Bo Twoja miłość nie zna granic cz. 21

Bo Twoja miłość nie zna granic cz. 21Oczami ADY:
Jeszcze takie seksu nigdy nie przeżyłam, to było coś, coś..hm nawet nie mam pojęcia jak to opisać słowami, bo nadzwyczajnie w świecie po prostu się nie da. Maks nie tylko okazał się świetnym facetem w łóżku ale był taki romantyczny, taki jakim go sobie właśnie wyobrażałam. Przeciągam się się w łóżku królewskim i wspomnieniami wracam do wczorajszego dnia. Ciężko to było nazwać spokojną i relaksacyjną kąpiel. Kiedy tylko zdjęłam z siebie moją wieczorową ale mokrą do suchej nitki sukienkę, mój Maks nie mógł się opanować. Rzucił się na mnie jak na wygłodniałe zwierze, które ujrzało pożywienie . Kiedy podszedł do mnie poczułam jego palące spojrzenie a także coś zupełnie wyjątkowego miłość i pożądanie. Ominął moje usta i pocałunkami schodził niżej do mojej szyi, obojczyków oraz mojego biustu, gdzie tam zajął się swoją szczególną uwagą. Torturował słodko moje ciało, które prosiło o więcej, nie znając dalszych barier czy zakamarków. Podniósł mnie na swoje ręce a potem zaniósł do swojej sypialni. Usiadł na satynowej, połyskującej pościeli a ja stałam przed nim jak słodka i niewinna dziewczynka. Czekając na dalszy jego ruch jaki się posunie. Nie ukrywam to było naprawdę podniecające czując i mają absolutną świadomość, że mężczyznę, którego kochasz nad życie jest zapatrzony na Ciebie jak w święty obrazek. Odpiął mój stanik i nadeszła a długo oczekiwana przeze mnie chwila. Położył mnie na łóżku a on sam był nade mną. Widziałam zarys jego mięśni, napinające się od drobnego wysiłku jak i wystające żyły. Przybliżył się do mojej lewej piersi i zaczął sprawiać mi ogromną rozkosz a drugą niezwykle szybko i delikatnie ugniatał. Drażnił moje sutki, które pod wpływem pieszczot stwardniały jak kamyszki. Wiłam się pod nim jak wygłodniała kotka, a on przybliżył się do mnie, przygryzł mój płatek ucha i powiedział:- jesteś taka mokra i taka wrażliwa na mój dotyk, ubóstwiam Cię Słońce:- pocałował mnie i jednym płynnym ruchem zdarł ze mnie koronkowe stringi i wszedł we mnie. Pokazując z jednej strony stanowczość i pazerność a z drugiej strony romantyczność połączoną z miłością jaką dążył do mnie. Najpierw poruszał się we mnie powoli by później przyspieszyć tempo a wraz z tym pożądanie. Moje podbrzusze powoli zaczynało mnie ściskać, dochodząc do wniosku, że za chwile będzie ten upragniony finał. Ostatnie pchnięcia i wykrzykuję imię mojego ukochanego a chwilę później on jest na tym samym finiszu co ja. Zalewając mnie od środka. :- hej moja marzycielko?:- zaraz..przecież tego nie było wczoraj w moim scenariuszu? :- Ada? Co Ci się dzieje? :- śmieje się Maks.:- nad czym tak rozmyślałaś Kochanie?:- muska swoimi ustami , mój nagi bark:- o wczorajszym wieczorze i wiesz co? Gdyby nie Twój cięty języczek nadal bym marzyła o wczorajszym super wieczorze ale jak to Ty Kamiński :- dźgam go palcem po umięśnionym barku a on udaje, że go to bardzo boli i kontynuuje swoje dalsze trzy grosze:- musisz zawsze wszystko popsuć:- udaje oburzoną na niego a ten blondynas nic sobie z tego nie robi tylko obdarza mnie tym zniewalającym i jakże pięknym uśmiechem. :- Wiesz, że zawsze marzenie może zostać spełnione? No wiesz bądź co bądź i tak mam wielką ochotkę Maleńka. :- gryzie mój płatek ucha a po całym moim ciele czuję swoją  gęsią  skórkę. :- czyżby bardzo wielką Szefie?:- oblizuje swoim językiem swoje wargi i „przez przypadek” odsłania się moja jedna naga pierś. Maks nie może oprzeć się tym widokiem i przybliża się do mnie. Teraz wpadł w swoje własne sidła. :- nie wiem jak Ty ale ja jestem głodna.:- uśmiecham się do niego cwaniacko a on otwiera szeroko buzię ze ździwienia, chyba nie tego się spodziewał.:- taka jest Pani mądra? Jeszcze będziesz mnie błagała o litość Mała Wiedźmo.:- cmoka mnie w usta a sam opuszcza mnie w sypialni , samą. Ah tak? To jeszcze się Kamiński przekonamy, jaką potrafię być zawodniczką. Nie ugnę się nie tym razem. No co innego było wczoraj, ale dziś na pewno się to nie powtórzy, przysięgam sobie w duchu, ale pewnie i tak prędzej czy później będzie mi brakowało jego dotyku a nawet jego wzroku w moją stronę, to jak tortura. Gramolę się z piekielnie wygodnego wyrka i udaję do komody Maksia. :- hmm co my tutaj mamy o proszę! Jest idealna, jeszcze tylko krawat i będzie git:- daje nura w rzeczach i szperam w jego ciuchach , które czyste leżą już na podłodze. :-upss, posprząta:- śmieję się sama do siebie. Naprzeciwko mnie stoi duże lustro ubieram białą jak śnieg, elegancką koszulę i zakładam czarny krawat. Jego koszula, sięga mi do połowy ud a jego zapach koi moje najczulsze zmysły i pragnienia, pożądania go. Nie ! mam być silna i niezależna. Jeszcze tylko poprawię sobie włosy i mogę stawić czoła wyzwaniu. Jaki jest przede mną i przed maksem ale tym razem to ja wyjdę zwycięsko. Nawet nie widzę innej opcji jaka by mogła być. Otwieram drzwi od sypialni i wystawiam swoją głowę by zobaczyć czy przypadkiem na korytarzu nie ma Kamińskiego. Rozglądam się w prawą i w lewą stronę, czysto. Na paluszkach przemierzam drogę do kuchni, bo pewnie tam zastanę swojego agento-wroga. Chyba nawet się nadaje na zostanie tajnym szpiegiem, nieźle mi to wychodzi. Yhm do czasu , kiedy nie walnęłam się łokciem o wystającą komodę. :- Auć! :- chyba się jednak nie nadaję, słyszę kroki , a na końcu korytarza z zza ściany wyłania się postać. Podchodzi do mnie, na początku nie widzę jego twarzy, bo jest ciemno ale czym bliżej się przemieszcza, rozszyfrowuje jego tożsamość.:- Och Ty moja mało niezdarko :- bierze mnie na swoje ręce, gdzie czuję się jak malutka dziewczynka. Całuje mnie w czoło, dziwne? Przecież powiedział, że mnie nie tknie i weź tu zrozum faceta. Sadza mnie na ziemnym blacie kuchennym. Opatruje moją „wielka ranę” ,nakleja plasterek i całuje w miejsce skaleczenia. :- zabójczo seksownie wyglądasz w mojej koszuli :- chwyta mój albo swój krawat i łączymy się w namiętnym pocałunku.Odrywamy się od siebie niechętnie , po czym mój luby dodaje :- idę na chwilę do sypialni, ubrać szorty. Zostajesz tu czy idziesz ze mną?:- ooo oł… wole chyba wybrać tą drugą opcję, przecież ja mu tam zrobiłam bałagan. :-zostaję:- mówię pewnie, a Maks tylko kiwa głową i się śmieje. Wychodzi kuchni a ja w duchu się modle by krasnoludki, które może jakoś cudem żyją posprzątały to .:- Ada!! :- o chyba jednak nie udało się. Schodzę z blatu i idę jak na ścięcie do mojego przystojnego Szefa, który właśnie zamierza chyba na mnie nakrzyczeć.    

_____________________________________________________
Wybaczcie, że wczoraj nie dodałam opowiadania :( ale była burza i wolałam nie ryzykować :(  
Oto kolejna część przygód naszych bohaterów! Nie wiem kiedy dodam kolejną część, bo jutro taką mam przynajmniej nadzieję idę już do pracy :( a dziś mam o 18 rozmowę kwalifikacyjną byłoby mi miło jakbyście trzymali kciuki! :*  
Buziaczky! :* / lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1326 słów i 7259 znaków.

6 komentarzy

 
  • kochanka

    Jesteś naprawdę wspaniała ???????? proszę dodaj kolejną część bo ja tu już umieram z ciekawości

  • Monika

    Kiedy kolejny rozdział ? ;)

  • Misiaa14

    Hah boskie *-*

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną już z niecierpliwością:)

  • niezgodna

    Cudowne. czekam na więcej! trzymam oczywiście kciuki.

  • Barbie

    Haha to jest cudowne. Z niecierpliwością czekam na więcej kc <3