jeśli seks z Gavinem był chwilową ulgą, to teraz ból wracał ze zdwojoną siłą.  

Spotkanie z Julie przedłużyło się do trzeciej nad ranem, ale byłam za to wdzięczna. Po raz pierwszy od dawna poczułam się młodo i normalnie – jak osoba, której życie nie było tylko wypełnione pracą i facetami, która miała przyjaciółkę, taką, której nie bała się nic powiedzieć. Cieszyłam się, że ją zaprosiłam. Miałam nadzieję, że nie zanudziłam jej swoimi opowieściami. Chciałam znowu się z nią spotkać, poza pracą.
Gavin o dziwo się nie odzywał, nie dawał żadnego znaku życia, oprócz siedzenia w kawiarni i zerkania na mnie. Mimo wszystko byłam ciekawa, w jaki sposób zamierzał o mnie walczyć, skoro póki co trzymał się na dystans. Znowu snułam się po kawiarni jak duch, myśląc o Harveyu. Ciągle łapałam za komórkę i przeglądałam nasze zdjęcia. Później dopadała mnie prawie niepohamowana chęć rozmowy z nim. Tak bardzo chciałam usłyszeć jego głos. Porozmawiać z nim nawet o najprostszej sprawie. Chciałam mu powiedzieć o wieczorze z Julie i o tym, jak dobrze i łatwo mi się z nią rozmawiało. Chciałam mu powiedzieć, że po raz pierwszy od dawna poszłam na zakupy i kupiłam sobie nową torebkę. Tak dużo chciałam mu powiedzieć, o najzwyklejszych sprawach… ale przecież nie mogłam. Powstrzymywałam się od wysłania mu smsa, regularnie przeglądając jego profil na Facebooku – nic się tam jednak nie pojawiało; ani zdjęcia z Kirą, ani żadne oznaczenia. Jakby zapadł się pod ziemię.
Gdy wróciłam z popołudniowej zmiany, na stole w kuchni zastałam kawałek pysznie wyglądającego tortu. Zmarszczyłam brwi, bo nie miałam pojęcia, skąd się tu wziął. Żadne z nas nie miało urodzin.  
– To od Gavina – usłyszałam nagle głos taty i aż podskoczyłam.
– Od Gavina?
– Miał dziś urodziny i zaprosił wszystkich do stołówki na tort. Kazał mi wziąć kawałek dla ciebie.
Miałam mieszane uczucia, ale zrobiło mi się miło – i jednocześnie głupio, bo nawet nie wiedziałam, że miał dziś urodziny… ani ile lat kończył.
– Wow – skomentowałam. – A… w sumie ile on ma lat?
– Hm… chyba trzydzieści jeden.
Trzydzieści jeden. Jak mogłam wcześniej nawet go o to nie spytać? Wiedziałam, że był starszy, ale jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Ja miałam dwadzieścia dwa. Dziewięć lat różnicy – to sporo. Nic dziwnego, że zawsze czułam się przy nim jak jakaś głupia, mała dziewczynka. Przewyższał mnie wiekiem, doświadczeniem, wiedzą… wszystkim.
Tym bardziej się dziwiłam, że był zainteresowany kimś takim jak ja. Żyliśmy w dwóch różnych światach, w dodatku ta różnica wieku… wywołała u mnie jakiś niepokój. Harvey miał dwadzieścia sześć lat – był mi bliższy wiekiem, przez co czułam się przy nim swobodniej.  
Ale może też przez to zachowywał się jak gówniarz – niekiedy jak dziecko. Gavin od początku wydawał się dojrzały, momentami aż za bardzo. Po naszym pierwszym spotkaniu byłam przekonana, że nigdy w życiu nie nawiążę z nim kontaktu.
Pierwsze spotkanie… Już tyle się wydarzyło od czasu, gdy po raz pierwszy zaprosił mnie na kawę, że niemal zapomniałam, jaki był finał naszej rozmowy. Dał mi pieniądze. Sprawił, że poczułam się jak dziwka – i jeśli się temu przyjrzeć, wcale nie był taki dojrzały. Pozorował na takiego, ale… dał mi pieniądze w kopercie. Śledził mnie. Wiedział, że zaniosłam Harveyowi laptopa do naprawy. Zapłacił komuś za włamanie się do komórki Kiry! Czy tak się zachowywał porządny, dojrzały człowiek?
Nagle stanęłam jak rażona piorunem, wracając myślami do naszej rozmowy w górach, pierwszego wieczora. Gdy powiedziałam mu o Harveyu, powiedział, że się tego domyślił. Skąd wiedział? Na pewno się domyślił czy może jednak sam to sprawdził? Znowu mnie śledził? Powiedział, że teraz mogę dać mu szansę, bo z Harveyem nie wyszło… A jeśli sam do tego doprowadził?  
Odechciało mi się jeść tortu. Zacisnęłam powieki, zdumiona, że nie pomyślałam o tym wcześniej. Może Harvey tak naprawdę nie chciał ze mną zrywać – może został zmuszony. Może Kira i Gavin byli w zmowie? Nie zdziwiłabym się. Oni byli zdolni do wszystkiego. Kira zapowiadała, że pożałuję tego, co jej zrobiłam. Gavin desperacko chciał mnie mieć dla siebie… może zaszantażował czymś Harveya, by ten ze mną zerwał? Bo mógł wtedy zrealizować swój plan? Przecież zabrał mnie w góry. Byliśmy tam sami. Zwabił mnie tam specjalnie po to, by się ze mną przespać? Myślałam, że moja decyzja była spontaniczna – ale po co łaził rano bez koszulki? Prowokował mnie, by potem rzucić tekstem, żebym po raz kolejny dała mu szansę, bo z Harveyem wszystko było już skończone?
Czułam się, jakbym dostała w głowę. Nie wiedziałam już, kto mówił prawdę, komu mogłam ufać, czy moje decyzje były moje, czy po raz uczestniczyłam w jakimś szatańskim planie Gavina. Przypomniałam sobie rozpacz w oczach Harveya. Jego ból, gdy mówił, że to koniec. Jakby robił to wbrew sobie.
Natychmiast wyjęłam komórkę i wybrałam jego numer. Nawet się nie zastanawiałam. Nabrałam jakiejś mocy, energii, pewności siebie. Byłam niemal pewna, że wcale nie chciał mnie zostawiać, ale Gavin go do tego zmusił. Przecież wiedziałam, do czego był zdolny. On chciał mnie – Kira chciała Harveya. Może zmówili się, by rozbić nasz związek. Wtedy oboje dostaliby to, czego chcieli.
Przygotowałam się na wysłuchiwanie sygnałów, ale ku mojemu zdziwieniu usłyszałam od razu metaliczny, bezbarwny głos:
Numer, pod który dzwonisz, nie istnieje.
Powoli opuściłam telefon, czując w środku pustkę.

– Harvey… Proszę, otwórz. Otwórz drzwi. To ja, Aurora. Chcę tylko porozmawiać i… zabrać swoje rzeczy. Proszę, wpuść mnie.
Czułam się jak cholerna żebraczka, pukając w drzwi i prosząc, by otworzył, ale nie mogłam odpuścić. Nie mogłam stąd odejść. Nie po tym, co odkryłam – potrzebowałam tylko dowodu. Byłam pewna, że Gavin maczał palce w naszym rozstaniu i tylko udawał niewiedzę. Specjalnie zabrał mnie w góry. Zabrał mnie od niego.
– Harvey!
– Nie ma go – usłyszałam nagle za plecami głos jego sąsiadki i gwałtownie się odwróciłam. Patrzyła na mnie wzrokiem bez wyrazu. – Wyprowadził się parę dni temu.
Poczułam, jakby coś ciężkiego spadło na mnie z góry i przygniotło do podłogi.
– Wyprowadził się…?
– Tak. Nie mówił dokąd. – W jej oczach zobaczyłam… jakby współczucie? – Zostawił mi coś dla ciebie. Poczekaj chwilę. – Wycofała się do swojego mieszkania i po chwili wyszła, trzymając małe kartonowe pudełko. – Proszę.
Zajrzałam do środka, czując napływające łzy. Moja szczotka do włosów. Moja bluzka. Lakier do paznokci. Inne rzeczy, które teraz należały już do przeszłości.
Zmuszony czy nie, Harvey zmienił numer i mieszkanie. Nawet nie zaglądałam na jego profil na Facebooku. Byłam pewna, że tam też uniemożliwił mi skontaktowanie się z nim.
Po prostu zniknął.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 4353 słów i 24111 znaków, zaktualizowała 21 lut o 20:21.

1 komentarz

 
  • lolissss

    coś czuje, ze harvey z aurora będą razem, a zniknął hmmm... on przekupiony przez gavina? brzmi niezle jak na moje detektywistyczne wymysły XD suoer cześć i czekam już na kolejna!

  • agnes1709

    @lolissss Gavin go zamordował i zakopał w ogródku:ninja: Dzieje się :dancing:

  • candy

    @agnes1709 to już byłoby przykre  :rotfl:

  • candy

    @lolissss dziękuję <3

  • agnes1709

    @candy  🤗 Dla kogo? :lol2:

  • candy

    @agnes1709 tak ogólnie xd