Bo Twoja miłość nie zna granic cz.19

Bo Twoja miłość nie zna granic cz.19Oczami NIKODEMA:
To dziś ten dzień kiedy Lena wychodzi ze szpitala. Wcześnie rano obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Zwolokłem się ze swojego wyrka niechętnie w poszukiwaniu za iphonem. Kiedy tylko zauważyłem kto się do mnie dobiera, nie przeczekałem ani sekundy by nie odebrać .:-Halo? co się dzieje Kochanie?:- pytam z wielkim zmartwieniem.:- nie nic, nic, chciałam tylko usłyszeć Twój głos, ale mam pewien problem, nie ma kto mnie odebrać ze szpitala, no wiesz moja mama pracuje ale nie ma prawa jazdy a mój tato jest zagranicą więc tez odpada. Na Adę też chyba liczyć nie mogę, bo w ogóle nie odbiera moich telefonów, więc zostałeś mi tylko ty, ale zrozumiem jak nie będziesz mógł, jakoś sobie poradzę..:- z niedowierzaniem słyszę te słowa, ja nie mogę?! No jasne, że mogę.:- Czy Ty siebie sama słyszysz co mówisz? Jesteś moim skarbem i nie pozwolę by coś Ci się stało, zrobię wszystko byś był szczęśliwa właśnie ze mną tak samo i jak bezpieczna.:- mówię z wielką troską w głosie. Słyszę po drugiej stronie słuchawki jak moja Mała wypuszcza powietrze ze swoich ust, mimowolnie pojawia się na moich ustach uśmiech. :- Lena? Muszę coś Ci chyba powiedzieć..:- mój głos drży, nie, nie lepiej nie teraz to nie jest odpowiedni do tego moment.:- tak Nikodem? O co chodzi?:- pyta zaciekawiona moim pytaniem, którego w porę nie dokończyłem, bo wyszedłbym na totalnego idiotę. :- a już nic nie ważne, będę u Ciebie za 15 minut ok.?:- mam głęboką nadzieję, że nie będzie roztrząsać tego, na co w odpowiedzi słyszę „ yhm’’ i się rozłącza. Muszę jej powiedzieć o Aleksandrze, chociaż.. czy to ma tak wielkie znaczenie? Próbuje spokojnie poukładać swoje myśli ale i tak to na marne są zbyt w wielkim chaosie. Podchodzę do swojej garderoby w poszukiwaniu swojego stroju wyjściowego, muszę w końcu zajrzeć do kancelarii, chociaż i tak jestem w pełni wdzięczny Maksowi i Adzie, że w miarę ich możliwości ogarnęli część. Nie mogę stracić dobrej opinii o mojej pracy tak samo jak i klientów, ale oprócz jasnej prostej drogi jest ta kręta, ta gdzie stoi właśnie Lena.. czy zaryzykować czy stać a raczej iść tą drogą co ojciec wpajał mi i mojego młodszemu bratu od maleńkości. Dosyć tego rozkojarzenia się. Stawiam na mój nietypowy codzienny ubiór jak spodnie i koszule w kratę a do tego czarne czerwone trampki. Dawno nie czułem się taki „wolny’’. Wychodzę ze swojego apartamentu i uderza mnie fala ciepła, dość nie typowe jak na październikową pogodę. Zakładam okulary słoneczne i mknę w stronę swojego auta. W niecałe 7 minut później parkuję przed szpitalem. Nie czuję się zbyt dobrze od dzisiejszego ranka, ciągle rozmyślam o swoim życiu, jakie błędy robiłem, albo co czeka mnie kiedy skręcę w tą boczną ścieżkę, która prowadzi do czegoś niewiadomego. Wychodzę z auta i udaję się do środka, z jednej strony jestem szczęśliwy, że mogę widzieć Lenę całą i zdrową, ale z drugiej zamartwia mnie fakt, że ona jest pracownicą w mojej kancelarii, a to oznacza czysty seks.. bez zobowiązań.. :- niech będzie co będzie..:- przecieram swoje oczy od niedospania. :- Nikodem? Co ma znaczyć niech będzie co będzie? O czym Ty mówisz?:- nieraz mam ochotę zapaść się pod ziemie jak na przykład teraz. :-yy.. nic spokojnie , chodzi o kancelarie nakład pracy i nieobecności:- uśmiecham się przymusowo, by niczego się nie domyśliła i chyba kupiła ten tekst. Pocałowałem ją delikatnie w usta, a później wtuliła się we mnie co bardzo mnie zaskoczyło, ale nie ukrywam strasznie miłe uczucie. :- no no no nie codziennie widzę, Cię w takim zestawie ubrań :- śmieje się histerycznie, ale w szybkim momencie kończy gdy podchodzi do nas doktorek .:-proszę Pani Leno, tu Pani wypis ze szpitala i proszę, żeby Pani naprawdę o siebie uważała, a i zwolnienie na minimum 3 tygodnie. Rany muszą się do końca zagoić. No i wszystkiego dobrego, życzę oczywiście i do widzenia. Mam taką nadzieję, że więcej Pani już nie zawita w szpitalu.:- uśmiecha się profesorek do mojej Leny. Ale mojej? Dlaczego ja tak myślę? Dlaczego nie myślę tak jak wtedy kiedy leżała nie przytomna na stole operacyjnym. Mam totalny mętlik w głowie. :- Nikodem? Halo? Mówię coś do Ciebie? jesteś w ogóle nie obecny:- z zza myślenia wyciąga mnie Lena. :- a tak już, już idziemy :- całuję ją w policzek i biorę walizkę z jej ciuchami, przyznam, że trochę ich jest dużo bo strasznie ciężka. Wsiadamy do auta, nadal nie odzywając się do siebie. Cholera..chciałabym być tym pierwszym, kiedy przerwę tę niezręczną ciszę ale nie potrafię, jakby coś ściskało mnie za gardło. Przyglądam się jej, jednocześnie prowadząc i uważając co się dzieje na drodze, by nie spowodować wypadku samochodowego. Widzę jaka jest zamyślona, pewnie myśli, że to z jej winy coś jest nie tak a to zupełna Bzura, ale w końcu ona odzywa się pierwsza:- znasz mój adres osiedla?:- odwraca się z moją stronę i widzę jej zapłakane oczy, które są całe szkliste, nie..nie tylko nie to..:- ale dlaczego do Twojego mieszkania?:- mój głos drży, chyba za chwilę ja się rozryczę.:- bo tak będzie lepiej.:- no tego już za wiele. Staje na poboczu i wysiadam z auta, Lena chyba nie spodziewała się takiej obrotu sprawy. Otwieram drzwi od strony pasażera, gdzie siedzi właśnie ona. Kiedy spojrzałem w jej oczy zobaczyłem w nich ból ale i nadzieje, że chciałabym usłyszeć coś miłego co podtrzyma ją w tej obecnej chwili na duchu. :- po słuchaj mnie, ostatnio mam za dużo spraw na głowie i racjonalnie nie myślę.:- nic nie mówi tylko nadal ma taki sam wyraz twarzy jak przedtem, ani nie drgnęła. :- jesteś najlepszą rzeczą jaka mi się w życiu przytrafiła i obiecuję sobie w duchu i tobie, że jej nie stracę.:- kucam przed nią i całuję w usta. Czuje jej drżące wargi jak i delikatne kropelki jej łez na moim policzku.:- i proszę Cię nie płacz przeze mnie Kochanie będzie dobrze zobaczysz.:- uśmiecham się mimowolnie do niej nieśmiało na co ona odwzajemnia mnie tym samym gestem. Jesteśmy już na miejscu. Muszę się przekonać co do nowej sytuacji jak i opowiedzieć jej o mojej przeszłości. Chociaż raz w życiu chcę zaryzykować, ale z tym samym zrobiłem z Olą i na co mi przyszło? Chlanie po nocach, zaniedbywanie siebie a no i oczywiście bycie jak wrak człowieka. Dobra pierdolić to.. Oprowadzam Lenę po mojej posiadłości, bo jest to dopiero drugi raz, co nie uchodzi na uwadze tego, że co chwile się całujemy. Powoli dostrzegam takie drobne pieszczoty czy gest jak coś zupełnie fascynującego i pociągającego niż sam seks. Całujemy się zachłannie, przybliżam się do niej, czując jej każdą jej kość w ciele i mięsień. Popycham ją w stronę ściany z ust przechodzę do szyi, na co Lenka coraz głośniej oddycha, nie chcę tego kończyć chcę więcej i więcej. Ściąga moją koszule :- yhm yhm !:- odwracamy się w stronę głosu, chyba dość mi znajomego, kiedy w tym samym momencie nasze spojrzenia się krzyżują, ja i Lena odskakujemy od siebie jak poparzeni. No jeszcze czego? Co jeszcze mnie dziś zdziwi tego dnia? A to dopiero początek.. czeka mnie chyba rozmowa jak na komisariacie.


-------------------------------------------------------------------------
Tak jak obiecałam tak zrobiłam! :D mam nadzieję, że się podoba moim czytelnikom, dziękuje także za liczne wyświetlenia oraz niezwykle miłe komentarze, które dodają naprawdę mega powera! :D Kolejną część dodam tak myślę oczywiście w piątek ale nie obiecuję! :D  
Buziaczky! :*/ lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1439 słów i 7776 znaków.

6 komentarzy

 
  • Angell

    Piękne.Widać,że starasz się zadowolić czytelników.Z niecierpliwością czekam na kolejną część! <3

  • Monika

    Będzie dziś kolejna część :) ?

  • NataliaO

    Super :*

  • Misiaa14

    Cudoo :*

  • niezgodna

    Kto tam jest? Cudowne.

  • Beno

    dodaj w piątek, bo przerwałaś w takim momencie, kto tam jest ? :sad: