Iluzja – prolog

Iluzja – prologPrzesunęłam ręką po mojej śnieżnobiałej sukni, uśmiechając się do siebie. Była idealna. Taka, jaką sobie wymarzyłam – na górze obcisła, jednak rozszerzająca się na dole, który kręcił się przy najmniejszym ruchu. Wykonana z delikatnego tiulu, lekko błyszczała w słońcu. Gdy ją na siebie wkładałam, czułam, jak wilgotnieją mi oczy. To dziś. Dzień, na który czekałam od tylu miesięcy. Dzień, do którego odliczałam dni w aplikacji, którą zainstalowałam na komórce dzień po zaręczynach, choć przecież termin ślubu ustaliliśmy dużo później. To dzień, który miał wszystko zmienić. Za chwilę miałam ująć tatę pod rękę, a on miał poprowadzić mnie do ołtarza. Wszyscy będą mieli w oczach łzy, będą patrzeć na mnie ze wzruszeniem i szeptać, jak pięknie wyglądam. Powiem „tak”, wybuchną brawa. To będzie ten moment – najszczęśliwszy w moim życiu. Byłam tego absolutnie pewna.  
– Jesteś gotowa? – Usłyszałam delikatne pukanie i wyczułam, że moja mama się uśmiecha. – Zostało już tylko kilka minut.
– Tak – odpowiedziałam drżącym głosem, bo przecież byłam gotowa. Czekałam na ten dzień i gdy w końcu nadszedł, odczuwałam go na całym ciele, które co chwilę pokrywało się gęsią skórką z ekscytacji. – Zaraz przyjdę.
Mama zniknęła za drzwiami, a ja rzuciłam ostatnie spojrzenie w lustro. Fryzura była idealnie ułożona, makijaż na szczęście się nie rozmazał. Poprawiłam welon i wstałam, próbując opanować drżenie nóg. To ten dzień. Nareszcie. Po tylu nieudanych dniach, miesiącach, latach – w końcu miałam otrzymać swoje szczęśliwe zakończenie.
Parę minut później kroczyłam już w stronę ołtarza. Uśmiechałam się tak, że bolały mnie policzki. Wszyscy mi się przyglądali, co trochę mnie peszyło, ale także napawało szczęściem. Z każdą sekundą zmniejszałam dystans, który dzielił mnie od mężczyzny, którego miałam poślubić. Widziałam, jak jego gardło zaciskało się ze wzruszenia.  
W końcu stanęłam przed nim, gotowa wypowiedzieć słowa przysięgi. Widziałam, jak moja mała kuzynka aż rwała się do podania nam obrączek. Odliczałam sekundy. Jeszcze chwila i cały mój koszmar się zakończy.
Ksiądz donośnie wygłaszał swoje kwestie, gdy nagle drzwi kościoła otworzyły się tak gwałtownie, że aż uderzyły o ścianę. Podskoczyłam lekko, nie mając pojęcia, co tu się wyprawia. Z niedowierzaniem popatrzyłam na mężczyznę, który wbiegł do kościoła, ciężko dysząc.
– Aurora! – zawołał, a moje serce zamarło. Nie. To nie tak miało być. Co on tu robił? Miałam go już nigdy nie zobaczyć. W jednej chwili uleciało ze mnie całe szczęście, cała pewność siebie. – Błagam, nie rób tego. – Szedł w naszą stronę pewnym krokiem, a ja czułam, że nie mogę oddychać. – Jeśli jeszcze cokolwiek do mnie czujesz… – Zbliżył się na tyle, że widziałam przerażenie w jego ciemnych oczach. – …nie wychodź za niego.
Goście zaczęli szeptać między sobą, patrzeć na mnie pytająco, a ja zamarłam. Nie mogłam się ruszyć. Czułam, jakby ktoś mocno kopnął mnie w brzuch. To nie mogło się dziać.
Popatrzyłam na mężczyznę, który miał zostać moim mężem. Na początku na jego twarzy malowało się zdumienie.
– Aurora… – Zwrócił się do mnie tonem prawie że rozbawionym. – To chyba jakiś żart. – Po chwili jednak zorientował się, że to nie żart i że w tym momencie nie byłam już pewna, co miałam dalej robić. Na jego twarz powoli wstąpiło niedowierzanie i gniew. – Czy ty… – Zachłysnął się powietrzem. – Czy ty nadal coś do niego czujesz? – Wbił we mnie stanowczy, przerażający wzrok.
Co miałam powiedzieć? Prawdę? Miałam skłamać? Do jasnej cholery, stałam przecież przed ołtarzem. Przed Bogiem.
– Przepraszam – jęknęłam cicho, sama nie wiedząc, za co właściwie go przepraszałam. Za to, że ten dzień jednak nie okazał się być tak idealny? Czy może przepraszam go za moje uczucia? Przecież go kochałam. Naprawdę. Tylko że ten, który wbiegł do kościoła, też nie był mi obojętny. Nagle moja piękna suknia nie miała już znaczenia. Zobaczyłam, jak mama łapie się za serce. Przeniosłam wzrok na moją dawną miłość, mojego dawnego kochanka i wiedziałam, że mój koszmar rozpoczął się na nowo.

2 komentarze

 
  • Pani123

    Muszę przyznać, że mi się podoba. Pewnie zajrzę do kolejnych rozdziałów :cool:

  • candy

    @Pani123 dziękuję i zapraszam :D

  • Slasheless

    Muszę przyznać, że konstrukcja tekstu jest bardzo dobrze wykonana.

  • candy

    @Slasheless bardzo dziękuję :)