Bo Twoja miłość nie zna granic - prolog

Bohaterowie:
Adrianna- ma 23 lat urodziła się w Poznaniu ale przeprowadziła się do Warszawy, gdyż dostała propozycję lepszej oraz płatnej pracy jako sekretarka w kancelarii adwokackiej. jest szatynką o pięknych szmaragdowych oczach i pełnych czerwonych ustach.  

Maks- ma 26 lat mieszka w Warszawie jest po studiach prawa i prowadzi własna kancelarię adwokacką. Jest bardzo przystojnym mężczyzną o czarnych włosach. Każda spotkana na jego drodze dziewczyna ślini się na jego widok.

Lena - ma lat tyle samo co Ada i jest najlepsza przyjaciółką Adrianny. Są przyjaciółkami od samego dzieciństwa. Jest to bardzo miła, ciepła i uśmiechnięta dziewczyna. jest średniego wzrostu i tak samo piękna jak Ada.

Nikodem- wspólnik i i starszy brat Maksymiliana który także jest prawnikiem i typem podrywacza każdej napotkanej przez siebie dziewczyny. Bardzo dba o swój wygląd.  


Oczami ADY:
-Och! gdzie są te przeklęte klucze, zawsze ich nie mogę znaleźć...- mówię sama do siebie jakby to coś pomogło... Po wielu minutach szukania w końcu się znalazły. Uradowana ze znalezionej zguby ostatni raz przeglądam się w lustrze widząc swoje własne odbicie. Jednocześnie mogę stwierdzić, że wyglądam naprawdę dobrze. Piękna czarna rozkloszowana spódniczka czarne szpilki na wysokiej platformie, biała koszula a na szyi złoty wisiorek w kształcie serca. Postanowiłam że włosy pozostaną rozpuszczone. Wzięłam czerwony płaszczyk, torbę a tam niezbędne dokumenty, które mogą przeważyć na dostanie tej upragnionej pracy. Wzięłam głęboki wdech i szybko wyszłam ze swojego mieszkania. Z racji tego że nie posiadam prawa jazdy, niestety musiałam się tłuc z komunikacją miejską. Z racji tego, że miałam parę minut do autobusu, zauważyłam że na przeciwko przystanku jest mała kawiarenka. Postanowiłam, że wezmę kawę na wynos. Weszłam do ślicznej kawiarenki, gdzie można było czuć zapach różnych smacznych wypieków oraz zapach mielonej kawy. Podeszłam do miłej ekspedientki która obdarzyła mnie ślicznym uśmiechem.
- Dzień dobry w czym mogę służyć?- spytała się ekspedientka za lady.
-Poproszę kawę z bitą śmietaną na wynos- odpowiedziałam jej. Ona tylko kiwnęła głową i szybko zabrała się do zrealizowania mojego zamówienia. Przyglądałam się jak mieli kawę.. ten zapach ah.. – halo? Słyszy mnie Pani?- dobijała się ekspedientka. Tak bardzo się zamyśliłam i rozmarzyłam że zapomniałam w pierwszej chwili gdzie ja jestem. Szybko "wróciłam do świata żywych”- Tak, tak.. przepraszam Panią, ile płacę za kawę?- uśmiechnęłam się. – Razem 7, 50 zł.- szybko zerknęłam do swojej torebki w poszukiwaniu portfela, jednak to było zbyt trudne bo wiadomo ile kobieta może mieć tam skarbów a by coś znaleźć to trochę trwa haha.. Wyciągnęłam swoja zgubę i otworzyłam jednak to co tam w środku zobaczyłam przeżyłam istny szok! Nie miałam pieniędzy! To znaczy miałam ale nie tyle by zapłacić za kawę, przypomniałam sobie że pieniądze i moja krata kredytowa zostały na komodzie. No pięknie! Super dzień zaczynasz Ada! Najpierw klucze teraz pieniądze no lepiej być nie mogło.. kątem oka spojrzałam na kasjerka wyglądała już trochę na podenerwowaną. – niestety ale nie mam przy sobie takich pieniędzy..- odparłam ze smutkiem w oczach. No totalny wstyd! Kiedy już widzę jak baristka odstawia kawę z poza mojego widoku, z kolejki wychodzi pewien mężczyzna i mówi – niech Pani zostawi tą kawę ja za kawę tej Pani co nie ma pieniędzy zapłacę- odpowiada jednym tchem, po czym odwraca się w moją stronę i puszcza mi oczko. Nie wiedziałam co mam powiedzieć nogi miałam jak z waty..a jego oczy och… takie zielone..takie głębokie stop! Szybko odgarniam swoje myśli – ale proszę się nawet nie fatygować, nie wezmę tej kawy, niech Pan sobie ją odkupi ale ja jej nie wezmę- nie dopuszczając mężczyzny do głosu, a na twarzy już czuje wypieki oznaczające że już na pewno wyglądam jak buraczek. Szybko wychodzę z tego pomieszczenia i modląc się w duchu, żeby autobus już przyjechał. Jednak moje modlitwy zostały wysłuchane alleluja! Podjeżdża na przystanek mój autobus i żwawym krokiem pokonuje schodki w autobusie. Siadam na jakimś wolnym miejscu i rozmyślam o tej osobie co chciała mi zapłacić za kawę. Pewnie pomyśli, że jestem biedna albo coś, że nawet na głupią kawę mnie nie stać.. eh..myślę, że już go więcej nie zobaczę. Po 15 minutach mojej "wycieczki” komunikacyjnej, wysiadam na wyznaczony przystanek. Stoję przed nowoczesnym budynkiem, widać, że ten architekta musi być naprawdę dobry skoro projektuje tak piękne budynki. Kątem oka patrzę na mój zegarek jest za pięć ósma, a o ósmej muszę się wstawić na rozmowę kwalifikacyjna. Wchodzę do środka, a mi aż zapiera wdech w piersiach i utwierdzam się jeszcze bardziej w tym przekonaniu, o tym człowieku, który to projektował. W recepcji wita mnie śliczna blondynka o długich włosach: - dzień dobry, pani w jakiej sprawie przyszła?- po czym uśmiecha się do mnie. – dzień dobry, jestem umówiona z Panem mecenasem Maksymilianem Kamińskim na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy- odpowiadam a ta kobieta zaczyna mnie mierzyć. Czuje jakoś się nie swojo no ale cóż. Wykręca jakiś numer w telefonie i pyta się w słuchawce czy może mnie puścić. Po przebytej krótkiej wymowie zdań, blondi prowadzi mnie przez korytarz. Puka tak cichutko i dyskretnie że gdyby nie to że jest zupełna cisza ja sama bym nie usłyszała gdybym nie stała obok niej tak blisko. Po drugiej stronie drzwi słyszę męski i taki aksamitny głos "proszę ‘’. Recepcjonistka otwiera mi drzwi naprzeciw a moje serce uderza chyba 100 uderzeń na sekundę. Kiedy przekraczam próg gabinetu mecenasa doznaje szoku.. A jednak to prawda to nie koniec "niespodzianek” dzisiejszego dnia..

kilka słów od autorki :) Jestem tutaj :nowa" i to moje pierwsze opowiadanie :) zobaczymy jak wszystko się potoczy dlatego jak mi się nie uda to zawiesze opowiadanie :) mile widziane komentarze ;)

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1077 słów i 6208 znaków.

3 komentarze

 
  • lunetka96

    Na pewno dodam jutro ;) ciesze się , że się podoba :)

  • Ginger

    Czekam na next ;)

  • wika2231

    zapowiada się ciekawie :D kiedy kolejna ?